- WIADOMOŚCI
- WYWIADY
Rusza batalia o śmigłowce szkolne. Prezes PZL-Świdnik: oferujemy montaż końcowy
Już dziś produkujemy do niego kompletny płatowiec. Jeśli AW109 TrekkerM zostanie wybrany przez resort obrony, stworzymy w Świdniku pełny ciąg technologiczny, włącznie z linią montażu końcowego i próbami w locie (…) Te 24 śmigłowce będą oznaczały setki miejsc pracy, umocnienie łańcucha dostaw z krajowymi podwykonawcami i rozwój kompetencyjny – mówi w rozmowie z Jędrzejem Grafem, redaktorem naczelnym Defence24.pl Bartosz Mateusz Śliwa, prezes zarządu PZL-Świdnik.
Autor. PZL Świdnik
Jędrzej Graf: Panie prezesie, zacznijmy od flagowego programu AW149. Na jakim jesteście etapie? Jaki jest feedback ze strony wojska? To istotne, że PZL-Świdnik, jako największy zakład produkcyjny, jest zlokalizowany w Polsce, co pozwala na wdrażanie wniosków płynących bezpośrednio z Sił Zbrojnych. Jak zatem wygląda ta sytuacja?
PZL-Świdnik ma już 75 lat. To długa tradycja współpracy z Wojskiem Polskim – od zawsze idziemy ręka w rękę. Jako strategiczny partner przemysłowy dostarczamy polskiej armii śmigłowce i zapewniamy ich obsługę serwisową, odpowiadając zawsze na potrzeby użytkownika. Podobnie jest w przypadku AW149. Kontrakt na dostawy podpisaliśmy w 2022 roku, tuż po wybuchu pełnoskalowej wojny na Ukrainie. Pierwszy śmigłowiec dostarczyliśmy w ciągu zaledwie 15 miesięcy. Nie był to jeszcze egzemplarz z polskiej linii, ponieważ wówczas tworzyliśmy odpowiednie zasoby, ale pełne zdolności produkcyjne osiągnęliśmy już po 20 miesiącach od podpisania umowy. Oznacza to pełną zdolność do produkcji, prób w locie i testowania tych śmigłowców, a także prowadzenia szkoleń. Wraz z tym utworzone zostały nowe miejsca pracy.
Autor. PZL-Świdnik
Nasi pracownicy przeszli szkolenia w zakładzie Leonardo w Vergiate, we Włoszech. Wszystko to zbudowało potencjał, który daje nam niezależność przemysłową dla tej platformy. Jeśli chodzi o oceny z wojska, jak podano w przestrzeni publicznej, śmigłowiec AW149 otrzymuje najwyższe noty, podobnie jest oceniana współpraca PZL-Świdnik z wojskiem. Dostarczyliśmy już 14 śmigłowców, a więc komplet przewidziany na koniec 2025 roku. Jesteśmy teraz w trakcie realizacji dalszej produkcji zgodnie z harmonogramem dostaw na rok 2026.
Warto też pamiętać, że PZL-Świdnik to nie tylko prawie 4 tysiące pracowników, ale także 500 dostawców współpracujących z nami, którzy dają zatrudnienie i przyczyniają się do rozwoju przemysłowego i gospodarczego, nie tylko naszego regionu. Śmigłowiec AW149 to potężny zastrzyk nowoczesnych rozwiązań i dalszych możliwości dla całego polskiego rynku, co stanowi solidny fundament niezależności państwa na wypadek nieprzewidzianych sytuacji.
Toczy się dyskusja wokół roli śmigłowców na współczesnym polu walki. Wnioski z Ukrainy pokazują jednak, że pozostają one doskonałym narzędziem szybkiego przerzutu i mobilności, która jest kluczowa przy naszym położeniu i bliskości potencjalnego przeciwnika. Stare platformy kończą resursy i są wycofywane, a plan pozyskania konkurencyjnego śmigłowca nie powiódł się. AW149 staje się więc dzisiaj „koniem roboczym” wojsk lądowych. Czy jesteście gotowi na rozmowy z MON na temat rozszerzenia umowy o kolejne 16 lub 32 śmigłowce? Czy wyrażacie taką gotowość i o jakich terminach możemy mówić, biorąc pod uwagę, że czas dostaw jest dla Sił Zbrojnych kluczowy?
