- WIADOMOŚCI
A-10 „jednorożec”. Zwiastun przyszłej wojny?
Pojawiły się fotografie samolotu pola walki A-10 z sondą do tankowania umożliwiającą mu pobieranie paliw z przewodów giętkich. Poza zmianą sylwetki kultowej maszyny rodzi to wiele teorii na temat przyszłego pola walki i ewentualnej wojny na Pacyfiku.
Autor. Sgt Charles Givens, USAF
Jak każdy samolot Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych, A-10 to maszyna przystosowana do pobierania paliwa w locie ze sztywnego bomu, a zatem na dużej wysokości i przy wykorzystaniu dużych odrzutowych samolotów tankowania powietrznego w rodzaju KC-135 Stratotanker, KC-46 Pegasus czy A300 MRTT.
Portal The Warzone przypuszcza, że obecne przystosowanie do tankowania także z przewodów giętkich nie dotyczy wyłącznie A-10, ale także innych samolotów bojowych US Air Force. Ma to na celu zwiększenie elastyczności prowadzenia operacji lotniczych i umożliwienie tankowania na małych wysokościach z samolotów takich jak odpowiednio przystosowany C-130 Hercules albo przyszły tankowiec nowej klasy. Jeśli chodzi o te ostatnie, poszukiwana jest maszyna w programie Next Generation Air-refueling System (NGAS), znany także jako KC-Z. W programie tym może wygrać po raz kolejny Boeing z KC-46A Pegasus, ale w roli tej proponowany jest też brazylijski KC-390, do którego Embraer wspólnie z Northrop Grummanem chcą stworzyć dodatkowo sztywny bom tankujący. Samolot taki mógłby prowadzić misje uzupełniania paliwa na małej wysokości.
Przystosowanie samolotów bojowych do tankowania z Herculesów to ruch niemający wiele wspólnego z obecnym konfliktem w Zatoce Perskiej. Wydaje się, że chodzi o teatr Pacyfiku i możliwą wojnę przeciwko Chinom. Obecnie coraz bardziej jasne staje się, że klasyczne samoloty tankowania powietrznego – operujące na dużych wysokościach i przy użyciu bomów – będą dla Chińczyków łatwe do wykrycia. W mniejszej odległości od pola bitwy maszyny takie będą mogły padać ofiarą chińskich pocisków ziemia-powietrze, a także pocisków powietrze-powietrze dużego zasięgu odpalanych przez chińskie samoloty czwartej generacji, takie jak np. J-16. Z kolei na większych odległościach mogą na nie polować trudnowykrywalne chińskie myśliwce piątej generacji J-20.
Amerykanie przez lata chcieli odpowiedzieć na ten problem w typowo „amerykański sposób”. Pojawiły się wizje tworzenia maszyn tankowania powietrznego z cechami stealth. A zatem kolejnych bardzo kosztownych samolotów, których stworzenie jest obarczone dużym ryzykiem i nie wiadomo, jak długo mogłoby potrwać. Z maszyn tych USA nie rezygnuje całkowicie, jednak istnieje znacznie tańszy i oparty na rozwiązaniach „z półki” sposób na posiadanie trudnych do wykrycia maszyn tankowania powietrznego. Są to właśnie maszyny z przewodami giętkimi, które operują nisko, więc poniżej horyzontu dla radarów przeciwnika. Są to samoloty łatwo dostępne, bo można stworzyć je chociażby poprzez instalowanie pakietów na samolotach C-130 Hercules. Są to maszyny służące w siłach zbrojnych USA w setkach egzemplarzy. Długofalowo można też zamówić relatywnie tanie i bardziej elastyczne (mające też bom) samoloty KC-390.
Małe tankowce o cechach średniej wielkości samolotów transportowych (zaprojektowanych z myślą o lotniskach polowych i operowania z terenu przygodnego) będą też znacznie łatwiej mogły być rozśrodkowane i operować z niewielkich baz na niewielkich wyspach tzw. pierwszego łańcucha. Przy okazji lub zamiennie będzie można je też wykorzystywać do zaopatrywania pododdziałów Marines i sojuszniczych, które będą na tych wyspach utrzymywały obecność, w tym np. w zakresie wykorzystania pocisków przeciwokrętowych.


WIDEO: Offset czy „offset”? Miliony na Jelcza, miliardy na Apache | Defence24 Week #153