„Sisu” i „kerksus”: północne inspiracje dla obrony powszechnej

28 czerwca 2020, 11:03
20200331194801-bd55e644-1024x683
Fot. Eesti Kaitsevägi, mil.ee

Wzrost zagrożeń, związanych nie tylko z ryzykiem konfliktu zbrojnego, ale też szeregiem innych niebezpieczeństw powoduje, że wiele państw, w tym Polska, szuka możliwości budowy powszechnego systemu bezpieczeństwa, angażującego armię oraz wszystkie inne zasoby społeczeństwa i państwa. Liczne sprawdzone rozwiązania w zakresie obrony powszechnej, nazywanej też totalną, mają do zaoferowania Finlandia i Estonia – pisze Piotr Szymański, analityk bezpieczeństwa regionalnego Ośrodka Studiów Wschodnich.

System bezpieczeństwa narodowego to nie tylko przyciągające uwagę mediów wydarzenia związane z modernizacją sił zbrojnych i sojuszniczą obecnością na terytorium kraju. W Polsce powoli rośnie świadomość, że na „układ odpornościowy” państwa powinny składać się również te mniej spektakularne zdolności, takie jak obrona cywilna, zapewniająca należytą ochronę mieszkańców w sytuacjach kryzysowych, czy bezpieczeństwo dostaw na potrzeby gospodarki i wojska.

Do szerszego spojrzenia na bezpieczeństwo państwa i społeczeństwa zmuszają nie tylko hybrydowe zagrożenia ze strony Rosji, ale też kryzys klimatyczny, o którym dają znać susze i pożary, czy trwająca pandemia wirusa SARS-CoV-2. Ta ostatnia przypomniała krajom NATO i Unii Europejskiej między innymi o znaczeniu zapasów kryzysowych w służbie zdrowia, kontroli łańcuchów produkcyjno-logistycznych i walki z dezinformacją.

W stronę całościowego podejścia do bezpieczeństwa

Nowe myślenie, w duchu bardziej kompleksowego i całościowego podejścia do bezpieczeństwa, znalazło wyraz w opublikowanej w maju nowej Strategii Bezpieczeństwa Narodowego. Jednym z jej priorytetów jest budowa polskiego systemu obrony powszechnej, opartego na wysiłku całego narodu. Oznacza to zaangażowanie nie tylko administracji centralnej i samorządowej, ale też szkół, wspólnot lokalnych, sektorów prywatnego i pozarządowego oraz obywateli. Słowem sytemu, w którym instytucje i zwykli ludzie wiedzą jak reagować w różnych sytuacjach kryzysowych i mają ku temu odpowiednie narzędzia i niezbędne przygotowanie.

Z tej perspektywy ważnym punktem strategii jest zapowiedź stworzenia zintegrowanego modelu zarządzania bezpieczeństwem państwa, łączącego funkcjonujące dotychczas oddzielnie obszary obrony narodowej, zarządzania kryzysowego i cyberbezpieczeństwa. W tym celu 1 czerwca Rada Ministrów powołała międzyresortowy zespół do spraw opracowania projektu ustawy o zarządzaniu bezpieczeństwem narodowym. Ma ona umożliwić lepszą koordynację działań podmiotów odpowiedzialnych za nasze bezpieczeństwo – od szczebla resortowego do samorządowego – między innymi poprzez powołanie ponadresortowego komitetu ds. bezpieczeństwa.

Dodatkowo strategia powraca do planów stworzenia powszechnego systemu ochrony ludności w oparciu o długo oczekiwaną ustawę o obronie cywilnej. Na fundamentalne braki w tym zakresie wskazywał między innymi raport Najwyższej Izby Kontroli ze stycznia 2019 roku.

Obrona powszechna na bliskiej i dalekiej północy

Wiele sprawdzonych rozwiązań w zakresie obrony powszechnej, nazywanej też totalną, mają do zaoferowania Finlandia i Estonia. Finlandię wyróżnia najdłuższa nieprzerwana tradycja całościowego podejścia do bezpieczeństwa spośród państw nordyckich, zakorzeniona w jej kulturze strategicznej i uwarunkowaniach społeczno‑historycznych, ze stoczoną przez 80 laty wojną zimową na czele. Estonia zaś rozpoczęła wdrażanie koncepcji całościowej obrony narodowej wcześniej niż pozostałe kraje bałtyckie – już w 2008 roku (w związku z rosnącym poczuciem zagrożenia ze strony Rosji).

W Finlandii zdolność do radzenia sobie z zagrożeniami i kryzysami symbolizuje robiące międzynarodową karierę fińskie słowo sisu, oznaczające siłę woli i wytrwałość. Symbolem aspiracji Estonii w zakresie całościowego podejścia do bezpieczeństwa jest estoński neologizm kerksus, oznaczający odporność.

image
Fot. Eesti Kaitsevägi, mil.ee

 

Mocnymi stronami fińskiego systemu bezpieczeństwa całościowego są obrona cywilna i scentralizowany mechanizm zapewniania bezpieczeństwa dostaw. Finlandia dysponuje rozbudowaną siecią schronów, mogącą przyjąć 65% mieszkańców, które na co dzień wykorzystywane są jako miejsca użyteczności publicznej (parkingi, hale sportowe, stacje metra). Za utrzymanie zapasów kryzysowych na potrzeby produkcji energii i żywności, służby zdrowia czy prowadzenia działań zbrojnych odpowiada Narodowa Agencja Dostaw Awaryjnych (NESA), której działalność finansowana jest ze specjalnego podatku.

Dzięki temu Finlandia magazynuje największe rezerwy ropy naftowej w przeliczeniu na dzienną konsumpcję w całej Unii Europejskiej. Znakami rozpoznawczymi Finlandii są też Kursy Obrony Narodowej, które od 1961 roku służą jako platforma spotkań kierownictwa wojskowego z liderami społeczeństwa obywatelskiego, biznesu, administracji i samorządów, a także Narodowe Stowarzyszenie Szkolenia Obronnego, organizujące ochotniczą aktywność pro-obronną w formie dodatkowych ćwiczeń i szkoleń dla rezerwistów i zainteresowanych obywateli.

