Szwecja: Europa potrzebuje nie strategicznej autonomii, a realnych zdolności [OPINIA]

19 maja 2021, 08:13
161930391_2895477857356021_7095131696086678355_n
Fot. U.S. Army 1st. Lt. Robin Ashley Lawrence
Reklama

W obecnej rzeczywistości, w Europie mierzymy się dziś nie tylko z zagrożeniami ze strony państw i aktorów niepaństwowych, ale również ze strony bardzo pociągających kierunków myślenia strategicznego. To właśnie one mogą w znacznym stopniu kanalizować nastroje społeczno-polityczne i odsuwać w niebyt niezbędną dyskusję o potrzebach czysto wojskowych. Zaś bez niej, jeśli chcemy podnosić zdolności kolektywnego odstraszania i obrony, nie uzyskamy poparcia społeczeństw względem wydatkowania odpowiednich środków na obronność, nie mówiąc już o woli wspierania się nawzajem w chwili kryzysu.

Najgroźniejszym elementem dla bezpieczeństwa przestrzeni europejskiej mogą okazać się rywalizujące ze sobą koncepcje, odnoszące się do priorytetów z zakresu obronności. Wskazują na to dr Robert Dalsjö, będący dyrektorem naukowym w Departamencie Strategii i Polityki Szwedzkiej Agencji Badań Obronnych (FOI) oraz dr Michael Jonsson, zastępca dyrektora ds. Badań w Departamencie Strategii i Polityki oraz kierownik programu studiów nad polityką obronną w Szwedzkiej Agencji Badań Obronnych (FOI) w artykule "Autonomy, Cacophony, or Coherence? The Future of European Defense", opublikowanym w serwisie War On the Rocks. Widzą oni wysoki problem w zakresie przeciwstawiania sobie interesów flanki wschodniej NATO względem południowej flanki Sojuszu. Jak również zauważają, iż problematyczna można stać się długoterminowa koncentracja na dążeniu do autonomii strategicznej w Europie i stawianiu sobie za cel uniezależnieniu się od Stanów Zjednoczonych.

Tym bardziej, trzeba dodać, że równie niebezpieczne mogą być pomysły skupiania się na autonomii strategicznej poszczególnych państw. Albowiem pragnienie uzyskania mitycznej autonomii strategicznej, według wspomnianych badaczy, mogłoby równie dobrze skończyć się strategiczną kakofonią. Czyli tym samym, państwa europejskie mogłyby znacząco się oddalić niż zbliżyć w przypadku kryzysu. Tym bardziej należy dostrzegać, jak wielką pracę wykonano i wykonuje się w przypadku NATO, gdzie tego rodzaju kakofonię od wielu lat udaje się przełożyć jednak na współpracę. W dodatku, patrząc z perspektywy chociażby reform NATO i dorobku szczytów w Walii, Polsce i Belgii, dzieje się to wielokrotnie z olbrzymią korzyścią dla bezpieczeństwa wszystkich państw członkowskich.

Pewna forma dystansowania się od konstruktu autonomii strategicznej nie jest to oczywiście negacją stanu faktycznego, gdzie od państw europejskich należących czy to do NATO, czy też UE należy wymagać więcej w zakresie ich obronności. Nie da się bowiem zaprzeczyć, że tak bogate państwa i ich społeczeństwa nie mogą tylko i wyłącznie polegać na zdolnościach Amerykanów czy też Kanadyjczyków. Dotyczy to nie tylko popularnej koncepcji reagowania na mniejsze konflikty w najbliższym sąsiedztwie kontynentu, ale również wzięcia na siebie większych obciążeń w przypadku budowania zdolności odstraszania i obrony wobec o wiele bardziej konwencjonalnych zagrożeń militarnych. Europejskie państwa, niezależnie od położenia muszą osiągnąć synergię w zakresie misji ekspedycyjnych i działań mających na celu wspieranie silnymi zgrupowaniami miejsca potencjalnego kryzysu. Tego rzeczywiście nikt dzisiaj nie zabierze z agendy priorytetów dla państw europejskich.

