Defence24 DAY: Marynarka Wojenna z koncepcjami [RELACJA]

6 października 2021, 08:10
panel_marynarka_297
Fot. Kreatyw Media / Defence24.pl
Reklama

Z konferencji Defence24 DAY wynika, że w programie modernizacji technicznej Marynarki Wojennej RP cała uwaga decydentów skupiła się obecnie na zakupie fregat w ramach programu „Miecznik”. Panel „Marynarka Wojenna w nowych warunkach bezpieczeństwa” potwierdził, że kwestia znalezienia następców dla pozostałych klas okrętów jest jak na razie odsuwana w czasie i ogranicza się do prowadzenia prac koncepcyjnych.

Problem stanu sił okrętowych Marynarki Wojennej był poruszany w czasie konferencji Defence24 DAY wielokrotnie. O potrzebie modernizacji polskich siłach morskich mówił nawet Minister Obrony Narodowej Mariusz Błaszczak w czasie swojego wystąpienia wprowadzającego. Zarówno minister Błaszczak jak i inni rozmówcy skupiali się jednak głównie na realizowanym obecnie postępowaniu dotyczącym zakupu trzech fregat dla Marynarki Wojennej w ramach programu „Miecznik”.

„Wysiłku modernizacyjnego wymaga także Marynarka Wojenna. Dlatego w lipcu tego roku podpisano umowę pomiędzy Inspektoratem Uzbrojenia a konsorcjum PGZ Miecznik na dostawę trzech fregat dla Marynarki Wojennej. Kontrakt ten jest największym w historii zamówieniem dla krajowego przemysłu zbrojeniowego . W ramach programu Miecznik Marynarka Wojenna Rzeczypospolitej otrzyma trzy okręty wyposażone w nowoczesne systemy radiolokacyjne, artyleryjskie i rakietowe. Nowe fregaty będą realizować szeroki zakres zadań na polskich obszarach morskich i we współpracy z sojusznikami w ramach wspólnych misji, operacji i ćwiczeń”.

Mariusz Błaszczak - Minister Obrony Narodowej wypowiedź z 29 września 2021 r.

Unikano natomiast dyskusji na temat zakupu innych klas jednostek pływających, a szczególnie, gdy trzeba było udzielić informacji na temat okrętów podwodnych. Nie podjęto jej nawet w pierwszym, wspólnym dla wszystkich, wprowadzającym panelu konferencji Defence24 DAY, który miał odpowiedzieć: „jak zaangażować polski przemysł obronny w realizację Planu Modernizacji Technicznej do 2035 roku”.

Organizatorzy konferencji, doceniając wagę problemu, już w pierwszym bloku dyskusyjnym zaplanowali specjalny panel poświęcony siłom morskim RP: „Marynarka Wojenna w nowych warunkach bezpieczeństwa”. Był on o tyle ważny , że w dyskusji wzięli udział specjaliści z Marynarki Wojennej o dużej wiedzy i doświadczeniu: wiceadmirał Krzysztof Jaworski (dowódca COM-DKM), kmdr Tomasz Czapczyński, Szef Oddziału Morskich Systemów Walki w Inspektoracie Marynarki Wojennej Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych (DG RSZ), kmdr Przemysław Karaś, Dowódca Morskiej Jednostki Rakietowej (reprezentujący 3. Flotyllę Okrętów) oraz kmdr por. Jarosław Zbytniewski, z Oddziału Gestorstwa i Rozwoju Inspektoratu Marynarki Wojennej DG RSZ.

Dyskusję tę moderował kmdr por. rez. Maksymilian Dura – dziennikarz portalu Defence24.pl.

Zagraniczny przemysł dla programu „Miecznik”

Wprowadzeniem do polemiki o Marynarce Wojennej RP było sześć prezentacji, z których trzy były poświęcone samym fregatom, a kolejne dwie wyposażeniu, jakie przemysł zagraniczny (firmy Rafael i Rohde & Schwarz) proponuje na przyszłe „Mieczniki”. Propozycje dotyczące okrętów zaprezentowali przedstawiciele dwóch z trzech zagranicznych firm stoczniowych, które na obecnym etapie pozostały w programie „Miecznik”: hiszpańska stocznia Navantia oraz niemiecki holding stoczniowy tkMS (thyssenkrupp Marine System). 

Jose Alfonso Cardona Peral – dyrektor ds. handlowych hiszpańskiego koncernu stoczniowego Navantia przedstawił w ogólnym zarysie propozycję budowy „Miecznika” w oparciu o projekt znanego okrętu przeciwlotniczego typu F100/F110. Na bazie tej jednostki zbudowano nie tylko pięć fregat dla sił morskich Hiszpanii, ale również trzy niszczyciele typu Hobart wykorzystywane obecnie przez Australię. Navantia uczestniczyła dodatkowo w budowie pięciu fregat przeciwlotniczych typu Fridtjof Nansen dla norweskich sił morskich.

Cardona Peral podkreślił jednak, że hiszpańskie portfolio jest o wiele szersze i obejmuje dodatkowo inne, bardzo skomplikowane jednostki pływające jak: śmigłowcowce desantowe/lekkie lotniskowce, okręty podwodne, oraz mniejsze okręty: klasy korweta (budowane np. dla Arabii Saudyjskiej) lub pełnomorski okręt patrolowy.

image
Fot. Kreatyw Media / Defence24.pl

Hiszpanie są w stanie zapewnić dużą część wyposażenia dla tych okrętów. Jest to widoczne również w przypadku fregat przeciwlotniczych, pomimo że bazą kompleksu uzbrojenia tych jednostek jest amerykański system AEGIS z radarem AN/SPY-1 i wyrzutniami pionowego startu Mk41. Hiszpański przemysł w międzyczasie zbudował jednak własne zdolności i do produktów opracowanych m.in. przez koncern Lockheed Martin dołożył własne rozwiązania (w tym wchodzące w skład okrętowego systemu walki). Jest to bardzo duże osiągnięcie, ponieważ sprawa dotyczy fregat przeciwlotniczych, zdolnych do zwalczania celów powietrznych na średnich i dalekich dystansach, jak również rakiet balistycznych. Polskie okręty zbudowane w oparciu o projekt Navantii mogłyby więc stać się częścią europejskiego systemu obrony antybalistycznej.

Propozycję holdingu stoczniowego tkMS przedstawił niemiecki kontradmirał w stanie spoczynku Jonathan Kamerman. Ujawnił on nowe szczegóły budowy okrętów typu MEKO A-300 oraz potwierdził, że oparta na nich niemiecka oferta na budowę fregat w ramach programu „Miecznik” spełnia wszelkie wymagania Marynarki Wojennej, a dodatkowo jest wsparta propozycją współpracy „przemysł-przemysł” i „marynarka wojenna – marynarka wojenna”.

image
Fot. Defence24

Zwracała uwagę przede wszystkim elastyczność projektu, który bez problemu można dopasować do potrzeb zamawiającego, jak również być modernizowany w przyszłości, w miarę zmieniających się zadań i zagrożeń. Osiągnięto to nie tylko dzięki koncepcji MEKO, ale również przez wprowadzenie pokładu zadaniowego na rufie – pod pokładem lotniczym. To właśnie tam znajduje się miejsce dla czterech standardowych kontenerów TEU z dodatkowym wyposażeniem oraz slip dla co najmniej dwóch łodzi motorowych (lub dronów nawodnych) o maksymalnej długości 11 m.

