Reklama
  • ANALIZA
  • WIADOMOŚCI
  • POLECANE

Jak powstaje polski pancerz. Zakłady Korei od środka [RELACJA]

W ciągu ostatnich 30 lat Republika Korei stała się posiadaczką jednego z największych przemysłów pancernych na świecie. Mieliśmy okazję naocznie się o tym przekonać w czasie wizyt w zakładach produkujących dla Polski czołgi K2 Black Panther i armatohaubice K9 Thunder.

Linia produkcyjna K9
Linia produkcyjna K9
Autor. Hanwha Aerospace

Gdzie powstają polskie Czarne Pantery?

Pierwszym z pancernych zakładów, jakie mieliśmy okazję odwiedzić, była fabryka firmy Hyundai Rotem w mieście Changwon, a zatem miejsce, gdzie powstały wszystkie dotychczas polskie czołgi K2 Black Panther. Czołgi te uchodzą dzisiaj za jedne z najlepszych na świecie, a do ich atutów należy chociażby to, że zostały zaprojektowane od podstaw już w XXI wieku, a nie jak inne zachodnie czołgi trzeciej generacji – w latach 70. i 80.

Reklama

Zakłady w Changwon mają łączną powierzchnię 630 000 metrów kwadratowych. Mieliśmy okazję przejść po hali, w której trwały intensywne prace nad bronią pancerną. Była ona podzielona na trzy części liniami produkcyjnymi dotyczącymi trzech różnych wyrobów. Najwięcej pokazanej nam infrastruktury było związanej z produkcją czołgów K2, które widzieliśmy w różnych stadiach produkcji. Od procesu spawania wież i kadłubów, przez prace wyposażeniowe, po scalone czołgi gotowe do dostawy lub będące w trakcie testów. Jak nam powiedziano, wszystkie K2, jakie tylko widzieliśmy, były maszynami produkowanymi dla Polski. To dość imponujące, biorąc pod uwagę, że pierwsze z zamówionych 180 K2GF Polska w całości odebrała jeszcze przed naszą wizytą w Changwon (był to grudzień 2025 roku.)

Kolejne maszyny Warszawa zamówiła w sierpniu 2025 roku, a zatem niecałe cztery miesiące przed naszą wizytą. Tymczasem na halach w różnych stadiach produkcji bądź gotowych (czekających na testy) widzieliśmy łącznie 40-50 wozów. Wszystkie w kolorze zieleni NATO, świadczącej o polskim odbiorcy.

Wygląda więc na to, że K2 były produkowane jeszcze zanim podpisana została druga umowa na czołgi K2, dzięki czemu będzie można realizować ich dostawy zgodnie z planem już od 2026 roku. Tego rodzaju ryzyko mogło zostać podjęte z jednej strony ze względu na wysoką pewność co do tego, że druga umowa zostanie podpisana, potwierdziły nam to zresztą źródła koreańskie. Dowiedzieliśmy się też, że po zakończeniu produkcji K2GF dla Polski (tożsamej z koreańską wersją czołgów) jest zaplanowana ich dalsza produkcja na potrzeby Sił Zbrojnych Republiki Korei.

Zgodnie z drugim kontraktem z Changwon do Polski trafi jeszcze łącznie 116 K2GF. Następnie do Sił Zbrojnych RP trafi jeszcze 64 czołgi K2PL, które powstaną w wyniku współpracy Hyundai Rotem z polskim przemysłem obronnym.

„Po podpisaniu drugiej partii umów wykonawczych w sierpniu 2025 roku, podpisaliśmy również umowę o transferze technologii z Bumarem. Od tego czasu sprawnie realizujemy dalsze prace. Dostosowujemy K2 do warunków wymaganych przez polski rząd, przemysł zbrojeniowy i wojsko” – odpowiadają na nasze pytanie przedstawiciele Hyundai Rotem.

Jak nam powiedziano, umowa na sprzedaż do Polski czołgów K2 była dla ich producenta ważnym kamieniem milowym. Dzięki niej mógł zademonstrować swoją zdolność do szybkiej produkcji na potrzeby eksportowe, pokazać jakość (na razie ze strony polskiej rzeczywiście nie słychać narzekań w tym zakresie) i możliwości serwisowania tych wozów w Europie.