Wobec tego, we współczesnej Europie niezbędne jest raczej pilne koncentrowanie się na zdolnościach bojowych sił zbrojnych i odpowiedzi na pytanie, jak uzyskać synergię w ich zakresie. Nie zaś kolejne, częstokroć jałowe i męczące społeczeństwa dysputy ideologiczne oraz kolejne cele kreślone przyszłościowo. Rzeczywistość wymaga już teraz dyslokacji nowych systemów uzbrojenia, szkolenia rezerw i przede wszystkim uzyskiwania efektywniejszego poziomu współpracy pomiędzy państwami wyznającymi wspólne wartości w zakresie trwałego dążenia do zapewnienia sobie bezpieczeństwa. Oczywiście, trzeba zauważyć jednocześnie wszelkie problematyczne sprawy, wynikłe z polityki przede wszystkim Rosji, ale też specyfiki debat o obronności w różnych państwa NATO i UE.

Na tle pandemii i innych trudności niknie bowiem swoisty efekt inwazji rosyjskiej na Krym, który wymusił redefiniowanie priorytetów w zakresie modernizacji własnych zasobów wojskowych i dostosowywania ich do nowoczesnego pola walki. Co więcej, mówimy o przestrzeni walki, gdzie przeciwnik będzie dysponował już możliwością przejęcia inicjatywy, ochrony własnych wojsk przed uderzeniami z powietrza czy też zadania w wysoce konwencjonalny sposób znacznych strat osobowych. Zupełnie inaczej jak to miało miejsce w przypadku Afganistanu, Iraku, Libii, itp. Dziś, gdy spór toczy się, co jest ważniejsze – flanka wschodnia czy południowa oraz, czy Europa powinna być w pełni samodzielna wojskowo, takie kwestie, o wiele bardziej praktyczne, częstokroć uciekają spod podstawowej agendy debaty polityczno-wojskowej. Chociaż zapewne właśnie w tym kierunku chcieliby zmierzać przede wszystkim planiści wojskowi z różnych państw europejskich, dobrze rozeznani ze wszelkimi lukami w zakresie zdolności obronnych państw NATO i UE.

Niezmiernie czytelnym przykładem wymogu przekładania zdolności nad spory o wizję, jest kwestia hipotetycznego zmierzenia się z rosyjską obroną przeciwlotniczą i jej rolą w A2/AD. To właśnie tego rodzaju sprawa, niejako na tu i teraz, może być kluczowym elementem w realizacji zadań obrony kolektywnej w kontekście wschodniej flanki NATO. Przede wszystkim nikt chyba nie jest w stanie sobie wyobrazić możliwości utrzymywania porównywalnych i gotowych do działania jednostek np. zmechanizowanych co strona rosyjska. Również Kreml miałby swobodę w wyborze miejsca i czasu eskalacji, czego pewnym przypomnieniem była niedawna koncentracja wojsk rosyjskich przy granicach Ukrainy.

Stąd też, nim nastąpiłaby potrzebna pomoc wysuniętym państwom i jednostkom tam dyslokowanym ze strony innych partnerów oraz ich zmobilizowanych sił zbrojnych, to strategiczną rolę musiałoby odegrać lotnictwo. Eliminując przede wszystkim naturalną przewagę w sprzęcie wykorzystywanym przez rosyjskie jednostki lądowe. Jednakże, nim współczesne „niszczyciele czołgów” mogłyby pojawić się nad polem walki, choćby w kontekście państw nadbałtyckich to decydujące starcie pierwszych godzin potencjalnej agresji miałoby miejsce w powietrzu, domenie cyber czy też działaniach WRE, mogących naruszyć konstrukcję systemów lądowych w sferze możliwości obrony przeciwlotniczej. Przy czym, już dawno przestano mitologizować zasoby rosyjskiej A2/AD, nie zapominając jednocześnie, iż przeciwstawienie się jej systemom będzie wymagać wspomnianych zdolności.

