- WIADOMOŚCI
- ANALIZA
- KOMENTARZ
Polski samolot kontra drony, jak na Ukrainie? Mielec pokazuje koncepcję
Wojsko Polskie analizuje pozyskanie samolotów wyspecjalizowanych w zwalczaniu dronów. Jedną z propozycji przemysłu jest wykorzystanie dobrze znanej platformy M28. Jak pokazuje producent, PZL Mielec, można ją szybko przystosować do niszczenia latających bezzałogowców.
Autor. PZL Mielec
Wojsko Polskie analizuje możliwość pozyskania samolotów wyspecjalizowanych w zwalczaniu bezzałogowych statków powietrznych, w tym amunicji krążącej i dronów dalekiego zasięgu, takich jak irańskie Shahedy. Jak informował wcześniej Defence24.pl, Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych prowadzi analizy dotyczące wprowadzenia takich zdolności, które mogłyby odciążyć klasyczne lotnictwo bojowe w walce z masowo używanymi bezzałogowcami.
W odpowiedzi na zapotrzebowanie wojska pojawiają się też propozycje przemysłu. Jedną z nich jest wykorzystanie używanego między innymi przez polskie siły zbrojne samolotu M28 jako powietrznej platformy zwalczania dronów. Koncepcja użycia tej maszyny została niedawno przedstawiona podczas konferencji organizowanej przez Akademię Wojsk Lądowych.
Drony zmieniają ekonomię obrony powietrznej
W ostatnich latach, a szczególnie w trakcie pełnoskalowej wojny w Ukrainie oraz konfliktów na Bliskim Wschodzie, bezzałogowe statki powietrzne odgrywają coraz większą rolę na polu walki. Wykorzystywane są zarówno niewielkie drony rozpoznawcze, jak i amunicja krążąca oraz większe systemy uderzeniowe zdolne do atakowania infrastruktury krytycznej czy zaplecza logistycznego przeciwnika.
Skala ich użycia powoduje, że klasyczne podejście do obrony powietrznej staje się coraz mniej efektywne ekonomicznie. Tanie bezzałogowce mogą być produkowane i wykorzystywane w ogromnych liczbach, podczas gdy systemy przeznaczone do ich zwalczania często są wielokrotnie droższe.
Teoretycznie bezzałogowce mogą być zwalczane przez klasyczne myśliwce – takie jak F-16 czy F-35. W praktyce jest to rozwiązanie ekstremalnie drogie i mało racjonalne operacyjnie. Samoloty tej klasy są projektowane przede wszystkim do walki z innymi załogowymi statkami powietrznymi przeciwnika i rakietami manewrującymi, przełamywania obrony powietrznej czy prowadzenia precyzyjnych uderzeń.
Autor. SSgt John B. Ennis/USAF
Wykorzystywanie naddźwiękowych myśliwców do zwalczania wolnych i relatywnie małych celów powietrznych oznacza angażowanie najdroższych platform lotniczych w zadania, które mogłyby być wykonywane przez znacznie tańsze środki. W praktyce oznacza to też „związanie” najbardziej nowoczesnych samolotów walką z bezzałogowcami, których mogą być setki, i brak możliwości zmasowanego ich użycia do niszczenia konwencjonalnego potencjału przeciwnika i jego infrastruktury. A to warunki budowania przewagi w oparciu o siły powietrzne, która jest podstawowym elementem doktryny NATO.
Problemami są także koszt oraz dostępność używanych efektorów. W wielu przypadkach do zestrzelenia bezzałogowca stosowane są rakiety powietrze-powietrze kosztujące setki tysięcy dolarów, a nawet ponad milion dolarów w przypadku bardziej zaawansowanych pocisków. Zwykle takie rakiety dostarczane są w seriach po kilkaset, nieco ponad tysiąc lub maksymalnie kilka tysięcy na rok, a czas od zamówienia do dostawy to trzy lata lub dłużej. Tymczasem zwalczany dron może kosztować wielokrotnie mniej. Produkuje się go dużo szybciej, roczna rosyjska produkcja bezzałogowców dalekiego zasięgu mierzona jest w dziesiątkach tysięcy i cały czas się rozwija. Oznacza to skrajnie niekorzystny stosunek koszt-efekt oraz szybkie zużywanie zapasów pocisków, które powinny być przeznaczone przede wszystkim do walki z samolotami i rakietami przeciwnika.
