- WIADOMOŚCI
- ANALIZA
- KOMENTARZ
Polski HIMARS w impasie. Co blokuje produkcję rakiet?
Kolejny etap programu Homar-A, czyli pozyskanie kolejnych elementów amerykańskiej artylerii rakietowej dalekiego zasięgu, utknął, bo Polska nadal nie ma zgody USA na produkcję rakiet nad Wisłą. Jak przyznają rozmówcy Defence24.pl negocjacje trwają od 2023 roku i nadal nie przyniosły przełomu.
Autor. szer. Tomasz Radziwiński / 2. Korpus Polski
Pomimo trwających ponad dwa lata negocjacji wciąż nie udało się uzyskać zgody na przeniesienie do Polski produkcji pocisków rakietowych do systemu HIMARS, nazywanego w Polsce Homar-A. Źródła Defence24.pl wskazują, że jest to szczególnie trudny punkt w rozmowach, który powoduje impas negocjacyjny. Polska chce powiązać budowę zdolności produkcji rakiet z kolejnym zamówieniem na wyrzutnie, ale na razie program znalazł się na zakręcie. Na stole jest ponad 100 wyrzutni, a w dalszej partii ponad 300, ale doświadczenia Ukrainy pokazują, że zakup wyrzutni bez gwarancji produkcji pocisków traci sens.
Zakup wyrzutni Homar-A, czyli spolonizowanych HIMARS, jest jednym z priorytetów rozwoju Sił Zbrojnych RP. Polska zabiega od dłuższego czasu o zgodę USA na produkcję podstawowej amunicji do nich, czyli pocisków GMLRS. Z nieoficjalnych informacji Defence24.pl wynika, że właśnie przeniesienie produkcji jest trudnym punktem w rozmowach i na razie nie ma na to zgody strony amerykańskiej.
W odpowiedzi na pytania Defence24.pl rzecznik Agencji Uzbrojenia płk Grzegorz Polak poinformował:
Rozmowy w sprawie produkcji pocisków GMLRS do wyrzutni HIMARS są wciąż prowadzone. Z uwagi na fakt, że negocjacje trwają, nie mogę komentować szczegółów ich przebiegu. Potwierdzam natomiast, że rozmowy są prowadzone od 2023 roku i jak na razie nie uzyskano przełomu co do najważniejszych kwestii. Do sfinalizowania rozmów niezbędne jest też uzyskanie odpowiednich zgód na szczeblu rządowym ze strony Departamentu Stanu USA oraz państw europejskich uczestniczących w programie GMLRS: Wielkiej Brytanii, Niemiec, Francji i Włoch
płk Grzegorz Polak, Agencja Uzbrojenia
Choć płk Polak nie ujawnił szczegółów toczących się rozmów, to potwierdził, że trwają one od 2023 roku i nie uzyskano przełomu w sprawie produkcji. Dodał też, że obok rozmów biznesowych trzeba uzyskać zgody rządowe: nie tylko amerykańskiego Departamentu Stanu, ale też czterech krajów europejskich. System GMLRS, a wcześniej MLRS, rozwijany jest bowiem w ramach programu rządowego we współpracy czterech wymienionych krajów, rozpoczętego jeszcze na przełomie lat 70. i 80. XX wieku.
Te pociski GMLRS są podstawowym uzbrojeniem wyrzutni HIMARS i M270A1/A2 MLRS. Jeden zasobnik z rakietami (HIMARS przenosi jeden, cięższy MLRS – dwa) uzbrojony jest w sześć takich pocisków. Mogą one razić cele na dystansie do 85 km.
Autor. Siim Verner Teder/EDF
To stawia Polskę w trudnym położeniu, bo posiadanie własnych zdolności wytwórczych jest istotne, co pokazują konflikty na Ukrainie i Bliskim Wschodzie. Mówił o tym w niedawnym wywiadzie dla RMF 24 gen. broni Krzysztof Król, asystent szefa Sztabu Generalnego.
Na pewno musimy produkować amunicję rakietową wszelkiego typu, pociski które zużywają się w dużych ilościach. Nikt nam nie zagwarantuje, że przyszła wojna będzie bardzo krótka, albo że Amerykanie będą w niej uczestniczyć w pełni ze swoimi zdolnościami. Absolutnie należy rozwijać własny przemysł obronny i skupiać się na tym uzbrojeniu, które jest zużywane
gen. broni Krzysztof Król, asystent szefa Sztabu Generalnego.