Estonia natomiast specjalizuje się w cyberbezpieczeństwie i e-administracji. Ma duże doświadczenie w zwalczaniu rosyjskiej dezinformacji, z którą mierzy się nieprzerwanie od trzydziestu lat, oraz we wspieraniu działań sił zbrojnych i policji przez ochotników z obrony terytorialnej (Liga Obrony, Kaitseliit), liczącej 26 tysięcy członków.

Od 2018 roku wdraża też nową koncepcję obrony cywilnej, koncentrując się na podnoszeniu świadomości społecznej, edukacji i powiadamianiu o zagrożeniach. Ponadto, po rosyjskiej agresji na Ukrainę w 2014 roku, Estonia dokonała gruntownego przeglądu aktów prawnych, w oparciu o które funkcjonuje jej system bezpieczeństwa całościowego. Ich nowelizacja uprościła, ujednoliciła i przyśpieszyła procesy decyzyjne, znosząc podział na kierowanie obroną narodową w czasie pokoju i wojny.

Koronawirusowy crash test

Czy oznacza to, że systemy bezpieczeństwa całościowego obu państw, w szczególności Finlandii, należy uznać za modelowe i kompletne? Kryzys wywołany pandemią pokazał, że borykały się one z podobnymi trudnościami co inne kraje. W Finlandii, która w marcu po raz pierwszy w czasie pokoju otworzyła swoje magazyny rezerw materiałowych, braki w sprzęcie ochronnym dla personelu medycznego wystąpiły już po kilkunastu dniach – na ironię zaraz po tym, jak dziennik New York Times okrzyknął ją krajem, który nie musi martwić się o maseczki.

Ze stanowiska musiał ustąpić szef Narodowej Agencji Dostaw Awaryjnych. Finlandia nie uniknęła też błędów proceduralno-administracyjnych, przez co nie dołączyła na czas do unijnego przetargu na środki ochronne, a także nieprawidłowości przy udzielaniu państwowej pomocy dla przedsiębiorców czy politycznej „próby sił” między premier Saną Marin a prezydentem Saulim Niinistö na kanwie podziału ról w zarządzaniu kryzysem pandemicznym.

Z kolei w Estonii brak odpowiednich cywilnych rezerw maseczek medycznych sprawił, że swoje zapasy musiały zużyć siły zbrojne. W ramach wyciągania pierwszych wniosków z reakcji estońskich struktur państwowych na pandemię, w Tallinnie trwają dyskusje na temat konieczność stworzenia krajowej agencji rezerw materiałowych (jak w Finlandii), wyszkolenia rezerwowego personelu dla służb mundurowych oraz reformy i dofinansowania straży granicznej. 

Fińsko-estoński fenomen

Na czym zatem polega fenomen całościowego podejścia do bezpieczeństwa w Finlandii i Estonii? Po pierwsze elity polityczne obu krajów charakteryzuje umiejętność budowania ponadpartyjnego konsensusu dla wzmacniania odporności państwa i społeczeństwa, co zapewnia możliwość realizacji długofalowych planów rozwoju systemu obrony powszechnej. Towarzyszy temu szerokie zaangażowanie obywateli w kwestie obronności (pobór, ćwiczenia dla rezerwistów, formacje ochotnicze), demonstrujące wolę obrony niepodległości i stanowiące element aktywności społeczeństwa obywatelskiego.

image
Fot. Eesti Kaitsevägi, mil.ee

 

Po drugie, decydenci na północnym i południowym brzegu Zatoki Fińskiej wychodzą z założenia, że teoria, choć ważna, jest niewystarczająca. Praktyka to przede wszystkim różnego typu ćwiczenia, takie jak niezapowiedziane powoływanie rezerwistów w Estonii (testujące zdolność mobilizacji pododdziałów wielkości batalionu), ćwiczenia rezerwy w Finlandii (niemal 20 tysięcy żołnierzy rocznie) czy unikalne fińskie ćwiczenia zarządzania poważnymi przerwami w dostawach energii (VALVE). W 2014 roku polegały one na odcięciu ponad 60-tysięcznego Rovaniemi od zaopatrzenia w energię przy równoczesnym uruchomieniu alternatywnych dostaw z elektrowni wodnych w północnej Finlandii.

Po trzecie, fiński i estoński system bezpieczeństwa angażują całość administracji centralnej. Każdy resort ma swoje obowiązki na czas kryzysu i wojny oraz uczestniczy w planowaniu i ćwiczeniach. W Finlandii rolę koordynującą odgrywa Komitet Bezpieczeństwa, działający przy ministerstwie obrony (w jego skład wchodzą przedstawiciele kancelarii premiera i prezydenta, jedenastu ministerstw, służb mundurowych i sektora pozarządowego), a w Estonii Biuro Koordynacyjne do spraw Bezpieczeństwa i Obrony Narodowej w kancelarii premiera. W Finlandii w każdym resorcie utworzono stanowisko odpowiedzialne za „gotowość kryzysową”.

Wreszcie – głównie w przypadku Finlandii – koncepcja bezpieczeństwa całościowego stanowi część filozofii funkcjonowania instytucji publicznych (good governance), przewidującej ważną rolę i rozległe zadania dla państwa w sferze bezpieczeństwa. Podejście to wyrosło na gruncie nordyckiego modelu państwa dobrobytu z rozbudowaną funkcją opiekuńczą i redystrybucyjną względem mieszkańców, wzmacniającą zaufanie na linii obywatel-państwo (kluczowe w sytuacjach kryzysowych).