Cechą tkMS jest bardzo duże doświadczenie tego holdingu w budowaniu zakupionych okrętów w kraju zamawiającego. Tylko w przypadku rodziny fregat MEKO w sumie zbudowano 50 okrętów w 12 wyróżnianych typach dla 10 różnych marynarek wojennych (w tym dla 4 krajów NATO). Co ważne, ponad połowa z wyeksportowanych fregat tej klasy (56%) została zbudowana lub jest budowana w stoczni klienta.

W sumie holding stoczniowy tkMS wyprodukował lub uzyskał zamówienie w ostatnich latach na 116 okrętów nawodnych 22 typów z których 89 stanowiły jednostki pływające na eksport. Zostały one dostarczone lub zamówione przez 19 krajów tym 6 krajów NATO. Aż 48 z 89 eksportowanych okrętów (52 proc.) zostało zbudowanych lub jest budowanych w stoczniach państwa zamawiającego. Co więcej sześć z tych stoczni powstało od podstaw lub z pomocą Niemców zostało gruntownie zmodernizowane.

Trzeci prelegent - przedstawiciel Biura Projektów Morskich Polskiej Grupy Zbrojeniowej S.A. Antoni Pieńkos skupił się głównie na programie „Miecznik” tym bardziej, że występował w imieniu dyrektora tego projektu - Cezarego Cierzana. Przypomniał ogólne założenia programu oraz postępy prac nad konfiguracją zintegrowanego systemu walki.

Z prezentacji Antoniego Pieńkosa wynikało, że jak na razie to nie Marynarka Wojenna, ale PGZ dokonuje wyboru wyposażenia dla polskich fregat. Zamawiający (Inspektorat Uzbrojenia) ma bowiem dopiero otrzymać do wyboru w grudniu 2021 roku. trzy projekty koncepcyjne platform okrętowych. Równolegle z przygotowywaniem projektu platform w PGZ S.A, mają trwać prace nad jedną koncepcją zintegrowanego systemu walki. Koncepcja ta ma zostać dostarczona zamawiającemu również w grudniu 2021 roku.

„Zespół, który działa w ramach konsorcjum PGZ-Miecznik pracuje nad konfiguracją zintegrowanego systemu walki dla tych okrętów, ten proces trwa równolegle z wyborem i pracami z dostawcami platform”.

Antoni Pieńkos - Przedstawiciel Biura Projektów Morskich PGZ S.A.
image
Fot. Defence24

W pierwszym kwartale 2022 roku ma nastąpić wybór przez zamawiającego docelowej konfiguracji okrętu przygotowanej przez PGZ i zatwierdzenie Założeń Taktyczno-Technicznych, a po nim ma się zacząć etap projektowania. Zgodnie z harmonogramem w kwietniu 2023 roku ma się rozpocząć tworzenie dokumentacji technicznej i mają być wysyłane zapytania kooperacyjne do podwykonawców.

Obecnie  zakłada się, że prace nad pierwszym okrętem mają się rozpocząć w 2023 roku i zakończyć w 2028 roku. Dwie kolejne fregaty mają zostać oddane do sierpnia 2033 roku i do sierpnia 2034 roku. Jeżeli chodzi o „system zarządzania walką”, to konsorcjum PGZ-MIECZNIK po zawężeniu liczby dostawców do czterech (Thales, Saab, Leonardo, Navantia) „prowadzi w tej chwili dialog z szerokim gronem podmiotów będących w stanie dostarczać rożnego typu systemy i podsystemy walki na te okręty”.

PGZ postanowiła przy tym zmienić swoje podejście do współpracy ze środowiskiem eksperckim oraz ze środowiskiem mediów branżowych i chce zacząć budować „pełne zrozumienie i pełną transparentność, jeżeli chodzi o program Miecznik”. Już pod koniec października 2021 roku ma dojść do pierwszego spotkania ze środowiskiem eksperckim i mediów w PGZ Stoczni Wojennej w Gdyni. Spotkania takie mają się odbywać cyklicznie.

W pewien sposób kontynuacją wystąpienia przedstawiciela PGZ były prezentacje dwóch kolejnych panelistów, reprezentujących dostawców systemów i podsystemów walki na „Miecznika”. 

Pierwszym z nich był Capt. (rez. NAVY) Yoram Israeli z izraelskiej firmy RAFAEL, który przedstawił szeroki zakres produktów zwiększających według niego możliwości bojowo-obronne polskich fregat.

Wśród tych rozwiązań zwrócono szczególnie uwagę na:

  • rodzinę zdalnie sterowanych wieżyczek artyleryjskich typu TYPHOON, na których można montować różnego rodzaju małokalibrowe systemy artyleryjskie i karabiny maszynowe;
  • rodzinę morskiej wersji rakiet przeciwpancernych SPIKE (typu SPIKE NLOS o zasięgu ponad 32 km i SPIKE ER o zasięgu ponad 10 km);
  • okrętowe systemy optoelektroniczne (w tym system obserwacyjno-celowniczy Sea Spotter oraz głowica Toplite),
  • system przeciwlotniczy C-Dome (ze sprawdzonymi w obronie miast izraelskich pociskami Tamir, które działając z zestawu lądowego Iron Dome odnotowały już tysiące bojowych przechwyceń);
  • okrętowe systemy walki elektronicznej (w tym aktywne, wystrzeliwane zakłócacze radioelektroniczne C-GEM oraz okrętowe urządzenia zakłócające z aktywnymi antenami ścianowymi).
image
Fot. Defence24

Niewątpliwą zaletą Rafaela jest jego przygotowanie do szerokiej współpracy z innymi, zagranicznymi firmami na całym świecie. W Polsce dobry przykładem tej zdolności jest spółka Mesko i podjęta tam, licencyjna produkcja przeciwpancernych pocisków kierowanych SPIKE.

W przypadku niemieckiej firmy Rohde & Schwarz jej przedstawiciel Michael Niewöhner skupił się przede wszystkim na okrętowym systemie Walki Elektronicznej. Nie jest to jednak jedyny produkt, jaki jest proponowany dla „Mieczników”. Firma Rohde & Schwarz dostarcza bowiem od ponad 20 lat urządzenia łączności na polskie okręty, które są przez załogi bardzo dobrze oceniane.

System Walki Elektronicznej jest rozwiązaniem Rohde & Schwarz mniej znanym, tym bardziej, że Polsce proponuje się najnowszą wersję urządzenia, które jest już przygotowane na działanie w środowisku, gdzie występują najnowszej generacji stacje radiolokacyjne, z nieregularnym przeszukiwaniem przestrzeni (elektronicznie kształtowaną i sterowaną wiązką) oraz o bardzo małej mocy nadawanej (radary LPI). Te systemy radiolokacyjne ze względu na cenę są coraz bardziej dostępne i dzięki temu trzeba je już uważać za zagrożenia występujące bardzo często.

Trudności w ich wykryciu zmniejszają przewagę zasięgową, jaką wcześniej miały urządzenia rozpoznawcze nad radarami aktywnymi. Dlatego stworzono system, który może działać w środowisku o dużym zagęszczeniu emisji elektromagnetycznych, zdolny do wczesnego wykrywania bardzo „słabych” sygnałów (do odległości 80 km), o bardzo szybkim skanowaniu szerokiego pasma częstotliwości.

