Reklama
  • WIADOMOŚCI
  • KOMENTARZ
  • ANALIZA

Dobrowolny podatek na obronność. Dlaczego państwo potrzebuje nowych pieniędzy i lepszych decyzji

Ministerstwo Obrony Narodowej i Wojsko Polskie znajdują się w trudnej sytuacji finansowej. Coraz więcej mówi się o konieczności specjalnego podatku na obronność, choć to spotyka się ze sprzeciwem społeczeństwa. Jak rozwiązać problemy finansowe Sił Zbrojnych RP?

Bojowe wozy piechoty Borsuk.
Bojowe wozy piechoty Borsuk.
Autor. Jerzy Reszczyński
Dlaczego MON ma problemy finansowe? Dobrowolność i przedsiębiorcy Niedostrzegane wyzwanie

Dlaczego MON ma problemy finansowe?

Choć od 2023 roku polski budżet obronny wynosi 3 proc. PKB, to przeznaczane na obronność kwoty w coraz mniejszym stopniu wystarczają na finansowanie perspektywicznych potrzeb polskiej armii. Powodów jest kilka. Po pierwsze, wraz ze wzrostem liczebności Sił Zbrojnych RP, opartych w głównej mierze o zawodowe i ochotnicze formy służby, rosną wydatki osobowe. Po drugie, rosnąć będą koszty utrzymania sprzętu, o czym w wywiadzie dla Defence24.pl mówił gen. dyw. Dariusz Mendrala, szef Inspektoratu Wsparcia Sił Zbrojnych.

Po trzecie, finansowanie nowych zakupów odbywa się w większości za pomocą Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych. Przykładowo, w 2026 roku na modernizację z budżetu zaplanowano 35,7 mld zł (przy budżecie na poziomie 124,8 mld zł, z czego jednak 5,5 mld trafia na obronę cywilną), a z Funduszu Wsparcia ma być wydanych – nawet odejmując dotację z budżetu, w 2026 roku ledwie 3,3 mld zł – ponad 75 mld zł. Oznacza to jednak również, że rośnie zadłużenie, które trzeba będzie spłacać. A na razie głównym źródłem spłat zadłużenia ma być budżet MON, na poziomie 3 proc. PKB. To, biorąc pod uwagę, że Polska w obecnej sytuacji nie ma wyjścia i musi zarówno zwiększać liczebność armii (włącznie z formowaniem nowych dywizji), jak i modernizować ją (w tym w oparciu o szybko rozwijające się nowe technologie), jest zdecydowanie zbyt mało, zwłaszcza że z budżetu resortu finansowane są inne zadania, takie jak obrona cywilna. W złej sytuacji znajduje się również budżet państwa, z deficytem na około 6,5 proc. PKB lub ponad 271 mld zł na 2026 rok, co oznacza, że dalsze jego zwiększanie grozi nadmiernym wzrostem kosztów obsługi zadłużenia państwa.

Reklama

Wszystko to oznacza, że poszukiwane są nowe formy finansowania obronności. Jakkolwiek krótkoterminowo pewnego rodzaju „oddechem” dla budżetu resortu obrony narodowej będą środki europejskie z programu SAFE (43,7 mld euro, czyli ponad 185 mld złotych do wydania do 2030 roku, z długim terminem spłaty), to strukturalnie problemy nie znikną, a wręcz po 2030 roku będą się powiększać. W poszukiwaniu źródeł finansowania armii co jakiś czas pojawia się temat specjalnego podatku na obronę, by – jak argumentuje jeden z jego zwolenników, wiceprzewodniczący komisji obrony Parlamentu Europejskiego i były wiceszef MON w rządzie PiS Michał Dworczyk – móc podnieść dochody, przeznaczając je na cele obronne, bez naruszania innych wydatków chociażby na opiekę zdrowotną. W niedawnym sondażu IBRIS dla Rzeczpospolitej przeciwko specjalnemu podatkowi opowiedziało się 58 proc. ankietowanych, a 32 proc. było za.

Nie ma jednak jednomyślności w żadnej z głównych opcji politycznych, bo podatkowi sprzeciwia się na przykład były szef MON w rządzie PiS, a obecnie poseł Sejmowej Komisji Obrony Narodowej Mariusz Błaszczak. Sytuacja wymaga więc poszukiwania niestandardowych rozwiązań, które z jednej strony pozwolą na zwiększenie nakładów na obronę, z drugiej – nie będą nadmiernym obciążeniem dla społeczeństwa.