Na przykładzie Finlandii dostrzec można też znaczenie inwestycji w kapitał społeczny, między innymi poprzez edukację. Przykładem może być organizacja szkolnych warsztatów, przygotowujących młodzież do krytycznego korzystania z mediów. Ten kapitał społeczny stanowi jeden z fundamentów systemu bezpieczeństwa całościowego, ponieważ kształtuje zdolność narodu do nieustannej adaptacji w świecie, którego immanentną cechą jest kryzys (klimatyczny, migracyjny, epidemiczny, demograficzny, gospodarczy).

Przygotowania do zimy

Fińscy eksperci zajmujący się problematyką obronności żartują, że przed rosyjską aneksją Krymu system bezpieczeństwa całościowego Finlandii był postrzegany przez obcokrajowców jako anachronizm. Mała i peryferyjnie położona Finlandia, utrzymująca zdolność do mobilizacji kilkuset tysięcy żołnierzy (obecnie 280 000) i drążąca kolejne schrony w dobie odległych pozaeuropejskich operacji na różnych frontach globalnej walki z terroryzmem, wydawała się być kompletnie oderwana od pozimnowojennej rzeczywistości.

Wzrost aktywności militarnej Rosji w regionie Morza Bałtyckiego i powrót rywalizacji mocarstw sprawiły jednak, że Helsinki coraz częściej odwiedzane są już nie jako skansen europejskiej obronności, a jako laboratorium nowatorskich rozwiązań w zakresie wzmacniania odporności państwa i społeczeństwa na współczesne zagrożenia.

Dyrektor estońskiego think-tanku ICDS – Sven Sakkov – w swojej analizie z 2019 roku, nawiązującej do serialu „Gra o Tron”, używa zawołania rodu Starków (Nadchodzi zima!) jako metafory erozji ładu międzynarodowego. Zwraca przy tym uwagę, że to właśnie zahartowani ludzie północy byli najlepiej przygotowani na zbliżający się kryzys.

Piotr Szymański

Autor jest analitykiem w programie bezpieczeństwa regionalnego Ośrodka Studiów Wschodnich. Niedawno opublikował raport: Nowe pomysły na obronę totalną. Bezpieczeństwo całościowe w Finlandii i Estonii.

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 97
Reklama
Marcin
piątek, 3 lipca 2020, 02:15

Zanim zaczniemy brac przykład z Finlandii w zakresie obrony powszechnej warto przestudiować jej geografię. Finlandia ma powierzchnię 337 030 km² czyli większa od Polski przy populacji 5,6 miliona. Finlandia jest najbardziej zalesionym krajem Europy, lasy zajmują tam 74% powierzchni kraju czyli 235 tys. kilometrów kwadratowych!!! Reszta to bagna oraz 66 tysięcy jezior. Linia brzegowa to 1200 km. Do tego 180 tys.!!!! wysp z czego 6757 wysp o powierzchni 1552,56 km² w archipelagu Alandzkim. Gęstość zaludnienia 16 osób na km². Jak juz to sobie wyobrazimy to możemy zacząć dyskusję o o systemie obrony zastosowanym w Finlandii i o tym czy w naszych warunkach geograficznych ma on jakikolwiek sens.

marian
piątek, 3 lipca 2020, 10:51

Czyli według Pana Niemcy nigdy nie mieli szans na zwycięstwo ze związkiem radzieckim. Ruskie przecież mogli rozproszyć się po tundrze.

Marcin
sobota, 4 lipca 2020, 01:19

Zapewne miał Pan na mysli tajgę bo tundra to bezdrzewna formacja roślinna kształtująca się w zimnym klimacie strefy arktycznej. Co do Pana wniosku o szansach Niemców w Rosji to zupełnie nie rozumiem w jaki sposób wyprowadził Pan taką tezę na podstawie mojego komentarza. Nic takiego nie napisałem.

Nomen_nescio
wtorek, 30 czerwca 2020, 11:50

Najlepszą ochrona kraju przed wrogiem zewnętrznym i wewnętrznym jest karabin w domu każdego obywatela który został przeszkolony jak go używać.

Marcin
sobota, 4 lipca 2020, 01:24

Zamierz a się Pan ostrzeliwać z okna czy z balkonu??? Czy będzie Pan także strzelał z karabinu do czołgów i samolotów. Czu nie sądzi Pan, ze inwestowanie miliardów, w lotnictwo, artylerię, wozy bojowe, rakiety jest pozbawione sensu skoro wojny wygrywa się karabinami?

marian
sobota, 4 lipca 2020, 11:29

Proszę Pana, w czasie wojny największym zagrożeniem dla cywilów nie są czołgi i samoloty wroga, a bandyci, szabrownicy, dezerterzy, gwałciciele, i cała reszta szumowin dla których zamęt wojenny jest rajem. Oni broń będą mieli, a zwykły obywatel? Czy Wy, przeciwnicy dostępu do broni tego nie rozumiecie?

Marcin
poniedziałek, 6 lipca 2020, 01:12

W pierwszym komentarzu pisał Pan o wrogu zewnętrznym i wewnętrznym. W drugim za największe zagrożenie uznał Pan juz tylko wroga wewnętrznego. Nie jestem przeciwnikiem dostępu do broni a jedynie przeciwnikiem posiadania broni w celu kompensowania poczucia wyimaginowanego zagrożenia i lęku. Strzelectwo sportowe lub rekreacyjna czy tez kolekcjonerstwo to fajne hobby i nie mam nic przeciwko znacznym ułatwieniom w dostępie do broni do celów hobbystycznych. Ale jeśli ktoś chce mieć w domu arsenał do obrony przed szabrownikami na czas wojny to jest dla mnie niepokojące i nieracjonalne.

obywatel
poniedziałek, 29 czerwca 2020, 21:46

Czego może oczekiwać ode mnie państwo, które nie dając mi broni nie pozwala mi bronić rodziny i domu? Moją bronią jest ucieczka

Drajkutek
czwartek, 2 lipca 2020, 11:26

Przecież możesz kupić sobie sam. Za 7K masz już niezłego AR i Glocka.

marian
czwartek, 2 lipca 2020, 22:25

A może dał w ryja sąsiadowi, który obrażał jego żonę, i nie może?

