Reklama

"Atomowe" Polonezy z Białorusi. Rakiety w służbie propagandy [OPINIA]

W-300 Polonez.
W-300 Polonez.
Autor. Ministerstwo Obrony Białorusi

„Białoruś ocenia, w jaki sposób najlepiej zwiększyć krajową produkcję pocisków rakietowych, w tym bada możliwość wyposażenia wyrzutni rakiet Polonez w głowice nuklearne” - podaje agencja Reuters, odwołując się do niedawnej wypowiedzi sekretarza Rady Bezpieczeństwa Aleksandra Wolfowicza. Jak należy oceniać tę deklarację?

Oczywiście nie jest to sygnał tylko techniczny i przypadkowy, jak wszystko związane w jakikolwiek sposób ze sprawami broni jądrowej. Należy więc określić, co może najprawdopodobniej stać za takimi informacjami z ust wysokiego rangą białoruskiego urzędnika, a więc systemu władzy w tym państwie.

Reklama

Czytaj też

Broń jądrowa kluczem do zyskania uwagi Zachodu

Pierwszym, wręcz naturalnym zastosowaniem jest sygnalizacja podmiotowości względem Zachodu. Szczególnie użyteczna wobec państw europejskich, które mogą według reżimu białoruskiego reagować wręcz histerycznie na wszelkie wzmianki o broni jądrowej i jej nowych nosicielach w przypadku państw innych niż Rosja. Zauważmy, że mowa jest o tym niejako w tle do wspólnych rosyjsko-białoruskich manewrów wojskowych (o silnej konotacji politycznej) pk. Zapad (Zachód) 2025. Same manewry już nie muszą budzić takich panicznych reakcji na wschodniej flance NATO, jak miało to miejsce wcześniej, gdyż inne państwa zaczęły dokładniej przyglądać się pokazom siły ze strony Rosji i Białorusi. Pozwala to na lepsze dekodowanie ich specyfiki, zarówno na szczeblu zdolności taktycznych i operacyjnych, ale też jeśli chodzi o znaczenie strategiczne. Dzieje się to kosztem efektywności tego środka zastraszania względem NATO i szerzej Zachodu (lub jak woli rosyjska propaganda tzw. „kolektywnego Zachodu”).

Czytaj też

W dodatku NATO, i przede wszystkim państwa wschodniej flanki, są o wiele bardziej asertywne niż we wcześniejszym okresie, poprzedzającym rosyjską pełnoskalową agresję na Ukrainę w 2022 r. Sygnałem o tym jest chociażby fakt, że strona polska w sposób interesujący również pod kątem informacyjnym rozprowadza własne ćwiczenia pk. Żelazny Obrońca 25. Strona białoruska może więc poszukiwać elementu zwiększającego własną zdolność do budowania napięcia i strachu na całej wschodniej flance NATO. W końcu, przysłowiowe systemy Polonez częstokroć pojawiają się właśnie w przekazach propagandowych nie tylko na kierunku polskim, ale i innych natowskich sąsiadów. Reżim białoruski nie stronił w ostatnich latach np. od informacji o dyslokacji systemów rakietowych, starając się stworzyć własny syndrom „Iskanderów”, oczywiście w mniejszej skali. Zauważmy bowiem, że przez lata Rosjanom udało się wbudować w debaty społeczno-medialne i polityczne w różnych państwach wschodniej flanki NATO coś w rodzaju stałego punktu oscylującego wokół możliwości nagłego porażenia celów przez rosyjskie Iskandery. Przy czym, do tego właśnie działania władze białoruskie nie mogą stosować jedynie systemu wyposażonego w głowice konwencjonalne, dlatego też wspominają o potencjalnym przystosowaniu własnego systemu do głowic również jądrowych.