Nie wspominając oczywiście o potrzebie klasycznego wywalczenia dominacji w powietrzu, jeśli mowa jest o oddziaływaniu rosyjskich statków powietrznych – obecnie przede wszystkim załogowych, ale przecież już teraz trzeba też brać pod uwagę także te bezzałogowe. Dzisiaj, chyba jak nigdy powinniśmy zauważyć silną korelację między kwestiami przełamania systemów obrony przeciwlotniczej i wywalczenia sobie swobody w powietrzu lub nawet przewagi oraz całościowego myślenia o możliwościach obronnych wschodniej flanki. Dzięki czemu udałoby się wywalczyć niezbędny czas na sięgnięcie po kluczowe odwody również w zakresie działań stricte lądowych.

Reklama
link: https://sklep.defence24.pl/produkt/amia-europejska/
Reklama 

Ciekawym spostrzeżeniem jest stwierdzenie, że w przestrzeni flanki wschodniej, ze szczególnym uwzględnieniem rejonu bałtyckiego, NATO nie tyle musi brać pod uwagę planowanie zwycięstwa w przypadku agresji Rosji, ale nie przegrania konfliktu już w pierwszych dniach. Rosjanie zdają sobie sprawę, że pełnoskalowa wojna byłaby niemożliwa do wygrania, tym bardziej biorąc pod uwagę czynnik broni masowego rażenia (dostępnej po obu stronach). Dlatego tak kluczowe są wręcz pierwsze godziny prowadzenia walk, tak aby uniemożliwić np. zajęcie terytorium Litwy, Łotwy i Estonii, ograniczając własną swobodę operacyjną. Jak wskazali dr Robert Dalsjö i dr Michael Jonsson, walczymy o swego rodzaju zdolność do uzyskania „remisu” w hipotetycznym starciu. Tu zaś wymagane jest osiąganie synergii zdolności, również w ścisłej kooperacji ze stroną amerykańską.

Trzeba zauważyć, że jest to nader dobrze rozpoznane i zrozumiałe przede wszystkim przez państwa skandynawskie, bałtyckie i Polskę. Jednakże nie da się tego samego powiedzieć o wielu innych państwach europejskich. Szczególnie, że część z nich nadal znacząco dystansuje się od najprostszych wydawać by się mogło zobowiązań finansowych wobec wydatkowania niezbędnych sum na obronność. Nie wspominając o ulepszeniu przygotowania sprzętowego oraz ludzkiego do konwencjonalnych i dużych konfliktów zbrojnych. Lecz i od tego nie ma ucieczki, jeśli spojrzymy na chociażby analizy francuskie i przynajmniej zapewnienia Paryża, że tamtejsze siły zbrojne muszą iść w kierunku osiągania potencjału pozwalającego na odnalezienie się na współczesnym polu walki z przeciwnikiem dysponującym porównywalnymi, bądź nawet większymi zasobami.

Zadania na najbliższą przyszłość, to zdaniem dr Roberta Dalsjö oraz dr Michaela Jonssona, realne wdrożenie w czyny koncepcji NATO 360, a także zakopanie rozdźwięku pomiędzy północnoamerykańskimi członkami NATO i ich europejskimi partnerami. Nie da się ukryć, że ponownie tworzy to olbrzymią przestrzeń do działania ze strony państw flanki wschodniej NATO. To one, jak chociażby Polska, dostrzegają perspektywy agresywnej polityki Rosji w regionie i jej nowe możliwości wojskowe. Lecz jednocześnie rozumieją i wielokrotnie wykazywały chociażby wolę do wspierania państw europejskich na południowej flance NATO. Nie mówiąc o kwestii ich podejścia do relacji transatlantyckich i odpowiedniego pozycjonowania strategicznej współpracy ze Stanami Zjednoczonymi. Przy czym, mowa nie tyle o działaniach pozoracyjnych i chwilowych, ale o mozolnym budowaniu świadomości, że dopiero synergia zdolności obronnych może gwarantować nam rozwój w miarę bezpiecznych warunkach, w wysoce niebezpiecznym świecie XXI w.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 32
Reklama
Kot nr 398
piątek, 21 maja 2021, 14:04