Z tego powodu coraz częściej pojawia się koncepcja budowy wielowarstwowego systemu obrony przeciw dronom, w którym obok klasycznych systemów rakietowych pojawiają się tańsze środki zwalczania bezzałogowców. Obok dronów przechwytujących i artylerii lufowej a także niskokosztowych rakiet, w tej koncepcji znajdują się też uzbrojone, załogowe statki powietrzne, wolniejsze i tańsze od myśliwców, zdolne do długotrwałego patrolowania przestrzeni powietrznej.
Bryza jako platforma antydronowa
Jedną z takich propozycji jest wykorzystanie samolotu M28, zwanego też Bryza, produkowanego w Polsce przez PZL Mielec. Samoloty te, w różnych konfiguracjach, są wykorzystywane w różnych zadaniach – od transportu i patrolowania granic po misje rozpoznawcze i morskie, także w ramach działań NATO na Bałtyku i Morzu Śródziemnym.
Ponad 100 samolotów M28 zostało dostarczonych użytkownikom na różnych kontynentach, w tym siłom zbrojnym i instytucjom państwowym. Samolot jest projektowany i rozwijany w Polsce, co daje producentowi możliwość stosunkowo łatwego wprowadzania modyfikacji i integracji nowych systemów misji.
Autor. Kpt. Ewa Złotnicka
Podczas niedawnej konferencji poświęconej ewolucji pola walki organizowanej przez Akademię Wojsk Lądowych Polskie Zakłady Lotnicze Mielec pokazały M28 w konfiguracji do zwalczania dronów. Platforma ta może zostać stosunkowo szybko przystosowana do nowych zadań i stać się elementem szerszego systemu przeciwdziałania zagrożeniom ze strony bezzałogowców.
W przypadku Polski dodatkowym atutem jest to, że platforma ta jest już dobrze znana siłom zbrojnym, zatem początkiem budowy zdolności zwalczania bezzałogowców może być modyfikacja istniejących maszyn.
Samolot M28 jest już używany w Siłach Zbrojnych, co daje mu ogromną przewagę.To platforma powszechnie wykorzystywana w wojsku, z wyszkolonymi pilotami, zdolna do bardzo krótkiego startu i lądowania. Jest przy tym bardzo ekonomiczna zarówno w locie, jak i w utrzymaniu, co pozwala na szybkie wdrożenie takiego rozwiązania bez znaczących kosztów. Do nowego zadania możemy dostosować także istniejące maszyny, służące w Wojsku Polskim” – mówi w rozmowie z Defence24.pl Janusz Zakręcki, prezes PZL Mielec.
Uzbrojenie i konfiguracja samolotu
W celu skonfigurowania M28 do zwalczania bezzałogowców niezbędne jest zamontowanie dodatkowego uzbrojenia i wyposażenia. W wersji najprostszej to wielolufowe karabiny maszynowe kalibru 7,62 mm M134 montowane w bocznych drzwiach, które pozwalają na prowadzenie ognia w trakcie lotu patrolowego. W tylnej części kadłuba może dodatkowo zostać zainstalowany wielkokalibrowy karabin maszynowy 12,7 mm.
Rozwiązanie polegające na wykorzystaniu strzelca pokładowego prowadzącego ogień z drzwi samolotu nie jest zresztą nowym pomysłem. W ostatnich miesiącach podobna koncepcja zaczęła być wykorzystywana w Ukrainie, gdzie do zwalczania rosyjskich bezzałogowców adaptowano dwusilnikowy samolot An-28. On również był produkowany w Mielcu i stał się podstawą do opracowania M28, znacznie unowocześnionego i zwesternizowanego wariantu, z nowymi silnikami i awioniką.
