- WIADOMOŚCI
- KOMENTARZ
Turcja pozbywa się S-400. Wróci do F-35?
Po siedmiu latach awantury i niesnasek w obrębie NATO Turcja podjęła decyzję o sprzedaży systemów obrony powietrznej S-400 Triumf – donoszą tureckie media. Jeśli transakcja będzie sfinalizowana, to zniknie klin wbity między NATO i Ankarę, który powodował na Zachodzie wiele kłopotów.
To jeden z efektów zakończonego właśnie szczytu NATO w Ankarze, chociaż rozmowy na ten temat z pewnością były prowadzone już wcześniej. Systemy mają zostać sprzedane do „kraju trzeciego”, a sprzedaż ma zostać sfinalizowana 10 lipca. Tureckie media podają, że w zamian za to ustępstwo wobec Turcji zostaną zniesione sankcje nałożone w ramach amerykańskiej ustawy CAATSA. Ustawa ta przewiduje automatyczne nakładanie sankcji na państwa, które kupują rosyjskie uzbrojenie. Teoretycznie jej postanowienia mogą zostać zawieszone nawet z uwagi na wyłączenie systemów przez Turcję.
Tureckie S-400 obecnie nie są czynne, chociaż mogą zostać szybko aktywowane w razie potrzeby. Wydaje się, że obecnie ryzyko takiej sytuacji jest mniejsze z uwagi na postępujący proces pokojowy w Syrii i uspokajającą się sytuację na Kaukazie. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow stwierdził, że Rosja prowadzi rozmowy z Turcją w sprawie sprzedaży S-400. Nazwał temat „bardzo wrażliwym”, część źródeł wskazuje też, że oczekiwana jest zgoda Moskwy na ewentualną transakcję.
"Tajemniczy" klient
„Krajem trzecim” jest, jak podają tureckie media, jedno z państw Zatoki Perskiej. Nie do końca jest jasne, które, bo w obecnej sytuacji każde z atakowanych przez Iran państw powinno być zainteresowane takim gotowym systemem „z półki”. Zauważmy jednak, że Turcja ma bardzo dobre stosunki z Katarem, od którego odkupuje część myśliwców Eurofighter. Katar padł w ubiegłym roku ofiarą izraelskiego nalotu obliczonego na zabicie przywódców Hamasu. Jego systemy defensywne Patriot nie mogły zareagować, ponieważ mają domyślnie ustawione oznaczenie izraelskich samolotów jako „przyjazne” – spekulują tureckie media. Z S-400 takich problemów by nie było. Być może to właśnie z tego powodu zresztą Turcja zdecydowała się swego czasu na zakup rosyjskich Triumfów.
Dlaczego Turcja to kupiła?
Turcja przez wiele lat poszukiwała systemu obrony powietrznej średniego zasięgu. Jako państwu członkowskiemu NATO proponowano jej systemy obrony powietrznej stworzone w Stanach Zjednoczonych i w Europie, w tym Patriot, SAMP/T i MEADS. Turcy, którzy sami pracowali już nad własnymi rozwiązaniami obrony powietrznej z segmentu bardzo krótkiego i krótkiego zasięgu, chcieli jednak uzyskać także niezależność techniczną, również jeżeli chodzi o systemy zasięgu średniego. Zachód nie był jednak skłonny zaoferować Turkom zadowalającego rozwiązania.
Zobacz też

W związku z tą sytuacją w 2013 roku Turcy wybrali nawet chiński system HQ-9 (wywodzący się z rosyjskiego S-300). Przetarg został unieważniony, jednak od 2016 roku rozpoczęto poważne rokowania z Rosją na temat możliwości zakupu systemów S-400 Triumf. Jesienią 2017 roku doszło do podpisania umowy, a w lipcu 2019 pierwsze elementy systemu trafiły do Turcji. Ich zakup kosztował Ankarę 2,5 mld USD.
Kość w gardle NATO
Prezydent Erdogan był informowany o tym, że niedopuszczalne jest posiadanie przez sojuszników systemów niewpiętych w sojusznicze systemy obronne i z nimi niekompatybilnych. Najważniejsze było jednak to, że powstałaby sytuacja, w której państwo miałoby zarówno najnowszy myśliwiec NATO w technologii stealth, czyli F-35, jak i najnowszy rosyjski system obrony powietrznej.
Umożliwiłoby to przeprowadzenie serii prób wykrywania przez rosyjskie radary F-35 w różnych sytuacjach (na różnych odległościach, pułapach samolotu, kątach natarcia). Potem już tylko krok dzieliłby Rosję od pozyskania tych informacji, które mogłyby zostać wykradzione przez hakerów albo… kupione od Erdogana.
Zły interes Ankary
Zakup S-400 nie tylko wsparł więc rosyjski przemysł zbrojeniowy, ale doprowadził do perturbacji w Sojuszu Północnoatlantyckim. Wiele straciła na całej awanturze Turcja, która została wykluczona z programu F-35 i odmówiono jej dostaw tego samolotu. W ten sposób Ankara została ze starzejącą się flotą samolotów F-16C/D i F-4 Phantom II. Do tego dochodził własny program myśliwca Kaan, który jednak i wtedy, i dzisiaj pozostaje projektem przyszłości, o niepewnym wyniku. Warto tutaj zauważyć, że pierwotnym planem Turcji był zakup około 120 F-35A i B jako najsilniejszego samolotu w przyszłej flocie, dla elitarnych eskadr. Kaan (TF-X) miał być zaś liczniejszym, lecz słabszym i tańszym samolotem (planowano około 250 sztuk). Na podobnej zasadzie, jak zaraz będzie we flocie Republiki Korei z F-35A i tańszym, lecz liczniejszym KF-21 Boramae. Tymczasem Turcja pozostała tylko ze słabszym „samolotem przyszłości”, który nie wiadomo, kiedy będzie gotowy. Ostatnie informacje mówią jednak, że USA w końcu zgodziły się na sprzedaż silników F110 do tych samolotów, co może przyspieszyć ich dostawy do sił powietrznych Turcji.
Oprócz tego Turcja planowała F-35B skróconego startu i pionowego lądowania do śmigłowcowca Anadolu i przyszłych okrętów lotniczych. Po podaniu czarnej polewki przez Waszyngton, Anadolu (nota bene ćwiczący pierwszy raz w tym roku na Bałtyku) został przeklasyfikowany na dronowiec przenoszący bezzałogowce. Oprócz tego z programu Joint Strike Fighter został wyrzucony także turecki przemysł lotniczy, co z kolei rodziło straty gospodarcze. W zamian TAI i inne firmy stały się beneficjentem większych środków z programu TF-X, jednak jego wynik pozostaje niepewny, a skala przyszłej produkcji (jak na razie dla Turcji i Indonezji) pozostaje nieporównywalnie mniejsza niż F-35.
Turcja na całym interesie z S-400 była więc bardzo stratna z wielu względów. Szczególnie teraz ujawnia się to po kompromitacji rosyjskiej obrony powietrznej w wojnie z Ukrainą. Osłabienie i kompromitacja Rosji na arenie międzynarodowej redukuje też zalety polityczne tego kontraktu. S-400 z rękawicy rzuconej zachodnim partnerom już kilka lat temu stał się problemem, z którym trzeba coś zrobić. Szczególnie że Stany Zjednoczone obiecują w zamian powrót do rozmów o F-35. Oby więc rozmowy zostały z powodzeniem sfinalizowane.



