- WIADOMOŚCI
- ANALIZA
Kupiańsk oczyszczony z Rosjan. Koniec studniowego szaleństwa
Ukraińcy zlikwidowali ostatnich Rosjan w Kupiańsku. Kremlowska propaganda próbuje teraz ukryć, że rosyjscy żołnierze w tym mieście nie otrzymywali wsparcia przez ponad sto dni.
Według portalu RFU News zakończyła się ostatnia faza walki o Kupiańsk. Miasto, do którego wcześniej przeniknęło kilkuset Rosjan, już od kilku miesięcy było otoczone przez Ukraińców, którzy systematycznie oczyszczali poszczególne dzielnice. Była to długotrwała operacja, ponieważ ukraińskie dowództwo nie chciało tracić swoich żołnierzy w walkach ulicznych. Dlatego po prostu odcięto Rosjan od dostaw, a przy ich likwidacji i wypychaniu korzystano przede wszystkim z dronów, artylerii i snajperów.
Ukraińcom pomagała trochę głupota rosyjskiej propagandy, która już w grudniu 2025 roku ogłosiła, że Kupiańsk jest pod całkowitą kontrolą sił zbrojnych Rosji. Potwierdził to sam Putin, który 2 grudnia 2025 roku zaprosił nawet do tego miasta zagranicznych dziennikarzy, a 15 grudnia kpił z prezydenta Zełeńskiego, kiedy ten zrobił sobie zdjęcie na tle steli przy wejściu do miasta. Pomimo że w rzeczywistości Kupiańska nie zdobyto, rosyjscy dowódcy bali się sprostować, że jest inaczej.
Efekt tego był jednak taki, że nie można było zorganizować poważnej operacji wojskowej, która by pozwoliła dotrzeć do uwięzionych w mieście rosyjskich żołnierzy. No bo jak można organizować zdobycie czegoś, co oficjalnie już zdobyto? Robiono więc jedynie niewielkie operacje wsparcia, wysyłając do Kupiańska kolejne, małe grupy żołnierzy. Liczono, że jakaś część z nich dotrze na miejsce, podobnie zresztą jak robiono wcześniej, wykorzystując m.in. stare rurociągi. Ukraińcy znali już jednak ten sposób i przygotowywali zasadzki, likwidując wszelkie próby dostania się tym sposobem do miasta. Zablokowano też drogi dojazdowe, pilnując, by do Kupiańska nie przedarło się jakiekolwiek zaopatrzenie.
Autor. Facebook/Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy
Ukraińcy dbali przy tym przede wszystkim, by Rosjanie w mieście nie mieli dronów. W ten sposób przewaga informacyjna była praktycznie całkowicie po ukraińskiej stronie, a to, co rosyjskiego latało nad miastem, pochodziło jedynie z oddalonych o kilka kilometrów terenów okupowanych przez Rosjan. Taka przewaga w powietrzu po stronie ukraińskiej była zabójcza dla rosyjskich żołnierzy, którzy ukrywając się w mieście przez długi czas, musieli okresowo opuszczać swoje kryjówki, by szukać w pobliskich budynkach jedzenia, wody, a nawet lekarstw.
Najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, że pomimo beznadziejnej sytuacji i braku szans na otrzymanie wsparcia, tylko część Rosjan się poddała, a reszta została zabita. Świadczy to o kompletnym zobojętnieniu na śmierć rosyjskich żołnierzy, którzy po otrzymaniu rozkazu próbowali go wykonywać, mimo że był on pozbawiony jakiegoś sensu. Co najdziwniejsze, Rosjanie nie tylko się ukrywali, ale również próbowali atakować, np. zdobywając najwyższe budynki w dzielnicy mieszkalnej. Ostatecznie jednak ich grupy szturmowe były po kolei likwidowane przez siły ukraińskie, wspierane dronami.
Pod koniec operacji oczyszczania miasta Rosjanie utrzymywali się już tylko w trzech, odseparowanych od siebie lokalizacjach. Pierwszy punkt oporu był w Centralnym Szpitalu Rejonowym w Kupiańsku, drugi w jednej ze szkół i trzeci w kupiańskich zakładach mechanicznych. Każde z tych miejsc było zdobywane na różny sposób. Zakłady mechaniczne zdobyto np. częściowo je podpalając. Rosjanie musieli więc opuścić swoje kryjówki, co natychmiast sprowokowało ataki ukraińskich dronów.