Szwecja zostanie rozsadzona od środka, a Rosja w ogóle nie będzie stroną w tym procesie.

mc.
piątek, 21 maja 2021, 20:36

Dokładnie tak, tylko odwrotnie. Rosję rozsadzii fundamentalizm islamski, a Szwecja w ogóle nie będzie się tym interesować.

Kot nr 398
sobota, 22 maja 2021, 19:53

Rosja z islamem funkcjonuje od wielu wieków. To cena za nieprawdopodobną ekspansję terytorialną. Wszyscy tam wiedzą że gdy przyjdzie moment prawdy to będzie srogo, tak jak w Czeczenii nie tak znowu dawno. W Szwecji natomiast jest kompletny brak jakiegokolwiek sprzeciwu. Efekt - gdzie jest bezpieczniej, w Groznym czy w Malmoe?

lol
niedziela, 23 maja 2021, 19:59

W Groznym bezpiecznie? Wow...

Autor
środa, 19 maja 2021, 23:22

Kraje europejskie mogą mieć dwa razy większe armie niż obecnie. Żaden kraj teraz poza UK nie pali się aby takie zdolności odbudować.

czwartek, 20 maja 2021, 17:43

UK odbudowuje... ponownie zmniejszajac liczebnosc armii do bodaj 72 tysiecy... No ladna ta odbudowa o.O.

AlMighty
sobota, 22 maja 2021, 13:43

UK stawia na przewagę technologiczną, przy zmniejszonej liczebności wojska.

Kazik :)
piątek, 21 maja 2021, 19:27

Najpierw to trzeba mieć gospodarkę na odpowiednim poziomie a potem myśleć o obronności zewnętrznej - niestety teraz jest era socjalizmu która nieuchronnie zmierza do lat 80 - XX wieku i Grecji!!!!!

ABC
środa, 19 maja 2021, 17:58

Polska jest słaba militarnie i nie jest w stanie sama powstrzymać naporu Rosji do czasu przyjścia kogokolwiek z odsieczą. Tak samo jak Norwegia, państwa bałtyckie. Dlatego we wszystkich tych państwach powinny stacjonować siły NATO-wskie, w razie ich braku europejskie pod jednym wspólnym dowództwem tak jak jest to po stronie Rosji. Kropka. My zaś jak chcemy jeść bigos i schabowego to nikt nam do garnka zaglądać nie musi. W innym przypadku będzie jak w 1939 r. Każdy Polak się właśnie do tego przyczynia.

Jarek
poniedziałek, 24 maja 2021, 20:41

Z tą Norwegią to nie tak.Mają bardzo dobre układy z USA i właśnie amerykanie uważają położenie Norwegii jako bardzo kluczowe na wypadek ew. konfliktu.Tajemnicą poliszynela jest ,że USA mają sporo sprzętu w Norwegii,ukształtowanie terenu wręcz prosi się o to.Od kilku lat gotowe jest i pracuje nowe lotnisko wojskowe niedaleko Trondheim.W tym roku rząd norweski zawarł umowę z USA o obecności samolotów amerykańskich na terenie Norwegii.