Wszystkie te rozwiązania mogą być z łatwością integrowane w dowolnym, okrętowym systemie walki będąc nie tylko urządzeniem ostrzegawczym, ale również pełnowartościowym sensorem (dostarczając informacje o miejscu i rodzaju wykrytych źródeł promieniowania elektromagnetycznego) i efektorem (pozwalając na pasywne i aktywne zakłócanie urządzeń elektronicznych przeciwnika, w tym głowic naprowadzających rakiet przeciwokrętowych). Zaletą niemieckiego systemu jest również zintegrowany system antenowy urządzeń Walki Elektronicznej, który z łatwością można zamontować na okręcie i w którym są nie tylko łączone urządzenia rozpoznania radiolokacyjnego, ale również łączności.

Marynarka Wojenna to nie tylko duże okręty bojowe i MJR

Debata podsumowująca panel: „Marynarka Wojenna w nowych warunkach bezpieczeństwa” była o tyle trudna, że ocena MW oraz szczegółowe plany modernizacji MW są niejawne. Obecni na panelu oficerowie nie mogli również występować w imieniu Marynarki Wojennej, dlatego odpowiadając na pytania moderatora mogli jedynie wyrażać swoje opinie w oparciu o własne doświadczenie i wiedzę. Wstępem do dyskusji miała być prezentacja na temat aktualnego stanu i rozwoju polskich sił morskich przygotowana przez Inspektorat Marynarki Wojennej Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych. Wykład przedstawiony przez kmdr Tomasza Czapczyńskiego, Szefa Oddziału Morskich Systemów Walki w IMW DG RSZ dotyczył jednak samej filozofii tworzenia planów modernizacyjnych, a nie ich obecnej zwartości.

Kmdr Czapczyński wyjaśniał więc, jak zmieniała się sytuacja geopolityczna od czasów Zimnej Wojny, dwadzieścia i dziesięć lat temu, podkreślił, że Rosja jest zagrożeniem nie tylko dla Polski, ale i całego świata i przypomniał, że w tym czasie okręty przechodziły metamorfozę: inne jednostki pływające były bowiem potrzebne w latach osiemdziesiątych, a inne są przydatne obecnie.

Kmdr Czapczyński przedstawił również jak wygląda cykl życia okrętu. Wskazał, że pierwsze dziesięć lat to sam proces pozyskiwania jednostki (do zakończenia badań kwalifikacyjnych), natomiast w Polsce okres eksploatacji trwa dłużej niż 30 lat. Przypomniał przy tym, że w międzyczasie zachodzą zmiany w technice.

„Strategia budowy sił okrętowych w oparciu o aktualne uwarunkowania bezpieczeństwa lub nawet zdefiniowane w perspektywie najbliższych 10 lat, jest podejściem nie do końca odpowiednim, krótkowzrocznym… Jedynym rozsądnym rozwiązaniem jest budowanie sił morskich o zrównoważonych zdolnościach, które pozwolą na stopniowe zwiększanie odpowiedzi na drabinę eskalacyjną przeciwnika poprzez stopniowe zwiększanie użytego potencjału odstraszania”.

kmdr Tomasz Czapczyński - Szef Oddziału Morskich Systemów Walki w Inspektoracie Marynarki Wojennej Dowództwa Generalnego Rodzajów

W całej tej prezentacji zwracał szczególną uwagę wywód na temat sposobu stopniowego zwiększania „potencjału odstraszania”. Kmdr Czapczyński podkreślił, że potencjał ten zapewniają nie tylko silnie uzbrojone elementy, takie jak Morska Jednostka Rakietowa, okręty podwodne lub okręty rakietowe. Według przedstawiciela IMW DGRSZ są to rzeczywiście jednostki na „szczycie drabiny” i gotowe do użycia na etapie „gorącego konfliktu”. Jednak potrzebne są również elementy działające poniżej progu wojny, „które można użyć gdy ten konflikt narasta”.

Kmdr Czapczyński podkreślił, że ważny jest również „koszt-efekt” w konflikcie o niskim poziomie zagrożenia. „Nie wydaje się to zasadne używanie Morskiej Jednostki Rakietowej, tudzież okrętów rakietowych do zwalczania jednostek o niższej wartości, typu trałowiec, jednostka patrolowa, tudzież jeszcze mniejsze kutry i łodzie hybrydowe. Na tym poziomie będziemy używać adekwatnych środków ażeby pomimo wszystko przeciwnika odstraszać, ale i nie eskalować tego konfliktu do wysokiego poziomu”.

„Rozbudowa Marynarki Wojennej to nie tylko okręty podwodne, to nie tylko jednostki duże rakietowe, z dużym potencjałem bojowym… To również te drobne jednostki i o tym cały czas powinniśmy myśleć. To nie znaczy, że powinny być one stawiane na pierwszym planie podczas modernizacji technicznej, czy rozbudowy floty. One powinny być w odpowiednim czasie rozwijane” - powiedział komandor.

W planach zakupów są nie tylko fregaty

Cały ten wywód łączył się silnie z dwuslajdową prezentacją, przedstawioną przez moderatora, która miała być wstępem do faktycznej debaty. Prezentacja ta zawierała najważniejsze założenia koncepcji rozwoju Marynarki Wojennej i wskazywała na potrzebę pozyskania o wiele większej liczby jednostek pływających różnych klas niż tylko fregaty. Oba zaprezentowane slajdy zostały opracowane w marcu 2012 roku przez Sztab Generalny WP i zawarto w nich najważniejsze zamierzenia z planu zakupu okrętów i innego sprzętu dla polskich sił morskich.

Z prezentacji tej wynikało, że z wyznaczonych wtedy jako priorytet, pięciu zdolności (zdolność do rażenia, zdolność do przetrwania i ochrony wojsk, zdolność do rozpoznania, zdolność do wsparcia działań MW, zdolność do przerzutu i mobilności) jak na razie wykonuje się tylko dwa i to też nie w pełnym zakresie (4 z 10 zamierzeń). Celem prowadzonej później dyskusji miało być wyjaśnienie: z czego zrezygnowano i w jaki sposób zamierza się zapewnić wymagane zdolności bez zakupów - wskazywanych przed ośmiu laty za koniczne.

Teoretycznie najlepiej jest w przypadku „Zdolności do rażenia”. W 2012 roku zamierzono ją osiągnąć poprzez wprowadzenie trzech Okrętów Obrony Wybrzeża w ramach programu „Miecznik”, trzech  okrętów patrolowych z funkcją zwalczania min w ramach programu „Czapla”, trzech okrętów podwodnych w ramach programu „Orka”, czterdziestu ośmiu wyrzutni rakiet nadbrzeżnych oraz sześciu  śmigłowców zwalczania okrętów podwodnych (ZOP).

W czasie dyskusji nie odpowiedziano na pytanie, co poza fregatami byłoby potrzebne do realizowania zadań nie tylko w czasie konfliktu, ale również w czasie pokoju i kryzysu. Wskazano za to, że polskie siły morskie powinny być efektywne, powinny być zdolne do bycia wiarygodnymi na arenie międzynarodowej, zdolne do permanentnej, długiej obecności na różnych akwenach (w tym poza Bałtykiem) oraz zdolne do ochrony portów i linii komunikacyjnych. „Idziemy w dobrym kierunku, robimy to krok po kroku, to trwa”

Potwierdzono, że w planach są również małe okręty rakietowe, ale i obecne kutry rakietowe typu Orkan są zdolne do wykonywania zadań, czego dowiodły wykonując na początku września 2021 roku por raz pierwszy strzelanie rakietami RBS-15.

