- KOMENTARZ
- WIADOMOŚCI
- ANALIZA
Niemcy liderami rakietowej współpracy z USA. Polska wciąż krok dalej
Autor. Lockheed Martin
Niemcy mogą zaliczyć szczyt NATO w Ankarze do bardzo udanych, bo uzyskały możliwość produkcji amerykańskich pocisków ATACMS, a także dostaw ze Stanów Zjednoczonych pocisków manewrujących Tomahawk. W inicjatywach budowy zdolności rażenia dalekiego zasięgu w oparciu o amerykańskie zdolności Niemcy wciąż są na wyższej pozycji niż Polska.
Szczyt NATO w Ankarze i towarzyszące mu NATO Defense Industry Forum, obok potwierdzenia artykułu V, wzmocnienia odstraszania i pomocy dla Ukrainy przebiegał pod znakiem budowy zdolności przemysłu obronnego. Obok międzynarodowych z założenia inicjatyw dotyczących lotnictwa strategicznego, takich jak europejskie samoloty A400M i bezzałogowce Triton, ustalenia na szczycie NATO dotyczyły także budowy zdolności produkcji amunicji, w tym głębokiego rażenia, w Europie w oparciu o amerykańskie technologie.
„Największy kaliber” to produkcja pocisków taktycznych ATACMS na bazie licencji Lockheed Martina, do wyrzutni HIMARS i MLRS, w Niemczech, konkretnie przez koncern Rheinmetall. Produkcja komponentów, w tym silników rakietowych na paliwo stałe, ma rozpocząć się już w 2027 roku. Niemcy staną się w ten sposób producentem rakiet balistycznych o donośności ponad 300 km, zastępowanych w Stanach Zjednoczonych przez nowszy system PrSM (Precision Strike Missile), w rozwoju którego uczestniczy też Australia. Przypomnijmy, że wcześniej Stany Zjednoczone nie zgodziły się na produkcję w Polsce rakiet GMLRS, o donośności 85 km i znacznie niższej masie głowicy (poniżej 100 kg w stosunku do ponad 200 kg), również stanowiących uzbrojenie wyrzutni HIMARS i ATACMS. Defence24.pl pisał o sprawie jako pierwszy.
W rozmowie z Defence24.pl generał Phillip Breedlove wskazywał, że powodem jest fakt, iż „*prawdziwym problemem jest to, że część obecnych przywódców politycznych bardzo obawia się wyposażenia państw w zdolność do uderzania w cele położone w głębi terytorium Rosji. Moim zdaniem niektóre z tych samych obaw wpływają również na decyzje dotyczące dzielenia się pewnymi technologiami z innymi państwami”.
Zobacz też

Niemcy – a konkretnie firma Diehl Defence – uzyskały też możliwość produkcji innego amerykańskiego systemu, Stingera, przenośnego przeciwlotniczego zestawu rakietowego konkurującego na rynkach eksportowych z polskim Piorunem. Obok Niemiec prace mają być realizowane w Holandii. Jak ogłosił sekretarz generalny NATO Mark Rutte, rozwój zdolności będzie realizowany też na potrzeby produkcji pocisków AMRAAM (gdzie w kontekście budowy europejskiego łańcucha dostaw wymienia się m.in. Belgię i Holandię) oraz Barracuda-500M.
Autor. Anduril
Fabryka tych pocisków, o zasięgu nawet ponad 900 km, ale przenoszących lżejszą głowicę (do około 50 kg), powstać ma w Polsce, w celu produkcji na potrzeby Sił Zbrojnych RP, ale też państw regionu, jak Estonia czy Łotwa. Stosowne porozumienie z firmą Anduril podpisano jeszcze w Polsce w Wojskowych Zakładach Lotniczych nr 2, a na poziomie międzyrządowym odpowiedni dokument sygnował wiceminister aktywów państwowych Konrad Gołota. To duży krok w celu budowy zdolności do dostaw lżejszych pocisków, mogących zwalczać na znacznych odległościach nieprzyjacielskie pojazdy, cele punktowe czy radary, choć z ograniczonymi możliwościami zwalczania celów umocnionych. Barracuda-500 jest priorytetowym systemem amerykańskiego Departamentu Wojny do masowej produkcji, a w maju podpisano stosowną umowę. Aby jednak rozpocząć produkcję tych pocisków w Polsce, muszą się pojawić stosowne zamówienia.