Piotr ze Szwecji
środa, 19 maja 2021, 11:48

Polska to nie Korea Południowa z 555 tys żołnierzy i własnej produkcji nowoczesną bronią. To efekt braku przemysłu własnego kapitału, bo kapitał ma barwy narodowe. NATO ma kaprysy przy obronie "wschodniej flanki". Kraje południa i Turcja to pokazały. Polska nie ma polityków ze skutecznym przepisem na niepodległość Polski. Polską rządzą od 30 lat chorzy EU fanatycy, którzy kawałek po kawałku oddają kompetencje państwa polskiego do Brukseli. Polska powoli znika z mapy Europy. Europa już oddała Krym Rosji bez jednego wystrzału i może oddać więcej Wschodnio-Centralnej Europy, patrz Nordstream, patrz kwestię podejścia do ludności słowiańskiej w EU. Rosja nie jest w ciemię bita, jak Polska i każdą możliwość wykorzysta do rozwoju własnego państwa. V4 członkowie NATO, jedyna realna szansa autonomicznego rozwoju militarnego Polski w jej regionie Karpat i Sudetów, jest po macoszemu traktowana z powodu braku polskiego przemysłu (PGZ to warsztaty naprawcze WP, a nie żaden prawdziwy przemysł) i chronicznego braku środków finansowych przez państwo polskie, który wynika właśnie z braku własnego kapitału przemysłu w Polsce. Z powodu rządzących Polską od 30 lat chorych EU fanatyków, myślenie, o bezpieczeństwie Polski w sytuacji gdzie Polska każdego roku traci coraz więcej ze swojej niepodległości na rzecz EU, jest ćwiczeniem intelektualnym bez żadnego przełożenia na rzeczywistą sytuację Polski, która z roku na rok coraz gorzej się przedstawia. Wybór drogi do EU przez Polskę był wyborem utraty niepodległości, za co przyjdzie mieszkańcom Polski drogo zapłacić, choćby za lat 20-30.

Polak z Polski
poniedziałek, 31 maja 2021, 11:40

Polska klasa polityczna nie ma wizji Polski w XXI wieku. Kaczyści i Konfederaci spychają nas w otchłań XIX wieku. Pozostali chcą powrotu do czasów minionych wychodzenia z komunizmu. Gdzie jest siła zdolna przeprowadzić Polskę przez XXI wiek?

Peptyd
piątek, 11 czerwca 2021, 13:22

Za to wielką wizje miało PO i satelita PSL. Klich prawie zminiaturyzował polska armie , prawie mu sie udało. Zarzucam ci atrofie myslenia i krótka pamięc

bender
czwartek, 20 maja 2021, 11:17

To nic osobistego, ale z przeświadczeniem graniczącym z pewnością uważam, że jesteś szaleńcem, a być może i antypolskim agentem. Widzę ogromne podobieństwo do niejakiego Antoniego Macierewicza, którego historia prawdopodobnie zdemaskuje jako obcego agenta. To co napisałeś jest tak bardzo naukowe jak teoria o płaskiej Ziemi i trak patriotyczne jak Targowica.

W3-pl
czwartek, 20 maja 2021, 21:24

Prawdopodobnie nie wiesz, jak to uwalone przez "szkodnika" AM helikoptery, wiesz taki z podstawionym Exocet w kielcach 2015....mozolnie integruje z tym Exocet bogatszy kraj. Taki co zabula sobie za pierwszy etap integracji, w laboratorium...to co paru na tym forum widzi jako "bazowe" . Do Roku 2013. Pierwszy lot z tym Exocet, w 2016, ...ROK po uwaleniu przez AM. Szwedzi odebrali pierwszy nh90 full przeciwpodwonej wersji w grudniu tegosz 2015. Z radarem z USA, a teraz bierze patriot. U Nas przed wyborami 2015 uprosili ....puste kontenery na wyrzutniach

Pan Cogito
czwartek, 17 czerwca 2021, 13:32

Mimo szczerych chęci nic nie zrozumiałem z Twojej wypowiedzi. Proszę naucz się pisać.

gazek
czwartek, 20 maja 2021, 08:50

Bardzo szkodliwa koncepcja. Nasze bezpieczeństwo wzrasta, kiedy jesteśmy w EU. Dlatego właśnie Rosja chce rozbicia UE. W interesie Polski, jest właśnie większa integracja UE, w tym wojskowa. Ale nie przeciw Rosji, w pierwszej kolejności, tylko przeciw Chinom, które wkrótce mogą zdominować cały świat, detronizując USA.