Kolejnym tematem dyskusji był sposób pozyskiwania fregat i związanego z nimi wyposażenia. Z prezentacji przedstawionych w czasie panelu wynikało, że wszystkie proponowane przez firmy Navantia, Babcock i TKMS okręty będą spełniały wymagania Marynarki Wojennej. Dlatego przy wyborze powinny liczyć się nie tylko właściwości bojowe samych platform, ale również to, co zostanie zaoferowane razem z nimi dodatkowo: w ramach współpracy z przemysłem i polskimi siłami morskimi. Reprezentujący gestora kmdr Czapczyński potwierdził, że rzeczywiście nie chodzi tylko o sam okręt (chociaż jest on bardzo ważny), ale również o „rozbudowę naszego potencjału stoczniowego, o rozbudowę i wzmocnienie potencjału intelektualnego, o zatrudnienie rzeszy pracowników, inżynierów, wysoko wykwalifikowanej kadry”.

Nie określono jednak konkretnie, w jaki sposób i kto będzie dokonywał ostatecznego wyboru. Z jednej strony wskazuje się bowiem, że „okręt jako platforma” będzie wybierany przez szeroko pojęte „wojsko” („wojsko określało bowiem warunki, wymagania, opisało je i przesłało do jednostki zamawiającej – czyli Inspektoratu Uzbrojenia”). Z drugiej jednak strony informuje się, że „przygotowane, wstępne założenia taktyczno-techniczne przedstawiały, co chcemy dostać, mniej więcej… na tych trzech projektach będą skonfigurowane te wszystkie systemy i będą nam zaprezentowane i wtedy my będziemy podejmowali decyzję”. Wskazuje się też, że na pozostałe elementy kontraktu będzie miało znaczący wpływ Ministerstwo Rozwoju, Ministerstwo Finansów, itd.”.

Sprawą otwartą pozostaje zakup trzech okrętów podwodnych w ramach programu „Orka”. Na pytanie, czy w ogóle jest możliwa odbudowa sił podwodnych, gdy tak duże środki idą na fregaty odpowiedziano jednak, że tak. W przypadku okrętów podwodnych admirał Jaworski stwierdził wyraźnie: „Wiemy, że okręty podwodne będą”. Wyjaśnił również, że „my dalej myślimy o gap filerze, my z tego nie zrezygnowaliśmy”.

W czasie dyskusji wskazano dodatkowo, że pomimo wycofania okrętów podwodnych typu Kobben, nie zrezygnowano z utrzymywania ich załóg. Kmdr Karaś pełniący obecnie obowiązki szefa sztabu 3. Flotylli Okrętów wyjaśnił, że załogi wycofanych okrętów podwodnych nie znikną. „Są już tworzone dwa zespoły organizacyjne, w których będą skupieni specjaliści z obu Kobbenów, również specjaliści którzy przyszłościowo powinni obsadzić okręty, niezależnie od tego, jakie okręty byłyby pozyskane… Pozyskanie okrętów pomostowych jest na razie wstrzymane, ale na pewno będą sformowane dwa zespoły, w których członkowie załóg okrętów będą oczekiwali, będą się szkolić i będą oczekiwali na nowe okręty”. Te zespoły mają być przygotowywane także „pod gap-fillera”.

W czasie panelu nie udało się wyjaśnić, w jakim systemie będą działały zakupione cztery śmigłowce AW101. Moderator przypomniał, że zasięg pokładowych sensorów jest na tych statkach powietrznych na tyle mały, że powinny być one wykorzystywane bardziej do odszukiwania okrętów podwodnych, niż ich szukania. Tak właśnie działało kilkanaście śmigłowców ZOP typu Mi-14PŁ, których uzupełnieniem (teoretycznie) miały być kutry ZOP projektu 918M oraz dwie linie stacjonarnych pław MG-409, rozwijane z brzegu, prostopadle do linii brzegowej (tworząc bariery).

image
Fot. Kreatyw Media / Defence24.pl 

Przedstawiciele MW wyjaśnili jedynie, że jak na razie wsparciem dla tych śmigłowców mają być obie fregaty typu Oliver Hazard Perry, które zdolności ZOP mają bardzo dobrze rozwinięte. Przypomniano również, że: „trwa postępowanie na wyłonienie dostawcy śmigłowców pokładowych. Miejmy nadzieję że ono zakończy się niebawem i śmigłowce te może nawet wejdą wcześniej na wyposażenie, niż powstaną Mieczniki”. Potencjał tych śmigłowców na pewno będzie o wiele większy niż na tych, które obecnie wykorzystujemy. Na pewno będą pławy hydroakustyczne, na pewno będą nowoczesne stacje hydro opuszczane, nowoczesne radary, głowice optoelektroniczne”.

Kmdr Czapczyński wskazał też, że trwają prace nad koncepcją „autonomicznych, bezzałogowych jednostek, które w przyszłości mogłyby też uczestniczyć w zwalczaniu okrętów podwodnych”.

W przypadku „zdolności do rozpoznania”, w 2012 roku planowano ją utrzymać poprzez wprowadzenie dwóch  nowych okrętów rozpoznawczych, trzech  kompletów bezzałogowych dronów pionowego startu (dla okrętów) oraz trzeciego  kompletu dronów powietrznych działających z lądu. Admirał Jaworski wyjaśnił, że „drony już mamy. Nawet były pierwsze próby w tym roku zaadoptowania ich do wskazywania celów. Mamy cały system i ten system działa. W tej chwili mówimy tylko o wymianie na nowsze. Mamy system, który jest sprawny i zapewnia rozpoznanie”.

Kmdr Czapczyński potwierdził również, że w planie modernizacji technicznej znajdują się drony powietrzne przeznaczone na pokłady okrętów nawodnych. Stwierdził jednak, że „nie dotyczą one konkretnie odpowiedzialności Marynarki Wojennej, bo jednak pozostają one w domenie Sił Powietrznych… Rozmowy są bardzo zaawansowane”. Wskazał dodatkowo, że przydatne by było, by takie drony pojawiły się wcześniej niż „Mieczniki”. Obecnie wykorzystywane fregaty typu OHP mają bowiem pokład lotniczy i mogłyby takie systemy wykorzystywać bez problemu.

Z kolei kmdr Karaś wskazał, że osobiście nie uważa za słuszne wprowadzenie w strukturę MJR bezzałogowych statków powietrznych. Uważa on bowiem, że dane dla nadbrzeżnych dywizjonów rakietowych dalekiego zasięgu powinny być przekazywane z wyższych szczebli dowodzenia. Potwierdził jednak, że badania nad możliwością wskazywania celów morskich dla rakiet w MJR już były prowadzone (w kraju i podczas międzynarodowych ćwiczeń w Estonii i na Litwie) i „to jest jeden z kierunków, który chcielibyśmy rozwijać. Widzimy pozytywne aspekty takiego wykorzystania dronów”.

Według dowódcy MJR współpraca obecna z sekcjami operatorów dronów jest tylko „taką protezą” do budowy właściwego systemu, który zabezpieczyłby nadbrzeżne dywizjony rakietowe w pełną informację w zakresie morskiej świadomości sytuacyjnej. Do otrzymania takiego rozpoznanego obrazu sytuacji nawodnej MJR jest gotowa: „jesteśmy sieciocentryczni, jesteśmy w stanie odebrać taką sytuację od dowództwa szczebla nadrzędnego, od jednostki, instytucji, która takie zobrazowanie mogłaby nam przekazać… Moim oczekiwaniem byłoby otrzymanie pełnej informacji bojowej np. od dowództwa wyższego szczebla, a informacja co do konkretnego wskazania celu, to jest coś co możemy zabezpieczyć właśnie przez współdziałanie z sekcjami Wojsk Specjalnych”.