JK
wtorek, 30 czerwca 2020, 11:27

Dać każdemu broń w zamian ograniczyć prawo wyborów,,ewentualnie'' kupic sobie

wtorek, 30 czerwca 2020, 10:32

Tu nawet nie chodzi o to, że państwo ma dawać broń. Niech ono pozwoli kupić mi tę broń za za moje pieniądze. Wtedy zyska we mnie wiernego obrońcę.

Drajkutek
czwartek, 2 lipca 2020, 17:58

Zdobycie pozwolenia na broń jest łatwiejsze od zdania egzaminu na prawo jazdy. Jeszcze.

Clint E.
piątek, 3 lipca 2020, 01:53

Myli się Pan. W Polsce to długa, żmudna i kosztowana procedura. Wymaga spełnienia wielu wymagań formalno-prawnych, zaświadczeń, wywiadu środowiskowego. Posiadania zdolności fizycznej i psychologicznej do posiadania broni, którą potwierdza orzeczenie lekarskie i psychologiczne, uzyskania opinii Komendanta Komisariatu Policji odpowiedniej do naszego miejsca zamieszkania. Przy maksymalnym wariancie koszt pozwolenia może wynosić nawet 2456 zł.Zgodnie z ustawą osoba, która stara się o otrzymanie pozwolenia, musi także przejść egzamin przed specjalnie powołaną przez Policję komisją. Składa się on zarówno z części teoretycznej, jak i praktycznej. itd itp. Pełny -szczegółowy opis warunków i procedur zajmuje kilka stron. Średnio potrzeba na to pół roku choć niektóre kluby aklamują się ze sprawę da się załatwić w dwa miesiące.

marian
piątek, 3 lipca 2020, 10:58

Pan "Drajkutek" opisuje sytuację, kiedy ktoś ze strzelectwa zrobił swoją pasję. Nie liczy wtedy do kosztów uzyskania i utrzymania pozwolenia wszystkich kosztów związanych z przygotowaniem do egzaminu. A tylko w wyjątkowych sytuacjach będzie to tylko 100 - 200 zł i trzy dni nauki.

Drajkutek
piątek, 3 lipca 2020, 09:42

Myli się Pan. Zrobiłem pozwolenie na broń kolekcjonerską we wrześniu ubiegłego roku. Dość prosta procedura, a wybrałem trudniejszą opcję, bo egzamin na policji, nie w moim macierzystym związku. Dwa lata wcześniej moja córka zdawała egzamin na prawo jazdy - koszmar. Tak dla porównania. Uczyłem się do egzaminu tydzień, 5 dni pochodziłem na strzelnicę, bo policja odsiew robi pierwszego dnia na pistolecie (Walther P99, 6 strzałów, 15 metrów, min. 35 pkt.). Z 24 zdających ze mną na pistolecie poległo 4. Drugiego dnia na strzelnicy otwartej (strzelba, AKM, KBKS i Margolin) zdali wszyscy, zatem nie jest to trudna rzecz i proszę nie siać defetyzmu, tylko zrobić pozwolenie i kupować co się chce. No, prawie.

marian
piątek, 3 lipca 2020, 12:48

Dla jednego nietrudna, dla innego trudna. Ile pieniędzy wydał Pan na strzelnicy? Czy tak samo poradziłaby sobie samotna kobieta po sześćdziesiątce, która nigdy nie trzymała broni, a która czuje się zagrożona na swojej niewielkiej emeryturze, a nie stać jej na wyprowadzkę do bezpieczniejszej dzielnicy, a która potrzebuje tylko trafić w zbira włamującego się do mieszkania z pięciu metrów ze śrutówki.

Drajkutek
piątek, 3 lipca 2020, 19:10

Na strzelnicy: 5 dni x 60 zet 300 PLN, amunicja po 70 gr, jakieś 200 sztuk. Samotna kobieta po 60-tce raczej broni nie zechce, choć oczywiście mogę się mylić, ale skoro nigdy nie trzymała broni to i tak ktoś musi ją tej broni nauczyć, a to kosztuje. Sam egzamin i sprawy z nim związane są dla takiej samotnej damy do udźwignięcia finansowo mimo niewielkiej emerytury. Broni na NFZ raczej nie dostanie - i to jest w tej imprezie największy wydatek. Zapewne uzbrojeni będą zaprzyjaźnieni sąsiedzi, więc dadzą sobie radę, choć w czasach chaosu miasto to śmiertelna pułapka i z uzbrojonymi zbójami taka pani nie ma żadnych szans, ucieczka to najlepsze wyjście. Wszystko to są rzeczy do przejścia, tylko trzeba ruszyć tyłek sprzed komputera. Wg Ad Arma 20% Polaków deklaruje chęć posiadania broni, jakieś 7 milionów ludzi. Dlaczego zatem nie robią pozwoleń? Najczęściej chyba po prostu nie wiedzą, że można papiery zrobić dość łatwo, broń to ciągle jakieś tabu w naszym pięknym kraju frontowym. A dlaczego nie głosują na ludzi popierających szerokie posiadanie broni w Polsce? Nie mam pojęcia, być może uznają to za sprawę drugorzędną?

marian
piątek, 3 lipca 2020, 20:37

No to zazdroszczę ceny amunicji. W mojej okolicy wszyscy liczą sobie co najmniej podwójnie w porównaniu do ceny sklepowej, do tego z zaokrągleniem w górę. Do tego do najbliższej (publicznej) strzelnicy mam prawie godzinę jazdy, a do siedziby klubu jeszcze więcej. Nie każdy mieszka w mieście :( Oczywiście że przeciętna emerytka nie myśli o pompce pod łóżkiem. Ale prawo powinno działać dla wszystkich i uwzględniać różne sytuacje, inaczej jest to złe prawo, czyli biurokracja.

