Reklama
Reklama
  • WYWIADY
  • WIADOMOŚCI

Kluczowa reforma w Wojsku Polskim. Gen. Król: Oto nowe dowództwa i system na czas wojny

Gen. broni Krzysztof Król
Gen. broni Krzysztof Król
Autor. Sztab Generalny WP

„Reforma, którą programujemy i planujemy, obejmuje przede wszystkim to, jak będziemy chcieli dowodzić walką w czasie wojny (…) Przejście z fazy odstraszania do etapu obrony nie może pociągać za sobą zmian naszych struktur dowodzenia” — podkreśla gen. broni Krzysztof Król, pełnomocnik szefa Sztabu Generalnego WP ds. stworzenia wojennego systemu dowodzenia oraz systemu kierowania i dowodzenia Siłami Zbrojnymi, w rozmowie z redaktorem naczelnym Defence24.pl Jędrzejem Grafem. Gen. Król mówi też, w jaki sposób będą dowodzone Rodzaje Sił Zbrojnych i kiedy reforma dowodzenia ma szansę przejść do prac parlamentarnych.

Jędrzej Graf, redaktor naczelny Defence24.pl: Panie generale, jest Pan obecnie pełnomocnikiem szefa Sztabu Generalnego WP do spraw stworzenia wojennego systemu dowodzenia oraz systemu kierowania i dowodzenia Siłami Zbrojnymi. Jakie są Pana zadania na tym stanowisku?

Gen. broni Krzysztof Król, pełnomocnik szefa Sztabu Generalnego WP ds. stworzenia wojennego systemu dowodzenia oraz systemu kierowania i dowodzenia Siłami Zbrojnymi: Zgodnie z decyzją Ministra Obrony Narodowej zostałem wyznaczony na przewodniczącego nieetatowego Zespołu Zadaniowego do opracowania założeń nowego modelu Wojennego Systemu Dowodzenia Siłami Zbrojnymi oraz reformy Systemu Kierowania i Dowodzenia SZ RP.

Reforma, którą programujemy i planujemy, obejmuje przede wszystkim to, jak będziemy chcieli dowodzić walką w czasie wojny. Wdrażając podejście reverse engineering” – inżynierii wstecznej, musimy określić, jak powinny być skonstruowane nasze struktury w czasie pokoju, aby były zdolne do realizacji zadań w warunkach wojennych bez potrzeby ich transformacji w czasie zagrożenia. Polska jako państwo frontowe jest tzw. 1st responder” – pierwszym reagującym bojowo, ale jednocześnie koncentratorem logistyki oraz dawcą i biorcą zdolności NATO przewidzianych do operacji obronnej. Musimy posiadać system i struktury dowodzenia zdolne do zapewniania realizacji narodowych i sojuszniczych planów.

Czy dzisiaj w NATO istnieje system dowodzenia podobny do polskiego?

W Europie jesteśmy jedynym krajem, który ma taki system dowodzenia — choć nie do końca.

Jeśli chodzi o samą filozofię funkcjonowania obecnego systemu, została ona skopiowana z modelu obowiązującego w Stanach Zjednoczonych. Tam armia dzieli się na dwa segmenty: armię instytucjonalną i armię operacyjną.

Armia instytucjonalna to Pentagon i inne struktury odpowiedzialne za transformację, szkolenie oraz zasilanie. Armia operacyjna to dowódcy operacyjni, określani jako combatant commanders”, dowodzący na poszczególnych teatrach globu. Armia instytucjonalna przygotowuje zasoby i personel, a następnie kieruje je do operacji.

W naszym przypadku chcieliśmy zrobić to samo, wychodząc z założenia, że będziemy przygotowywać się przede wszystkim do operacji ekspedycyjnych. Dzisiaj mamy więc armię podzieloną. Tymczasem teraz już wiemy, że kraj przyfrontowy nie powinien dzielić się na armię instytucjonalną i operacyjną. Powinien połączyć te dwa elementy w jedną całość, aby maksymalnie wykorzystać zarówno zasoby ludzkie, jak i infrastrukturę szkoleniową oraz rozmieszczenie Sił Zbrojnych.

Reklama

Jeżeli spojrzymy na europejską część NATO, nikt takiego systemu nie ma. Co więcej, biorąc pod uwagę skalę i rozmiar, porównywanie systemu amerykańskiego z polskim wydaje się zupełnie nieadekwatne.