Według Ukraińców najsilniej bronioną rosyjską pozycją był szpital i znajdujące się obok niego dwa budynki mieszkalne. Ukraińscy żołnierze działali tam powoli, ale systematycznie. Najpierw w sąsiednich domach rozmieszczono snajperów z celownikami termowizyjnymi, którzy dosłownie sparaliżowali ruch rosyjskich żołnierzy na zewnątrz. Później do akcji weszły drony, które po kolei zaczęły niszczyć rosyjskie punkty oporu.
Ukraińcy próbowali później wejść do dwóch budynków stojących przy szpitalu, ale okazało się, że Rosjanie zaminowali w nich wszystkie wejścia. Ukraińscy saperzy zniszczyli więc te domy razem z ukrywającymi się wewnątrz rosyjskimi żołnierzami. Wtedy przyszła kolej na zabudowania szpitalne, które najpierw zostały ostrzelane ogniem artyleryjskim. W ten sposób Rosjanie zostali rozdzieleni na kilku odseparowanych punktach.
Wtedy dopiero do akcji ruszyły ukraińskie grupy szturmowe, które metr po metrze sprawdzały teren, eliminując rosyjskich żołnierzy stawiających tam opór. Skupiano się przy tym nie tylko na ruinach samego szpitala, ale również na leżących na północ od niego – rejonie stadionu Spartak i terenach przylegających do kupiańskiego „Parku ekstremalnego”.
Ukraińcy zaczęli również systematycznie sprawdzać pozostałe części miasta – czy nie pozostali tam jacyś ukryci Rosjanie. Pomagały w tym drony z kamerami termowizyjnymi, które w zimowych warunkach odszukiwały każdego wychylającego się rosyjskiego żołnierza. Takie sprawdzanie jest konieczne, ponieważ Ukraińcy spodziewają się kolejnych prób zdobycia miasta przez Rosjan i nie chcą nikogo zostawić za swoimi plecami.
Rosyjskie dowództwo nie chce się bowiem przyznać do klęski, oficjalnie uznając Kupiańsk za teren sporny lub tak zwaną szarą strefę, znajdującą się częściowo pod rosyjską kontrolą. Ukraińcy spodziewają się więc, że działające na tym kierunku jednostki należące m.in. do 47. Dywizji Pancernej i 27. Samodzielnej Brygady Strzelców Zmotoryzowanych będą dążyły do likwidacji ukraińskiego przyczółka na wschód od Kupiańska i później do zdobycia samego miasta.
Jak na razie rosyjskie natarcia 47. Dywizji Pancernej koncentrują się na kierunku Piszczane – Kuryliwka, by ostatecznie dotrzeć do osiedla Kupiańsk-Wuzłowyj (co jak na razie się nie udało). Z kolei 27. Brygada Strzelców Zmotoryzowanych stara się dojść do Zaoskili (wschodniej części Kupiańska) od strony Liman Perszy, by ostatecznie odzyskać pozycje w zachodniej (centralnej) części Kupiańska, atakując wzdłuż rzeki Oskoł. Niestety, pomimo oporu Ukraińców i dużych strat, pojedyncze rosyjskie grupy szturmowe powoli przesuwają się do przodu.
Dlatego ukraińscy analitycy oceniają sytuację pod Kupiańskiem jako „chwiejną równowagę”. Nie mają też złudzeń, że rosyjskie dowództwo Frontu Zachodniego „Zachód” nie zrezygnuje ze szturmu i zdobycia Kupiańska w najbliższej przyszłości, do czego jest zachęcane przez „najwyższe rosyjskie kierownictwo wojskowe i polityczne”. By to jednak osiągnąć, Rosjanom potrzebne jest przegrupowanie i, co najważniejsze, wzmocnienie. Rosyjskie jednostki zostały bowiem zdziesiątkowane i nie są w stanie działać większymi ugrupowaniami, ograniczając się jedynie do wysyłania tzw. infiltratorów.
Dlatego ukraińscy analitycy oceniają sytuację pod Kupiańskiem jako „chwiejną równowagę”. Nie mają też złudzeń, że rosyjskie dowództwo Frontu Zachodniego „Zachód” nie zrezygnuje ze szturmu i zdobycia Kupiańska w najbliższej przyszłości, do czego jest zachęcane przez „najwyższe rosyjskie kierownictwo wojskowe i polityczne”. By to jednak osiągnąć, Rosjanom potrzebne jest przegrupowanie i co najważniejsze wzmocnienie. Rosyjskie jednostki zostały bowiem zdziesiątkowane i nie są w stanie działać większymi ugrupowaniami, ograniczając się jedynie do wysyłania tzw. infiltratorów.


WIDEO: F-35 vs. JAK-130 | Fregata tonie | Kuwejt strąca F-15 - Defence24Week #151