Reklama
  • OPINIA
  • KOMENTARZ
  • ANALIZA
  • WIADOMOŚCI

Brytyjscy Komandosi na straży Arktyki

Brytyjscy komandosi stają się obecnie siłami szybkiego reagowania przeznaczonymi do wsparcia północnej flanki NATO, szczególnie w przypadku Norwegii, ale nie tylko.

Commando Royal Marines w Norwegii
Royal Marines z 42 Commando ćwiczą z użyciem śmigłowca Wildcat operującego z bazy Royal Norwegian Air Force w Bardufoss (styczeń 2026 r.)
Autor. Brytyjskie Ministerstwo Obrony, za: UK MOD © Crown copyright 2026

Tym samym, to żołnierze jednostek Commando Royal Marines umownie „zapolują” na przysłowiowe wrogie „białe niedźwiedzie”, oczywiście w przypadku agresji zarówno poniżej progu wojny jak i w czasie hipotetycznego pełnoskalowego konfliktu zbrojnego. Brytyjska Royal Navy poinformowała, że jej komandosi (jednostki Commando, czyli formacje elitarne wśród tamtejszych marines), należący do piechoty morskiej (w przypadku Zjednoczonego Królestwa mowa o formacji Royal Marines), z nową siłą przygotowują się do działań w warunkach arktycznych.

Reklama

Brytyjskie działania w Norwegii nabierają tempa

Żołnierze w liczbie 1500 osób mieli w tym celu przybyć do Norwegii, a zadaniem ich misji jest zdobycie nowych kompetencji oraz umiejętności niezbędnych do wzmocnienia północnej flanki NATO. Oprócz samych żołnierzy sprawdzeniu ma być poddane także wyposażenie, które zostało pozyskane z myślą o działaniu w warunkach arktycznych, szczególnie w kontekście występujących tam niskich temperatur.

Brytyjczycy, co interesujące, wskazali, że zamierzają testować nie tylko tradycyjne skutery śnieżne, ale też systemy bezzałogowe. Zauważmy, że chociażby bezzałogowe statki powietrzne (BSP) z nową siłą wchodzą do działań arktycznych, o czym niedawno wskazywaliśmy na łamach Defence24, analizując działania amerykańskiej U.S. Army na Alasce.

Generalnie strona brytyjska stawia na korelację działań wojskowych w warunkach arktycznych z nowymi możliwościami dawanymi przez technologię (w tym rozwiązania wspierane przez AI) i wsparciem wywiadowczym (szczególną rolę w tym aspekcie pełnią wojskowi z 30 Commando Information Exploitation Group.

Jest to fuzja czynników, będąca wręcz bazowym podejściem do użycia podobnych jednostek, i to niezależnie od regionu. To wskazuje, że nowe kompetencje muszą zdobywać nie tylko sami brytyjscy komandosi, ale też komponenty związane z gromadzeniem danych i ich analizą. Trzeba zauważyć, że niezależnie od temperatur i ukształtowania terenu, cały czas mówimy o niezbędności w operacji wielodomenowych.

Commando Royal Marines w Norwegii 2026
Royal Marines z 42 Commando ćwiczą z wykorzystaniem śmigłowca Wildcat, Norwegia 2026 r.
Autor. Brtyjskie Ministerstwo Obrony, UK MOD © Crown copyright 2026

Wracając do komandosów z Royal Marines, trzeba pamiętać, że obecnie jednostki elitarne oraz siły operacji specjalnych są ważnym elementem reagowania kryzysowego na tym newralgicznym, arktycznym kierunku strategicznym. Brytyjczycy stawiają przed swoimi Commando z Royal Marines cele w obrębie działań przybrzeżnych (w tym rajdów na wrogie instalacje), operacji ekspedycyjnych, i co dziś wybrzmiewa z nową siłą, właśnie operacji w przestrzeniach arktycznej i subarktycznej.

Zakłada się przy tym, że marines oraz żołnierze ich wspierający (np. z komponentu wywiadu czy też elementu lotniczego) są bowiem najbardziej ekspedycyjną i elastyczną częścią, potrafiącą działać w zmieniających się warunkach. Jednakże również i oni muszą podlegać ciągłemu doskonaleniu w realnych warunkach Arktyki. Szczególnie gdy przypomnimy sobie swego rodzaju mapę brytyjskiego zaangażowania wojskowego (w tym sił operacji specjalnych i jednostek elitarnych) na początku XXI w. i dostrzeżemy mocne odsunięcie się od spraw Dalekiej Północy na rzecz Bliskiego Wschodu, Afryki czy Azji.