Zwracam uwagę, że Amerykanie zbudowali swój system po wojnie w Wietnamie, bardzo wiele lat temu. Obchodzili w 2023 roku jego pięćdziesięciolecie. Mimo to nieustannie wychodzą z założenia, że stworzony system musi podlegać transformacji, zmianom i adaptacji.

My również wychodzimy z założenia, że budujemy kościec, ale będzie on musiał pozostać elastyczny i zdolny do zmian — zależnie od sytuacji, zarówno w środowisku bezpieczeństwa, jak i w środowisku operacyjnym. Nasz dzisiejszy model jest zbudowany na dwóch filarach: Force Provider i Force User, czyli dowództwo generalne i operacyjne.

Dlaczego ten podział — biorąc pod uwagę liczebność polskiej armii, nasze zasoby i położenie na flance — jest nieadekwatny do obecnych zagrożeń? Czy zmusza nas do tego Federacja Rosyjska?

Nie powiedziałbym, że to Federacja Rosyjska nas do tego zmusza. To my sami wychodzimy z założenia, że musimy jak najlepiej przygotować struktury dowodzenia Sił Zbrojnych na dwa rodzaje wyzwań.

Tak jak opisano to w Koncepcji Strategicznej NATO 2022 roku, przyjętej w Madrycie, musimy przygotować się do realizacji zadań związanych z odstraszaniem, budując wiarygodne zdolności do dowodzenia, a jeśli odstraszanie nie przyniesie właściwego efektu — być gotowymi do obrony w konflikcie zbrojnym.

Problem polega na tym, że przejście z fazy odstraszania do fazy obrony nie może pociągać za sobą zmian naszych struktur dowodzenia. Obecnie zakładamy, że na potrzeby prowadzenia wojny przekształcimy system kierowania i dowodzenia Siłami Zbrojnymi w wojenny system dowodzenia.

Gen. broni Krzysztof Król
Gen. broni Krzysztof Król o reformie systemu dowodzenia i kierowania Siłami Zbrojnymi
Autor. Marta Jackiewicz/Defence24

Jak podchodzi do tego NATO?

Już w przywoływanym dokumencie z 2022 roku wskazano jednoznacznie, że NATO, a więc także państwa członkowskie, muszą zbudować system zdolny — bez znacznych zmian wewnętrznych — do realizowania zadań w czasie pokoju, kryzysu i wojny. Powinien działać w tym samym reżimie pracy stanowisk dowodzenia, od szczebla strategicznego do taktycznego.

Jeśli spojrzymy na obecne działania Rosji, która prowadzi przeciwko nam wojnę hybrydową, to tak naprawdę nie wiemy do końca, kiedy zmieni rodzaj działań i w jaki sposób może próbować nas zaskoczyć. Przyszłe struktury dowodzenia będą zdecydowanie lepiej przygotowane na zmianę środowiska bezpieczeństwa, zagrożeń i konieczność natychmiastowej reakcji — a nie reakcji po czasie potrzebnym na przeorganizowanie struktur dowodzenia i przejścia z czasu pokojowego funkcjonowania do rytmu operacyjnego czasu wojny.

Z wojskowego punktu widzenia, a ćwiczyłem to również w strukturach NATO, stanowiska dowodzenia — niezależnie od poziomu — działają według określonego rytmu bojowego, tzw. battle rhythmu. W czasie pokoju powinien on być wydłużony, natomiast w czasie wojny maksymalnie skrócony, ponieważ procesy decyzyjne muszą zachodzić znacznie szybciej. Nic nie stoi na przeszkodzie, żebyśmy obecne działania związane z odstraszaniem traktowali jak operację.

Jeżeli będziemy pracować w rytmie bojowym już w czasie pokoju, a potem będziemy go skracać w czasie kryzysu, żołnierze bez problemu będą w stanie realizować nawet najbardziej wymagające zadania w czasie wojny. W naszych umysłach współpraca między elementami stanowiska dowodzenia danego dowództwa i praca bojowa na konkretnym stanowisku dowodzenia staną się po prostu elementem kultury organizacyjnej. Nie będziemy kulturowo skupieni na pokojowym funkcjonowaniu, tylko na procesach zbliżonych do bojowych.