Jesteśmy absolutnie gotowi do realizacji ewentualnych nowych kontraktów. Nasza linia produkcyjna ma obecnie zdolność wytwarzania 10 śmigłowców rocznie – to zupełnie zabezpiecza realizację bieżącej umowy. Oczywiście, przy odpowiednich inwestycjach, jesteśmy w stanie tę liczbę zwielokrotnić i odpowiedzieć na potrzeby dalszych krajowych zamówień. Już teraz mamy jednak pewien potencjał do przyspieszenia dostaw. Jesteśmy więc gotowi dostarczyć więcej AW149 Siłom Zbrojnym RP, a także nowym, innym użytkownikom, np. w związku z trwającymi inwestycjami na Bałtyku w farmy wiatrowe, do zadań offshore czy jeszcze w innej konfiguracji do zadań SAR.
To, że AW149 staje się koniem roboczym lotnictwa śmigłowcowego polskiej armii, napawa nas dumą. Podkreślam, że to najbardziej nowoczesny i wykorzystujący innowacyjne technologie śmigłowiec wielozadaniowy dostępny na rynku. Niewątpliwie AW149, stworzony w XXI wieku, jest śmigłowcem o dużym potencjale rozwojowym, który może służyć wiele dekad.
Mamy kompetencje do modyfikacji i zmian, możemy dowolnie konfigurować AW149 tak, jak będzie wymagało tego polskie wojsko czy inni krajowi klienci.
Autor. Agencja Uzbrojenia / MON
Siły Zbrojne globalnie zauważają, że śmigłowce muszą być dostosowane do zmieniających się warunków. Drony stały się czynnikiem wpływającym na rozwój artylerii i wojsk pancernych. Są też pewne zagrożenia dla śmigłowców, jak je minimalizować?
W Leonardo, w tym PZL-Świdnik bacznie obserwujemy i analizujemy wyzwania związane z bezpieczeństwem, obronnością oraz doświadczenia płynące z Ukrainy. Leonardo jest światowym liderem w zakresie elektroniki dla różnych platform powietrznych – załogowych i bezzałogowych, w tym zakresie wymienić można różne sensory i systemy, w tym samoobrony, a także koncepcję współpracy załogowych statków powietrznych z systemami bezzałogowymi - Manned-Unmanned Teaming (MUM-T). W ramach Collective Combat stworzyliśmy demonstrator technologiczny, w którym śmigłowiec współpracował z wyprodukowanym w Świdniku bezzałogowcem SW-4 Solo. Maszyna bezzałogowa wykonywała misje w terenie, będąc operowaną bezpośrednio z pokładu śmigłowca.
Drugą płaszczyzną jest zastosowanie na śmigłowcach, także AW149, zasobników do wystrzeliwania bezzałogowców, w tym efektorów. Taką koncepcję pokazywaliśmy podczas ostatniego MSPO oraz Paris Air Show. Polega ona na tym, że pulpit sterowniczy znajduje się w śmigłowcu przebywającym w bezpiecznym oddaleniu od teatru działań, a wystrzeliwane z niego środki bezzałogowe wykonują misję, będąc w pełni kontrolowane przez załogę śmigłowca.
Czy wnioski płynące z wojska sprawią, że kolejne egzemplarze będą się różniły od poprzednich? Czy planujecie wdrożyć istotne modyfikacje w ramach istniejącej umowy lub przyszłych zamówień?
Posiadając w Polsce pełne zdolności produkcyjne i konfiguracyjne, możemy wnikliwie wsłuchiwać się w głos płynący z wojska. AW149 to „żywa” platforma; każda sugestia jest analizowana. Tworzymy nowe konfiguracje na bieżąco, aby jak najlepiej sprostać pojawiającym się wymaganiom. Rzeczywiście mamy kilka pomysłów, które ewoluują wraz z doświadczeniami wojska – zarówno tymi z eksploatacji naszych maszyn, jak i tymi wynikającymi z konfliktu na Ukrainie.
Autor. MON
Program SAFE ma być takim kołem zamachowym dla właściwie całego sektora obronnego w Europie. Oczywiście docelowo to baza dla odbudowy zdolności militarnych państw Unii Europejskiej. Czy Świdnik widzi swoją rolę w tym programie, czy będzie jego beneficjentem?
Program SAFE jest wspaniałym narzędziem do rozwoju zdolności obronnych Europy. Polska ma w nim potężny udział, jeśli chodzi o przyznane środki. Wierzę, że pozwolą one znacząco wzmocnić polski przemysł. Niemniej jednak lista projektów SAFE jest niejawna i nie jest powszechnie dokładnie wiadomo, czy znajdują się tam obecnie środki na domenę śmigłowcową. Chcę jednak mocno zadeklarować: PZL-Świdnik jest absolutnie gotowy do dalszej, szerszej współpracy w domenie śmigłowcowej także zaoferowania innych platform oprócz AW149 – np. szkolno-bojową AW109 TrekkerM, o ile będzie taka wola ze strony rządu.