W dostępnych nagraniach z frontu widać, że dobrze znany w Polsce samolot An-28 sprawdza się podczas polowania na rosyjskie drony, zwłaszcza w przypadku wolniejszych bezzałogowców, takich jak Shahed.
Jej uzbrojeniem są wielolufowe karabiny maszynowe M134 Minigun kalibru 7,62 mm, instalowane w bocznych drzwiach samolotu. Broń jest wyposażana w celowniki laserowe, a strzelcy – w gogle noktowizyjne. W materiałach filmowych można zobaczyć An-28 w takiej konfiguracji podczas wykonywania misji bojowej. Załoga jednego z takich samolotów zestrzeliła już ponad setkę bezzałogowców.
Istotną zaletą samolotu An-28 – a tym samym również M28 – jest jego układ aerodynamiczny ze skrzydłem umieszczonym w górnej części kadłuba, który zapewnia bardzo dobre pole ostrzału z bocznych drzwi. Brak elementów konstrukcyjnych ograniczających sektor ognia pozwala strzelcowi prowadzić skuteczny ogień do celów znajdujących się poniżej i z boku samolotu, co ma kluczowe znaczenie podczas zwalczania wolno lecących bezzałogowców.
Autor. Jarosław Ciślak/Defence24.pl
W bardziej zaawansowanej konfiguracji, dostępnej jednak również drogą przebudowy istniejących maszyn, M28 może otrzymać głowicę optoelektroniczną w przedniej części kadłuba (montaż podobny jak na najnowszych wersjach maszyn patrolowych w Marynarce Wojennej), a także ruchome, zdalnie sterowane stanowisko strzeleckie z karabinem maszynowym 12,7 mm. Dzięki temu będzie można zwalczać cele niezależnie od kierunku (w kącie 360 stopni), a także obiekty morskie (w tym drony) i lądowe. Dodatkowo można zamontować wyrzutnie kierowanych laserowo rakiet 70 mm typu APKWS lub Telson pod skrzydłami i działka 20 mm na gondolach podwozia (do prowadzenia ognia na wprost).
Sensor i integracja z systemem obrony powietrznej
Najbardziej zaawansowany wariant koncepcji przewiduje opcjonalne poszerzenie pakietu systemów rozpoznania i łączności. M28 może zostać wyposażony w pokładowy radar zdolny do wykrywania małych celów powietrznych, co pozwalałoby na monitorowanie dużych obszarów i wykrywanie nadlatujących dronów na wczesnym etapie.
Samolot może również korzystać z bezpiecznych systemów łączności, w tym radiostacji V/UHF, łączności satelitarnej oraz łącza danych Link-16, które umożliwia wymianę informacji z innymi elementami systemu obrony powietrznej. Uzupełnieniem jest wojskowy system identyfikacji IFF M5 oraz system nawigacyjny INS/GPS odporny na zakłócenia. Dzięki temu samolot M28 może pracować w zintegrowanym systemie obrony powietrznej.
Szybkie wdrożenie
Według PZL Mielec jednym z największych atutów koncepcji jest możliwość bardzo szybkiego wdrożenia takiej zdolności.
To rozwiązanie można wprowadzić bardzo szybko, ponieważ nie wymaga ono pełnej certyfikacji, jak w przypadku nowych konstrukcji. Istniejące samoloty można w ciągu kilkunastu tygodni doposażyć na przykład w wielkokalibrowe karabiny maszynowe i rozpocząć ich wykorzystanie w nowych zadaniach
podkreśla Janusz Zakręcki.