Projekt „Dowództwa Prowadzącego Walkę” (ang. „Warfighting HQ”) wdrożyłem już w 2023 w kierowanym przeze mnie sztabie Dowództwa Połączonych Sił Zbrojnych Sojuszu w Brunssum. Dowództwo to jest odpowiedzialne za centralny kierunek operacyjny NATO, w centrum którego jest Polska. Podejście to zostało zaakceptowane przez ówczesnego SACEUR’a generała Chrisa Cavoli, a następnie wdrożone nakazowo we wszystkich dowództwach podległych najwyższemu dowódcy sił sojuszniczych (ang. Supreme Allied Commander Europe).

Od wielu lat ze strony oficerów i dowódców Wojska Polskiego padają głosy o konieczności zmiany systemu wprowadzonego w 2013 roku. Czy potrzeba reformy była już wcześniej jasno dostrzegana w dokumentach planistycznych?

Już w „Programie Rozwoju Sił Zbrojnych na lata 2021–2035, z rokiem 2020”, przygotowanym w 2019 roku, zapisano potrzebę utworzenia dowództw rodzajów Sił Zbrojnych, czyli dowództw domenowych.

Po przyjęciu cyberprzestrzeni jako kolejnej domeny operacyjnej w 2016 roku oraz przestrzeni kosmicznej w 2019 roku wiedzieliśmy, że będziemy musieli zmienić system oraz sposób przygotowania i prowadzenia walki. Przypominam, że w USA koncepcja operacji wielodomenowych przekształciła się w doktrynę operacji wielodomenowych (MDO) w 2018 roku. Już wtedy w SGWP zapisano potrzebę budowy dowództw domenowych – rodzajów Sił Zbrojnych. Projektujemy obecnie struktury dowodzenia związane z Wojskami Lądowymi, Siłami Powietrznymi i Marynarką Wojenną, ale nie będą to dowództwa takie, jakie istniały w 2013 roku. Mówimy o kompletnie innym rodzaju struktur, z innymi zadaniami i innym zakresem odpowiedzialności, funkcjonującymi na nowoczesnych zasadach zarządzania.

Tamte dowództwa były bardzo skupione na pokojowym funkcjonowaniu i budowie zdolności operacyjnych, w tym zakupach sprzętu oraz wydatkowaniu środków. Przypomnijmy, że dawniej dowódcy rodzajów Sił Zbrojnych decydowali również o wydatkowaniu środków finansowych z budżetu na budowę zdolności w swoich domenach.

Dzisiaj wszystkie sprawy związane z finansami są scentralizowane na poziomie Ministra Obrony Narodowej. Co do zasady to dobre rozwiązanie, nawet jeśli pewne kwestie trzeba dopracować. Natomiast dowództwa, które budujemy, będą przede wszystkim skupione na budowie zdolności operacyjnych podległych struktur, ich gotowości bojowej i sprawnym systemie mobilizacyjnym.

Obecny system oparty na Dowództwie Generalnym Rodzajów Sił Zbrojnych, inspektoratach i gestorach był skupiony przede wszystkim na gotowości ludzi, sprzętu do użycia. Rozumiem, że mówimy przede wszystkim o powrocie dowództw Wojsk Lądowych, Sił Powietrznych i Marynarki Wojennej. Czy mają zostać utworzone także inne dowództwa?

Najważniejszą kwestią jest zbudowanie trzech dowództw rodzajów sił zbrojnych. Chciałbym jeszcze wrócić do obecnej struktury Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych i inspektoratów. Pozwolę sobie pokazać problem na przykładzie Inspektoratu Wojsk Lądowych. Problem dotyczył w istocie budowania zdolności domenowych.

Inspektor Wojsk Lądowych był odpowiedzialny za wojska zmechanizowane, zmotoryzowane, pancerne, piechotę i wojska aeromobilne. Nie miał jednak w swojej strukturze jednostek wsparcia i zabezpieczenia, takich jak artyleria, wojska obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej, wojska inżynieryjne, obrona przeciwchemiczna czy – co teraz szczególnie istotne – bezzałogowe systemy uzbrojenia. Były one przypisane do struktur innych inspektorów. Kto inny zajmował się również sprawami szkolenia.

