- KOMENTARZ
- WIADOMOŚCI
- OPINIA
„Nigdzie nie jesteś bezpieczny”. Białoruś kontratakuje [OPINIA]
Lata rządów Aleksandra Łukaszenki na Białorusi doprowadziły do rozbicia białoruskiej opozycji. Obecnie w kraju nie funkcjonują żadne realne ośrodki opozycyjne, a Łukaszenka nadal rządzi twardą ręką. Opozycja została zmuszona do działania poza granicami państwa.
Autor. Defence24
Punktem zwrotnym były wybory prezydenckie na Białorusi z 9 sierpnia 2020 roku. W wyniku represji reżimu wobec opozycji wielu działaczy zostało zmuszonych do opuszczenia kraju, w tym Swietłana Cichanouska, kontrkandydatka Łukaszenki w wyborach. Liderka opozycji kontynuowała działalność za granicą. Utworzono Radę Koordynacyjną (quasi-parlament opozycyjny) oraz Zjednoczony Gabinet Przejściowy (rząd na uchodźstwie).
Obecnie działacze opozycji skupiają się głównie na przypominaniu krajom zachodnim o sytuacji na Białorusi oraz na wspieraniu lokalnej diaspory. Robią to poprzez udział w spotkaniach z politykami i decydentami państw obcych oraz organizacji międzynarodowych, uczestnictwo w sesjach organów międzynarodowych, udział w globalnych forach i wydarzeniach kulturalnych, a także organizowanie własnych inicjatyw i spotkań. Ostatecznym celem białoruskiej opozycji na uchodźstwie jest przekazanie władzy w kraju i przeprowadzenie demokratycznych wyborów.
Zobacz też

Kwestie bezpieczeństwa
Białoruska opozycja działa poza ojczyzną przede wszystkim z powodów bezpieczeństwa. Obecnie prowadzenie bezpiecznej działalności opozycyjnej w kraju jest niemożliwe. Regularnie dochodzi do aresztowań osób sprzeciwiających się reżimowi. Według Centrum Praw Człowieka „Wiasna”, ponad 1100 Białorusinów można uznać za więźniów politycznych.
Problemy z bezpieczeństwem dla członków opozycji nie kończą się po opuszczeniu kraju. Działacze są prześladowani i zastraszani na różne sposoby — od prywatnych wiadomości i publikacji w mediach państwowych po fizyczne ataki. Na szczególną uwagę zasługuje praktyka reżimu białoruskiego polegająca na tym, że sądy na Białorusi wydają wyroki zaocznie wobec działaczy opozycji przebywających za granicą.
Na przykład 6 marca 2023 roku przebywająca na uchodźstwie liderka białoruskiej opozycji Swietłana Cichanouska została skazana zaocznie na 15 lat więzienia. Zarzuty dotyczyły głównie „spisku w celu przejęcia władzy państwowej niekonstytucyjnymi metodami” oraz „celowych działań mających na celu wzniecanie wrogości i niezgody społecznej ze względu na różne przynależności społeczne, popełnionych przez grupę osób”.
Warto przytoczyć kilka konkretnych przykładów działań reżimu Łukaszenki wobec białoruskiej opozycji.
Sprawa Pawła Łatuszki
Paweł Łatuszka jest prawdopodobnie drugą najważniejszą postacią białoruskiej opozycji na uchodźstwie, po Swietłanie Cichanouskiej. Pełni funkcję zastępcy szefa Zjednoczonego Gabinetu Przejściowego oraz kieruje Narodowym Zarządem Antykryzysowym (NAU) — strukturą opozycyjną odpowiedzialną za przekazanie władzy na Białorusi do czasu wyboru nowego prezydenta.
Ze względu na swoją pozycję regularnie otrzymuje groźby — od prywatnych wiadomości po publiczne komentarze. Zagrożenie wobec opozycjonisty nie ogranicza się jednak do samych gróźb. Podobnie jak Cichanouska, Paweł Łatuszka został skazany zaocznie. Za swoją działalność otrzymał na Białorusi 18 lat więzienia. Jego kuzyn, Anatol Łatuszka, obecnie odbywa karę 6,5 roku więzienia w białoruskim zakładzie karnym za chuligaństwo, znieważenie symboli państwowych i udział w marszach protestacyjnych.
Paweł Łatuszka był również ofiarą fizycznych ataków. Ostatni incydent miał miejsce 2 lipca 2025 roku. Podczas uroczystości na Uniwersytecie Warszawskim, gdy opozycjonista miał zabrać głos, ktoś z publiczności rzucił w niego niewielkim przedmiotem i oskarżył o zdradę. W trakcie ataku napastnik potknął się i stracił równowagę, co umożliwiło jego zatrzymanie. Łatuszka nie odniósł obrażeń.
Napastnik, uczestnik kursu dla młodych naukowców, mógł być Białorusinem. Nie wyklucza się, że atak został przeprowadzony na zlecenie białoruskich służb specjalnych. Łatuszka ujawnił, że przed wydarzeniem otrzymał e-maile z pogróżkami, w których ostrzegano go m.in. przed uderzeniem w głowę. Po ataku otrzymał kolejną wiadomość z treścią: „to było ostrzeżenie”.
Sprawa Anżaliki Mielnikowej
Anżalika Mielnikowa była przewodniczącą białoruskiej Rady Koordynacyjnej i zaangażowała się w działalność opozycyjną po sfałszowanych wyborach z sierpnia 2020 roku. W marcu 2025 roku poleciała z dwiema córkami do Dubaju. Od tego czasu utracono z nią wszelki kontakt. Jest uznawana za zaginioną, a jej współpracownicy są „przekonani, że w jej zniknięcie mogły być zaangażowane służby bezpieczeństwa reżimu”. Nie jest jasne, czy Mielnikowa współpracowała z białoruskimi służbami od początku, została do tego zmuszona niedawno, czy też próba jej werbunku zakończyła się niepowodzeniem i została porwana lub zamordowana.
Pojawiły się informacje, że jej telefon był używany na terytorium Białorusi 19 marca. DziennikarzeInsidera iPolityki ustalili, że Mielnikowa nawiązała relację z mężczyzną, który okazał się być oficerem białoruskiego KGB. Należy zauważyć, że plan potencjalnej infiltracji opozycji przez białoruski wywiad prawdopodobnie się nie powiódł. Gdyby zakończył się sukcesem, strona białoruska z pewnością pochwaliłaby się tym publicznie — co nie miało miejsca.
Sprawa Wasilija Weremiejczyka
Wasilij Weremiejczyk był członkiem Rady Koordynacyjnej i weteranem wojny na Ukrainie, gdzie walczył w Pułku Kalinowskiego. Był byłym oficerem armii białoruskiej, który przeszedł na stronę sił demokratycznych. Został porwany w listopadzie 2025 roku w Wietnamie. Białoruskie służby bezpieczeństwa sprowokowały bójkę, która doprowadziła do jego aresztowania. Następnie został deportowany z Wietnamu na Białoruś. Pokazano go w telewizji państwowej, a obecnie grozi mu kara śmierci.
Sprawa Anatola Kotaua
21 sierpnia 2025 roku Anatol Kotau, działacz Białoruskiej Fundacji Solidarności Sportowej, zaginął. Tego dnia poleciał z Warszawy do Stambułu, po czym kontakt z nim się urwał. Kotau mieszkał na stałe w Polsce, gdzie pomagał sportowcom uchodźcom. Podobnie jak wielu innych, został zaocznie skazany na Białorusi na 12 lat kolonii karnej.
Policja turecka poinformowała, że Kotau odpłynął prywatnym jachtem do Soczi w Rosji. Podejrzewa się, że jego wyjazd z Turcji nie był dobrowolny. W przeciwieństwie do przypadku Anżaliki Mielnikowej, Kotau jest aktywnie poszukiwany przez rodzinę, a jego zaginięcie zostało zgłoszone w kilku państwach.
Odwilż w relacjach z Mińskiem
Od czasu objęcia prezydentury przez Donalda Trumpa można zaobserwować zmianę w relacjach USA–Białoruś. Poprzednia administracja demokratyczna traktowała Alaksandra Łukaszenkę jako dyktatora, a reżim w Mińsku jako partnera niegodnego utrzymywania dobrych stosunków. Reżim był izolowany. Po zmianie administracji w Waszyngtonie dialog między Stanami Zjednoczonymi a Białorusią wyraźnie się odnowił. Obserwujemy sporadyczne amnestie więźniów politycznych przez Białoruś w zamian za złagodzenie sankcji nałożonych na kraj.
Choć byli więźniowie są następnie wydalani do Litwy lub Ukrainy, ich ogólna sytuacja uległa poprawie. Warto się zastanowić, czy dotychczasowa zachodnia polityka izolowania Mińska była rzeczywiście skuteczna, oraz czy amerykańskie podejście może być lepszym sposobem rozwiązania kwestii więźniów politycznych. Należy pamiętać, że izolowanie Łukaszenki nie pozostawia mu innego wyjścia, jak tylko pogłębiać integrację Białorusi z Federacją Rosyjską.
Zobacz też

