Reklama
  • WIADOMOŚCI
  • KOMENTARZ

Uderzenie w Lwów. Co wiemy, a co może zmienić przebieg wojny [KOMENTARZ]

Rosja po raz drugi wykorzystała bojowo pocisk rakietowy pośredniego zasięgu (IRBM) typu Oresznik. Uderzenie na obwód lwowski to sygnał dla Kijowa, ale i europejskich sojuszników Ukrainy.

Rosyjski pocisk międzykontynentalny RS-24 Jars (zdjęcie ilustracyjne)
Rosyjski pocisk międzykontynentalny RS-24 Jars (zdjęcie ilustracyjne)
Autor. mil.ru
Atak na Ukrainę - co wiemy? Jakie są cele Rosji? Co dalej i jakie wnioski dla Polski? Czym jest Oresznik

Atak na Ukrainę: co wiemy?

Według dostępnych informacji pocisk Oresznik został wystrzelony z poligonu Kapustin Jar i uderzył w cel w obwodzie lwowskim około godziny 22:45 czasu polskiego. Celem uderzenia według oficjalnych informacji przekazywanych przez mera miasta, Andrija Sadowego, był obiekt infrastruktury krytycznej. Pojawiają się niepotwierdzone doniesienia, że pocisk uderzył w magazyny gazu - konkretnie w największy na Ukrainie podziemny magazyn gazu (PMG) Bilicze-Wołycia-Uhersko o pojemności 17 mld m3, stanowiący połowę ukraińskich zdolności magazynowania gazu.

Rosyjskie siły zbrojne wykorzystały jeden pocisk typu Oresznik, przenoszący sześć niezależnie celowanych ładunków klasy MIRV (Multiple Independently Targetable Reentry Vehicle), z których każdy ma sześć podpocisków - najprawdopodobniej uderzających w cel energią kinetyczną. Nie ma informacji o ofiarach ani o innych uderzeniach na obwód lwowski w nocy ze środy na czwartek.

Reklama

Ukraińskie siły powietrzne odnotowały lot pocisku z prędkością około 13 000 km/h, czyli około 3,6 tysięcy metrów na sekundę, a sam pocisk pokonał dystans ponad półtora tysiąca kilometrów. Ukraina nie ma obecnie systemów obrony przeciwrakietowej zdolnych do fizycznego zniszczenia takich pocisków.

Wykorzystanie przez Rosjan tego pocisku zbiegło się z dużym atakiem rakietowo-dronowym na Kijów i obwód kijowski, w którym Rosja wykorzystała ponad 250 środków napadu powietrznego: 22 pociski manewrujące Kalibr z Morza Czarnego (z trasami dolotu z kierunku południowego i wschodniego), 13 pocisków balistycznych Iskander-M (z obwodu briańskiego w Rosji, na północny wschód od Kijowa), a także aż 242 bezzałogowce z różnych lokalizacji, w tym około 150 typu Shahed.

Reklama

Choć ukraińskim przeciwlotnikom udało się zestrzelić lub zakłócić aż 226 dronów, 8 pocisków balistycznych i dziesięć manewrujących, to 18 rakiet i 16 dronów trafiło w cele. W ataku zginęły co najmniej cztery osoby (trafiono co najmniej trzy wysokie bloki mieszkalne), a w części Kijowa nie ma dostępu do prądu i bieżącej wody, co wskazuje, że celem uderzenia była infrastruktura krytyczna. Należy podkreślić, że atak przeprowadzony był w formie kombinowanej (z wykorzystaniem różnych tras dolotu i różnych środków napadu powietrznego). To bardzo utrudnia skuteczną obronę przed takim atakiem.

O ile można z pewnością stwierdzić, że użyto pocisku tego typu i celem były obiekty w obwodzie lwowskim, to na razie nie można ocenić bezpośrednich skutków ataku, jeśli chodzi o zniszczenia w infrastrukturze. Kijów ze zrozumiałych względów nie udziela takich informacji, a ponadto długofalowe skutki są zależne od możliwości odtwarzania infrastruktury.

Jakie są cele Rosji?

Jeśli chodzi o cele rosyjskiego uderzenia w kontekście strategii Moskwy, można tutaj wyróżnić co najmniej kilka. Po pierwsze, chodzi o degradację infrastruktury krytycznej, tak by utrudniać logistykę (zaopatrzenie zakładów w energię), ale też warunki życia ludności. Po drugie, atak tym konkretnym środkiem uderzeniowym akurat na Lwów położony mniej niż 100 kilometrów od granicy z Polską (a zatem NATO i UE) to sygnał w stronę europejskich sojuszników Ukrainy o gotowości Rosji do eskalacji konfliktu. Choć uderzono w terytorium Ukrainy, to pokazano równocześnie zdolność do ataków na cele położone już na terenie NATO. Po trzecie wreszcie, Rosjanie – oficjalnie – mówią o odpowiedzi na rzekomy atak dronami na rezydencję Władimira Putina, jaki miał mieć miejsce jeszcze w grudniu, choć przedstawiciele państw zachodnich włącznie z prezydentem USA Donaldem Trumpem po analizie danych wywiadowczych odrzucili twierdzenia o tym, że taki atak miał miejsce.