Zestaw przeciwlotniczy Poprad należący do 12. Brygady Zmechanizowanej.
Zestaw przeciwlotniczy Poprad należący do 12. Brygady Zmechanizowanej.
Autor. st. szer. Tomasz Łomakin / 12. Brygada Zmechanizowana

Jak dowódca, który nie ma w swojej strukturze „na co dzień” pełnego zestawu narzędzi do budowy spójności elementów ugrupowania bojowego, może przygotować zdolność do prowadzenia działań broni połączonych, czylicombined arms? Nie jest w stanie w pełni włączyć do prowadzenia operacji tych elementów, które mu nie podlegają. Dlatego mieliśmy i nadal mamy duży problem z właściwym oraz szybkim definiowaniem doktryn i regulaminów działań oraz zasad bojowego użycia nowo wprowadzanego sprzętu. Jeżeli w danej strukturze nie ma części elementów i kompetencji niezbędnych do prowadzenia działań w określonej domenie, to taki przełożony nie jest w stanie samodzielnie ich stworzyć.

Oprócz dowództw domen konwencjonalnych będziemy rekomendować utworzenie Dowództwa Operacji Kosmicznych i Wsparcia Środowiskowego. Szybko budowane zdolności wojskowe w domenie kosmicznej oraz zdolności cywilne wymagają właściwego podejścia do zarządzania nimi, ochrony i obrony oraz zapewnienia efektów operacyjnych dla Dowódcy Połączonych Rodzajów Sił Zbrojnych.

Podstawą budowy zdolności do działań wielodomenowych jest najpierw zbudowanie zdolności do działań w jednej domenie, uwzględniających wszystkie niezbędne elementy. Ponadto należy podkreślić, że bez domeny kosmicznej zapewniającej dane rozpoznawcze, pogodowe, geoprzestrzenne czy łączność nie będzie możliwości prowadzenia operacji wielodomenowych.

Nad dowództwami rodzajów Sił Zbrojnych będzie funkcjonowało dowództwo połączone. Czy można je postrzegać jako syntezę kompetencji obecnego Dowództwa Operacyjnego i Dowództwa Generalnego, budowaną przede wszystkim na bazie Dowództwa Operacyjnego?

Dowództwo Operacyjne już teraz odgrywa najważniejszą rolę i podobną rolę będzie odgrywało w przyszłości, ale z dodatkowymi kompetencjami w zakresie budowy zdolności do prowadzenia operacji połączonych i wielodomenowych. W czasie odstraszania będzie prowadziło działania zmierzające do zmiany kalkulacji operacyjnych i strategicznych przeciwnika w zakresie planów, które ten chce realizować. Będzie również odpowiedzialne za planowanie i prowadzenie operacji obronnych.

Dowódca Połączonych Rodzajów Sił Zbrojnych to w nomenklaturze NATO, dowódca, który is fighting the fight — dowodzi walką, prowadząc operację połączoną. Nad nim znajduje się poziom strategiczny. Potrzebujemy również takiego poziomu do przekształcania celów politycznych w cele militarne, ciągłego monitorowania sytuacji bezpieczeństwa, definiowania środków ciężkości przeciwnika i jego słabości oraz przygotowywania rekomendacji wojskowych do podejmowania decyzji politycznych związanych z przygotowaniem i prowadzeniem wojny przez państwo. Do tej pory — wbrew doktrynie sojuszniczej — mieliśmy trzy poziomy kierowania i dowodzenia: polityczno-wojskowy, strategiczno-operacyjny oraz taktyczny.

W NATO funkcjonują natomiast poziomy: strategiczny polityczny, strategiczny wojskowy, operacyjny i taktyczny. Wszystkie natowskie dokumenty doktrynalne są skrojone właśnie według tego modelu.

Dlaczego? Jak postrzegano rolę tych dowództw w operacji obronnej?

Polska musi przygotowywać się na różne scenariusze. Musimy przygotować Rzeczpospolitą i jej Siły Zbrojne na wszystkie możliwe warianty i scenariusze. Struktury dowodzenia, które przygotowujemy, będą zdolne realizować takie same zadania niezależnie od scenariusza: czy część sił i uprawnień dowodzenia zostanie przekazana do NATO, czy będziemy prowadzić działania i operacje narodowe, czy też wydzielimy siły do operacji koalicyjnej realizowanej przez nas na naszym kierunku operacyjnym.