Spowolnienie negocjacji w sprawie produkcji pocisków GMLRS to kolejny przypadek, gdy USA nie chcą szeroko udostępnić zdolności uderzeniowych krajów wschodniej flanki NATO. Oczywiście pociski do HIMARS są dostępne, ale wyłącznie do zakupu od rządu USA, co wprowadza pewne ograniczenia. Ani Polska, ani państwa naszego regionu nie dostały też zgody na zakup pocisków manewrujących Tomahawk, choć Warszawa wyrażała zainteresowanie nimi od dekady. To świadczy o pewnych założeniach polityki Stanów Zjednoczonych (a także zachodnich sojuszników, którzy również muszą wyrazić zgodę) wobec naszego regionu.
Jak Polska zabiega o rakiety do Homara
Polska od dłuższego czasu zabiegała o możliwość umieszczenia na terenie naszego kraju produkcji rakiet GMLRS, w ramach programu Homar-A. To kryptonim zakupu spolonizowanego systemu HIMARS. Zgodę Departamentu Stanu na zakup aż 486 wyrzutni Polska otrzymała jeszcze w lutym 2022 roku, nieco ponad pół roku później – we wrześniu 2023 roku - podpisano umowę ramową z koncernem Lockheed Martin.
Podobnie jak w wypadku drugiego programu Homar-K (koreański), na bazie wyrzutni Chunmoo, zakładano głęboką polonizację. Obok integracji polskiego systemu zarządzania walką Topaz, co nie miało miejsca przy pierwszym zakupie dywizjonu HIMARS z 2019 roku, w Polsce miały powstawać nie tylko wyrzutnie i pojazdy, ale i pociski rakietowe typu GMLRS.
Autor. Adam Świerkowski/Defence24
Dodajmy jeszcze, że program na bazie technologii koreańskiej jest realizowany zgodnie z założeniem polonizacji. W pierwszej umowie wykonawczej z 2022 roku wpisano zastosowanie polskich podwozi i systemu Topaz, w drugiej z 2024 roku – transfer technologii wyrzutni i budowę kontenerów startowych, a w trzeciej z końca 2025 roku – produkcję pocisków przez polsko-koreańską spółkę joint venture.
Z kolei rozmowy we współpracy z Amerykanami przebiegają dużo wolniej. Po podpisaniu umowy ramowej na przełomie 2023 i 2024 roku ujawniono, że założeniem MON jest podział zamówienia na dwie części, w pierwszej 126, a w drugiej dalsze 360 wyrzutni. Strona polska niezmiennie utrzymywała założenie, by w Polsce były produkowane pociski GMLRS. Jeszcze w czerwcu 2025 roku sekretarz stanu w MON Paweł Bejda w odpowiedzi na poselską interpelację stwierdził: „W ramach programu Homar-A i realizacji umowy ramowej na dostawę 486 wieloprowadnicowych wyrzutni rakietowych trwają przygotowania do zawarcia umowy wykonawczej nr 1, w tym ustalane są m.in. kluczowe uwarunkowania w zakresie możliwości ustanowienia produkcji pocisków rakietowych GMLRS w Polsce”.
Zobacz też

USA rozwijają więc system HIMARS, ale na razie nie zdecydowały się na udostępnienie technologii produkcji kluczowej amunicji Polsce. W obecnej sytuacji, gdy istnieje ryzyko wystąpienia zagrożenia dla krajów NATO równolegle z konfliktami w innych obszarach, stanowisko Stanów Zjednoczonych jest szczególnie niekorzystne. Własne moce produkcyjne do odtwarzania zapasów amunicji są bardzo istotne, zwłaszcza biorąc pod uwagę zagrożenie konfliktem o dużej intensywności. Wszystko to powoduje, że przyszłość jednego z kluczowych programów artylerii rakietowej jest niepewna. i to w sytuacji, gdy Wojsko Polskie coraz bardziej jest nasycane wyrzutniami koreańskimi, a do przemysłu trafia transfer technologii. Co ciekawe, na równoległe zakupy wyrzutni polskich i koreańskich (tak jak Polska) zdecydowała się Estonia, z kolei Norwegia wybrała system koreański także dlatego, że Polska buduje zdolności produkcyjne.
współpraca Jakub Palowski


WIDEO: F-35 vs. JAK-130 | Fregata tonie | Kuwejt strąca F-15 - Defence24Week #151