Co dalej i jakie wnioski dla Polski?

Jakie są scenariusze rozwoju sytuacji? Rosja może w niedalekiej przyszłości wykorzystywać pociski Oresznik, ale raczej do pojedynczych, demonstracyjnych ataków niż zmasowanych uderzeń przeciwko Ukrainie, które mogłyby zmienić przebieg wojny. Nie zmienia to faktu, że ten rodzaj broni będzie na pewno rozwijany, produkowany i doskonalony, mimo relatywnie wysokiego kosztu. I będzie z upływem czasu stanowił coraz większe zagrożenie, także dla Polski i państw NATO.

Specyfika lotu pocisku Oresznik i jego głowic powoduje, że do zwalczania tego rodzaju zagrożenia potrzebne są systemy obrony przeciwrakietowej wyższego szczebla, takie jak amerykański Standard SM-3 (co najmniej jeden ich wariant rozmieszczony jest w bazie w Redzikowie, są też wykorzystywane na okrętach), izraelski Arrow 3 (od niedawna używany przez Niemcy, nad jego bazą miały miejsce loty niezidentyfikowanych dronów czy amerykański THAAD. Trudno zweryfikować skuteczność tych pocisków wobec konkretnego rozwiązania, jakim dysponuje Rosja, bo może ono zawierać elementy przełamania obrony przeciwrakietowej. Natomiast zestawy przeciwlotnicze i przeciwrakietowe poziomu taktycznego w rodzaju amerykańskiego Patriota czy europejskiego SAMP/T, nawet w najnowszych wersjach, nigdy nie były projektowane do zwalczania tego rodzaju zagrożeń. Oznacza to, że nawet użycie niewielkiej ilości pocisków może powodować szkody. Wprowadzanie przez Rosję tych pocisków powoduje konieczność zwiększania odporności, tak poprzez umacnianie i rozpraszanie infrastruktury, jak i przez wzmocnienie systemów obronnych i przeciwuderzeniowych (by móc podejmować ataki odwetowe i niszczyć pociski na wyrzutniach – tzw. left-of-launch). Dodajmy, że rozmieszczenie akurat tego typu pocisku na Białorusi oznacza, że zagrożone są także cele (w tym bazy amerykańskie) w zachodniej Europie, bo uderzenia na Polskę Oresznik może wykonywać z głębi terytorium Rosji.

Czym jest Oresznik?

Oresznik to pocisk balistyczny pośredniego zasięgu (klasy IRBM), a więc mogący zwalczać cele na maksymalnej odległości od 3000 do 5500 km od miejsca odpalenia, może jednak zwalczać również cele na mniejszych dystansach (nawet rzędu 1000 km lub mniej) po dostosowaniu trajektorii lotu. Przenosi sześć ładunków wielogłowicowych klasy MIRV. W obecnej wersji każdy z nich ma sześć konwencjonalnych ładunków, prawdopodobnie kinetycznych. Jest zdolny do przenoszenia broni jądrowej. Prawdopodobnie oparty jest na konstrukcji rosyjskiego pocisku RS-26 Rubież. Z punktu widzenia funkcji jest dalekim następcą rakiet RSD-10 Pionier (SS-20 Saber w kodzie NATO). Te rakiety były zwane „eurostrategicznymi” i służyły dawnemu ZSRR do projekcji siły na zachodnią Europę. Zostały wyeliminowane przez traktat INF podpisany w 1987 roku, zakazujący wykorzystania rakiet bazowania lądowego o zasięgu od 500 do 5500 km. Jednak umowa ta od 2019 roku nie obowiązuje, po jej złamaniu przez Rosję (poprzez wprowadzenie pocisku manewrującego 9M729), a następnie wypowiedzeniu przez USA. Za kontrowersyjny z punktu widzenia INF uznawano też RS-26 Rubież, bo miał możliwość rażenia celów na mniejszych niż 5500 km, i miał cechy charakterystyczne dla pocisku o pośrednim lub międzykontynentalnym zasięgu. I to ten pocisk najprawdopodobniej stał się bazą dla Oresznika. Po raz pierwszy użyto go bojowo w listopadzie 2024 roku, oficjalnie jako odwet za uderzenie amerykańskimi rakietami ATACMS na teren Rosji.

Reklama
PROGNOZA 2026 | Jakie drony na Ukrainie? | Flota cieni na Bałtyku | Defence24Week #142
Reklama