Reklama
  • WIADOMOŚCI

Rosja, fałszywa flaga i atak na kraje bałtyckie?

Czy Rosja w najbliższym czasie może przeprowadzić operację pod fałszywą flagą na terytorium jednego z państw bałtyckich? W ostatnich godzinach takie opinie coraz częściej pojawiają się w internecie.

Putin, Sarmat, Wojsko, Rosja, kosmos, technologia
Autor. Kremlin.ru

Intensyfikacja incydentów związanych z dronami naruszającymi przestrzeń powietrzną krajów bałtyckich sprawia, że coraz częściej w sieci kolportowane są treści wskazujące na to, że Rosja może spróbować wywołać kryzys w jednym z państw wschodniej flanki NATO.

Reklama

Portal GeoInsider wskazuje, że rosyjski ambasador przy ONZ miał powiedzieć podczas ostatniej Rady Bezpieczeństwa o rzekomym udostępnianiu przez Łotwę terytorium dla Ukrainy do wystrzelenia dronów mających zaatakować obiekty znajdujące się na terenie Federacji Rosyjskiej.

„Moskwa od tygodni publicznie buduje narrację, że państwa bałtyckie pozwalają na ataki dronami ze swoich terytoriów przeciwko Rosji. Wzór pasuje do sposobu, w jaki Moskwa buduje preteksty: najpierw wewnętrzna narracja, potem ruch dyplomatyczny, a następnie operacyjny” – czytamy.

Do tweeta odniósł się m.in. prof. Andrew Michta, który stwierdził, że możemy mieć do czynienia z przygotowywaniem przez Rosję operacji pod fałszywą flagą w jednym z państw bałtyckich.

W podobnym tonie wypowiedział się jeden z łotewskich eurodeputowanych, Rihards Kols.

„Rosyjska SVR (Służba Wywiadu Zagranicznego) poinformowała świat, że ukraińscy operatorzy dronów stacjonują w bazach wojskowych w Adaži, Selonii, Lipawie, Dyneburgu i Jēkabpils. Zagrożono „sprawiedliwą odpłatą” – podobnie jak zrobił to właśnie rosyjski ambasador przy ONZ. To niezdarna operacja informacyjna zaprojektowana z bardzo konkretnym celem. (…) Ta operacja SVR nie jest ostrzeżeniem. Ale może być pretekstem” – napisał.

Trochę inaczej do sprawy podszedł Linas Kojala z litewskiego think tanku Geopolitics and Security Studies Center.

„Urzędnicy nie widzą dowodów na gwałtowny wzrost poziomu zagrożenia ani na rychłą akcję ze strony Rosji. Rosja obecnie nie ma na to możliwości. Ale „podkręca temperaturę” – mając nadzieję na rozprzestrzenienie strachu, niepokoju i niepewności. Zagrożenia są postrzegane jako próba odstraszenia państw bałtyckich od wspierania Ukrainy i ich podzielenia. Odzwierciedlają one również irytację Moskwy z powodu bolesnych ukraińskich ataków dronami oraz ogólnego przebiegu wojny, który ostatnio był niekorzystny dla Kremla” - podsumował.

Reklama
WIDEO: Trumpolog: blokada Ormuzu się nie uda | Premier Tusk w Korei Płd | Defence24Week #156
Reklama