Obok dużej linii produkcyjnej K2 Black Panther prowadzone były prace nad modernizacją czołgów K1 dla Sił Zbrojnych Republiki Korei. W różnych stadiach prac zobaczyliśmy tam około 10 wozów oraz kilka dodatkowych, które być może są na testach przed odbiorami. Zmodernizowany K1 cechuje się nieco niższą sylwetką od K2, a po modernizacji zbliża się do K2 pod względem zdolności. Prowadzono też prace nad kilkoma wozami zabezpieczenia technicznego na bazie K1.

Część hali zajmowała też linia ostatecznego montażu kołowych wozów K808, na której znajdowało się kilkanaście maszyn w wersji wozów dowodzenia. Pojazdy te udało się wyeksportować do Peru, i są oferowane m.in. Polsce jako nowy kołowy wóz bojowy.

Reklama

Hanwha Aerospace

Drugim zakładem pancernym, który odwiedziliśmy, była Fabryka Nr 3 należąca do firmy Hanwha Aerospace, znajdująca się także w Changwon, o powierzchni łącznej 172 tys. metrów kwadratowych. W miejscu tym powstają dla Polski m.in. wyrzutnie systemu rakietowego Chunmoo (polskie oznaczenie Homar-K, które w formie zestawów trafiają do Polski, a następnie są integrowane z podwoziami Jelcz P882.57.

Nam jednak pokazano inną część fabryki. Tę, w której powstają armatohaubice samobieżne K9 Thunder, największy na dzisiaj hit eksportowy koreańskiego przemysłu obronnego. W przeciwieństwie do zakładów Hyundai Rotem, w Hanwha Aerospace nie mogliśmy wypatrzeć haubic produkowanych dla Polski. Wynika to z tego, że pierwsze zamówienie na polskie K9 Thunder, opiewające na 212 wozów, zostało już zrealizowane, a prace nad drugim zamówieniem z grudnia 2023 roku (152 haubice) są na wczesnym etapie, i podczas naszej wizyty nie było jeszcze tych wozów w postaci złożonych kadłubów.

Co ciekawe, na stanowiskach, na których widniały jeszcze tabliczki z polskimi flagami i napisami w języku polskim, stały niemal kompletne haubice dla innego klienta eksportowego. O tym, że to nie są polskie maszyny, świadczyła obecność na linii produkcyjnej także wozów amunicyjnych K10 (których Polska nie zamawiała) oraz to, że maszyny te były pomalowane w piaskowy kamuflaż. Okazało się, że wozy te są produkowane dla „dużego państwa w Afryce Północnej”, które zamówiło nieujawnioną (lecz liczoną w setkach) liczbę wozów rodziny K9 Thunder.

Jak nas poinformowano, w zakładach istnieją aż trzy linie produkcyjne tych maszyn i powstaje na nich więcej niż setka egzemplarzy rocznie (dla porównania polska Huta Stalowa Wola wyprodukowała w ubiegłym roku 34 haubice Krab, co pokazuje, że jej zdolności produkcyjne też są relatywnie wysokie, szczególnie iż wolumen ten ma jeszcze wzrosnąć). Jest mało prawdopodobne, żeby jakakolwiek fabryka na świecie produkowała więcej sprzętu tej klasy. Wolumen produkcji wynika z zainteresowania klientów eksportowych i potrzeb własnych Republiki Korei.

Pomimo iż oprowadzono nas po Fabryce Nr 3, a nawet zaprezentowano w pokazie dynamicznym i przewieziono haubicą po zakładach, trudno jest ocenić, ile Thunderów się tam znajdowało. Ukończone K9 spotykaliśmy po prostu na każdym kroku w najróżniejszych wzorach kamuflaży. Te ostatnie były wozami, które przywieziono na przeglądy i remonty.

Reklama
PROGNOZA 2026 | Jakie drony na Ukrainie? | Flota cieni na Bałtyku | Defence24Week #142
Reklama