- WIADOMOŚCI
Białoruś oskarża Polskę. Chodzi o rozpowszechnienie fake newsa w Rosji
Autor. kremlin.ru / Wikimedia Commons / CC BY 4.0
W czwartek, 24 września, w białoruskim internecie pojawiła się nieprawdziwa informacja o tym, jakoby KGB udaremniło działania grupy dywersyjnej, planującej atak na strategiczny obiekt w Rosji. Media rosyjskie przekazywały informację dalej, a gdy okazało się, że wszystko to „fake news”, strona białoruska o jego stworzenie oskarżyła Polskę.
Fake news na Telegramie
W czwartek, 24 września, krótko po północy, w białoruskim internecie pojawiła się fałszywa informacja, rozpowszechniana później przez białoruskie i rosyjskie media. Na Telegramie, na kanale „KGB BELARUSI” – nienależącym oczywiście do białoruskiego KGB – pojawiła się informacja o tym, jakoby służby Białorusi rozbiły groźną grupę dywersyjną. Kanał obserwowało ponad 30 tys. osób.
Zgodnie z fałszywym komunikatem, rzeczona grupa dywersyjna miała przygotowywać atak na „strategiczny obiekt w Rosji”, a przez Białoruś miały być przerzucane niezbędne ku temu narzędzia – drony, środki łączności i inny sprzęt. Cała operacja miała być koordynowana z terytorium Ukrainy.
Rosyjskie media się nabrały, a Białoruś oskarża Polskę
Rzeczoną informację, przedstawianą jako prawdziwy komunikat białoruskiego KGB, przekazywały dalej rosyjskie i białoruskie media, ciesząc się z domniemanego sukcesu. Wśród tychże mediów były między innymi Interfax, RT (Russia Today), Wiedomosti, Vesti czy Lenta.ru.
Część redakcji opublikowała sprostowanie po tym, jak państwowy projekt Białorusi „Ludowy Antyfake” zdementował wiadomość i potwierdził, że nie pochodziła ona od KGB.
Białoruski, państwowy portal news.by, oskarżył o rozpowszechnianie opisywanego fake newsa Polskę – a dokładniej polskie służby specjalne, wspierające białoruskie środowiska opozycyjne działające również na terenie Polski. Portal nie przedstawił przy tym żadnych dowodów na taki stan rzeczy i w rzeczywistości nie ma dowodów na to, że polskie służby wiedziały o rozprzestrzenianym fake newsie.

