- WIADOMOŚCI
„Byłem gotowy do zestrzelenia”. Gen. Nowak o gorącej nocy w Polsce
Podczas spotkania sztabu kryzysowego dokładną sekwencję wydarzeń oraz powziętych działań przedstawił Dowódca Operacyjny Rodzajów Sił Zbrojnych gen. dyw. Ireneusz Nowak.
Gen. Nowak poinformował, że chwilę przed północą polskie służby wykryły przebazowanie i start dużej grupy rosyjskich bombowców Tu-95MS, zwiastujący przygotowania do zmasowanego ataku na Ukrainę.
„Atak miał charakter strefowy – objął całą Ukrainę, w tym jej zachodnie obwody bezpośrednio przylegające do granicy z Polską. Rosyjskie lotnictwo wystrzeliło łącznie 20–22 pociski Ch-101” – powiedział dowódca operacyjny.
W dalszej kolejności szef DORSZ poinformował o środkach użytych przez polskie dowództwo. Rygor gotowości bojowej podniesiono dla pary dyżurnych myśliwców F-16 z 32. Bazy Lotnictwa Taktycznego w Łasku oraz dla par samolotów MiG-29 z bazy w Malborku. W obydwu przypadkach gotowość do startu wynosiła 15 minut. Z kolei w przypadku samolotu wczesnego ostrzegania Saab340 gotowość do startu podniesiono do 30-minutowej gotowości.
Podniesiono także gotowość dla śmigłowca Mi-24 i wszystkich zestawów obrony naziemnej (w tym zestawów sojuszniczych – należących do Królestwa Niderlandów zestawów Patriot). „To wszystko było w najwyższej gotowości” – powiedział gen. Nowak.
Kluczowe kilkadziesiąt minut
Gen. Nowak przedstawił dokładną czasową sekwencję zdarzeń z ostatnich godzin. Decyzja o starcie pary dyżurnej została podjęta o 1:59 w nocy, a pierwsze myśliwce F-16 wystartowały i zajęły miejsce w rejonie wyczekiwania. Pojawił się tam również samolot tankowania powietrznego (wystartował z lotniska w Kolonii).
„Z całej salwy wystrzelonej w kierunku Ukrainy wychwyciliśmy dwa, które bezpośrednio zagrażały i stwarzały ryzyko naruszenia przestrzeni powietrznej Polski” – mówił.
Przed 3:40 samolot F-16 dostał polecenie wykonania lotu w kierunku obiektu, przechwycenia go i dokonania identyfikacji wzrokowej. „Byłem cały czas gotowy do wydania polecenia zestrzelenia tego obiektu” – powiedział gen. Nowak.
„Złożyło się tak, że nasz F-16 znalazł się tam dokładnie w momencie, kiedy ten pocisk uderzał w ziemię (Tarnawa-Kolonia). Gdyby ta rakieta kontynuowała lot, podjęta byłaby decyzja o zestrzeleniu tej rakiety. Natomiast ta rakieta upadła w terenie przygodnym, niezamieszkałym, niezabudowanym. Nie stwarzała ryzyka krzywdy dla nikogo” – dodał, zaznaczając, że w tym samym czasie drugi myśliwiec monitorował to, co działo się w strefie przygranicznej i to, co się dzieje na Ukrainie.
„Po ustaniu zagrożenia alarmy zostały stopniowo odwołane. W przypadku takiej sytuacji jak dziś, jako dowództwo operacyjne mamy obowiązek powiadamiać Rządowe Centrum Bezpieczeństwa, które wydaje informacje do ostrzegania powszechnego” – podsumował.
