Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI

,,Monitorowaliśmy ponad 20 pocisków". Premier i szef MON na miejscu wybuchu

tusk kosiniak kierwiński
Autor. Kancelaria Premiera/X

Podczas konferencji prasowej premier Donald Tusk zapewnił, że Polska jest w stałym kontakcie z sojusznikami w NATO, a także poinformował o pełnej koordynacji działań z prezydentem RP. Dodał, że celem trwającej analizy zdarzeń jest udoskonalanie reakcji na tego typu sytuacje w przyszłości.

Na Lubelszczyźnie obecni byli także wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz oraz szef MSWiA Marcin Kierwiński. Szef MON podkreślił, że wszystkie odpowiednie służby pracują na miejscu zdarzenia i badają obszar uderzenia – prawdopodobnie rosyjskiego pocisku Ch-101. Dodał, że Stany Zjednoczone są zainteresowane zbadaniem i wyjaśnieniem sprawy. Zaznaczył, że strona polska liczy na wszystkich swoich sojuszników. „NATO musi pokazać swoją siłę, swoją odporność i swoją jedność” – mówił.

Tusk poinformował, że pomoc w dochodzeniu zaproponowała również strona ukraińska. Zaznaczył, że odebrał wyrazy solidarności oraz deklaracje pełnego wsparcia od premierów i prezydentów z UE oraz spoza niej. „Nie będziemy na pewno sami z tym problemem” – podkreślił . „Byłem bardzo zbudowany jednolitą reakcją wszystkich służb wojskowych, wywiadowczych, Straży Pożarnej i Żandarmerii Wojskowej. Byłem zbudowany nie tylko tym, że świetnie współdziałają, ale także to, że nie ma miejsca na interpretacje ani spekulacje” – dodał.

Premier odniósł się także do kwestii ewentualnego zestrzelenia rosyjskiego pocisku. Powiedział, że żołnierze zawsze mają pełną świadomość i to oni decydują o zestrzeleniu i w każdym przypadku mogą liczyć na wsparcie ze strony państwa polskiego. Jak zaznaczył, czasem zestrzelenie takiego obiektu może spowodować znacznie większe straty i takie decyzje zawsze wiązać się będą z pewnym ryzykiem. Dodał, że „wojsko było gotowe do zestrzelenia” pocisku, ale podjęło decyzję, że reakcja ta nie była konieczna.

Reklama

Wicepremier Kosiniak-Kamysz powiedział, że polskie systemy oraz wojsko cały czas monitorowały sytuację już na kilka godzin przed tym, jak doszło do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej. „My obserwowaliśmy ponad 20 pocisków manewrujących w okolicach granicy z Polską. Tutaj decyzje muszą być podejmowane, który samolot, który pocisk, którą rakietę (śledzić – przyp. red.)”. Dodał, że kluczowe w takiej sytuacji jest, by nie dopuścić do pomyłki i nie zidentyfikować błędnie chociażby samolotu ukraińskiego jako obiektu rosyjskiego.

Reklama
Reklama

Polecane

czytaj więcej

Wojna na Ukrainie

Mogą Cię zainteresować