W przypadku zdolności do przetrwania i ochrony wojsk przedstawiciele Marynarki Wojennej nie potwierdzili, by był plany rezygnacji przez polskie siły morskie z wykorzystania śmigłowców SAR. Nie wyjaśniono jednak, dlaczego nie planuje się zakupu takich helikopterów podkreślając, że jest to w gestii Inspektoratu Sił Powietrznych, że obecny system działa – głównie w oparciu o zmodernizowane śmigłowce W-3 oraz że cztery zakupione już AW101 będą śmigłowcami uniwersalnymi.

Brak czasu nie pozwolił na przedyskutowanie działań związanych z pozyskaniem zdolności do przerzutu wojsk (ze względu na zapowiadane osiem lat temu plany wycofania do 2022 roku okrętów transportowo-minowych), jak również nowych zdolności związanych ochroną platform wiertniczych, morskich farm wiatrowych i wydobywaniem zatopionej w Bałtyku amunicji i broni chemicznej.

Wyjaśniono jednak, że Marynarka Wojenna jest przygotowana na nowe zagrożenia, jakie pojawiły się np. po rozbudowaniu przez Rosjan portu w Primorsku nad Zalewem Wiślanym i przebazowaniu tam dwóch szybkich kutrów desantowo-szturmowych projektu 02510 typu BK-16 oraz pond piętnastu szybkich łodzi motorowych. „Bez szczegółów, ale mamy takie plany, jesteśmy pod tym względem zabezpieczeni…. Mówimy o systemie, który nas zabezpiecza przed tego typu działaniami” - poinformowano.

Grafika: Katarzyna Głowacka/Defence24.pl
Grafika: Katarzyna Głowacka/Defence24.pl
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 64
Reklama
Viktor
wtorek, 12 października 2021, 08:36

Jak donosi the guardian cały babcock celebruje polexit ponieważ dwustronna umowa handlowa już napisana

Piotr ze Szwecji
piątek, 15 października 2021, 08:47

Nie tylko sama bilateralna umowa handlowa, lecz cały pakt gospodarczy, konkurencyjny wobec EU, bo bez tej całej bzdurnej pseudopaństwowej nadbudówki. EU jednak nadal funduszami Polskę kusi ostać w EU, a rządzą Polską nadal tacy sami ślepi EU-fanatycy jak ci z Totalnej Opozycji.

ela
wtorek, 12 października 2021, 05:00

Mleko się rozlało. Te fregaty nie są do zabezpieczania naszych interesów na Bałtyku. One są do wspomagania naszych sojuszników. Tylko czy Polska w razie czego będzie mogła liczyć na ich pomoc? Jak prześledzimy wydarzenia ostatnich 100 lat to raczej nie. USA interweniowało zdecydowanie tylko gdy chodziło o ich interes. W innych sytuacjach albo bierność albo działania udające iż coś się robi.

olo
niedziela, 10 października 2021, 12:03

Jeżeli nasze okręty mają służyć do obrony cudzych interesów (na obcych morzach ) to cudze wojska powinny służyć do obrony naszych interesów na flance wschodniej. A i tak byłoby to w ich interesie.

Alfa
niedziela, 10 października 2021, 15:53

Nasze okręty mają służyć morskiemu segmentowi polskiego bezpieczeństwa. Mają ochraniać i bronić polskie interesy morskie - także te rozlokowane na "obcych morzach". Dlatego, że polskie interesy morskie rozlokowane są na rozległych akwenach. Trzeba myśleć kategoriami bezpieczeństwa narodowego a nie tylko obronności - obrony wybrzeża.

olo
niedziela, 10 października 2021, 11:52

Jeżeli nasze okręty będą obecne na innych akwenach niż Bałtyk to jednocześnie nie będzie ich na Bałtyku. Znaczy się klops. Wyrzucone pieniądze w błoto. Powinniśmy iść śladem Izraela, duuuuużo dronów morskich które są w stanie całkowicie przejąć zadania MW na Bałtyku. Do tego 2-3 małe okręty podwodne. Zero dużych, łatwo wykrywalnych i zatapialnych jednostek.

Sami utrwalamy nasze zacofanie i biedę
piątek, 8 października 2021, 18:39

Najpierw wojska lądowe i obrona powietrzna. Wybrzeża obronią łatwo tanie rakiety i kutry! Wyspowe i nadmorskie państwa Azji Południowo-Wschodniej nie mają z reguły marynarki wojennej, mimo dużych granic morskich oraz intensywnych morskich szlaków handlowych.

Alfa
niedziela, 10 października 2021, 12:14

"Nasze zacofanie i biedę" przestaniemy utrwalać dopiero wtedy, gdy "zagadnienia wyzyskania morza (także przy aktywnym współudziale MW) uznamy za ciążący na państwie obowiązek w imię jego własnej racji stanu"(E. Kwiatkowski). Bo "morze jest warsztatem rozwoju i dobrobytu" (E. Kwiatkowski), jest panaceum na Twoje "utrwalanie zacofania i biedy". Trzeba myśleć kategoriami bezpieczeństwa a nie obronności - Twoje "wybrzeże obronią łatwo". Dlatego musimy posiadać okręty, które będą służyć zarówno (przede wszystkim) polskiemu bezpieczeństwu, jak i obronności.

BUBA
piątek, 8 października 2021, 08:41

jednak Polska toprawdziwa potega w ...koncepcjach. Tylko czy na tych "koncepcjach" da sie pływać i walczyć?......................................................................................................................................................... ....................................................................................................................................................................... Przejmijcie może na początek choć jedną eskarę MiGów-29 do wzmocnieniia lotnictwa morskiego po 2025. Wydzielcie ją z PSP jako część Marynarki Wojennej to te ekstra drogie AW 101 i Bryzy maja jakąś szansę przetrwania nad Bałtykiem w osłonie MiGów-29........................................................................... ....................................................................................................................................................................... Tak to tylko drogie teiorie. A skończy sie jak na Helu w 1939 bez samolotów osłaniających MW RP....

Piotr ze Szwecji
wtorek, 12 października 2021, 02:00

Co do przejęcia wszystkich MIG-29 przez 1 BLMW, jak najbardziej dobry pomysł. To co stoi po miedzy w Królewcu też nie świeci nowością. 1 BLMW ma infrastrukturę i mechaników. Uważam to jednak za rozwiązanie pomostowe. Pytanie tylko, czy MIG-29 mają nowoczesne rakiety przeciw-okrętowe na swoim wyposażeniu.

BUBA
sobota, 16 października 2021, 19:30

Nie maja. Ale moga niszczyć wolniejsze pociski przeciwokretowe czy ich nosicieli oraz osłaniać działania smigłowców ZOP.................................................................................................................

Piotr ze Szwecji
poniedziałek, 18 października 2021, 08:37

JASSM wchodzi tylko na F-16? Szkoda. Acz MIG-29 najwyraźniej nadal bardzo użyteczny w MW. 1 BLMW ma aż 3 lotniska. Całe pytanie do MON i Admiralicji MW teraz, czy MIG-29 ma jeszcze resurs i czy jest wola zachowania ich nadal w czynnej służbie, choć w ramach innej formacji wojskowej...

kmdr
piątek, 8 października 2021, 02:01

"Marynarka Wojenna z koncepcjami"? Ze rdzą!