Nigdy nie przekażemy wszystkich wojsk i zdolności do Sojuszu. Nigdy nie przekażemy naszych jednostek wojskowych z pełnym zakresem uprawnień do dowodzenia nimi dla NATO. Zasadą jest, że Sojusz otrzymuje tylko część uprawnień do dowodzenia jednostkami narodowymi. Projektowane przez nas dowództwa będą kompatybilne w zakresie struktur i procedur dowodzenia ze swoimi odpowiednikami sojuszniczymi, ale jednocześnie będą posiadać zdolności do samodzielnych działań zapewniając możliwość decydowania poziomowi politycznemu państwa o użyciu Sił Zbrojnych.

Jak wygląda to w wypadku operacji sojuszniczej?

Sojusz w celu zapewniania spójności osiąganych celów w danej operacji, posiada uprawnienia do dowodzenia i synchronizowanego użycia wydzielonymi przez kraje członkowskie sił. Jednak kraje zawsze pozostawiają sobie zdolność do tzw. „Full Command” – pełnego dowodzenia. To nacje odpowiadają między innymi za zabezpieczenie medyczne i ewakuację medyczną swoich żołnierzy, za ich rotację i zabezpieczenie logistyczne wojsk.

Dodatkowo w przypadku prowadzenia operacji przez Sojusz, to dla naszego narodowego systemu dowodzenia musimy zapewnić świadomość aktualnej sytuacji strategicznej i operacyjnej. Obowiązkiem nowych struktur dowodzenia będzie zapewnianie opartych na danych i analizy profesjonalnych ocen operacji i przedstawianie raportów wojskowych, które będą podstawą dla decyzji podejmowanych na poziomie politycznym. Musimy być zdolni do dowodzenia Siłami Zbrojnymi Rzeczypospolitej w Polsce lub gdziekolwiek będą one działały, a jednocześnie wspierać procesy decyzyjne na poziomie strategicznym politycznym państwa.

Szef Sztabu Generalnego kładzie duży nacisk na Dowództwo Transformacji. Jaką rolę ma ono odegrać w całym nowym systemie? I jak odpowiedzieć na głosy, że w czasie wojny, która już trwa w naszym regionie, nie powinno się dokonywać zmian strukturalnych?

Wspomniał Pan o obecnym modeluForce User–Force Provider, czyli dostarczyciel sił i używający sił. Przebudowujemy go na system, który nazywamyReadiness and Transformation „gotowość i transformacja”. Nie będzie dwóch armii: instytucjonalnej i operacyjnej. Będzie jedna armia, w której będą zachodziły dwa procesy — i będą one zachodziły w całej armii spójnie i jednocześnie, a nie wyłącznie w jednym dowództwie.

Dowództwo Transformacji będzie podlegało szefowi Sztabu Generalnego. Każde dowództwo, kierowane przez dowódcę Połączonych Rodzajów Sił Zbrojnych, jak DWL, DSP i DMW, czy bezpośrednio podporządkowane pod Szefa Sztabu Generalnego WP, będzie realizowało cele zdefiniowane przez SGWP w zakresie gotowości mobilizacyjnej, bojowej oraz procesu transformacji, czyli wdrażania programu i planów rozwoju Sił Zbrojnych oraz „transformację w styczności”.

Każde dowództwo będzie składało się z części operacyjnej i transformacyjnej. W każdym będzie funkcjonował pion lub zarząd odpowiedzialny za planowanie i wdrażanie programów rozwoju, ale również za wykorzystywanie wniosków z wojen, ćwiczeń i tego, co obecnie bardzo intensywnie rozwija się w Stanach Zjednoczonych oraz NATO — „transformacji w styczności”.

Cyfrowy Legionista K2 Black Panther.
Czołg K2GF/Black Panther podczas warsztatów Cyfrowy Legionista.
Autor. Zespół Reporterski 1. Dywizji Piechoty Legionów / Facebook

Na czym polega ten proces?

