Technologie

Wielka Brytania wyda 1,3 mld funtów na poligony. A Polska? [KOMENTARZ]

Fot. Royal Navy
Fot. Royal Navy

Brytyjskie władze zapowiedziały bardzo konkretny zastrzyk gotówki w poligony, służące wojsku do testowania i ewaluacji sprzętu oraz treningu. Zgodnie z zapowiedziami sekretarza obrony, będzie on wynosił 1,3 mld funtów. Inwestycje Brytyjczyków pokazują, jak ważne jest rozwijanie nowoczesnej infrastruktury niezbędnej dla wojska i przemysłu zbrojeniowego.

Dodatkowe finansowanie związane jest z obowiązującą, a wartą 5,6 mld funtów, 25-letnią umową z firmą QinetiQ (z 2003 roku), zajmującą się testowaniem sprzętu - jak podkreślają brytyjskie władze - od systemów rakietowych, po czujniki podwodne. Ponad miliard funtów trafi "na konta" 16 ośrodków testowych na terenie kraju, podległych brytyjskiemu resortowi obrony, a objętych modernizacją w ramach kwietniowej "noweli" do długoterminowego kontraktu.

Zapewnienie, że nasz innowacyjny sprzęt jest wypróbowany i przetestowany, zanim zostanie wysłany na linię frontu, ma kluczowe znaczenie dla zdolności naszego wojska.

Gavin Williamson, minister obrony UK

Jak podkreślił brytyjski minister obrony, inwestycja zapewnić ma nie tylko, że na wyposażenie wojska trafi sprawdzony i godny zaufania sprzęt, ale również wesprze ona zatrudnienie. Na liście programów, których testy zostaną wsparte przez ogłoszone właśnie dofinansowanie, znajdują się ważne i głośnie projekty. Dzięki przyznanym środkom otrzymają one wsparcie co najmniej do 31 marca 2028 roku. Chodzi tu m.in. o programy dotyczące lotniskowców typu Queen Elizabeth oraz strategicznych okrętów podwodnych klasy Dreadnought. Część finansowania zostanie skierowana na wydatki bieżące związane z utrzymaniem infrastruktury, czy wynagrodzenia personelu.

Czytaj też: Miliardy funtów na brytyjskie okręty podwodne

Resort obrony uzgodnił też z QinetiQ inwestycje na kwotę 190 mln funtów. Środki te przeznaczone zostaną na poprawę sprawności działania i odporności poligonów testowych oraz zapewnienie pełnej operacyjności takich brytyjskich ośrodków, jak MOD Pendine w Walii, MOD British Underwater Test and Evaluation Centre (BUTEC) w Szkocji, czy MOD Boscombe Down w samej Anglii. 

Zgodnie z informacjami publikowanymi przez Qinetiq, inwestycje w ramach kontraktu z resortem obrony zakładają m.in. 

  1. pomiar hałasu i sygnatur elektromagnetycznych w celu zwiększenia zdolności "stealth" okrętów, okrętów podwodnych i samolotów, umożliwiając im lepsze unikanie wykrywania;
  2. naziemną ocenę walki elektronicznej, systemów łączności i zaawansowanych systemów uzbrojenia, aby umożliwić zachowanie przewagi operacyjnej;
  3. nowy "kręgosłup" testów cyfrowych i ewaluacji. Celem jest przyspieszenie przetwarzania krytycznych danych i powiązanych danych, aby umożliwić jednoczesne prowadzenie testów w wielu lokalizacjach, co jest niezbędne do obsługi nowych, złożonych zdolności obronnych.

Zakres tych inwestycji pod względem kwoty zbliżony jest do wartości istotnych programów modernizacyjnych w SZ Wielkiej Brytanii i poza nimi. Przykładowo, potencjalny zakup ponad 2700 pojazdów opancerzonych typu JLTV miał kosztować Wielką Brytanię do 1,035 mld USD, czyli mniej niż 900 mln funtów. To, że Brytyjczycy przeznaczają tak znaczne środki na rozbudowę bazy poligonowej jest wynikiem troski zarówno o własną armię, jak i o przemysł zbrojeniowy.

Rozbudowana baza poligonowa jest niezbędna, aby sprawdzać możliwości uzbrojenia nowej generacji, często o dużym zasięgu ognia, czy skomplikowanego, wykorzystującego środki walki elektronicznej, rozpoznania elektronicznego itd. Jeżeli prowadzone są projekty rozwojowe w tych obszarach, ale bez oparcia się o własną, dobrze funkcjonującą bazę poligonową, są one narażone na wzrost kosztów, ale i opóźnienia. "Kolejka" do zagranicznych ośrodków poligonowych jest z reguły długa, z uwagi na niedostatki infrastruktury, z którymi zmaga się cała Europa.

W tym miejscu warto zadać pytanie o to, jak sprawa wygląda w Polsce. Nie ma wątpliwości, że planowane, a nawet już realizowane programy wymagają wzmocnienia infrastruktury. Wiadomo na przykład, że testy haubic Krab na maksymalnej donośności 40 km musiały odbywać się na Słowacji. Mogły tam się odbyć, bo tamtejsze prawo - w przeciwieństwie do polskiego - pozwala na to, by pociski odbywały część lotu nad niezamieszkanym terenem cywilnym. Czasem nie trzeba więc miliardowych inwestycji, a odważnego podejścia do przepisów i możliwości ich zmian.

Oczywiście nie można mówić, że w tym obszarze nic się nie dzieje. Przykładowo, od 2017 roku na poligonie morskim w Ustce można wykonywać strzelania artyleryjskie na odległość ponad 30 km, wcześniej nie było to możliwe. Z drugiej strony nie jest to tylko polski problem - powszechnie wiadomo, że na przykład Niemcy są zmuszeni organizować strzelania rakietowe Patriot i GMLRS poza terenem własnego kraju. Nie zmienia to faktu, że równolegle z wprowadzaniem nowego sprzętu, MON i Wojsko Polskie powinny zwiększać inwestycje w infrastrukturę, aby móc badać sprzęt oraz szkolić żołnierzy na terenie kraju.

Marta Rachwalska, Jakub Palowski

Komentarze