Dobrowolność i przedsiębiorcy

Paradoks obecnej debaty o finansowaniu obronności polega na tym, że żadna z głównych sił politycznych nie proponuje dobrowolnych instrumentów wsparcia nie od obywateli (o czym mówi minister Błaszczak), ale biznesu. Dyskusja koncentruje się niemal wyłącznie na pomyśle nowego, obligatoryjnego podatku bądź daninach od obywateli. Tymczasem dobrowolna danina „obronnościowa” lub „modernizacyjna” — nawet jeśli nie rozwiązałaby całości problemu finansowania — mogłaby oznaczać środki rzędu ok. 0,1% PKB, czyli 3-4 mld zł rocznie, a przy szerszym udziale biznesu nawet znacznie więcej. Jeszcze dekadę temu, a więc po rosyjskiej aneksji Krymu i hybrydowej agresji na Donbas, badania Defence24, WEI i ZPP prowadzone jeszcze przed wojną pokazywały realne poparcie przedsiębiorców dla takich rozwiązań – w ramach projektu Obrony Powszechnej.

Skoro podatnicy mogą przekazywać 1,5% podatku na organizacje pożytku publicznego (NGO), zasadne jest stworzenie analogicznego mechanizmu dla obronności, i to nie tylko dla obywateli, ale i przedsiębiorców. Oczywiście warunkiem jest pełna transparentność. Dodajmy, że badania opinii publicznej pokazują z jednej strony sprzeciw większości obywateli wobec przymusowej daniny, ale już jedna trzecia jest „za”. Wiele wskazuje na to, że właśnie dobrowolny program spotkałby się z szeroką partycypacją. Być może brak dobrowolnych propozycji wynika z politycznego lęku przed historycznymi skojarzeniami z 1939 r., ale właśnie taki sygnał mógłby działać otrzeźwiająco: bezpieczeństwo to wspólna sprawa społeczeństwa, nie tylko wojska.

Trzeba pamiętać też o instrumentach pozwalających na długoterminowe i elastyczne finansowanie obronności, którymi państwo dysponuje już dziś. Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych (FWSZ), obsługiwany przez BGK, umożliwia odejście od rocznego horyzontu budżetowego i logiki „grudniowych wysypów kontraktów”, pozwalając na realizację wieloletnich programów modernizacyjnych. Dobrowolne daniny mogłyby pełnić rolę uzupełniającą, np. jako źródło częściowej obsługi zobowiązań FWSZ, ograniczając presję na budżet bieżący i dług publiczny. Warto podkreślić, że Europejski Mechanizm SAFE był projektowany z wykorzystaniem doświadczeń polskiego FWSZ, o czym mówiła prof. Marta Postuła — co pokazuje, że polskie rozwiązania stały się punktem odniesienia także na poziomie UE.

Niedostrzegane wyzwanie

Kluczowe wyzwanie leży jednak gdzie indziej. Szef Inspektoratu Wsparcia Sił Zbrojnych wprost wskazał w wywiadzie dla Defence24.pl, że konieczne będzie radykalne zwiększenie budżetu na utrzymanie już zakupionego, bardzo nowoczesnego sprzętu. Nowy sprzęt pochłonął setki miliardów złotych, ale to koszty eksploatacji, logistyki, serwisu i modernizacji będą w horyzoncie 10–30 lat głównym obciążeniem finansowym. Tymczasem utrzymanie sprzętu w całym koszcie cyklu życia (LCC) pozostaje najsłabszym ogniwem systemu w Polsce.

Reklama

Ani w Sztabie Generalnym, ani w MON nie ma dziś wystarczających narzędzi symulacyjnych i modelujących, pozwalających rzetelnie prognozować koszty, optymalizować procesy MRO (maintenance, repair & overhaul – konserwacji, napraw i remontów) dla różnych systemów sprzętu wojskowego (SPW) i porównywać warianty w długim horyzoncie. Bez rewolucji w tym obszarze rozmowa o dodatkowych pieniądzach jest niepełna. Dziś po prostu nie wiemy, ile tych środków faktycznie będziemy potrzebować, choć z drugiej strony nie ma wątpliwości, że potrzeba będzie dużych środków. Jeśli więc wypracujemy rozwiązania pozwalające na zwiększenie finansowania obronności, akceptowane przez społeczeństwo, ale i biznes, to będą one dobrą podstawą do finansowania długofalowych kosztów utrzymania sprzętu.

Obrona powszechna to także zaangażowanie biznesu

Wprowadzenie dobrowolnych danin na obronność może być bardziej akceptowalne politycznie i społecznie, a przy udziale przedsiębiorców – co najmniej równie skuteczne, jak obowiązkowy podatek. Obok społeczeństwa, biznes jest ważną częścią państwa i obrony powszechnej rozumianej całościowo. Warto, by ten potencjał uwzględniać w dyskusji o finansowaniu obronności, bo potrzeby niewątpliwie są ogromne. A rozwiązania muszą być długofalowe.

Reklama
PROGNOZA 2026 | Jakie drony na Ukrainie? | Flota cieni na Bałtyku | Defence24Week #142
Reklama