Innowacje albo śmierć. Jak rządy mogą przyspieszyć innowacje w obronności [ANALIZA]
„Innovate or die” brzmi jak starożytna maksyma wyryta w marmurze, lecz w rzeczywistości żaden Rzymianin nigdy jej nie wypowiedział. To hasło XX-wiecznego świata biznesu, najczęściej kojarzone z ojcem nowoczesnego zarządzania Peterem Druckerem, który uczynił z innowacji warunek przetrwania organizacji. Paradoks polega na tym, że choć cytat jest współczesny, jego sens doskonale opisuje mechanizm, dzięki któremu Rzym przez wieki dominował, a więc zdolność adaptacji, uczenia się od innych i wdrażania nowych rozwiązań szybciej niż rywale.
Dziś ta logika powraca ze zdwojoną siłą w obszarze obronności. Państwa, które nie potrafią nadążyć za tempem zmian technologicznych, ryzykują nie tylko konkurencyjność swoich przemysłów, lecz także bezpieczeństwo narodowe. Historia uczy, że imperia nie upadają dlatego, że przestają być potężne, lecz dlatego, że przestają się zmieniać. Zmiana to prawo natury (łac. mutatio est naturae lex).
W świecie nowoczesnej obronności rządy stoją więc przed tym samym dylematem, co dawni wodzowie i inżynierowie: czekać na gotowe rozwiązania czy aktywnie je tworzyć. Sentencja przypisywana Hannibalowi - „albo znajdę drogę, albo ją sam wytyczę” (łac. aut viam inveniam aut faciam) - brzmi dziś jak manifest współpracy państwa z przemysłem. To właśnie od zdolności rządów do przyspieszenia innowacji we współpracy z uczestnikami rynku zależy, czy sektor obronny stanie się hamulcem, czy katalizatorem strategicznej przewagi.
WIDEO: F-35 vs. JAK-130 | Fregata tonie | Kuwejt strąca F-15 - Defence24Week #151