marian
czwartek, 2 lipca 2020, 22:13

Ale do kupna samochodu nie potrzebuję prawa jazdy, tylko do używania go w miejscach publicznych. Poza tym jak np. jeździsz na wózku, rawko (z ograniczeniami) dostaniesz, pozwolenia na pukawkę już nie. Do tego pozwolenie jest trochę drożej zrobić, chyba że już ze wszystkiego umiesz strzelać. Ale jeżeli dodać utrzymanie pozwolenia, to prawko wychodzi taniej i prościej (składki, osobostarty). Do tego aby kierować bezpiecznie autem z trzeba znać setki zasad, a do używania broni tylko cztery - BLOS. Gdzie tu jakaś równowaga?

mięso armatnie wstawsze z kolan
poniedziałek, 29 czerwca 2020, 21:40

W Finlandii 35% obywateli posiada broń. Dziękuję i dobranoc

Juliusz Cezar
poniedziałek, 29 czerwca 2020, 19:45

Ludzie postulujący przywrócenie poboru albo mówiący o gotowości bojowej społeczeństwa są chyba oderwani od rzeczywistości i tego, jak dzisiaj prowadzi się wojnę. Taktyczna broń jądrowa, lotnictwo, artyleria dalekosiężna, drony. Potrzebni są inżynierowie i operatorzy bezzałogowców, a nie mięso armatnie. Z nastolatka ze smartfonem nie zrobicie wojownika, a i on sam jako partyzant ma niewielkie (prawie zerowe) znaczenie na współczesnym polu bitwy. Ktoś serio sądzi, że np. taka Rosja to wjedzie sobie tutaj czołgami i nas będzie okupować? W razie W to będzie wojna totalna na wyniszczenie, a nie bawienie się w siedzenie w okopach i prowadzenie wymiany ognia. Gadanie jakichś boomersów o wysyłanie w kamasze młodych ludzi uważam za sabotaż. Chcecie wysyłać młodych ludzi na śmierć w celu bronienia portugalskich biedronek i niemieckich lidlów. Już widzę jak z zapałem to robią.

Drajkutek
czwartek, 2 lipca 2020, 11:32

Otóż nie masz racji. Rosja, kraj słaby i agresywny będzie przede wszystkim starała się wprowadzić chaos (robi to zresztą ciągle w cyberprzestrzeni). Jak Rosja wprowadza chaos w sensie działań kinetycznych? Wysyła "zielone ludziki", siejące panikę, niszczące węzły infrakstruktury, sabotujące komunikację, weryfikujące w terenie dane wywiadu. A wystarczy świadomy zagrożenia "nastolatek" ze smartfonem lub karabinkiem - albo psem, który ich dojrzy i da sygnał. Wykrycie grupy dywersyjnej oznacza koniec jej misji - i oni tego się boją, więc ruskie trolle walczą w sieci z WOT i upowszechnieniem posiadania broni przez cywilów.

Netzah
poniedziałek, 29 czerwca 2020, 21:12

proxywar juz trwa chlopaku wiec nie siej defetyzmy . Wspolczesna mlodziez ma za zadanie wychwycic istotne elementy z szumu informacyjnego a potem budowac ruch oporu oddolnie. Armie juz nie dzialaja ,jest rozbicie dzielnicowe i czasy watazkow . Pierwotna komorka spoleczna ponad taktyke i strategie potem przyhdzie czas na pospolite ruszenie.

Juliusz Cezar
wtorek, 30 czerwca 2020, 00:29

Ruch oporu na współczesnym polu walki xD To nie jest Afganistan, my nie mamy jaskiń, nie mamy wysokich gór, a społeczeństwo jest: A) Rozbrojone B) Nie ma woli walki, bo nie ma za co umierać w tak biednym kraju. Pospolite ruszenie, i co jeszcze? Może na drony z pustą butelką po wódce w ręku?

marian
wtorek, 30 czerwca 2020, 12:58

W Afganistanie, gdyby nie wsparcie mieszkańców, to jaskinie nic by nie dały. My dziś nie mamy woli walki, ale to nie znaczy, że ten stan musi trwać wiecznie. O ile się nie mylę, to cały Śląsk ma pod sobą całą sieć "jaskiń", więc nie rzecz w ukształtowaniu terenu, a właśnie w podejściu społeczeństwa. W Iraku jest jak na stole, a czy amerykanom dużo łatwiej niż w Afganistanie? Pewnie trochę łatwiej, ale ile lat już się tam męczą.

marian
poniedziałek, 29 czerwca 2020, 20:54

Jeżeli wojna ma być totalna na wyniszczenie, to tym bardziej potrzebna jest broń dla wszystkich obywateli, bo inaczej bandziory będą miały wszystko, a zwykły obywatel będzie zdychał z głodu, mrozu, gwałtów, chorób itd. No chyba, że przepowiada Pan atomową pustynię, ale na to już nikt nic nie poradzi.

Śliwka Estonka
poniedziałek, 29 czerwca 2020, 18:28

Estoński WOT nigdy nie dogoni fińskiego Finowie bazują NA tradycji i pieknie mobilizuja młodzież Pomijam wyposażenie podstawowe

codybancks
poniedziałek, 29 czerwca 2020, 20:22

Możemy brać przykład z Fińskiego WOT !!! Mając wzorce możemy wychować nowe pokolenie patriotyczne i dobrze wyszkolone jednostki !!! Spokojnie szkolić obronę partyzancką ! Oraz wykorzystać ukształtowanie terenu do takiej obrony na północy i wschodzie !!