Piotr ze Szwecji
piątek, 21 maja 2021, 17:41

Ciekawa bezpodstawna teoria. Napisz lepiej o tym wrzasku polityków ze wszystkich krajów Wschodniej Europy, żeby Europejska Armia i inne EU cuda nie osłabiały sojuszu NATO. EU nigdy nie zastąpi NATO z prostego powodu, że w EU nie ma USA. Nie ma więc co demonizować USA na rzecz wypłycania NATO i wypychania USA z europejskiej sieci bezpieczeństwa militarnego.

sid
niedziela, 23 maja 2021, 01:20

a pamietasz jak USA oddalo Europe wschodnią Stalinowi w 45,,a czy wiesz ze USA gra czesto przeciw UE,,,,USA angażuję sie tam militarne gdzie ma swój interes,

Piotr ze Szwecji
poniedziałek, 12 lipca 2021, 10:18

Mimo to oprócz UK i Francji, reszta NATO na nuclear sharing jak na lato. Hipokryzją faktów nie wymażesz. Do NATO Polska wchodziła nie dla bezpieczeństwa, bo miała własne 500 tys żołnierzy LWP, lecz jak pamięć ci nie zawodzi, po parasol atomowy USA. Polska FMS kupiła Jastrzębie i... do dziś dnia Polska nie uczestniczy w nuclear sharing. To nie wina ani Polski, ani USA, lecz intelektualnej zapaści polskich elit rządzących Polską ostatnimi 30 laty. Acz cóż od cwanych pachołków, których PZPR i Solidarność wyniosła na solony elit, oczekiwać geniuszu szlachcica z polotem.

trzcinq
czwartek, 20 maja 2021, 06:32

My nadal prowadzimy politykę działań pozorujacych opartych o przeświadczenie że inni nas obronią

Piotr ze Szwecji
piątek, 21 maja 2021, 17:43

Zgadza się! Politycy są dobrzy w pozorowaniu. Ludzie przecież by nie głosowali na te EU fanatyczne niewypały od 30 lat i to non-stop. EU NATO nie zastąpiło i nie zastąpi nigdy, bo w NATO jest USA.

zeneq
czwartek, 20 maja 2021, 05:23

Wybór drogi do EU przez Polskę był wyborem utraty niepodległości, - Pogadamy za 20 lat, bo to na razie gdybanie. Tymczasem mamy twarde fakty w postaci niepodległej pełną gębą Ukrainy która pozostałą poza jakimkolwiek sojuszem z Zachodem i jak na tym wyszła słyszymy od lat. Traktowanie UE jako monolitu do tego konstrukcyjnie nie do zarysowania jest bardzo zabawne co pokazał przykład Wielkiej Brytanii. UE to nie absolutna monarchia dziedziczna i jej baza może tak samo ewoluować jak każda inna formacja geopolityczna. Co do zarzutów jak to Polska jest w ciemię bita bo nie stawia na V4 to radziłbym zauważyć że to nie Polska wybiera np sprzęt niemiecki jak Węgry, które stawiają na niemieckie rozwiązania i Czesi którzy żeby było zabawniej mają dłuższą tradycję budowy maszyn wojennych niż Polska a tymczasem w powietrzu latają sprzętem amerykańskim i szwedzkim, transportery mają z Austrii a nowe BWP wybiorą z zagranicy pomiędzy Niemcami a USA lub europejską międzynarodówką. Słowacja podobnie. Jakoś nie brakuje w regionie Karpat i Sudetów rządzących od 30 lat i chorych na EU fanatyków. Zatem narzekanie jak to kawałek po kawałku w Polsce oddają kompetencje państwa polskiego do Brukseli w sytuacji gdy Polska i Węgry stoją kością w gardle brukselskim eurokratom i przyłączają się do nich inne kraje a trend zmian w kierunku konserwatywnym widać w całej UE jest czystym populizmem. Gdyby było jak mówisz i nasze władze były oderwane od opinii społecznej jak we Francji mielibyśmy już po kilka meczetów w każdym mieście i wybuchające co raz bomby. Tymczasem mimo próśb i gróźb z Brukseli nie ma w RP tego problemu w skali krajów starej UE. Polityka V4 ale w ramach UE jest jedyną opcją dla naszego regionu. I cokolwiek by nie mówić o jej wzlotach czy upadkach to ciągnie region w górę czego z pewnością poza UE a zwłaszcza w rozdrobnieniu dokonać by nie zdołała. Jasne że są minusy ale to nie jest powód do tego żeby twierdzić że prounijna polityka to fiasko niepodległościowego modelu. Tymczasem rozwijamy się i zdobywamy kolejne punkty w grze o kształt przyszłej UE. Bo to gra która nadal trwa i niekoniecznie Berlin czy Paryż będą wiecznie jedynymi ośrodkami kształtowania jej oblicza w przyszłości. A stękanie że Polska nie jest mocarstwem jest malkontenctwem w kompletnym oderwaniu od realiów historycznych.