Zauważmy, że wiele z państw Zachodu musi niejako na nowo wdrażać się w przestrzeń arktyczną, nawet jeśli ich najbardziej elitarne jednostki są w stanie ad hoc działać w takich warunkach. Co więcej, obecność komandosów pozwala na ewaluację sprzętu, wyposażenia, ale i rozwiązań taktycznych/doktrynalnych, które mogą być później wykorzystywane jako lessons learned dla jednostek konwencjonalnych. Dotyczyć to może chociażby specyfiki umundurowania, wyposażenia do bytowania w niskich temperaturach, a także nowoczesnych systemów (od wskazanych już systemów BSP po kompleks C5ISATR).

Reklama

Baza Wikingów na straży Dalekiej Północy

Obecnie brytyjski komponent Commando ma operować z bazy Camp Viking, zlokalizowanej w wiosce Øverbygd (ok. 64 km od miejscowości Tromsø), wykorzystując sprzęt ciężki, specjalne wszędołazy (Royal Marine Viking BVS10), ale również wspomniane już wcześniej niezbędne w tym regionie skutery śnieżne. Natomiast Commando Helicopter Force z brytyjskiego Yeovilton ma przebazować swoje zasoby do bazy Królewskich Norweskich Sił Powietrznych w Bardufoss, gdzie współpracuje z załogami oraz zapleczem z 18 Squadron Royal Air Force.

Komandosi ze Zjednoczonego Królestwa oraz Norwegowie będą przy tym współpracować ściśle z niderlandzkimi wojskowymi z Korps Mariniers (tamtejsza piechota morska) należącą do marynarki wojennej (Koninklijke Marine). Lecz głównym źródłem wiedzy ma być oczywiście ścisła kooperacja z elitarnymi operatorami norweskiej jednostki Kystjegerkommandoen (KJK), wchodzącej w skład Królewskiej Marynarki Wojennej.

Jeśli jeszcze spojrzymy na udział strony brytyjskiej, to do Norwegii miały trafić śmigłowce Wildcat (AgustaWestland AW159) oraz znane na polskim gruncie Merlin (AgustaWestland AW101), które również będą poddane wielu sprawdzeniom w zakresie operacji w warunkach arktycznych, w kooperacji z siłami lądowymi i morskimi. Natomiast w przypadku działań Royal Air Force mowa o śmigłowcach CH-47 Chinook, przygotowanych do lądowania w warunkach arktycznych. Co równie ważne, Brytyjczycy zyskają także cenne informacje dotyczące utrzymania swoich statków powietrznych w gotowości, gdy mowa jest o bazowaniu w trudnych warunkach klimatycznych.

Podkreśla się przy tym, że brytyjscy komandosi będą działać wzdłuż wybrzeży i gór północnej Norwegii oraz wezmą udział w kolejnej edycji ćwiczeń pk. Cold Response (największych ćwiczeniach wojskowych w tym państwie w 2026 r.). Zauważmy, że Cold Response są ważnym sygnałem zmian w postrzeganiu Arktyki przez całe NATO. Wręcz symboliczna była edycja z 2022 r., a więc w obliczu rosyjskiej agresji na Ukrainę. NATO zgromadziło wówczas w Norwegii ok. 30 tys. żołnierzy z 27 państw, a wspierały ich 220 statki powietrzne i 50 okrętów, podkreślając, że były to wówczas największe regionalne ćwiczenia tego typu od lat 80. XX w.

Merlin oraz BVS10
Brtyjski śmigłowiec Merlin Mk.4 oraz wszędołaz Viking BVS10 w warunkach działań w Norwegii (styczeń 2026 r.)
Autor. Brtyjskie Ministerstwo Obrony, UK MOD © Crown copyright 2026

W styczniu na stronach NATO można było przeczytać, że „na mocy nowego porozumienia brytyjskie siły komandosów, Royal Marines, będą działać przez cały rok wzdłuż wybrzeży i gór północnej Norwegii, wykraczając poza swoje zwykłe zimowe misje”. Jak wskazano w oficjalnym komunikacie, obecność komandosów z Royal Marines to jeden z kilku elementów zacieśniania kooperacji wojskowo-politycznej między Zjednoczonym Królestwem i Norwegią. W przypadku sił zbrojnych Wielkiej Brytanii i Norwegii mowa nie tylko o współpracy konkretnych jednostek wojskowych, ale także kooperacji w sferze przemysłu obronnego.