Pim
poniedziałek, 29 czerwca 2020, 15:14

1. Jakie w przypadku Finlandii ma uzasadnienie agresja Rosji? Północne wybrzeże zatoki fińskiej. Dla Rosji Zatoka Fińska to przysłowiowe "morze wewnętrzne" zabezpieczenie Petersburga, baza Floty Bałtyckiej. W pasie nabrzeżnym jest przemysł stoczniowy, trochę produkcji i badań na poziomie wyższym niż w Rosji. Północny kraniec Finlandii - transfer na tereny północnej Szwecji zagłębie ze złożami rudy o bardzo wysokiej jakości. Mimo rozwoju technicznego, dalej czysta ruda wysokiej jakości ma znaczenie. 2. Co daje zajęcie Polski? Ropę, gaz, metale ziem rzadkich, rozwinięte gałęzie przemysłu jakich Rosja nie posiada, jabła, ziemniaki, zboże? Słabo widzę interes strategiczny w takiej operacji. 3. Ile wojska trzeba posiadać by skutecznie okupować kraj wielkości Polski? Przypadek Finlandii jest ciekawy, ponieważ to mix cech narodowych społeczeństwa, geografii, historii. Natomiast to przypadek trudno przekładalny na grunt Polski. Banalna sprawa: działanie administracji. Polska to kraj "dzielnicowy", " resortowy". Sprawność administracji, jej szybkość działania nijak się ma do skandynawii. A to tylko jeden z elementów układanki.

werte
poniedziałek, 29 czerwca 2020, 14:23

Jarosław Kaczyński 12-06-2020 na XV Zjeździe Klubów "Gazety Polskiej" o dostępie do broni palnej dla Polaków - "Obawiam się, że w Polsce w broń zaopatrzyłyby się przede wszystkim te środowiska, które bardzo, ale to bardzo zaszkodziłyby tej pozostałej części społeczeństwa. (…) Obawiam się, że tych krzywd, byłoby więcej niż korzyści." Koniec cytatu i dywagacji o budowaniu obrony powszechnej. Bo jaka obrona powszechna i z kim gdy prezes nie ufa wyborcom? Nawet nie ma mowy o jakiejkolwiek pogłębionej weryfikacji gdy WOT jest traktowany jak reszta obywateli i nie ma prawa do broni w miejscu zamieszkania. Nieważne z szafą czy bez. Jakie inspiracje z krajów których władze ufają swoim obywatelom? Albo uznajemy że władza jak dotąd ma nas za wrogów i potencjalnych bandytów i niech sobie robią obronę powszechną bez dostępu do broni i żadnych ochotników bo kto się na to nabierze albo zmieniamy podejście do obywateli i wtedy ma sens i obrona powszechna i inspiracje z wielu miejsc na świecie i WOT który teraz jest wydmuszką wobec nagłych zagrożeń. Tymczasem niech sobie formują armię z bezrobotnych i gości tuż przed emeryturą. _PS Władza nie tylko nie zamierza poszerzyć dostępu do broni na flance wschodniej ale po cichu pichcą ponoć nowe przepisy które odbiorą nie tylko broń powtarzalną ale i wprowadzą pełną rejestrację (czy nawet pozwolenia) na czarnoprochowce. W tej sytuacji rozważanie jakichkolwiek modeli obrony powszechnej jest zwykłą farsą.

Drajkutek
sobota, 4 lipca 2020, 08:18

Edward Luttwak podczas wizyty w Polsce powiedział, że gdyby w każdym polskim domu była broń to bylibyśmy nie do zdobycia. Facet trochę w temacie siedzi, wierzę mu w tej kwestii.

Kot w butach
piątek, 3 lipca 2020, 01:54

PREZES chroni kota

marian
poniedziałek, 29 czerwca 2020, 18:47

Niektórzy naiwnie myśleli, że po wstąpieniu do WOT nabędą takie prawa do nabycia broni jak reszta mundurowych, czyli brak egzaminów i badań. Trochę się zawiedli.

Marek
środa, 1 lipca 2020, 13:41

Skąd się biorą śmieszni ludzie, którzy myślą, że mundurowi nie przechodzą ani egzaminów ani badań?

marian
środa, 1 lipca 2020, 23:24

Ustawa o broni i amunicji art. 15 ust. 6.

codybancks
poniedziałek, 29 czerwca 2020, 20:25

Można się zapisać do klubów strzeleckich i tam możesz mieć dostęp do broni z przeszkoleniem i badaniami lekarskimi !! A broń może raz do roku sama wystrzelić !? A może o miotłę chodziło !?!?

marian
poniedziałek, 29 czerwca 2020, 21:23

Można, oczywiście, że można. Kilka stów wpisowego, kilka stów na amunicję do przygotowania na patent, kilka stów na paliwo, jeżeli mieszkasz kawałek od klubu, kilka stów na egzamin, kilka stów na badania, kilka stów na wniosek o promesę, kilka stów co roku na składki, licencje, osobostarty. No i jeszcze szafa pancerna. Przeciętnego dzieciatego chłopa żona z domu wygoni jak poprosi jeszcze o pozwolenie wydania kasy na upragnioną pukawkę ;)

Drajkutek
czwartek, 2 lipca 2020, 11:40

Wniosek o promesę to 17 złotych. Składka klubowa - 200. Szafa S1 - 871,55 PLN. Egzamin w związku - 400 pln. Badania - różnie, 500 - 1500, zależy gdzie. Zestaw AR + Glock - 6 - 7 000 PLN. W 10k można się zmieścić.

marian
czwartek, 2 lipca 2020, 13:35

17 zł tylko do każdej sztuki broni. Zapomniał Pan, jeszcze o cenie pozwolenia (zbyt ogólnie nazwałem to promesą, może moja wina). Zapomniał Pan o lekarzu przed egzaminem w związku, o wpisowym do klubu, o kosztach przygotowań do egzaminu, o kosztach utrzymania pozwolenia (osobostartach), a zazwyczaj jak niska składka, to wysokie koszty startów w zawodach (obowiązkowych startów). No i szafa do której zmieści się coś więcej też trochę więcej będzie kosztować. A potem policja może powiedzieć "nie mamy Pańskiego płaszcza i co nam Pan zrobi"

