Reklama
  • WIADOMOŚCI
  • ANALIZA

Najtańszy myśliwiec świata może podbić rynki [ANALIZA]

Po głośnym sukcesie pakistańskich sił powietrznych w walce z Indiami znacznie wzrosło zainteresowanie pakistańskim lekkim samolotem wielozadaniowym JF-17. Maszyna jest najtańsza na rynku, a dostawca nie zadaje niewygodnych pytań. Sprawia to, że jest atrakcyjna dla wielu państw i już odnotowała pierwsze sukcesy eksportowe.

Indyjskiego MiGa-21 miał zestrzelić pakistański myśliwiec JF-17 Thunder. Na zdjęciu maszyna tego typu podczas Radom Air Show 2018. Fot. Mirosław Mróz
JF-17

Samolot JF-17 Thunder narodził się w Chinach jako FC-1 (Fighter China 1) i we współpracy z pakistańskimi ośrodkami został dopracowany i przystosowany do lokalnych potrzeb Pakistanu. Na swoje potrzeby Islamabad zamówił dotychczas 176 maszyn (50 Block 1, 50 Block 2 i 50 Block 3 oraz 26 szkolno-bojowych samolotów dwumiejscowych JF-17B), co zapewniło projektowi odpowiednią skalę i umożliwiło oferowanie go za granicę po atrakcyjnej cenie.

Maszyny nigdy nie powalały swoimi parametrami technicznymi; skromny jest ich pokładowy radiolokator (nawet w najnowszej wersji, pomimo wykorzystania aktywnego elektronicznego skanowania), a udźwig 3,6 tony także pozostawia wiele do życzenia. Mimo to JF-17 posiada pewne atuty. Należy do nich wielozadaniowość (zdolność do uderzania na cele powietrzne, lądowe i morskie), liczne i tanie typy zintegrowanego uzbrojenia, a także niska cena zakupu i eksploatacji.

Sprawdzony w boju

Innymi słowy, jest to tania maszyna „do wszystkiego”, z wyjątkiem walki z zaawansowanymi technicznie myśliwcami przeciwnika czy najlepszymi systemami obrony powietrznej. Udział Thundera w walkach przeciwko Indiom z ich arsenałem systemów obrony powietrznej i samolotami Rafale pokazuje jednak, że nawet w takich sytuacjach jest w stanie prowadzić bój. JF-17 nie dokonał wprawdzie głośnych zestrzeleń indyjskiego Rafale i drugiego samolotu (prawdopodobnie Su-30MKI), ale zrobiły to chińskiej produkcji J-10CE. Jednak Thunder brał udział w atakach na naziemne cele sił zbrojnych Indii i poraził je, nie ponosząc strat.

Jeszcze przed tzw. Operacją Sindoor Pakistan zdołał odnieść umiarkowane sukcesy eksportowe związane z JF-17. W 2015 roku 16 samolotów wersji Block 2 (za 650 mln USD) zamówiła Mjanma, w 2018 r. trzy zakupiła Nigeria (Block 2, za 75 mln USD), a w lutym 2024 roku na 16 samolotów wersji Block 3 zdecydował się Azerbejdżan. Etykietka „sprawdzony w boju” sprawiła, że jeszcze w czerwcu 2025 roku Azerowie domówili 24 maszyny, zwiększając zamówienie do łącznie 40 (łączna cena może przekroczyć 4 mld USD). Z kolei w grudniu 2025 roku doszło do bardzo egzotycznej transakcji. 16 Thunderów zamówiła bowiem wschodnia Libia, a samoloty te mają wchodzić w skład większego pakietu uzbrojenia pakistańskiego o łącznej wartości od 4 do 4,6 mld USD.

Wszystko wskazuje na to, że może być to dopiero początek. Do tej pory możliwość zakupu skutecznego samolotu za cenę 25-35 mln USD za sztukę wyglądała na zbyt piękną, żeby mogła być prawdziwa.

Po ostatnim użyciu bojowym sytuacja wydaje się jednak zmieniać. Jest to o tyle ciekawe, że JF-17 bywał już wcześniej wykorzystywany bojowo. W 2024 roku maszyny te brały udział w uderzeniu odwetowym przeciwko celom na terytorium Iranu, a do działań przeciwpartyzanckich i antyterrorystycznych były wykorzystywane przez siły Mjanmy (w wojnie domowej), Nigerii, nad terytorium Pakistanu i Afganistanu. Do dzisiaj nie ma informacji na temat straty bojowej samolotu tego typu.

Reklama

Nowy rynek

Zmienił się także rynek. Do lamusa przechodzą masowo tanie samoloty z czasów zimnej wojny: rodzina MiG-21/J-7, F-5E/F Tiger II, Mirage III/V czy Mirage F1. Jednocześnie tradycyjny dostarczyciel samolotów do „demokracji ludowych”, czyli Rosja, kompletnie zawiódł. Jej najlżejsza i najtańsza maszyna produkowana w ostatnich trzech dekadach to dwusilnikowy, średni myśliwiec MiG-29. Maszyna droga w eksploatacji i nadal dość droga w zakupie, a takżew zasadzie pozbawiona atutu wielozadaniowości.

