Turcja i Grecja wznowiły rozmowy o sporach morskich

26 stycznia 2021, 11:16
msz grecji i turcji
Fot. MSZ Grecji/Flickr/CC BY-SA 2.0
Reklama

Turcja i Grecja wznowiły w poniedziałek w Stambule rozmowy, mające na celu rozwiązanie długotrwałych sporów morskich między obydwoma krajami. Nieoficjalne źródła podają, że pierwszym etapem są "dyskusje rozpoznawcze", a dopiero po nich nastąpią zasadnicze negocjacje.

Agencja Reuters pisze, że według analityków natychmiastowego przełomu w relacjach między Ankarą a Atenami nie należy się spodziewać, biorąc pod uwagę istniejące od dziesięcioleci różnice w polityce obu krajów. Wznowienie dialogu jest jednak postrzegane jako ważny krok ze strony Turcji, na którą pod koniec zeszłego roku zaczęła naciskać Unia Europejska.

UE zagroziła Turcji sankcjami w związku z jej działaniami we wschodnich rejonach Morza Śródziemnego, do których prawa roszczą sobie także Grecja i Cypr. Na spornych wodach Turcy w drugiej połowie zeszłego roku rozpoczęli poszukiwania surowców energetycznych, a do ochrony swoich statków badawczych i wydobywczych wysłali także okręty wojenne.

Jednak spór między obydwoma krajami nie dotyczy tylko ostatnich miesięcy. Turcja i Grecja od lat nie zgadzają się w sprawie terytoriów morskich, praw do surowców, zasięgu przestrzeni powietrznej i statusu niektórych wysp na Morzu Egejskim. Sprawy te były tematem 60 rund negocjacji w latach 2002-2016, w których nie osiągniętego żadnego porozumienia.

Plany wznowienia rozmów upadły pod koniec zeszłego roku i dopiero w tym miesiącu Ateny i Ankara zgodziły się ponownie zasiąść do stołu. "Pod silnym przywództwem naszego prezydenta rozwiązanie wszystkich problemów, w tym dotyczących Morza Egejskiego, jest możliwe, a nasza wola ku temu silna" - mówił rzecznik tureckiego prezydenta Ibrahim Kalin, który brał udział w poniedziałkowych rozmowach.

Reklama
Reklama

Z kolei rzecznik greckiego rządu Christos Tarantilis powiedział, że Grecja "uczestniczy w rozmowach w dobrej wierze i oczekuje, że Turcja będzie postępować podobnie". Podkreślił, że na razie spotkania są nieoficjalne i dotyczą wyłącznie stref morskich.

Mimo tych zapewnień, jak zwraca uwagę Reuters, delegacje obu krajów na razie nie potrafiły uzgodnić zakresu negocjacji. Ateny oświadczyły, że chcą omawiać jedynie rozgraniczenie wyłącznych stref ekonomicznych i szelfu kontynentalnego na Morzu Egejskim i wschodniej części Morza Śródziemnego, podczas gdy Ankara nalega na omawianie wszystkich kwestii, w tym dotyczących przestrzeni powietrznej i wysp na Morzu Egejskim.

Pomimo tych technicznych sporów obie strony wyrażają ostrożny optymizm, potwierdzający nastawienie przywódców obu krajów, wyrażane przez nich w zeszłym tygodniu. Premier Grecji Kyriakos Micotakis mówił, że Grecja podejdzie do rozmów z nadzieją, ale "bez naiwności", a prezydent Turcji Tayyip Erdogan zapowiadał, że wznowienie rozmów zwiastuje nową erę.

Kolejne spotkanie delegacji obu krajów ma odbyć się w Atenach, jednak o terminie na razie nie poinformowano.

PAP - mini

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 4
Reklama
lele
środa, 27 stycznia 2021, 07:31

W końcu...

panisko14
wtorek, 26 stycznia 2021, 17:06

Jak można rozmawiać z urzędnikami kraju, którego bojówki dokonują w XXI wieku zbrodni wojennych i to na kilku frontach (Syria, Libia, Karabach)

Oto
środa, 27 stycznia 2021, 09:25

Po pierwsze Turcja sąsiaduje z Syrią i wg prawa międzynarodowego ma prawo interweniować gdyż istnieje zagrożenie z powodu trwającej od lat wojny domowej. Po drugie Turcja została oficjalnie zaproszona przez uznawany przez ONZ libijski rząd, stąd jej obecność w Libii jest całkiem rozsądna i legalna. Po trzecie Górski Karabach oficjalnie uznawany jest za terytorium Azerbejdżanu, który był pod armeńską okupacją. Turcja jako sojuznik Azerbejdżanu dostarczyła Azerbejdżanowi sprzęt wojskowy oraz pomoc humanitarną jednak nie wzięła bezpośredniego udziału w tym konflikcie. Także ty lepiej patrz na innych co przenieśli "demokrację" do wielu państw na świecie.

dim
środa, 27 stycznia 2021, 04:40

Ale to chodzi o pozory, że strony "rozmawiają". Pod naciskiem Unii i USA. Którym zresztą też chodzi tylko o pozory, ponieważ jasne, że wolą dalej sprzedawać stronom broń, za dziesiątki miliardów, niż składać im gratulacje, że ta broń nie jest już potrzebna. Innymi słowy, Grecy skłonni są precyzyjnego wytyczenia granic wód terytorialnych obu państw, wobec rozszerzenia ich pasa. W roku popisywania Traktatu Lozańskiego (1923), wody terytorialne powszechnie na świecie, był to pas 3-milowy. Gdy strona turecka stoi na stanowisku, że Traktat Lozański jest w ogóle nieaktualny, a należy im się wszędzie połowa morza i to licząc same tylko granice kontynentalne, bez wysp. A żeby było fajniej, prawie 190 greckich wysp, w tym 18 czy 19 normalnie, na stałe zamieszkałych, od tysiącleci przez Greków, Turcja określa jako dziś jako "pozostające pod nielegalną grecką okupacją". Czyli o jakim "optymizmie" można tu mówić ? A propos, to Grecy latem odbiorą 6 nowiutkich Seahawk'ów, jako przeciwwagę dla 6 nowych, tureckich okrętów podwodnych projektu 214. I tu jeszcze ta ...paranoja... że Niemcy wadliwie zaprojektowali te okręty (ale to głęboko wadliwie !), Grecy je poprawiali (Niemcy w końcu zapłacili za prace projektowe i wykonawstwo, Grecja za materiały)... a teraz niemiecka firma zabrała tych Greków "ze sobą" na budowy kolejnych takich okrętów, już o zmienionych nawet zewnętrznych wymiarach geometrycznych... I w Grecji nie jest ujawniane, w jakim kraju ci fachowcy pracują, ale takie okręty buduje się aktualnie głównie w Turcji.

Tweets Defence24