- WIADOMOŚCI
Europejskie Wunderwaffe może pomóc Ukrainie
Szwecja zakłada przekazanie Ukrainie pocisków powietrze-powietrze Meteor w ramach kolejnego pakietu pomocy. Może to odwrócić sytuację w wojnie powietrznej z Rosją.
Do tej pory przewagę, jeżeli chodzi o uzbrojenie powietrze-powietrze ma Rosja, której pocisk R-37M osiąga zasięg od 150 do nawet 300 km. Tymczasem najlepszym ukraińskim pociskiem tej klasy jest AIM-120 AMRAAM wersji C-5, który jest w stanie zwalczać cele na około 100 km. Sprawia to, że Ukraińcy, nawet na F-16, nie mogą prowadzić wymiany ognia z rosyjskimi samolotami i co najwyżej to oni są przez przeciwnika ostrzeliwani. Zazwyczaj kończy się to przerwaniem zadania przez ukraiński samolot lub opóźnieniem jego realizacji. Ale jeżeli ukraiński pilot np. nie zorientuje się , że w jego samolot idzie pocisk, wówczas dochodzi do zestrzelenia. Podobne zwycięstwa w walce powietrznej Rosjanie od czasu do czasu odnoszą, a do tego rodzaju polowań wykorzystują MiGi-31 i Su-35.
Chociaż Moskwa nie uzyskuje w ten sposób panowania w powietrzu, to jednak jest to dość wyraźna przewaga. Wytwarza ona warunki, w których swobodnie mogą wykonywać swoje misje chociażby bombowce frontowe Su-34. Tylko w styczniu tego roku miały one zrzucić na pozycje wojsk ukraińskich i inne cele niemal 6 tys. bomb szybujących różnych wagomiarów.
Zobacz też

Europejski pocisk Meteor ma szansę zmienić tę sytuację. Szacuje się, że jego zasięg to ponad 200 km, a w dodatku broń ta posiada silnik strumieniowy, który może umożliwić mu skuteczne manewrowanie, co nie pozostawia ofierze wielkich szans na przeżycie. Jest to także pocisk zaopatrzony we własny aktywnie naprowadzający radar, który dodatkowo może być wspomagany informacją z radaru pokładowego myśliwca poprzez dwustronne łącze wymiany danych.
Ukraińscy lotnicy uzyskaliby wreszcie oręż, którym mogliby zadać przeciwnikowi duże straty i odciążyć żołnierzy na ziemi. Niestety, minus jest taki, że Meteory są zintegrowane jedynie z samolotami Saab Gripen i Dassault Rafale — nie będzie można ich wykorzystać ani na F-16AM/BM, ani na Mirage 2000, o postsowieckich platformach nie wspominając.
Ukraina miałaby pozyskać do 100 Rafale i do 150 Gripenów wersji E/F w ciągu najbliższej dekady. Z tego pierwsze Gripeny byłyby dostępne najwcześniej za trzy lata, a Rafale jeszcze później. I to wszystko, o ile znajdą się środki na te zakupy i zostaną podpisane kontrakty. Nawet trzy lata to za późno, biorąc pod uwagę obecne działania wojenne.
Nadzieją są jednak starsze i mniejsze Gripeny wersji C i D. Te mogą zostać darowane przez Szwecję teoretycznie jeszcze w tym roku i jak najbardziej mogą wykorzystywać pociski Meteor. Szwedzi stwierdzili nawet, że ewentualne przekazanie tych samolotów bez Meteorów byłoby pozbawione sensu.
Nie można wykluczyć, że proces szkolenia pilotów ukraińskich i przygotowywania dla nich samolotów już trwa, a do akcji wejdą jeszcze w tym roku. W takiej sytuacji wszystkie dotychczasowe samoloty ukraińskie byłyby wykorzystywane do ataków na cele naziemne i zwalczania pocisków manewrujących, ciężkich dronów samobójczych OWA (One-Way Attack). Natomiast Gripeny stanowiłyby element chroniący je, z którego pomocą próbowano by uderzać także we wrogie statki powietrzne, szczególnie nosicieli bomb szybujących.


WIDEO: Polska broń atomowa? Wschód NATO potrzebuje bomby | Skaner