Nie chodzi o to, aby wyłącznie góra mówiła, jak mają zmieniać się Siły Zbrojne w ramach Programu Rozwoju Sił Zbrojnych. Chodzi także o to, aby wykorzystać wiedzę i profesjonalizm żołnierzy: czego dodatkowo potrzebują, jak należy unowocześniać wyposażenie i adaptować technikę, co należy zmieniać w zasadach bojowego użycia, aby odpowiadało wymogom „jutrzejszego” pola walki i przewyższało zdolności przeciwnika. Przeciwnika, który zmienia się szybko, wdrażając doświadczenia bezpośrednio z frontu w Ukrainie. Transformacja w styczności to adaptacja tego, czym walczymy i krótkoterminowe zakupy głównie sprzętu podwójnego zastosowania, ale również zmiana mentalności żołnierzy do ciągłego doskonalenia się taktycznego i proceduralnego poprzez transformację.

Chodzi o to, aby żołnierze byli zdolni już dzisiaj walczyć przeciwko przeciwnikowi i przewyższyć go zdolności rozpoznania, rażenia, przetrwania czy manewru. Mówimy więc zarówno o dużych, długoterminowych projektach, jak i o oddolnych działaniach związanych z budową zdolności do użycia środków bezzałogowych, walki z dronami, przeciwdziałania rozpoznaniu przeciwnika, walki elektromagnetycznej oraz budowy nowych zdolności, w tym zdolności kosmicznych.

Gen. broni Krzysztof Król
Gen. broni Krzysztof Król o roli Dowództwa Transformacji
Autor. Grafika: Marta Jackiewicz/Defence24.pl

Mamy tu dwa wektory, które będą przechodziły przez każdą jednostkę wojskową: jeden to bieżąca gotowość, drugi – transformacja. Dowództwo Transformacji, które już powstało, nie będzie całkowicie nowym tworem. Powstało z przeformowania Centrum Doktryn i Szkolenia Sił Zbrojnych, które skupiało się głównie na przygotowaniu nowych doktryn i zasad szkolenia. Ma ono kompletnie zmienić swoje przeznaczenie z instytucji administracyjnej na operacyjną i wspierającą dowódców rodzajów Sił Zbrojnych w przygotowaniu indywidualnym personelu i wspierać dowódców we wspólnym opracowywaniu i wdrażaniu nowych doktryn, regulaminów walki i zasad bojowego użycia sprzętu.

Chodzi o to, aby dowódca brygady, pułku czy batalionu nie skupiał wysiłku na przygotowaniu pojedynczego żołnierza. Tym będzie zajmowało się Dowództwo Transformacji i Szkolenia. Będzie dysponowało centrami szkolenia i batalionami szkolnymi, w których będą przygotowywani żołnierze dobrowolnej zasadniczej służby wojskowej, a w przyszłości — zależnie od modelu — także rezerwiści. W strukturach podległych Dowódcy Transformacji i Szkolenia będzie odbywał się proces profesjonalnego kształtowania nowego żołnierza i rezerwisty: pod względem wyszkolenia ogólnowojskowego, specjalistycznego, kreowania wysokiego morale i dyscypliny, odporności psychicznej oraz przeświadczenia o najlepszym możliwym przygotowaniu go do prowadzenia działań na współczesnym wielodomenowym polu walki.

Reklama

Co pozwoli zmienić utworzenie Dowództwa Transformacji?

Dowództwo Transformacji i Szkolenia SZ ma stworzyć warunki do wypełnienia wymogów modelu Armia500 w wymiarze szkolenia podstawowego i specjalistycznego. Często spotykam się z zarzutem, że niewystarczająco przygotowujemy przyszłych żołnierzy, w tym w użyciu najnowszych technologii i technik. Właśnie to chcemy zmienić. Chcemy stworzyć instytucję mającą bezpośredni dostęp do wniosków i doświadczeń z wojen i operacji, przy której będą funkcjonowały centra szkolenia. Programy szkolenia będą mogły być aktualizowane i wdrażane natychmiast, w krótkim cyklu, a nie po długiej pętli prowadzącej przez kolejne szczeble dowodzenia.