Andrettoni
piątek, 8 października 2021, 01:28

Nie rozumiem po co się upierać przy okrętach podwodnych. Broni atomowej nie mamy. Kilkadziesiąt konwencjonalnych rakiet Rosji nie zaszkodzi. Dużych jednostek zwalczać nie będą, bo ich Rosja nie ma. Miałyby przecinać szlaki handlowe? Jakie? Z Rosji do Niemiec? Do tego mamy spory rozwój w dziedzinie dronów podwodnych.Niestety nasza marynarka ma ten sam problem co armia lądowa. Brak strategii. Nasz plan to udział w operacjach sojuszniczych u boku USA. Samodzielnych planów brak. Jak nie określono co robić to nie da się określić wymagań. Tymczasem prognozowana wielka wojna jest wątpliwa. Rosja nie ma sił nawet do okupacji Ukrainy. Mogą prowadzić operacje tylko jako trzon sił, które trzeba otoczyć miejscowymi. Separatystami czy sojuszniczym mięsem armatnim - np. w Syrii. W Polsce nie mają kogo zwerbować. Za to nasza armia pilnuje granicy... WOT spełnia zadania Obrony Cywilnej i Wojsk Ochrony Pogranicza zamiast walczyć z czołgami... Zamiast ułudy potrzeba realiów. Trzeba po prostu wziąć naszych najlepszych dowódców, stworzyć z nich "rosyjski sztab" i niech opracują plan ataku. Wtedy można stworzyć strategię obrony. Co roku zmieniać skład "rosyjskiego sztabu" i ponawiać grę wojenną. Dodajmy, że należy ich zachęcać by zrobili wszystko by wygrać. Na razie nasze wyobrażenia o wojnie są wyjęte ze scenariuszy z czasów PRL, czyli ataki zagonów pancernych. Tylko ZSRR miało więcej ludzi, totalnie zniewolonych i gotowych umierać za komunizm oraz mięso armatnie bratnich armii - w tym naszej. Mimo wszystko i mimo całej potęgi nie odważyli się na atak. Teraz mają siły z 5 razy mniejsze i mieliby zaatakować? Gdyby chcieli i mogli to zrobiliby to na Ukrainie. Zamiast tego potrzebowali separatystów. W Afryce używają najemników. A u nas nikt nie analizuje dlaczego...

Ass
czwartek, 7 października 2021, 23:34

Z gigantyczną przewagą lotnictwa Rosyjskiego i jego systemów rakietowych na bajorku Bałtyckim nic się nie uchowa. Nadbrzeżny dywizjon rakietowy jest już dziś obstawiony V kolumną przeciwnika, że nawet z jednostki nie wyjedzie. Więc sens mają tylko szybkie okręty uzbrojone w rakiety dalekiego zasięgu stacjonujące poza Bałtykiem. Przy jednostkach Rosyjskich pilnujących od przyszłego roku Nord Stream 2 Bałtyk jest morzem wewnętrznym Rosji.

mat
poniedziałek, 11 października 2021, 17:42

Zgadzam się. Nasze okrety muszą razić cele w dniu rozpoczecis wojny z basenu Morza Północnego . Po Bałtyku mogą plecach jedynie najszybsze małe kutry rakietowe ścigacze dla obrony naszego gazociągu i wód terytorialnych , plus małe okrety podwodne . Dwa lub trzy duże OP

SZACH-MAT
czwartek, 7 października 2021, 21:51

Jeśli budowa systemu okrętowego ma nie określony czasokres ..to wzorem Iranu przystosowywać statki z floty handlowej ....metodą albo zakupu albo wyczarterowania i doposażyć ich według idei z programu Orłosęp

Franz
piątek, 8 października 2021, 08:53

Owszem taki pomysl z przerabianiem statkow handlowych na okrety wojenne wydaje sie w wypadku Iranu jakims rozwiazaniem. Z tym ze Iran nie ma szans na dostep (np. kupno) gotowej nowoczesnej jednostki ze wzgledu na embargo. W naszym wypadku nie tylko mamy nieograniczone mozliwosci kupna, lub leasingu lub jednego i drugiego ale jestesmy strategicznym partnerem USA. Co z kolei prowadzi do wyjatkowo korzystnych i uprzywilejowanych takze finansowo warunkow kupna nowoczesnej technologi obronnej. Wlasna i niezalezna produkcja od nikogo niezalezna bylaby znacznie lepsza ale zanim to nastapi to minie pewnie cwierczwiecze. Na teraz nie mamy innej mozliwosci wiec aby miec cos do powiedzenia na morzu Baltyckim pozostaje nic innego jak kupno lub leasing okretow gotowych.

Uważny czytelnik
czwartek, 7 października 2021, 20:35

MJR potrzebny jest RMP. Drony to faktycznie rozwiązanie "uzupełniające" zdolność do rażenia.

darenk
czwartek, 7 października 2021, 20:05

Panowie z MW - pogadajcie sobie, pochlipcie po kątach, ale obudźcie się w końcu z tego snu. Nie zostaniemy pobici abordażem, czy desantem! Jedyne co nam naprawdę może zrobić krzywdę, to: lotnictwo, rakiety i czołgi ze wschodu. Dlatego WP ma inne priorytety, niż zaspokajanie chorych admiralskich ambicji i całe szczęście.

KATAR
piątek, 8 października 2021, 09:09

Polska jest w NATO...więc będą to okręty budowane dla misjonarzy więc muszą epatować wielkością i skutecznością to nie są okręty do obrony Polski

aadvark
czwartek, 7 października 2021, 19:38

Przez ostatnie lata wiele pisało się o rozwoju MW. W pisaniu, planowaniu, obiecywaniu jesteśmy potęgą. My mamy jeszcze Marynarkę czy skansen? Nie wierzę, że te fregaty powstaną.

janek
czwartek, 7 października 2021, 18:41

Dobrze, że tylko mówioooo:)))))

say69mat
czwartek, 7 października 2021, 18:36

@defence24.pl: Z prezentacji Antoniego Pieńkosa wynikało, że jak na razie to nie Marynarka Wojenna, ale PGZ dokonuje wyboru wyposażenia dla polskich fregat. Zamawiający (Inspektorat Uzbrojenia) ma bowiem dopiero otrzymać do wyboru w grudniu 2021 roku. trzy projekty koncepcyjne platform okrętowych. Równolegle z przygotowywaniem projektu platform w PGZ S.A, mają trwać prace nad jedną koncepcją zintegrowanego systemu walki. Koncepcja ta ma zostać dostarczona zamawiającemu również w grudniu 2021 roku. ... czyli subiektywne potrzeby PGZ v/s przemysłu mają determinować potencjał kluczowych - z punktu widzenia polityki obronnej - okrętów MW???

Daniel
czwartek, 7 października 2021, 21:27

Czemu nie, skoro MW co chwila zmienia oczekiwania i trochę się niestety mota. Przykład Kormoranów. Myślę, że przy tej kasie na Mieczniki wolą nie narzekać.

say69mat
piątek, 8 października 2021, 10:21

Jaką zdolnością do autonomicznego działania w akwenie M. Bałtyckiego] dysponują rzeczone Kormorany??? Skoro jedynym efektorem jest symboliczny ... Wróbel w garści v/s GROM na ramieniu ;))) Wąska specjalizacja okrętu pozbawionego możliwości dokowania i wykorzystania w operacjach przeciwminowych latających uav-ów jest przeżytkiem. Dalej, dlaczego nie pomyślano aby skonfigurować platformę okrętu, wykorzystując jego sensory w operacjach zwalczania op i podwodnych uav-ów???

