- WIADOMOŚCI
- KOMENTARZ
Gra o rakiety. Dlaczego Polska nie dostaje zgody na amunicję do HIMARS?
Myślę, że prawdziwym problemem jest to, że część obecnych przywódców politycznych bardzo obawia się wyposażenia państw w zdolność do uderzania w cele położone w głębi terytorium Rosji. Moim zdaniem niektóre z tych samych obaw wpływają również na decyzje dotyczące dzielenia się pewnymi technologiami z innymi państwami – mówi Defence24.pl amerykański generał w stanie spoczynku Phillip Breedlove, były najwyższy dowódca sił USA i NATO w Europie, w kontekście braku zgody USA na transfer technologii amunicji do wyrzutni HIMARS do Polski.
Autor. LCPL Donegan / CPL Linards - Australian Army
Jak niedawno poinformował Defence24.pl, USA wciąż nie wyraziły zgody na przeniesienie do Polski produkcji pocisków GMLRS, podstawowej amunicji do wyrzutni HIMARS, w spolonizowanej wersji zwanych Homar-A. Program „polonizacji” amerykańskiej artylerii rakietowej znalazł się w impasie. Rzecznik Agencji Uzbrojenia płk Grzegorz Polak przyznał, że negocjacje trwają od 2023 roku i na razie nie uzyskano przełomu, a do ich finalizacji niezbędnych jest szereg zgód na szczeblu rządowym. Wszystko to odbywa się w momencie, gdy drugi z programów artylerii rakietowej, oparty na technologiach koreańskich Homar-K, prowadzony jest z powodzeniem.
Informacje o problemach z uzyskaniem przez Polskę zgody na transfer technologii amunicji do HIMARS skomentował dla Defence24.pl amerykański generał w stanie spoczynku Phillip Breedlove, były najwyższy dowódca sił USA i NATO w Europie. „Myślę, że prawdziwym problemem jest to, że część obecnych przywódców politycznych bardzo obawia się wyposażenia państw w zdolność do uderzania w cele położone w głębi terytorium Rosji. Widzieliśmy to również podczas wojny na Ukrainie. Zachód, a zwłaszcza Stany Zjednoczone, wielokrotnie miały okazję zapewnić Ukrainie zdolności do prowadzenia ataków dalekiego zasięgu. Czasami takie zdolności były rzeczywiście dostarczane, ale niemal natychmiast nakładano ograniczenia dotyczące tego, czy i przeciwko którym celom w Rosji można ich używać” - powiedział generał.
Zdaniem generała brak zgody może mieć podłoże polityczne, podobnie jak w wypadku ograniczeń nakładanych na Ukrainę w zakresie użycia broni dalekiego zasięgu.
Dla wojskowego jest to szczególnie frustrujące, ponieważ Rosja wystrzeliła tysiące pocisków dalekiego zasięgu w kierunku Ukrainy. Proszę sobie wyobrazić, że taka sama liczba pocisków spadałaby na Moskwę. A jednak Zachód w dużej mierze zaakceptował sytuację, w której Rosja mogła uderzać w cele na całej Ukrainie, podczas gdy Ukraina otrzymała jedynie ograniczoną zdolność do reagowania — trochę tu, trochę tam, jeden cel tak, drugi nie. Moim zdaniem niektóre z tych samych obaw wpływają również na decyzje dotyczące dzielenia się pewnymi technologiami z innymi państwami
generał USAF w stanie spoczynku Phillip Breedlove, były najwyższy dowódca sił USA i NATO w Europie
Generał Breedlove podkreśla też, że stosunki między Polską a Stanami Zjednoczonymi są dobre. Dodaje, że prezydent USA wskazuje na Polskę jako kraj, który rozumie znaczenie sojuszniczych zobowiązań, także w kontekście art. 3 Traktatu Waszyngtońskiego, który mówi o budowaniu zdolności własnej obrony i wspierania obrony innych państw. Polska doskonale to rozumie i bardzo poważnie potraktowała ten obowiązek. Moim zdaniem wykonuje w tym zakresie doskonałą pracę” – powiedział generał.
Co dalej z polskim Homarem-A?
Przypomnijmy, że pocisk GMLRS to podstawowe uzbrojenie wyrzutni HIMARS, po sześć pocisków w każdym kontenerze startowym, o donośności 85 km; alternatywą jest jeden ATACMS. Pocisk GMLRS odgrywa w HIMARS (i cięższym MLRS M270A1/A2, z dwoma kontenerami startowymi, na podwoziu gąsienicowym) podobną rolę jak w koreańskim Homar-K CGR-080 o donośności 80 km. Umowę na produkcję tych pocisków podpisano w 2025 roku, wcześniej podpisano umowę dotyczącą polonizacji wyrzutni, a już od pierwszego zamówienia wykorzystywano polskie podwozia i system kierowania ogniem.