Rozmawialiśmy o roli Świdnika w łańcuchu dostaw Grupy Leonardo. Jakie są dziś kluczowe projekty realizowane przez zakład w ramach całej Grupy w segmencie śmigłowcowym?
Rozpatrywałbym to na trzech płaszczyznach. Pierwszą jest wspomniana linia produkcyjna AW149 na potrzeby Wojska Polskiego – to nasz kluczowy produkt. Drugą płaszczyzną jest produkcja struktur lotniczych dla całej Grupy Leonardo. PZL-Świdnik dostarcza kadłuby do 80% wszystkich śmigłowców Leonardo na świecie. Nie mówimy tu tylko o składaniu elementów, ale o pełnym cyklu wytwórczym: od materiałów podstawowych, przez kompozyty, po zaawansowane prace blacharskie i metalowe. Są to niekiedy kabiny doposażone w systemy elektryczne, hydrauliczne i paliwowe.
W proces ten zaangażowanych jest także naszych 500 lokalnych kooperantów.
Trzecią gałęzią jest szeroko pojęte wsparcie klienta i utrzymanie floty dostarczonej polskiej armii.
Zobacz też

Zakończony rok i początek nowego, to czas podsumowań i planowania. Czy planujecie nowe inwestycje w samym zakładzie?
Absolutnie tak. Inwestycje trwają właściwie nieprzerwanie od dłuższego czasu, a już wkrótce będziemy mogli ogłosić duży plan inwestycyjny.
Rozwój zakładu widzę w dwóch kierunkach. Pierwszy to ciągłe doskonalenie platformy AW149 – najnowocześniejszej w swojej klasie, cieszącej się uznaniem Sił Zbrojnych RP. Liczymy na jej rozwój w wersjach specjalistycznych, takich jak SAR (poszukiwawczo-ratowniczy) czy MEDEVAC lub zadań offshore.
Drugą płaszczyzną jest śmigłowiec szkolno-bojowy AW109 TrekkerM, który zaproponowaliśmy „Szkole Orląt”. Już dziś produkujemy do niego kompletny płatowiec. Jeśli AW109 TrekkerM zostanie wybrany przez resort obrony, stworzymy w Świdniku pełny ciąg technologiczny, włącznie z linią montażu końcowego i próbami w locie – analogicznie do tego, jak wyglądało to wcześniej w przypadku Sokoła.
Czyli jest Pan w stanie dostosować ten śmigłowiec do specyficznych potrzeb? MON komunikuje, że flota szkolna wymaga zmian, zwłaszcza w kontekście zakupu maszyn Apache. W jakim kierunku może iść AW109 w Polsce?
Platforma śmigłowcowa, którą oferujemy polskiemu wojsku, z powodzeniem służy w Marynarce Stanów Zjednoczonych (US Navy) jako maszyna szkolno-treningowa. Leonardo dostarczył tam 130 egzemplarzy AW119, który w US Navy oznaczony jest jako TH-73A. PZL-Świdnik miał swój udział w tym programie. Podczas gdy US Navy wybrała wersję jednosilnikową (AW119), polskiemu wojsku proponujemy wariant dwusilnikowy (AW109). Ma to być śmigłowiec szkolno-bojowy, a nie tylko treningowy. Już teraz przygotowujemy się do spełnienia ewentualnych wymagań armii, aby od pierwszego śmigłowca dostawy odbywały się ze Świdnika.
Nie wyobrażam sobie, że tak duże zamówienie mogłoby nie pracować na korzyść polskiej gospodarki. Te 24 śmigłowce będą oznaczały setki miejsc pracy, umocnienie łańcucha dostaw z krajowymi podwykonawcami i rozwój kompetencyjny.
Jakie systemy uzbrojenia mogłyby trafić na platformę AW109 TrekkerM?
Byłyby to systemy podobne do tych z AW149. Przede wszystkim byłyby to rakiety kierowane i niekierowane oraz karabiny maszynowe montowane w oknach kabiny.
Autor. PZL-Świdnik
A co z programem AW101? Marynarka Wojenna rozważa pozyskanie dodatkowych maszyn tego typu. Jak wygląda obecna sytuacja?