Szkolenie pojedynczego żołnierza będzie oczywiście zadaniem centrów szkolenia. Jednak, aby dobrze funkcjonowały dowództwa dywizji, brygad, pułków i innych jednostek, potrzebne jest także centrum szkolenia dowództw. Dowództwa muszą być szkolone przez ekspertów, którzy znają najnowsze procesy i procedury w zakresie rozpoznania, łączności, informatyki, cyberprzestrzeni, a przede wszystkim sztucznej inteligencji. To tam, w czasie ćwiczeń ewaluacyjnych, chcemy wdrażać i uczyć operacyjnego wykorzystania najnowszych rozwiązań z obszaru AI.

Chcemy jak najszybciej przygotować dowództwa do dowodzenia oddziałami i pododdziałami na przyszłym polu walki. Budujemy ten system nie do wojny takiej jak w Ukrainie, ale do walki w przyszłości, bo działanie wojska w przyszłej wojnie z pewnością będzie inne.

Konieczne są zmiany ustawowe. Czy z Pana punktu widzenia istnieje dzisiaj wola polityczna — zarówno po stronie kierownictwa Ministerstwa Obrony Narodowej, Biura Bezpieczeństwa Narodowego, jak i prezydenta — aby te zmiany wdrożyć? Jaka jest rekomendowana mapa drogowa reformy?

To bardzo dobre pytanie, ponieważ cała reforma będzie oczywiście zależała od decyzji politycznych — i to jest właściwe, ponieważ to poziom polityczny decyduje, do czego wojsko ma być gotowe.

Przygotowujemy projekt zmiany ustawy o obronie Ojczyzny. Mamy szczegółowe wytyczne przekazane przez poziom polityczny, w tym przez Wicepremiera i Ministra Obrony Narodowej, ale również przez Prezydenta. Wytyczne kierunkowe zostały przedstawione przez Pana Prezydenta już na jego odprawie rocznej z Siłami Zbrojnymi w lutym. Terminy przygotowania dokumentów zostały zawarte w decyzji ministra obrony narodowej powołującej mój zespół. Jesteśmy na końcowym etapie przygotowania projektu ustawy.

Chcielibyśmy jeszcze w tym tygodniu przekazać pierwszy projekt ustawy do Ministerstwa Obrony Narodowej i uzyskać zgodę na dalsze prace i konsultacje wewnątrzresortowe i z BBN. Chcielibyśmy doprowadzić do sytuacji, w której debata parlamentarna nad zmianą obecnej ustawy o obronie Ojczyzny i innych ustaw rozpocznie się po wakacjach.

To ambitne tempo.

To bardzo ambitne tempo. Wydaje mi się jednak, że z perspektywy tego, iż nie przewidujemy dużych zmian strukturalnych ani dużych kosztów jest realna szansa na szybką implementację reformy.

Kiedy porównaliśmy zasoby personalne i infrastrukturalne potrzebne do realizacji reformy, okazało się, że będą to bardzo niewielkie środki w skali Sił Zbrojnych. Wyszliśmy przede wszystkim z założenia, że krytyczne jest skonsolidowanie rozproszonych po różnych instytucjach zdolności domenowych z powrotem w ramach domen operacyjnych.

Szczególną rolę w naszym systemie mają Wojska Obrony Terytorialnej. Gdzie mają zostać umiejscowione w nowym systemie?

Chcemy nadać Wojskom Obrony Terytorialnej nieco inne zadania. Nie chciałbym jeszcze wypowiadać się o tym szczegółowo, ale chcielibyśmy dać im więcej odpowiedzialności związanej z funkcją, którą pełnią już obecnie, a przewidujemy ją również w czasie potencjalnego konfliktu zbrojnego.

Jest ona związana z obszarem Rzeczypospolitej oraz bardzo dobrymi relacjami z władzami lokalnymi zbudowanymi już przez WOT. Chcemy również wykorzystać doświadczenia Wojsk Obrony Terytorialnej państw NATO z czasów zimnej wojny. Wojska te realizowały ważne zadania związane z obroną wydzielonych obszarów oraz przyjmowaniem sił sojuszniczych na terytorium państw NATO przygotowujących się do obrony przed Układem Warszawskim.

Dziękuję za rozmowę.

W drugiej części wywiadu z gen. broni Krzysztofem Królem poruszone zostaną m.in. kwestie związane z domeną space, działaniami Wojsk Specjalnych oraz procesem wdrażania zmian.

Reklama
Reklama

Polecane

czytaj więcej

Wojna na Ukrainie

Mogą Cię zainteresować