Współpraca z Amerykanami przebiega jednak znacznie gorzej. Trudności w uzyskaniu zgody na produkcję amunicji powodują, że cały program Homar-A stoi pod znakiem zapytania. Bo o ile zakupy i transfer technologii koreańskich wyrzutni są realizowane szybko i zgodnie z założeniami (dostarczono już ponad 150 modułów wyrzutni, cały program obejmuje 290), to rozmowy z Amerykanami nie posunęły się znacząco przez ponad dwa lata od podpisania umowy ramowej w 2023 roku.
Dokąd zmierza amerykański HIMARS
Na razie jedynym państwem poza USA, które otrzymało zgodę i rozpoczęło produkcję pocisków GMLRS pozostaje Australia, która łącznie zakupiła mniej niż 100 wyrzutni do HIMARS. Cały czas prowadzone są też rozmowy z Niemcami w ramach oferty systemu GMARS we współpracy Rheinmetalla i Lockheed Martina, dotyczące nie tylko GMLRS, ale i cięższych pocisków, ale zamówień na GMARS wciąż nie sfinalizowano. Niemcy nie dostali natomiast zgody na integrację pocisków GMLRS na swoje wyrzutnie EuroPuls (budowane przez KMW we współpracy z izraelskim Elbitem). Niemcy nie uzyskali takiej zgody, mimo że są członkami programu MLRS od czasów Zimnej Wojny, podobnie jak Włochy, Wielka Brytania i Francja.
W kontekście Polski nie da się wykluczyć, że pewna ilość amerykańskich wyrzutni HIMARS – na przykład kilkadziesiąt – zostanie zakupiona na przykład po to, by ukompletować 1. Brygadę Rakiet gdzie już dziś służy dywizjon HIMARS, aby być gotowym do działań sojuszniczych. Amerykański system jest cały czas rozwijany. Obok standardowych pocisków GMLRS, do produkcji wchodzą także GMLRS-ER o donośności od 150 do 200 km. I na ich zakup – z amerykańskich fabryk i w ramach systemu FMS – Polska otrzymała zgodę, podobnie jak inni sojusznicy, choćby Estonia czy Finlandia.
Co więcej, na wyposażenie wyrzutni HIMARS i MLRS wprowadzany jest nowy pocisk taktyczny PrSM, o zasięgu około 500 km. Dwie takie rakiety mieszczą się w jednym kontenerze startowym zamiast jednego ATACMS o zasięgu 300 km. Poza USA, jedynym uczestnikiem tego programu jest jednak Australia. Możliwe, że zostanie on też przekazany Wielkiej Brytanii. Jak na razie nie ma jednak decyzji o szerokim eksporcie tych rakiet. Mówiąc o systemie HIMARS, trzeba też pamiętać, że Amerykanie planują wdrażać system autonomiczny i modułowy typu CAML-M, który ma zastąpić obecne, załogowe wyrzutnie.
Wiele wskazuje więc na to, że przedłużające się rozmowy w sprawie licencji na produkcję podstawowej amunicji do HIMARS mają podłoże polityczne, co jest niekorzystne dla Polski i szerzej państw wschodniej flanki NATO. Trzeba jednak dodać, że stoi też to w sprzeczności z założeniami strategii zwiększania zdolności produkcyjnych w całym Sojuszu Północnoatlantyckim. Zarówno konflikty na Ukrainie, jak i na Bliskim Wschodzie pokazują, że amunicji, zwłaszcza nowoczesnej i precyzyjnej, zawsze jest za mało. Przekonują się o tym zarówno USA, kraje Bliskiego Wschodu, państwa europejskie, włącznie ze stawiającą na autonomię Francją, której brakuje kierowanych rakiet do myśliwców, a jednocześnie nie integrowała swoich maszyn z uzbrojeniem z innych państw. Jeśli Stany Zjednoczone i sojusznicy nie zmienią podejścia do dzielenia się technologiami i wzajemnej integracji na różnych platformach bojowych, problem dostępności precyzyjnej amunicji będzie tylko narastał. A przeciwnicy, w tym Rosja, która dziś dostarcza zmodernizowaną technologię Iranowi, od którego kupiła pierwsze Szachidy, rozwijają swój potencjał coraz szybciej i stale doskonalą go w oparciu o doświadczenia bojowe.



WIDEO: F-35 vs. JAK-130 | Fregata tonie | Kuwejt strąca F-15 - Defence24Week #151