- WIADOMOŚCI
Chińska technologia w brytyjskim wojsku pod lupą
Brytyjskie Ministerstwo Obrony nie potrafi określić, ile chińskich drukarek 3D wykorzystywanych jest do produkcji sprzętu wojskowego dla armii, marynarki i lotnictwa. Sprawa wywołała burzę wśród ekspertów ds. bezpieczeństwa, którzy ostrzegają przed rosnącym wpływem technologii z Chin na zachodnie systemy obronne.
Kontrowersje dotyczą przede wszystkim urządzeń firmy Bambu Lab. Sprzęt tej marki miał być używany przez brytyjskich żołnierzy do tworzenia elementów dronów, w tym maszyn określanych jako drony samobójcze. Problem polega jednak nie tylko na samym wykorzystaniu chińskiej technologii, ale również na tym, że resort obrony nie prowadzi centralnego rejestru takich urządzeń.
Minister obrony Luke Pollard przyznał, że drukarki 3D są częścią programów testowych i eksperymentalnych, dlatego informacje o ich liczbie i lokalizacji nie są przechowywane w jednym systemie. Takie podejście jest wyjątkowo niebezpieczne w czasie rosnących napięć geopolitycznych. Chińskie prawo może zobowiązywać tamtejsze firmy technologiczne do przekazywania danych władzom w Pekinie. Oznacza to ryzyko pozyskania informacji dotyczących projektów wojskowych, metadanych czy sposobu użytkowania urządzeń. Można tą sytuację porównać do oddania kluczy do systemów bezpieczeństwa.
Zobacz też

Jak podaje „Daily Mail”, Stany Zjednoczone zdecydowały się już wcześniej usunąć chińskie drukarki 3D z wojskowych łańcuchów dostaw. Waszyngton uznał, że potencjalne zagrożenia związane z cyberbezpieczeństwem są zbyt duże, by korzystać z takich urządzeń w strukturach obronnych.
Dodatkowe obawy budzi dominacja Chin na rynku drukarek 3D. Według przedstawicieli branży, chińskie firmy kontrolują nawet 95 procent światowego rynku. Urządzenia są sprzedawane bardzo tanio, czasem nawet poniżej kosztów produkcji, co ma pozwolić Pekinowi na eliminację konkurencji i uzależnienie zagranicznych odbiorców od chińskiej technologii.
Josef Prusa, szef czeskiej firmy produkującej drukarki 3D, ostrzegł, że Europa praktycznie utraciła własne alternatywy technologiczne. Podkreślił również, że brak wiedzy o liczbie używanych urządzeń stoi w sprzeczności z zapewnieniami brytyjskiego resortu obrony o zachowaniu pełnego bezpieczeństwa sieci wojskowych.
Do sprawy odnieśli się także przedstawiciele NATO. Raimond Kaljulaid z estońskiej delegacji przy Sojuszu podkreślił, że wykorzystywanie chińskich technologii w krytycznych obszarach obronności powinno być ograniczane, ponieważ może tworzyć luki trudne do kontrolowania podczas potencjalnego konfliktu.
Brytyjskie Ministerstwo Obrony zapewnia, że wszystkie wrażliwe dane są odpowiednio chronione, a wykorzystywane drukarki nie są podłączone do wojskowych sieci obronnych. Mimo tych deklaracji dyskusja wokół bezpieczeństwa technologicznego i zależności od chińskich dostawców w Europie prawdopodobnie będzie się nasilać.


WIDEO: No to lecimy - zobacz gdzie!