Polityka obronna

Syria z „Cirkonami”. Nowy rosyjski straszak dla Europy

Fot. mil.ru

Rosyjska Duma Państwowa chce zaproponować przegrupowanie do Syrii okrętów z hiperdźwiękowymi rakietami „Cirkon". Według rosyjskich parlamentarzystów taka operacja ma pozwolić na zablokowanie całego Morza Śródziemnego. Będzie więc doskonałym systemem odstraszającym dla państw NATO.

Informację o możliwym przerzucie do syryjskiego portu Tartus rosyjskich okrętów z rakietami hiperdźwiękowymi „Cirkon" przekazał mediom w Rosji szef Komitetu Obrony Dumy Państwowej Andriej Kartapołow. Nie jest to jednak na razie decyzja, ale propozycja, która może zostać zrealizowana, lecz wcale nie musi.

Trzeba bowiem pamiętać, że rakiety „Cirkon" są nadal na etapie nadań państwowych i pomimo, że podobno przebiegają one zgodnie z planem, to nadal nie wiadomo, jaka będzie ostateczna decyzja komisji zdawczo-odbiorczej. Rosjanie przecież jako pierwsi wprowadzają do służby uzbrojenie hipersoniczne i będą sami musieli rozwiązać związane z tym problemy. A to na pewno wymaga czasu.

Nie zmienia to faktu, że „Cirkony" stały się swoistym straszakiem ze strony Rosji. Kartapałow się zresztą z tym wcale nie krył. Przypomniał on bowiem, że w Syrii są już rosyjskie systemy rakiet nadbrzeżnych, ale w porcie Tartus „mogą być również okręty uzbrojone w hipersoniczne pociski Cyrkon, które całkowicie zablokują całą Morze Śródziemne".

W swoim wywiadzie dla jednego z kanałów YouTube stwierdził on dodatkowo, że: „Środki militarne - to niekoniecznie musi być wojna, to także tworzenie bezpośrednich zagrożeń dla wrogów, w obecności których porzucą oni swoje dalsze plany działania. To znaczy, kiedy oni zdadzą sobie sprawę, że istnieje bezpośrednie zagrożenie zniszczenia ich aktywów uderzeniowych, które znajdują się w Europie Wschodniej, systemów kontroli, ich zgrupowań lotniskowców. Bo po co coś zaczynać, jeśli z góry jesteś skazany na przegraną? Oni są bardzo wrażliwi na porażkę".

Kartapałow wykorzystuje tu fakt, że rakiety „Cirkon" są rzeczywiście niewiadomą i tym samym mogą wzbudzać zagrożenie. Nikt poza Rosjanami nie wie bowiem: jak rzeczywiście działają, jaka jest ich celność i jakie są skutki ich użycia. Jak na razie wiadomo jedynie, że jest to uzbrojenie stosunkowo łatwe do przerzucenia, ponieważ Rosjanie zadbali, by pociski „Cirkon" mogły być odpalane ze standardowych wyrzutni okrętowych pionowego startu typu 3S14.

Czytaj też

Oczywiście obecnie do testów wykorzystuje się głównie fregatę projektu 22350 „Admirał Gorszkow". Jednak do strzelania „Cirkonami" teoretycznie będą przystosowane wszystkie okręty z wyrzutniami 3S14, w tym nawet tak małe jednostki pływające, jak korwety projektu 21631 typu „Bujan-M" (o wyporności 950 ton) oraz korwety projektu 22800 typu „Karakturt" (o wyporności 870 ton). „Bujany-M" i „Karakurty" będą na wyposażeniu Floty Czarnomorskiej a więc mogą być z łatwością przerzucone do Syrii.

Czytaj też

Problem takich planów jest jednak to, że są one nielogiczne. Trzeba bowiem pamiętać, że rosyjskie pociski lecąc z portu Tartus do Włoch muszą przebyć o 500 km większą odległość niż startując z Krymu. Oczywiście zawsze można zakładać, że rosyjskie okręty podpłyną bliżej środka Morza Śródziemnego, jednak przy permanentnej przewadze w powietrzu sił NATO jest to mało prawdopodobne.

Dlatego groźby ze strony rosyjskich parlamentarzystów mają większy wydźwięk polityczny niż militarny. I to wykorzystują władze na Kremlu.

Komentarze