Dotyczy to m.in. rozwoju programów bezzałogowych systemów do zwalczania min morskich oraz szerzej walki podwodnej, jak i innych przestrzeni w domenie morskiej, w tym fregat. Zauważa się jednak, że przede wszystkim nowa umowa międzypaństwowa zobowiązuje Zjednoczone Królestwo do obrony bliskiego sojusznika z NATO, nakładając obowiązek gotowości do potencjalnej walki w jednym z najbardziej niegościnnych środowisk na świecie, czyli norweskiej części Arktyki.

Reklama

Cenne doświadczenia, nie tylko dla Brytyjczyków

Oceniając brytyjskie działania na kierunku arktycznym, należy podkreślić, że pojawienie się kontyngentu komandosów z śmigłowcami pozwala nie tylko na długofalowe zdobycie cennego urobku szkoleniowego, budowanie interoperacyjności z wojskami norweskimi (i innymi), ale też coś innego. Mowa oczywiście o zasygnalizowaniu stronie rosyjskiej, że Zachód ma wolę do odstraszania i obrony, ale też tworzy ku temu niezbędne środki.

Zauważmy, że Rosja przed agresją pełnoskalową na Ukrainę sygnalizowała, że miała dysponować umowną przewagą sił i środków do aktywności w Arktyce. Jednocześnie, aktywność Rosji na kierunku arktycznym zbudowała obraz możliwych scenariuszy działań poniżej progu wojny – operacji sabotażowo-dywersyjnych, rajdów specnazu (czyli własnych jednostek sił operacji specjalnych) na ważne cele, użycia aktorów proxy (np. PMC, ale też instrumentalizacji procesów migracyjnych), piractwa lub innych aktywności morskich czy pokazów siły w Arktyce poprzez dyslokację misji „naukowych” wspieranych przez formacje uzbrojone.

Norwegia Arktyka wojsko
Siły zbrojne Norwegii (podobnie jak Finlandii oraz Szwecji) dostarczają sojusznikom z NATO wiedzy nt. działań w trudnych warunkach arktycznych i subarktycznych.
Autor. Siły Zbrojne Norwegii, strona oficjalna - forsvaret.no

Dlatego też to właśnie posiadanie sił szybkiego reagowania (QRF), w tym odpowiednio przygotowanych komandosów w wysuniętych bazach operacyjnych (posiadających zaplecze transportowe), daje szansę na odpowiednią reakcję po stronie NATO. Trzeba to powiedzieć wprost – współcześnie, zarówno w wymiarze północnej, jak i wschodniej flanki NATO, niezbędnym elementem działań są jednostki elitarne i siły operacji specjalnych, odpowiednio zadaniowane oraz włączone w systemowe ujęcie pola walki.

Jeśli zaś chodzi o przełożenie tego na całościowy ogląd sytuacji strategicznej NATO, to podkreślenia wymaga fakt ćwiczeń pk. Cold Response 2026. W tym roku w marcu będą one prowadzone przez norwesko-amerykańskie dowództwo (jest to kolejny sygnał studzący rozgrzane emocje wokół napięć odnoszących się do Grenlandii z siedzibą w Reitan, niedaleko Bodø.

Udział sił ocenia się na poziom 25 tys. wojskowych z 14 krajów, w tym z Norwegii, Stanów Zjednoczonych, Zjednoczonego Królestwa, Niemiec, Niderlandów, Francji, Włoch, Kanady, Hiszpanii, Turcji, Szwecji, Finlandii, Danii i Belgii. Podkreślając, że same ćwiczenia są niezmiernie istotne dla wzmocnienia interoperacyjności sił sojuszniczych w Arktyce (i szerzej), ale także wspierania integracji Finlandii i Szwecji z NATO po ich akcesji.

Zauważając, że jednym jest rozszerzenie NATO o dwa nowe państwa w regionie i zmiana wymiaru strategicznego północnej flanki NATO na korzyść sojuszu, lecz drugim jest uzyskanie niezbędnych sił mogących realizować misje z zakresu Artykułu 5 Traktatu Północnoatlantyckiego w warunkach arktycznych i subarktycznych. Strona brytyjska sygnalizuje więc wolę, ale i wykonuje realne działania w obu przestrzeniach. Zjednoczone Królestwo wysyła więc ważny sygnał dla Norwegii, regionu oraz całego NATO. Szczególnie że będzie dysponować interesującym zasobem danych w ramach procedury lessons learned z różnych perspektyw aktywności komandosów i sił wsparcia.

Autor przyjął zasadę użycia w tekście pojęcia „komandosi”, zdając sobie sprawę z faktu, że mowa jest o elitarnym komponencie tamtejszej piechoty morskiej, a nie stricte formacjami United Kingdom Special Forces (UKSF)

WIDEO: Polska broń atomowa? Wschód NATO potrzebuje bomby | Skaner
Reklama