Piotr ze Szwecji
piątek, 21 maja 2021, 17:57

Gdyby jednak militarny sojusz V4 istniał po parasolem ochronnym NATO, to można byłoby te wszystkie zakupy lepiej skoordynować i wspólnymi zakupami, czy nawet produkcją przemysłową potanieć i zwiększyć ilości produkcyjne. Spójrz ile Polska już dziś skorzystała na wspólnych zakupach amunicji z krajami V4. ---------- Stękanie, że Polska nie jest mocarstwem jest uzasadnioną krytyką 30 lat zupełnie błędnych i wypaczonych politycznych wyborów i decyzji, które krok po kroku uniemożliwiły fizycznie tą drogę niepodległego skoku cywilizacyjnego dla Polski i Polaków. No i co z tego, że Polska w ramach EU w 2021 jest członkiem rozwiniętych krajów 1 świata, jeśli taki uboższy od Polski kraj o takim samym terytorium i ludności jak Korea Południowa jest wręcz kilkakrotnie od Polski dziś bogatszy i bardziej technologicznie rozwinięty, a także potrafi wystawić armię z nowoczesnym sprzętem, którą Polska potrzebuje dziś mieć? ---------- Berlin i Moskwa to wybór zwyrodnienia, barbarzyństwa, zacofania i zniewolenia i takim na zawsze pozostanie. Zwij to Federacja Rosyjska czy Unia Europejska, nie ma to żadnego znaczenia. Bender to zwie Targowicą. Latanie za pomocą do Polski byłych Zaborców, Polakowi, prawdziwemu Polakowi, winna taka niesamodzielność państwa polskiego być wręcz hańbą dla całego jego rodu. Niesamowite, by się tą rodową hańbą ktoś jeszcze chwalił.

czwartek, 20 maja 2021, 17:52

V4 to juz od dawna spotkania grzecznosciowe, kompletnie pozbawione sensu i przelozenia na realia. Po prostu kazde z panstw V4 ma inne cele i mozliwosci. To nie moglo sie udac, szczegolnie, gdy nasi politykierzy chcieli odgrywac role szefostwa reszcie przydzielajac role slugusow pomimo ze, nawet Polska nie potrafia zarzadzac...

