- WIADOMOŚCI
„Polska będzie państwem wiodącym”. Co z pokojem na Ukrainie?
Paryski szczyt dotyczący pokoju na Ukrainie nie przynosi przełomu. Kluczowa jest postawa Rosji.
Autor. donaldtusk/x.com
Choć potrzebny w wymiarze wsparcia Kijowa to wciąż bez finału – tak można podsumować obrady szczytu w Paryżu. Priorytetem szczytu jest pięć zagadnień: monitorowanie przyszłego rozejmu, wsparcie Sił Zbrojnych Ukrainy, kontyngent sił reasekuracyjnych na lądzie, zobowiązania w przypadku ponownego ataku Rosji oraz długofalowa współpraca z Ukrainą.
Polska ma pełnić rolę logistyczną i nie wysyłać wojsk nad Dniepr. Jak zaznaczył polski premier: „Polska jest gotowa i na pewno zrealizuje wszystkie zadania dotyczące logistyki. Nie ma oczekiwania dotyczącego obecności polskich żołnierzy w Ukrainie (…) Polska będzie państwem wiodącym, jeżeli chodzi o te kwestie logistyczno-organizacyjne (…) Każde z zadań ma lidera narodowego. (…) Nasza obecność w procesie pokojowym musi być kluczowa i fundamentalna, taka będzie (…) Spotkali się nie tylko przywódcy europejscy, byli także wysłannicy prezydenta Donalda Trumpa, Steve Witkoff i Jared Kushner, którzy w imieniu USA prowadzą negocjacje ze stroną ukraińską. Jest oczywiście za wcześnie, żeby ogłaszać jakieś przesadnie optymistyczne komunikaty. Do pokoju potrzebna jest decyzja agresora. Właśnie po to, żeby uzyskać pokój, konieczne jest uściślanie stanowiska (…) Nie ma oczekiwania dotyczącego obecności polskich żołnierzy w Ukrainie (…) Polska będzie państwem wiodącym, jeżeli chodzi o kwestie logistyczno-organizacyjne. Każde z zadań ma lidera narodowego. (…) Nasza obecność w procesie pokojowym musi być kluczowa i fundamentalna, taka będzie (…) Ukraina ma szanse, tu cytuję pana Jareda Kushnera, „pójść Polską drogą i osiągnąć takie sukcesy jak Polska”. Trochę mi to przypomina przesłanie, które przekazałem w orędziu do Europejczyków, „be like Poland”. Mniej więcej to samo powtórzyli dzisiaj Amerykanie. Drobna sprawa, ale zawsze powód do satysfakcji, że nie tylko my widzimy, jak wielką drogę przeszła Polska”.
Wiodącą grupą szczytu jest tzw. koalicja chętnych, na czele z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem i premierem Wielkiej Brytanii Keirem Starmerem. W końcowej deklaracji szczytu są zawarte „wiążące zobowiązania” w sprawie gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy. Ma to być wsparcie wojskowe, wywiadowcze, logistyczne, dyplomatyczne oraz sankcje na Rosję.
Choć wspomniane obrady są bardzo potrzebne, ponieważ wyrażają dyplomatyczne wsparcie dla obrony Ukrainy i odrzucenie paradygmatu, by układać się w sprawie pokoju nad Dnieprem nad głowami Ukraińców – to Rosja nie tylko, że nie dąży do zawarcia pokoju, ale prawdopodobnie planuje kontynuowanie wojny w 2026 roku.
Jak zauważa na łamach „Meduzy” rosyjski politolog Aleksandr Baunow wojna jest pewna także w 2026 roku. W tej sprawie Władimir Putin ustalił już plan z resortem obrony i nakazał rosyjskiej dyplomacji oraz machinie propagandowej uzasadnienie działań zbrojnych na Ukrainie. Rosyjska administracja ma być także przygotowywana pod kątem kontynuowania walk.
Co gorsze, oprócz katastrofalnej sytuacji wojsk ukraińskich w Donbasie, Rosjanie przebijają się również na Zaporożu. Ustanowili przyczółki na zachodnim brzegu rzeki Hajczur, wyprowadzają natarcia za Hulajpole. Wydaje się, że Kreml będzie korzystał z sytuacji, w której ma inicjatywę operacyjną, pozorował negocjacje pokojowe i przesuwał linię frontu.


WIDEO: "Koordynacja jest najważniejsza". Dowódca GROM o operacjach specjalnych