Reklama

Polonezy jak Iskandery

Dlatego najlepszym rozwiązaniem jest, podobnie jak w przypadku Iskanderów „made in Russia”, dobrze rozwinięta komunikacja strategiczna. Przede wszystkim należy informować o wszelkich wątpliwościach związanych z tego rodzaju formatem wywierania presji psychologicznej na nas i inne państwa. Gdyby przekaz miał charakter typowo wojskowy i był skierowany na podniesienie zdolności sił zbrojnych Białorusi, obyłoby się bez kontrolowanych przecieków, przynajmniej do czasu uzyskania pełnych zdolności operacyjnych oraz nasycenia nimi sił rakietowych. Pamiętajmy, że systemy rakietowe to jedno, a drugie – liczba dostępnych głowic, nie mówiąc o rosyjskim podejściu do tego rodzaju nuclear sharingu z Białorusią. Wątpliwe, aby współcześnie władze Kremla widziały większą niezależność Białorusi, tym bardziej podbudowywaną jakąkolwiek formułą obejmującą właśnie BMR. Wręcz przeciwnie – dyslokacje zasobów BMR na Białoruś mogą osłabiać pozycję władz w Mińsku, gdyż będą za nimi podążać osłona kontrwywiadowcza służb rosyjskich i nadzór. Tym samym należy w krótkim i dłuższym okresie podchodzić wysoce ostrożnie do tego rodzaju wrzutek medialnych Białorusi, a przynajmniej jednocześnie podkreślać rozbudowę natowskiego (rozumianego przez pryzmat działań państw członkowskich i całego NATO w wymiarze sojuszniczym) systemu odstraszania i obrony na wschodniej flance. Na czele z elementami takimi jak rozwój kompleksu ISTAR, a także zwiększanie własnych możliwości precyzyjnego rażenia celów na różnych dystansach, w tym własnymi systemami artylerii rakietowej i środkami napadu powietrznego.

Czytaj też

Wysoce pragmatycznie można również uznać, że takimi przekazami medialnymi nastąpiło wskazanie Rosji, że białoruski system przemysłowy i badawczo-rozwojowy może być użyteczny wobec strategicznych projektów, jeśli chodzi o nowoczesne technologie rakietowe. Jest to akurat ważne z racji dość specyficznych relacji w ramach obecnego systemu polityczno-wojskowego między właśnie stroną rosyjską i białoruską, z racji udziału Chińczyków w tym projekcie. Mówiąc wprost, białoruski reżim robiąc wrzutki medialne, które naturalnie są rezonowane przez media na całym świecie i Zachodzie, stara się wzmocnić pozycję negocjacyjną ze stroną rosyjską. Rosjanie rozbudowują nadal swój przemysł wojskowy, co jest pokłosiem ich polityki po rozpoczęciu agresji na Ukrainę (tej pełnoskalowej z 2022 r.). Stąd też, ważne jest dla takich państw jak Białoruś, ale też Iran czy Koreańska Republika Ludowo-Demokratyczna, skorzystanie z tego faktu dla własnych korzyści.

Irańczycy niejako promują się na bezzałogowych Szahidach, KRL-D na różnych tanich elementach uzbrojenia również dostarczanych armii agresora (przy udziale własnych wojsk). Jednakże, Białoruś z racji swojego położenia i dwuznaczności strategicznych nie może działać w sposób tak ostentacyjny. Tym samym, w swojej grze z władzami w Moskwie musi odwoływać się do bardziej zawoalowanych sygnałów. Temu może służyć właśnie podkreślenie zdolności do rozbudowy/modyfikacji w obrębie kompleksu Polonez (jednego z symboli eksportowych). Jak również dalsza sygnalizacja udziału białoruskiej zbrojeniówki i biur konstrukcyjnych w relacjach tego państwa z Iranem, a przede wszystkim Chińską Republiką Ludową. Ta ostatnia już przecież sygnalizowała swoje zainteresowanie polityczne, przemysłowe i niedawno również wojskowe jeśli chodzi o kooperację z Białorusią.