Martin Silenus
czwartek, 7 października 2021, 18:28

Mój Boże. Ileż to można naopowiadać, kiedy ma się niesprawny okręt podwodny, ślązaka/gryfa, parę okrętów desantowych i trałowców. Aaa, i jeszcze 2 HP bez głównego uzbrojenia, za to z gromami wystrzeliwanymi z ramienia. No, potęga i moc. A ile za to kasy można wziąć. To jest tak żenujące towarzystwo, że w konkurencji żenady bije wszystkich. A stawka u nas jest wyjątkowo silna.

mc.
czwartek, 7 października 2021, 18:19

Co poza okrętami (przeniesieniem produkcji itd.) mogą dać nam Hiszpanie, Niemcy albo Anglicy ? Decyzja o zakupie jest decyzją POLITYCZNĄ.

Kania
czwartek, 7 października 2021, 17:57

Jak widze czas oddania okretow do uzytku, to nasuwa sie pytanie, czy aby nie jest to sabotaz?

Andrzej
piątek, 8 października 2021, 02:10

Fregaty będą budowane według podobnych zasad, na jakich powstały niszczyciele min (z sukcesem).

Franz
czwartek, 7 października 2021, 19:14

Sluszna uwaga. nie posuwalbym sie az tak daleko w podejrzeniach o sabotaz. faktem jednakowoz jest ze nie mamy praktycznie marynarki wojennej adekwatnej do potrzeb. my potrzebujemy kilku silnych okretow uniwersalnie operujacych w wodach przybrzeznych dobrze uzbrojonych i to TERAZ ! Powtarzam - musimy okrety miec teraz. za dziesiec lat to musztarda po obiedzie.

Jozin z Bazin
czwartek, 7 października 2021, 17:56

Wszystkie 3 powinny byc budowane symultanicznie w ciagu najwyzej 5 lat.

kmdr
piątek, 8 października 2021, 02:03

A będą budowane symulotonicznie lat 18.

Jan
czwartek, 7 października 2021, 19:47

Czyli jednak nie wiesz o czym piszesz....

Stary Grzyb
czwartek, 7 października 2021, 16:31

Wprawdzie się powtarzam, ale tak dla porządku zapytam: czy ktokolwiek z szanownych i wielce kompetentnych dyskutantów zająknął się choćby w kwestii tego, jaką właściwie rolę ma pełnić Marynarka Wojenna w systemie obronnym RP? Gdzie ma się znaleźć, tak w przybliżeniu, pomiędzy zdolnością skrytego, bolesnego uderzenia na odległość powiedzmy 2.500 kilometrów, a zdolnością do zabezpieczenia Naftoportu i Gazoportu przed sabotażem ze strony podmorskich zielonych (albo granatowych) ludzików, wyposażonych w sprzęt ze sklepu sportowego? No bo jeśli nie, to jak ma zostać określone, czy potrzebne są okręty podwodne, fregaty, czy może podwodne systemy detekcji, albo wręcz kusze?

AlS
czwartek, 7 października 2021, 20:27

Nie zająknął się. Plan jest prosty - przygwoździć Rosjan przewagą na morzu i w powietrzu, tak aby wraz z oparami wódki, wyparowały im z głowy mrzonki o ataku na Polskę od strony morza. Ten plan ma jednak spore dziury, o których nie chce mi się pisać, bo każdy je zna.

Martin Silenus
czwartek, 7 października 2021, 18:30

Proszę poczytać na blogu Krzysztofa Wojczala, bardzo kompetentnie to opisuje. W kontrze do również kompetentnego Jacka Bartosiaka. To nie są te smutne dyrdymały opowiadane przez naszych tak zwanych marynarzy. Pozdrowienia.

say69mat
czwartek, 7 października 2021, 21:31

Ma Pan na myśli Jacka Bartosiaka, cenionego eksperta do zadań floty??? Tego specjalistę, który bez jednego wystrzału zatopił australijskie Adelaidy???

Yeti
piątek, 8 października 2021, 00:15

Ciężki ostrzał prowadzono z wielu stron. Za jakiś czas niedobitki załóg OHP będą czekać na nowe okręty w składach "zespołów organizacyjnych" doskonaląc musztrę. Już teraz doskonalić ją będą pozostałości po załogach okrętów podwodnych - „Są już tworzone dwa zespoły organizacyjne, w których będą skupieni specjaliści z obu Kobbenów, również specjaliści którzy przyszłościowo powinni obsadzić okręty". Nawet gdyby wybudowano (pozyskano) zapowiadane okręty, to w nieodległej perspektywie nie będzie ich komu przekazać.

say69mat
piątek, 8 października 2021, 11:19

Zapomniałeś o nieśmiertelnej tradycji polerowania guzików aby ... błyszczały. Błyszczały czystością intencji i intelektu pola walki, czyli brakiem elementarnej zdolności do przetrwania.

Piotr ze Szwecji
czwartek, 7 października 2021, 16:19

Małe pytanie z mojej strony, bo coś wlazło w oko podczas czytania. Czy nie przypadkiem te wszystkie przyszłe i już posiadane kutry rakietowe są planowane tylko i wyłącznie z jednego powodu, że 1 BLMW nie posiada żadnych samolotów bojowych?

kmdr
piątek, 8 października 2021, 02:06

No też. Sytuacja już od wielu lat jest taka, od czasów świętej pamięci MIGów 23.

Piotr ze Szwecji
sobota, 9 października 2021, 01:37

Te kutry rakietowe to rozwiązanie pomostowe z dawnych czasów? Niesamowite. Dziękuję za odpowiedź.

PL
czwartek, 7 października 2021, 14:27

Zaintrygowała mnie również cytowana poniżej wypowiedź adm. Jaworskiego: "Sprawą otwartą pozostaje zakup trzech okrętów podwodnych w ramach programu „Orka”. Na pytanie, czy w ogóle jest możliwa odbudowa sił podwodnych, gdy tak duże środki idą na fregaty odpowiedziano jednak, że tak. W przypadku okrętów podwodnych admirał Jaworski stwierdził wyraźnie: „Wiemy, że okręty podwodne będą”. Wyjaśnił również, że „my dalej myślimy o gap filerze, my z tego nie zrezygnowaliśmy”. " Pytanie, jakie jednostki wchodzą w grę? Typ A17, typ 210 czy też może coś z dalekiej Korei?

czwartek, 7 października 2021, 22:51

Obietnice nic nie kosztują.... Kto byl w wojsku zna to

Daniel
czwartek, 7 października 2021, 15:37

Jak będzie dobre otwarcie z nowym kanclerzem, to leasing 212A i TKMS zgarnia całość.