Wykorzystywanie więźniów politycznych jako kart przetargowych przez reżim białoruski nie jest niczym nowym. Takie działania mają charakter czysto pragmatyczny i transakcyjny. Przytoczone przykłady prześladowań mają na celu ukazanie natury aktora, z którym mamy do czynienia. Obecne władze Białorusi nie mogą być uznane za wiarygodnego partnera. Całkowite zniesienie sankcji nie doprowadzi do pozytywnych zmian wewnętrznych. Jednak, jak się okazuje, izolowanie Białorusi również nie poprawia sytuacji.
Europa powinna obserwować działania USA i wypracować własne podejście, rozważając pod określonymi warunkami negocjacje z Łukaszenką. Amerykański przykład pokazuje, że może to być sposób na osiągnięcie przynajmniej częściowego porozumienia z Białorusią. Europa wciąż zmaga się z organizowanym przerzutem migrantów wywierających presję na wschodnią granicę UE. Państwa są zmuszone do ponoszenia kosztów i utrzymywania obecności wojskowej na granicy, podczas gdy rzeczywisty problem pozostaje nierozwiązany od lat.
Potencjalne negocjacje mogłyby pomóc w poprawie sytuacji na wschodniej granicy. W interesie Zachodu leży istnienie europejskiej Białorusi — takiej, która przesuwa naszą granicę na wschód i oddziela nas od Federacji Rosyjskiej. Trzeba jednak przyznać, że integracja Białorusi z Rosją jest już na zaawansowanym etapie, a jej odwrócenie lub zastąpienie będzie trudne.





WIDEO: F-35 vs. JAK-130 | Fregata tonie | Kuwejt strąca F-15 - Defence24Week #151