Duże znaczenie ma także to, że M28 jest platformą już obecną w polskich siłach zbrojnych. Polska eksploatuje obecnie ponad 25 samolotów An-28/M28, które znajdują się zarówno w lotnictwie Sił Powietrznych, jak i w strukturach lotnictwa Marynarki Wojennej. Dużą flotę posiada Brygada Lotnictwa Marynarki Wojennej, gdzie samoloty, w tym w wersjach specjalistycznych, są wykorzystywane przede wszystkim do patrolowania akwenów morskich, zadań rozpoznawczych oraz wsparcia działań ratowniczych. Pozostałe maszyny znajdują się w jednostkach transportowych Sił Powietrznych, gdzie wykorzystywane są głównie do szkolenia i misji transportowo-dyspozycyjnych.
Oznacza to, że w pierwszym etapie podstawowa zdolność mogłaby zostać osiągnięta poprzez modernizację już eksploatowanych samolotów, bez konieczności oczekiwania na produkcję zupełnie nowych platform.
PZL Mielec deklaruje jednocześnie gotowość do uruchomienia najpierw integracji, a następnie produkcji nowych samolotów, jeżeli pojawi się zapotrzebowanie ze strony wojska.
Jesteśmy gotowi na szybkie uruchomienie integracji istniejących i produkcji nowych samolotów. To oznacza miejsca pracy w Polsce, rozwój kompetencji przemysłowych i realne korzyści dla krajowego przemysłu obronnego. Nasz zakład jest gotowy odpowiedzieć na potrzeby Sił Zbrojnych RP” – zaznacza Janusz Zakręcki.
Doświadczenia wojny na Ukrainie pokazują, że skuteczna obrona przed bezzałogowcami wymaga odpowiedniego nasycenia środków wykrywania i zwalczania oraz ich rozproszenia w przestrzeni operacyjnej. W tym kontekście rozmieszczenie około 20 samolotów M28 w trybie stałych dyżurów operacyjnych w bazach we wschodniej i północno-wschodniej Polsce, a także wzdłuż linii Wisły, pozwoliłoby stworzyć dwuwarstwowy system obrony zdolny do reagowania na zagrożenia nadlatujące z kierunku wschodniego i północno-wschodniego.
Uzupełnienie tego układu o komponent morski – poprzez rozmieszczenie odpowiednio skonfigurowanych M28 w bazach Marynarki Wojennej – umożliwiłoby rozszerzenie osłony na kierunek bałtycki, w tym przeciwdziałanie próbom penetracji przestrzeni powietrznej oraz działaniom dywersyjnym na morzu.
Kluczową zaletą tej koncepcji jest niewielkie zapotrzebowanie platformy M28 na wsparcie logistyczne, co – podobnie jak w przypadku wielu rozwiązań stosowanych na Ukrainie – pozwala na szybkie wdrożenie systemu w oparciu o istniejącą infrastrukturę, bez konieczności czasochłonnej rozbudowy zaplecza.
Powietrzna warstwa obrony przeciw dronom
Koncepcja uzbrojonego M28 wpisuje się w coraz częściej dyskutowaną potrzebę budowy wielowarstwowego systemu obrony przeciw dronom. W takim modelu ciężkie systemy obrony powietrznej odpowiadają za zwalczanie rakiet i samolotów przeciwnika, systemy krótkiego zasięgu (i rozproszone, naziemne C-UAS) chronią wojska i infrastrukturę, natomiast platformy patrolowe mogą prowadzić obserwację i zwalczać drony nad większym obszarem.
Jeżeli koncepcja zostałaby rozwinięta, Polska mogłaby uzyskać relatywnie tanią powietrzną platformę C-UAS opartą na krajowej konstrukcji, która już dziś znajduje się w służbie i może zostać stosunkowo szybko dostosowana do nowych zadań. W warunkach rosnącego znaczenia bezzałogowców takie rozwiązania mogą stać się jednym z elementów systemu obrony powietrznej.


WIDEO: F-35 vs. JAK-130 | Fregata tonie | Kuwejt strąca F-15 - Defence24Week #151