Wiele wskazuje na to, że JF-17 może być eksportowym hitem pakistańskiej zbrojeniówki. Jest to bowiem najtańszy w zakupie i eksploatacji naddźwiękowy samolot bojowy na świecie. W dodatku Pakistan nie należy do świata zachodniego i jest skłonny eksportować swoją broń każdemu kto będzie chciał zapłacić. No, chyba że zabronią mu Chiny, jako poddostawca niektórych podzespołów w tym silnika. Jak dotychczas jednak nie było takiej sytuacji.

Reklama

Potencjalni klienci

Dość kuriozalna była pakistańska propozycja przekazania nowych JF-17 Arabii Saudyjskiej w ramach uregulowania zadłużenia o łącznej wartości 4 mld USD (Thundery miałyby stanowić połowę tej sumy). Oferowanie tej konstrukcji państwu, które eksploatuje Eurofightery i najnowsze wersje F-15, to jak oferowanie Opla posiadaczowi Mercedesa. Thunder mógłby jednak służyć jako tania maszyna do wyręczania kosztownych samolotów w wielu zadaniach, w tym w air policing czy uderzeniach na Huti. Nie jest jednak wykluczone, że państwo Saudów zakupiłoby te samoloty nie dla siebie, ale np. dla któregoś ze wspieranych przez siebie ubogich państw, np. Sudanu. Możliwe też, że samą w sobie wartością byłoby posiadanie samolotu niezależnego od wsparcia USA i Europy.

Innym dość prawdopodobnym kierunkiem sprzedaży jest Bangladesz, który mógłby kupić nawet 48 maszyn. Pojawiają się także informacje o Sudanie jako samodzielnym kliencie. Pakistański minister przemysłu obronnego Raza Hajat Haraj potwierdził też, że trwają obecnie rozmowy z „wieloma krajami”. Z przyczyn bezpieczeństwa i handlowych nie wymienił, z jakimi, ale wspomniał np., że są wśród nich „trzy kraje afrykańskie” poza Libią i Sudanem.

Agencja Reutera dotarła do doniesień, które mówią o rozmowach z 13 państwami, z czego z ośmioma są one już na zaawansowanym etapie. Umowy te dotyczą często szerszych pakietów uzbrojenia, ale JF-17 Thunder ma być tutaj ich lwią częścią, najbardziej atrakcyjnym i zaawansowanym produktem. Trzeba tu jednak zauważyć, że Pakistan posiada także inne, stosunkowo popularne już na świecie produkty przemysłu obronnego, np. proste samoloty szkolne MFI-18, drony, MRAP-y czy systemy obrony powietrznej.

JF-17 interesuje się także Indonezja, chociaż to akurat państwo „interesuje się”, a nawet ogłasza zakupy niemal wszystkich samolotów na rynku. Potem zwykle okazuje się, że to nieprawda, trudno więc do tej informacji się przywiązywać. Trzeba jednak przyznać, że liczny, tani samolot bojowy mógłby się Dżakarcie przydać. Reuters na podstawie swoich źródeł informuje także o zainteresowaniu ze strony Maroka, Etiopii i Nigerii (w przypadku tej ostatniej chodziłoby o powiększenie floty). Rozmowy były też prowadzone z Irakiem, gdzie Thundery mogłyby współdziałać z innym lekkim samolotem bojowym – T-50IQ, kuzynem FA-50.

Strona pakistańska cieszy się z tego, że udaje jej się dzisiaj wylansować hit eksportowy w postaci dość złożonego technicznie produktu. Chociaż sądząc po wypowiedziach przedstawicieli ich rządu i przemysłu, starają się studzić nadzieję, to nie ukrywają, że jest to szansa dla lokalnego przemysłu obronnego na wypłynięcie na szersze wody. A dokładnie na dopływ pieniędzy, które umożliwią radykalną rozbudowę przemysłu i jego unowocześnienie, a także tworzenie kolejnych produktów. Jak na razie wyzwaniem pozostają jednak obecne moce produkcyjne, które mogą nie sprostać zbyt wielkim zamówieniom eksportowym. Obecną zdolność produkcji JF-17 ocenia się na 20 maszyn rocznie. Plany mówią o podwojeniu jej do 40.

Na koniec warto zadać pytanie: jakie konstrukcje mogą rywalizować z JF-17? Na rynkach zaprzyjaźnionych zZachodem taką konstrukcją jest FA-50, szczególnie w chwili, kiedy dostępny będzie do niego pełen planowany zestaw uzbrojenia. Indie starają się lansować Tejas, jednak cały czas borykają się z problemami, o czym najlepiej świadczy katastrofa tej maszyny na pokazach w Dubaju. Możliwe, że w najbliższych latach pojawią się inni konkurenci, np. uzbrojony amerykański T-7 Red Hawk. Możliwe też, że segment ten zaczną przejmować bojowe drony z napędem odrzutowym.

Reklama
WIDEO: "Koordynacja jest najważniejsza". Dowódca GROM o operacjach specjalnych
Reklama