Czytaj też

Reklama

Wzmocnić się na rynku amerykańskim

Jeszcze innym ważnym elementem tańca wokół „Polonezów” są działania wzmacniające pozycję Białorusi i jej prezydenta wobec rozmów z USA. Szczególnie względem potencjalnego spotkania bilateralnego z Donaldem Trumpem po zaproszeniu wystosowanym przez Alaksandra Łukaszenkę. Nie da się ukryć, że w USA wszelkie wzmianki o systemach przenoszenia broni jądrowej przyciągają uwagę nie tyle samych mediów, ale w pierwszej kolejności szeregu think tanków oraz zaplecza analitycznego. Zauważył to już dawno reżim w KRL-D, a teraz najpewniej przy zachowaniu skali czynią to samo władze na Białorusi. Mamy więc do czynienia z próbami dywersyfikacji sygnałów dyplomatyczno-politycznych względem nowej amerykańskiej administracji. Jest też kwestia zwolnienia części więźniów politycznych i sprawa możliwych nosicieli BMR. To wszystko może dawać więcej wątków do rozmów między liderami obu państw, przy olbrzymiej dysproporcji potencjałów między Trumpem i Łukaszenką, mając na uwadze jeszcze bardzo specyficzną zależność strony białoruskiej od Rosji.

Czytaj też

Dlatego nie może dziwić, że przecieki są tak kierowane, aby media światowe, w tym w USA, próbowały zestawić Białoruś z kwestiami BMR, lecz w ujęciu innym niż tylko bezwolnego wykonawcy woli Rosji. Wcześniej dyskutowano przede wszystkim o rosyjskich dyslokacjach zasobów broni jądrowej na kierunku białoruskim, podczas gdy w tym przypadku Białoruś jest przedmiotem, a nie podmiotem. Jeśli Białorusini wskazują na „swoje” Polonezy, mogą próbować choć w pewnym stopniu zmienić narrację. Należy jednak uznać, że jest to raczej oddziaływanie symboliczne, gdyż amerykańska administracja ma w praktyce bardzo dobry obraz tego typu spraw dzięki danym wywiadowczym Wspólnoty Wywiadowczej (IC). W przestrzeni medialnej można jednak zawsze próbować różnych metod, pamiętając o bardzo prozaicznym fakcie – stanie mediów w XXI w., opartych na szybkich, lakonicznych hasłach (wręcz hasztagach) i trendach, a nie pogłębionej analizie.

Reklama

Darmowa promocja zbrojeniówki

Jest w tym wszystkim jeszcze bardzo pragmatyczne przesłanie o możliwościach białoruskiego przemysłu wobec państw zainteresowanych rozwojem lub pozyskaniem niezbędnych systemów rakietowych, ale bez udziału oczywiście państw Zachodu (np. w związku z polityką sankcji i innych obostrzeń chociażby ideologiczno-politycznych), a także z ograniczeniami po stronie Rosji i ChRL. Białoruś ma bowiem potencjał do transferów broni i uzbrojenia na bardzo specyficzne rynki, posiadając przy tym zdolności do relacji z podmiotami wysokiego ryzyka – zarówno państwowymi, jak i niepaństwowymi. A nic tak nie buduje marki jak podkreślenie, że dany producent broni jest w stanie uzyskiwać pełen wachlarz systemów uzbrojenia i nie obawia się mówić o BMR. Takie sygnały są odczytywane na Bliskim Wschodzie, Azji czy Afryce nawet jeśli dany potencjalny kontrahent sam nie będzie dążył do posiadania głowic innych niż te konwencjonalne. Chodzi o prestiż i oczywiście promocję białoruskich rozwiązań.

Czytaj też

I znów użyteczne w tym wszystkim jest stworzenie medialnej, globalnej burzy z udziałem najlepiej zachodnich mediów. Część odbiorców, choć antyzachodnia, uważnie monitoruje media z tego kręgu kulturowego. Poprzez kontrolowane przecieki i komentarze, np. do Reuters, tworzy się darmową akcję promocyjną nie tylko dla kompleksu Polonez, ale i innych produktów zbrojeniowych, szczególnie mniej medialnych, jak komponenty. Warto o to walczyć, wiedząc, że Rosjanie, mając problemy z dostawami dla sił zbrojnych, mogą tracić rynki zbytu. Przykładem użycia takich narzędzi promocyjnych jest szersza białorusko-irańska współpraca zbrojeniowa w ramach niedawnych porozumień obu państw. Nie wszystkie przekazy należy dekodować wyłącznie względem wschodniej flanki NATO – Białoruś może wykorzystywać nas w pragmatycznych rozgrywkach poza Europą, przynosząc realne zyski władzom w Mińsku i wzmacniając reżim pod kątem ekonomicznym.