Piotr ze Szwecji
piątek, 8 października 2021, 11:24

TKMS miał dobrą ofertę przemysłową. Produkcja wszystkich 3 okrętów dla Polski w stoczni w Szczecinie. 212CD ma seryjną produkcję w ilości 6 sztuk (2 Niemcy, 4 Norwegia), więc i cena za sztukę wypada nisko. Jest tylko jedna wada. IDAS, czyli główne rakietowe uzbrojenie woda-powietrze, woda-okręt i woda-ląd, znajduje się nadal w fazie projektu u firmy spółki TKMS, Diehl BGT Defence. Może dlatego czekamy z Orką? ----- Jest tylko jeden problem Orka przewiduje rakietowe OP z myślą o zasięgu rakiet 200 km. Tomahawk z USA w różnych wersjach ma zasięg od 1300 km przez 1700 km do 2500 km. To jednak nie jest rakieta przeciwlotnicza jaką niemiecki IDAS już jest (rozwijany z niemieckiej rakiety IRIS-T, zastępującej rakiety Sidewinder na samolotach bojowych). Z powodu dzielności przeciwlotniczej niemieckich rakiet IDAS wystrzeliwanych spod wody, można wybaczyć zasięg 40 km w programie Orka. Jest tylko jedno ale. Rząd Polski, ani Mesko, nie weszli w ten projekt rakiet podwodnych IDAS z TKMS, więc transfer tej technologii do Polski i produkcji tych rakiet w Polsce może być w pełni politycznie zablokowany, co zwraca uwagę na następny problem sojuszniczy wynikający z członkostwa w NATO. W razie transferu z sukcesem, zamiast mieć własne licencje w Mesko, będzie trzeba kupować od Niemców i płacić im ryczałt za każde cudeńko powstałe w Polsce, polskimi rękami z polskich materiałów. Może AU od przyszłego roku zweryfikuje postępowanie MON względem inwestycji przemysłowych i udziału budżetu w niektórych zagranicznych projektach badawczych? Takie polskiej produkcji IRIS-T przydałyby się w miejsce importu Sidewinderów z USA na polskich F-16 i F-35. Także pozostaje kwestia otwarta co do rakiet NSM z zasięgiem 200 km (przeciw-okrętowych i na cele na lądzie) z Norwegii dla tych OP, które by uzupełniały rakiety IDAS (dodatkowo także przeciwlotnicze) z zasięgiem 40 km.

KrzysiekS
czwartek, 7 października 2021, 17:37

Daniel nie ma znaczenia kto będzie kanclerzem bo i tak będzie z głównego nurtu i zasadniczo nic się nie zmieni. Polityka Niemiec wobec Polski jest jednoznaczna od dłuższego czasu na dodatek ma poparcie tzw. państw starej UE a brzmi ........ nowe kraje członkowskie w UE mają g... do powiedzenia.

kmdr
piątek, 8 października 2021, 02:10

Nie no mówić to mogą, ale pozostałym krają to wisi, dynda i powiewa.

PL
czwartek, 7 października 2021, 16:52

@Daniel: jedzie mi tu czołg?

Daniel
czwartek, 7 października 2021, 15:23

Leasing Typ 209 A jako gap-filler jak dogadamy się z nowym kanclerzem Niemiec. Jak otwarcie będzie dobre, to TKMS zgarnia komplet.

WERD
czwartek, 7 października 2021, 14:27

Jak dla mnie po takiej dyskusji i porażającym braku decyzyjności cała MW powinna zostac natychmiast rozwiązana. Wszystkich tych psedo oficerów bez wiedzy na bruk. Zaorac to towarzystwo wzajemnej adoracji do dna. Kuriozum jest stwierdzenie że MJR nie potrzebuje dronów....po co...mamy przecież w MW XIX wiek prawda?.....nie ma okrętów podwodnych i za chwile utracimy kadrę do ich obsługi no i co z tego? zajmijmy się fregatami bo to takie teraz politycznie na czasie....WSTYD ŻENADA I DNO DNA.

czwartek, 7 października 2021, 22:53

Oni uważają ze na czas W wszystko będzie działać haj w czas P więc dostało info ze szczebla nadrzędnego

Sokole Oko
czwartek, 7 października 2021, 18:45

Rozpoznanie lotnicze i wskazywanie celów dla MJR to na pewno nie jest obszar odpowiedzialności....MJR.

Nielot
czwartek, 7 października 2021, 18:15

Drony do współdziałania z nadbrzeżnymi dywizjonami rakietowymi. Ale nie w strukturze jednostki. Piloci to chyba w bazie BSP.

Władca Dronów
czwartek, 7 października 2021, 17:34

Proponuję czytać ze zrozumieniem. BSP tak, ale nie w strukturze organizacyjnej MJR. Szkolenie operatorów, wsparcie techniczne i logistyka dla BSP, zwłaszcza średniego zasięgu, to raczej kompetencje Inspektoratu Sił Powietrznych i bazy w Mirosławcu. BSP specjalsów to raczej za mało.

KrzysiekS
czwartek, 7 października 2021, 14:00

MW obraz nędzy i rozpaczy zwłaszcza na polu decyzyjności. Czyli dalej kilka koncepcji rozwoju niezbyt spójnych ze sobą. Wielkie marzenia zero realizmu.

PL
czwartek, 7 października 2021, 13:36

Pozwolę sobie zacytować: "Przedstawiciele MW wyjaśnili jedynie, że jak na razie wsparciem dla tych śmigłowców [ZOP - przyp. PL] mają być obie fregaty typu Oliver Hazard Perry, które zdolności ZOP mają bardzo dobrze rozwinięte. Przypomniano również, że: „trwa postępowanie na wyłonienie dostawcy śmigłowców pokładowych. Miejmy nadzieję że ono zakończy się niebawem i śmigłowce te może nawet wejdą wcześniej na wyposażenie, niż powstaną Mieczniki”. Potencjał tych śmigłowców na pewno będzie o wiele większy niż na tych, które obecnie wykorzystujemy." Osobiście odczytuję to jednoznacznie jako zapowiedź kontynuacji programu KONDOR w obecnej postaci, czyli pozyskane śmigłowce pokładowe ZOP będą maszynami średniej wielkości, w domyśle - AW159. Tak wiec marzenia o monotypie śmigłowców używanych przez MWRP można odłożyć ad acta... Na szczęście - z pokładu AW140PL będą mogły jednocześnie działać dwie maszyny AW159 :-)

Daniel
czwartek, 7 października 2021, 13:53

A jaki to problem? To akurat racjonalne podejście. Rozumiem, że te 2 AW159 i 4 AW101 rozwalą całą logistykę MW RP? Zabawne. Rozumiem, że jakby było 6 Caracali to dopiero by były oszczędności na logistyce?:)

ultraubawiony
czwartek, 7 października 2021, 14:59

Tak, wtedy były by oszczędności w logistyce. I to z prostego powodu: Caracale zasadniczo nie latają, bo ich latanie jest za drogie (dla Francji, a co dopiero dla nas). A jeśli nie latają, to i koszty utrzymania logistyki dla nich były by praktycznie zbędne. Więc jakaś logika w tym by była xD

PL
czwartek, 7 października 2021, 14:23

@Daniel: jednak zupełnie nie rozumiesz, co było sednem mojej wypowiedzi. BTW - zaliczanie mnie do grona miłośników Karakali to niezły odjazd. Nie wiem, co palisz, ale to musi być niezłe. :-)

Daniel
czwartek, 7 października 2021, 15:08

Caracale to nie był przytyk, raczej przykład. Prośba jednak o odniesienie się dlaczego jeden typ śmigłowca w tym przypadku jest lepszy niż 2 typy (przy tej skali oczywiście). Historia wojskowości pokazuje coś zupełnie innego.

PL
czwartek, 7 października 2021, 16:55

@Daniel: nie no, oczywiście, masz rację. Dlatego rychło będziemy mieli w WPiZ pięć typów czołgów z trzech rodzin, z nadzieją na dwa kolejne typy z kolejnej, czwartej już rodziny. ;-) Miłego wieczoru życzę.

Pjn
czwartek, 7 października 2021, 21:27

Przecież to niezły zgryz dla przeciwnika jak jest kilka typów uzbrojenia ? Nieprawdaż ?

Tweets Defence24