Drajkutek
czwartek, 2 lipca 2020, 18:31

Dlatego pisałem o kolekcjonerce, która imo jest wygodniejsza, bo nie trzeba 2 zawodów w roku objeżdżać. 17 PLN to cena wypisania dokumentu (promesy) uprawniającego do zakupu broni, nie zależy od ilości sztuk broni na niej widniejącej, zatem kolekcjoner na jednej promesie może mieć wpisane 1 - 30 sztuk broni. Ponieważ sprzedawca zostawia sobie promesę jest ona do wykorzystania w jednym sklepie, nie można jej "dzielić", zatem typowo wpisuje się 1 - 2 sztuki, choć ja kupowałem jednorazowo 5. A szafa - podstawa to karabinek, pistolet i amunicja. Nie musi być duża. Galil zmieści się elegancko. Barrett już niekoniecznie. Ale zdaje się, że do obrony arsenał niepotrzebny.

marian
czwartek, 2 lipca 2020, 22:21

Ok, ale tylko kolekcjonerka na broń sportową, bo egzamin na policji nie dla każdego jest do przejścia (wyczytane, nie sprawdzane). A jak kolekcjonerka "sportowa", to i tak zaczynamy od klubu strzeleckiego, czyli wpisowe itd. Ogólnie, to też wolałbym móc pożyczyć spluwę żonie, lub od żony, a kolekcjonerka o ile wiem tego nie umożliwia.

Drajkutek
piątek, 3 lipca 2020, 09:45

Po co pożyczać, skoro można mieć? Skąd taki pomysł? Po drugie: przynależność do stowarzyszenia jest wstępnym warunkiem ubiegania się o pozwolenie jako tzw. "ważny powód posiadania broni", co brzmi idiotycznie, ale jest świetną furtką do łatwego zdobycia papierów.

marian
piątek, 3 lipca 2020, 12:56

A po co mi w rodzinie dwa lub cztery pistolety, dwie pompki i dwa karabiny, dwa kbksy? Dla mnie broń to narzędzie, a nie przedmiot kultu. Zamiast na drugą sztukę dla żony, wolę tę kasę wydać na amunicje, bo wolę więcej umieć, niż mieć ;) Żona np. lubi zawody strzeleckie, ale jak jest w ciąży lub małego bobasa w domu, to przez kilka lat ma zawody w du ... Nasze prawo nie przewiduje takiej sytuacji. Czyli jest to złe prawo i trzeba je zmienić, czyli uprościć.

Drajkutek
piątek, 3 lipca 2020, 19:11

Nie ma problemu. Kupno AR-a i klamki - świetne wyjście.

marian
piątek, 3 lipca 2020, 20:41

Preferuję pomki niż ARy. Po wystrzelaniu kilku taśm z peKaśki karabiny(nki) nie dają już takiej frajdy ;)

rebis
poniedziałek, 29 czerwca 2020, 16:28

i to poszło-- a O ZABRANIU czarno- buum i wiatrowek nie??

gaba
poniedziałek, 29 czerwca 2020, 12:54

U nas nima piniendzy. Są "+" i F35 i patryjoty( a raczej mają być). Ponadto trzeba sobie zdawać sprawę, że taka organizacja wymaga ćwiczeń, zwolnień z pracy na ten czas, czy nawet wyłączenia z pracy całych zakładów. Każdy kto pamięta ćwiczenia rezerwy, albo chociaż lekcje PO wie jak to wygląda. Oczywiście założenie jest prawidłowe, jestem jednak pesymistą jeśli chodzi o nasze podejście i zdolności, czy też jak napisałem na początku, zwyczajnie kasę. Temat jest też nie na rekę politykom, przecież mają ważniejsze tematy niż nasze bezpieczeństwo- na przykład latającego potwora LGBT

Andrzej
poniedziałek, 29 czerwca 2020, 14:35

Nie doceniasz "latającego potwora LGBT". On sprawia, że społeczeństwo nie jest w stanie podjąć żadnego wysiłku, żadnego wyrzeczenia. Społeczeństwo jest nastawione na przyjemność i "lekką i przyjemną" pracę. Co więcej wychowujemy społeczeństwo narcyzów, egoistów, którzy nie będą nikogo słuchać i nie są w stanie podporządkować się jakimkolwiek rozkazom i normom, co dyskwalifikuje ich w jakimkolwiek wysiłku obronnym.

Drajkutek
czwartek, 2 lipca 2020, 18:32

Racja, niestety.

czwartek, 2 lipca 2020, 16:45

Skoro wszystko jest prywatne i

Marek
środa, 1 lipca 2020, 13:42

Co prawda, to prawda.

sża
poniedziałek, 29 czerwca 2020, 10:08

W artykule padły dwa kluczowe słowa: POBÓR i SCHRONY. Nie mamy ani jednego ani drugiego, a do tego Polska to nie Finlandia i u nas nie ma głębi operacyjnej do działań partyzanckich. A więc o "Obronie Totalnej" możemy jedynie pofantazjować.