Reklama

Sygnał do wewnątrz Białorusi

Na koniec nie wolno zapominać, że sprawa Polonezów to element ważnej propagandy wewnętrznej. Pozycjonującej własny przemysł obronny, a także potencjalnie zdolności wojskowe. Szczególnie istotne jest w tym przypadku wysłanie sygnału, który najpierw ma mocno rezonować w innych państwach świata, aby później móc przechwycić ten medialny ferment i przekierować go do odbiorcy wewnętrznego. Mówiąc obrazowo, jeśli inni zajmą się białoruskimi zdolnościami i powiedzą przy tym o broni jądrowej, to można narracje przekształcać w kierunku wręcz wpisania się na listę posiadaczy broni masowego rażenia lub co najmniej państwa progowego. Co najważniejsze, w tym aspekcie Białoruś może sobie pozwolić na wiele takich działań propagandowych z mniejszym ryzykiem jakichkolwiek reakcji zewnętrznych z racji rosyjskiego parasola ochronnego. Lecz, przy wszystkich wcześniej omawianych strategicznych wątkach nie wolno pomijać w żadnym razie właśnie tych wewnętrznych aspektów. Mówimy bowiem o państwie niedemokratycznym, które potrzebuje tego rodzaju paliwa polityczno-wojskowego dla utwierdzania w przekonaniu o efektywności międzynarodowej swojego reżimu.

Czytaj też

Konkludując, sprawa komentarza o badaniu możliwości przystosowania systemu Polonez do głowic niekonwencjonalnych nie jest w żadnym razie przypadkowa i spontaniczna. Jednocześnie, należy uznać, że nie musi być ona jedynie jednowektorowa i ukierunkowana na wschodnią flankę NATO i państwa takie jak Polska. Należy wręcz skłaniać się ku stwierdzeniu, że Białorusini chcą nią działać wielowektorowo i wieloaspektowo, albowiem nic tak nie skupia uwagi na świecie jak wszelkie wrzutki o BMR i właśnie systemach rakietowych. Szczególnie, gdy za nami obserwacja np. irańskiego ostrzału rakietowego Izraela, który jest nadal szeroko komentowany i analizowany. W dodatku, systemy rakietowe to również nadal bardzo ważny temat odnoszący się do każdego regionu na świecie. Co więcej, cały wątek zgrywa się z takimi wydarzeniami jak Zapad 25 czy rozmowy Trump-Łukaszenka. Tym samym, najważniejsze jest zachowanie pewnej ostrożności w przekazach medialnych i publicystycznych, ograniczających zbyt mocne akcenty emocjonalne oraz uproszczenia.


Jak wskazuje Adam Świerkowski z Defence24, W-200 Polonez to białoruski system rakietowy kal. 301 mm opracowany we współpracy z chińskim przemysłem zbrojeniowym. Najprawdopodobniej głównym środkiem rażenia jest chińskiej produkcji pocisk A200. Sam efektor ma długość 7264 mm oraz masę 750 kg. Może przenosić trzy rodzaje głowic bojowych przystosowanych do rażenia różnych typów celów w odległości od 50 do 200 km. Według strony białoruskiej salwę ośmiu pocisków skierowanych na różne cele można wykonać w 50 sekund. Przygotowanie wyrzutni do wykonania zadania ogniowego ma trwać osiem minut.

System osadzono na lokalnej produkcji samochodzie ciężarowym MZKT-7930 z napędem 8x8. Wersja Polonez-M (W-300) ma wykorzystywać nowe pociski balistyczne krótkiego zasięgu (zapewne chińskie M20) o donośności 280-300 km. Poza Białorusią tego typu uzbrojenie posiada także armia Azerbejdżanu, która używała go podczas wojny w Górskim Karabachu w 2020 r. oraz w walkach z 2023 r.

WIDEO: Święto Wojska Polskiego 2025. Defilada w Warszawie
Reklama

Komentarze

    Reklama