Egzemplarze dostarczone Marynarce Wojennej RP w konfiguracji do zwalczania okrętów podwodnych oraz ratownictwa w warunkach bojowych (CSAR) osiągnęły już pełną zdolność operacyjną. Jeśli chodzi o serwisowanie, decyzja o wyborze podmiotu wspierającego flotę należy do klienta. PZL-Świdnik jest całkowicie gotowy, by podjąć to wyzwanie, choć obecnie wojsko radzi sobie we własnym zakresie, korzystając z naszego wsparcia technicznego.
To dość skomplikowane maszyny, wojsko dopiero buduje kompetencje w zakresie nowych platform śmigłowcowych.
Realizujemy wymagania użytkownika. Jeśli zapadnie decyzja o serwisowaniu w innym podmiocie krajowym, uszanujemy to. Jesteśmy gotowi wspierać tę flotę niezależnie od przyjętego modelu serwisowego.
AW101 to rzeczywiście śmigłowiec o potężnych możliwościach, zaawansowany technologicznie – doskonale radzi sobie w warunkach sztormowych i podczas najtrudniejszych misji wymagających wytrzymałości i dalekiego zasięgu. Jako ciekawostkę dodam, że jedno tankowanie wystarcza na pokonanie dystansu około 1400 km, co w warunkach morskich ma decydujące znaczenie w wielu misjach. AW101 Marynarki Wojennej RP w pełni współpracują ze wszystkimi platformami nawodnymi, podwodnymi i powietrznymi jakie mogą pojawić się w teatrze działań sił sojuszniczych.
Zapytam jeszcze o śmigłowiec pokładowy. Temat nieco przycichł, mimo że program Miecznik nabiera tempa. Czy prowadzony jest dialog w sprawie AW159 Wildcat, który mógłby bazować na tych fregatach?
To, jaki śmigłowiec bazowania okrętowego zostanie wybrany, należy zostawić planistom wojskowym. Jako przemysł jesteśmy gotowi zaoferować AW101, co miałoby uzasadnienie w tym, że Marynarka Wojenna RP posiada już ten typ śmigłowca, a dalszy rozwój floty może przynieść korzyści skali. To naturalny kierunek rozwoju dla naszej Marynarki Wojennej, by do obecnych czterech sztuk dokupić kolejne, być może w nieco innej konfiguracji, w pełni dostosowanej do operowania z pokładu okrętów.
Będąc w Grupie Leonardo, PZL-Świdnik, jako potencjalna strona umowy jest gotowy podjąć się realizacji dostaw takiego typu śmigłowca, jaki zostanie wskazany w szczegółowych wymaganiach resortu obrony.
Zobacz też

Wspomniał Pan o ogromnym udziale eksportu w produkcji Świdnika. Jakie obszary, poza zamówieniami dla polskiej armii, są głównymi motorami wzrostu firmy?
Tak jak wspomniałem, produkcja struktur dla globalnej floty Leonardo stanowi od 60 do 80% naszego eksportu. Dzięki kontraktowi na AW149 te proporcje nieco się zbilansowały, ale wciąż gros naszej produkcji trafia na cały świat.
Zapytam jeszcze o SW-4 Solo – śmigłowiec, który może być zarówno załogowy, jak i autonomiczny. Czy widzi Pan dla niego miejsce w polskich Siłach Zbrojnych?
Nie chciałbym wchodzić w kompetencje wojska, ale pokazaliśmy już nasze możliwości w ramach wspomnianego programu „Collective Combat”. Technologia operowania bezzałogowcem z pokładu innego śmigłowca jest gotowa i dostępna. Zarówno wojsko, jak i Straż Graniczna mają tę wiedzę. Jeśli pojawi się zapotrzebowanie, jesteśmy gotowi.
Jak podsumowałby Pan dzisiejsze zdolności PZL-Świdnik?
Najlepiej byłoby zaprosić Pana do zakładu w Świdniku. Po dziewięciu latach mojej pracy tutaj, podczas których wdrażaliśmy nowe procesy i know-how, mógłby Pan zobaczyć, jak bardzo ta firma urosła. Jesteśmy jednym z najnowocześniejszych zakładów w tej części świata. Mówię to z pełną odpowiedzialnością – nasi goście z zagranicy, także zza oceanu bywają zdumieni, że posiadamy w Polsce tak zaawansowane zdolności. Zapraszam serdecznie, chętnie pokażę Panu, jak ogromnym potencjałem przemysłowym i know-how dysponuje Polska.
Dziękuję za rozmowę.



WIDEO: "Koordynacja jest najważniejsza". Dowódca GROM o operacjach specjalnych