Oprócz tego Polska, wraz z Niemcami, Szwecją i Holandią jest wśród sygnatariuszy listu intencyjnego w sprawie utworzenia centrum serwisowania pocisków PAC-3 MSE na Europę. Wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz sugerował, że w przyszłości będzie chodzić także o produkcję. Tak było już z innym centrum serwisowym, do rakiet PAC-2, położonym w Niemczech – spółka COMLOG GmbH, joint venture Raytheona i MBDA Deutschland, przechodzi od serwisowania i modernizacji rakiet do ich produkcji. W kontekście deklaracji Donalda Trumpa o przekazaniu licencji dla Ukrainy wicepremier stwierdził na konferencji prasowej w czwartek, że „Polska jest w grupie czterech państw (obok Niemiec, Szwecji i Holandii), które uzyskały w Ankarze status państw, do których może odbyć się transfer technologii związanych z produkcją i serwisowaniem rakiet do systemów Patriot. Polska jest jednym z krajów wskazanych przez USA, gdzie produkcja i serwisowanie powinny się odbywać, więc tutaj będziemy współpracować z Ukrainą”.
Zobacz też

Biorąc pod uwagę złożoność pocisku PAC-3 MSE, złożonego z różnych sekcji (jedna z nich, z napędem ACM/ACS, może być produkowana w Polsce w Wojskowych Zakładach Elektronicznych, ale to efekt wieloletniego procesu połączonego z certyfikacjami, rozpoczętego jeszcze w poprzedniej dekadzie, zdolności produkcyjne, a nie tylko serwisowe w praktyce mogą powstać raczej wyłącznie w kooperacji różnych państw. Pytanie jednak, kto będzie liderem tego procesu z liniami produkcyjno-montażowymi i gdzie (jeśli nie nadal w USA) będą produkowane najważniejsze, względnie najbardziej kosztowne elementy, jak dwustopniowy silnik rakietowy czy głowica naprowadzająca. Niemcy mają tu silną pozycję, choćby ze względu na kooperację Rheinmetalla z Lockheed Martinem i już zatwierdzoną realizację podobnych prac w kontekście ATACMS. O rolę lidera przy Patriotach cały czas zabiega Polska, o czym mówił wicepremier Kosiniak-Kamysz. Kwestia Patriotów jest w grze i dopiero będzie przedmiotem decyzji, ale wcześniejsze działania USA pokazują, że Berlin ma szansę być tu liderem.
W czasie szczytu NATO Niemcy uzyskali natomiast wstępną zgodę na dostawę dla własnej armii produkowanych przez USA pocisków manewrujących Tomahawk. Jest to o tyle istotne, że w ramach redukcji ogłoszonych w tym roku przez prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa Amerykanie nie rozlokują w Niemczech rotacyjnie własnych Tomahawków (co przewidywała administracja Bidena). Berlin uzyskał więc dostęp do uzbrojenia uznawanego za najbardziej strategiczne, podobny sprzęt otrzymały lub otrzymają Wielka Brytania, Australia i Japonia. Dodajmy, że Polska prowadziła z USA rozmowy ws. pozyskania Tomahawków w kontekście programu Orka, jednak nie zakończyły się one sukcesem.
Oznacza to, że pomimo rozszerzania współpracy z Polską, USA nadal stawiają na Niemcy, jeśli chodzi o współpracę w produkcji systemów uderzeniowych. I chcą również powierzać Berlinowi systemy o zasięgu ponad 1500 km, przeznaczone do uderzeń na silnie bronione, strategiczne cele. Polska wciąż musi borykać się tutaj z ograniczeniami i nie ma takiego statusu, jak Niemcy.