Piotr ze Szwecji
sobota, 29 maja 2021, 11:26

Węgry i Chorwacja jasno przedstawiły rolę Polski w regionie Karpat i Sudetów. Polska to bezapelacyjny lider. Gdyby tylko Polska rozwijała się jak Korea Południowa, Japonia i Singapur to moglibyśmy pisać o wykorzystaniu tej historycznej szansy w tym regionie ponownego nawiązania jagiellońsko-piastowskich sojuszy. Kraje V4 by się do Polski zwracały a nie do Francji, Rosji i Niemiec. Polsce więcej historycznie nie było potrzeba do zapewnienia sobie międzynarodowej stabilności w Europie. Oczywiście w 21 wieku są inne wyzwania, jak kolonizacja kosmosu. Wyścig w którym dziś nawet zjednoczona Europa nie bierze czynnego udziału, tylko jak to piszą we Francji "Europa - bierny obserwator kosmicznego wyścigu". Polska musi przestawić się na lepszy model rozwoju gospodarczego, niż ten w ramach Unii Europejskiej, by zapewnić sobie przyszłość. EU-fanatyczna warta przy ciepłym EU-kranie tego co EU fundowało Polsce przez ostatnie 30 lat to największy błąd historyczny Polski. Błąd za który Polska zapłaci jeszcze najwyższą cenę, jeśli zdrowy rozsądek nie zwycięży w końcu nad Wisłą. EU to nie NATO. USA nie jest członkiem EU. To USA zapewnia Polsce bezpieczeństwo dziś, a nie żadne EU. Jednak spójrz na polityków rządzących od 30 lat w Polsce. Sami EU fanatycy. Więc co innego mają robić kraje V4, kiedy Polska to państwowy inwalida?

Jabadabadu
środa, 19 maja 2021, 19:55

Zgadzam się z treścią powyższej wypowiedzi - z jednym zastrzeżeniem: czas zapłaty właśnie nadchodzi. I nie będzie to za 20 - 30 lat, lecz max za 5 lat.

Piotr
środa, 19 maja 2021, 16:04

no, jeszcze tyle wybitnych ludzie wyjechało np do Szwecji

Szlachetnikt
środa, 19 maja 2021, 15:11

100% racji. Skorumpowani zdrajcy i tyle.

mc.
środa, 19 maja 2021, 11:31

W artykule jest reklama książki z "nagłówkiem" - Czy Europa potrzebuje własnej armii ? Artykuł i książka dotyczą tego samego, a odpowiedź na zadane pytanie jest bardzo prosta - każdy kraj rozbudowuje swoją armię tak by ta mogła efektywnie współpracować z sąsiadami. Polska ze względu na potencjał ludzki i gospodarczy powinna mieć armię na poziomie 180 tys "aktywnych" żołnierzy plus rezerwy. A ścisła współpraca to oprócz najbliższych sąsiadów to Szwecja i Rumunia. Wojska USA ze względu na stacjonowanie na terenie naszego kraju muszą być uczestnikiem takich ćwiczeń, ale nie jako "nadzorca" czy dowodzący, ale właśnie jako uczestnik. To bardzo ważne, bo ATAK jest działaniem nagłym, a my nie możemy czekać na decyzje "Waszyngtonu".

czwartek, 20 maja 2021, 18:00

Smieszny jestes. Gdyby liczebnosc sil zbrojnych miala zalezec od populacji to Polska powinna miec tak 35% stanu Bundeswhery. Dlaczego? Bo wbrew nadetym, populistycznym gadkom o "niemal 40 milionowym narodzie" to fakty sa takie, ze w skutek emigracji i ujemnego przyrostu naturalnego w Polsce mieszka obecnie, w najlepszym przypadku wliczajac pol milion ukraincow, jakies 34 miliony ludzi, a w Niemczech ok. 90 milionow... A biorac pod uwage "kompetencje" polskich politykierow i tzw. kadry oficerskiej nikt nam nie da dowodzic swoimi zolniezami bo nie chca miec w razie konfliktu tysiecy workow z cialami i problemow z tlumaczeniem sie przed wlasnymi spoleczenstwami...

eee
czwartek, 20 maja 2021, 08:35

Czyli według mc. działania wojenne kilku państw mają być wynikiem uzgodnień - chyba w wyniku głosowań? - a najsilniejsze z siłami zbrojnymi 20 x większymi ma się tym głosowaniom podporządkować.

Tweets Defence24