Jabadabadu
poniedziałek, 29 czerwca 2020, 14:30

Schrony mieliśmy. Albo zostały zlikwidowane, albo urządzono w nich bary, albo "muzea PRL". Pobór też był. Zlikwidowany. Autor! Autor! Autor!

marian
poniedziałek, 29 czerwca 2020, 11:43

Jak rozumiem głębia operacyjna dla partyzantki, to po prostu poparcie społeczeństwa dla takich działań. Jeżeli okupant podwyższy tylko podatki i przejmie tutejsze firmy, to partyzantka nie zostanie poparta. Ale jeżeli zaczną zabijać, gwałcić, wywozić, wysiedlać znaczną część Polaków, wtedy partyzantka uzyska zaplecze. Pierwszy wariant oczywiście bardziej prawdopodobny, ale musimy być gotowi na różne warianty.

sża
poniedziałek, 29 czerwca 2020, 14:10

Panie Kolego, głębia operacyjna do działań partyzantki, to albo gigantyczne góry, albo dżungle i bagna, ewentualnie [jak w przypadku Finlandii] teren bardzo trudny do rozwinięcia wojsk pancernych przeciwnika, no i zahartowani w trudnym klimacie ludzie. U nas żaden z tych warunków nie występuje, a czasy i ludzie też nie te ze słów piosenki "Choć na Tygrysy mamy VISy", co się zresztą dla nas wtedy tragicznie skończyło. A przy tym mamy to szczęście, że dziś nikomu nie opłaca się okupować takiego kraju jak Polska, bo koszt/efekt byłby dla potencjalnego okupanta katastroficzny. Co nie znaczy, że powinniśmy się rozbroić, a wręcz przeciwnie, powinniśmy przywrócić pobór do wojska i w ten sposób uzupełnić stany osobowe w jednostkach liniowych i odbudować rezerwy. Bo nigdy nie wiadomo co będzie za 10 czy 20 lat, bo sytuacja światowa jest dość dynamiczna. Obawiam się tylko, że obecny MON nie jest w stanie tego zrealizować i dlatego lansowane są koncepcje typu "Obrona Totalna", gdzie nas mają obronić niedzielni specjalsi z WOT i Amerykanie, a obywatele w razie "W" mają w przeciwnika rzucać z balkonów doniczkami...

Jabadabadu
poniedziałek, 29 czerwca 2020, 23:23

Taki tekst już był: Polska nierządem stoi, Polska jest tak słaba, że nikomu nie będzie się chciało napaść na nas (czasy saskie). Tylko ci inni mieli inne zdanie i w rezultacie Polska zniknęła z mapy świata na kilkaset lat. Na własne życzenie i przy usilnych staraniach własnych w kierunku likwidacji państwa potwierdzonych ostatecznie decyzją sejmu (tfu). Jak widać historia niczego nie nauczyła. No to teraz tylko czekać na powtórkę z rozrywki. Obym nie dożył tego czasu.

marian
poniedziałek, 29 czerwca 2020, 18:51

Co do reszty, to oczywiście zgoda, i oczywiście MON nie da rady, ale niech pozwolą obywatelom zbroić się samemu. I nie do walki na froncie, a do obrony w krytycznych sytuacjach.

marian
poniedziałek, 29 czerwca 2020, 18:42

Widzę że chodzi Panu o partyzantkę w stylu Janosika. Mnie bardziej chodziło o coś w stylu wywiadu, dywersji, sabotażu, a nie chowania się po lasach i górach z rozpędzaniem chłopaków na zimę do domów. Nawet w takiej Finlandii bez aprobaty obywateli taka partyzantka nic nie poradzi. Poniszczą im te zimowe chatki, i ile wytrzymają?

BadaczNetu
poniedziałek, 29 czerwca 2020, 01:18

"Po pierwsze elity polityczne obu krajów charakteryzuje umiejętność budowania ponadpartyjnego konsensusu dla wzmacniania odporności państwa i społeczeństwa" - nie wiem na ile to jest prawda w Finlandii i Estonii, ale na pewno jest to coś czego zdecydowanie brakuje u nas. Złoty medal powinien dostać, ktoś kto wymyśli jak tu przekonać wszystkie siły polityczne że jednak bezpieczeństwo jest ważne i w razie "W" obrazki malowane kredą na asfalcie agresora nie przestraszą.

Jabadabadu
poniedziałek, 29 czerwca 2020, 14:31

Najpierw trzeba mieć elity. Polityczne też. Elyty nie wystarczą, to nie ten świat.

zeus89
poniedziałek, 29 czerwca 2020, 12:51

Nie m na to najmniejszej szansy u nas. Nie znam sceny politycznej w Finlandii i Estonii. Można jednak sądzić, że wszystkie partie tam są patriotyczne. Po za tym kraje w sposób niebezpieczny graniczą z Rosją. U nas są partie, które patriotyzm przyrównują do prymitywnych instynktów i najgorszych okresów w historii. Są partie, które z radością by przytaknęły zmianie UE w Kraj, a Polskę w prowincję tego kraju. Nie mówiąc już, że mamy zwolenników też Rosji co już zupełnie wyklucza zgodę w dziedzinie obronności.

dobry wojak ..
poniedziałek, 29 czerwca 2020, 15:01

i zabieranie czarnego prochu i wiatrówek [ ha HA ha HA ] bo wicie rozumicie-nowelizacja 2020

Andrettoni
niedziela, 28 czerwca 2020, 19:58

Estonia jako wzór? W tak małym kraju ogarnięcie wszystkiego to jak w jednym dużym mieście. Nasze problemy logistyczne są 40 razy większe, a czy oni mają 1/40 naszego potencjału bojowego? Czołg trzeba kupić, serwisować, tankować, trzeba mieć zaplecze techniczne. Tylko, ze w walce czołg jest wart więcej niż 100 ludzi w "obronie totalnej". Mają dużo (jak na liczbę ludności) wojska, ale bardzo taniego. Gdyby u nas zlikwidować lotnictwo i ciężki sprzęt, to piechoty też można namnożyć, tylko wartość bojowa byłaby niewielka.

marian
poniedziałek, 29 czerwca 2020, 13:03

A to Pan uważa, że na jeden czołg potrzeba mniej niż stu ludzi zaplecza? Przykładowo, żeby utrzymać dwa Migi w jako takiej gotowości baza w Malborku potrzebuje 1000 ludzi w czasie pokoju. Na czas wojny liczba ta oczywiście wzrasta, dużo wzrasta. Obrona totalna nie oznacza ataku piechurów na czołgi, tylko stworzenie właśnie zaplecza, a ono będzie potrzebowało milionów ludzi.

szwej
poniedziałek, 29 czerwca 2020, 12:26

Sam piszesz, że to niewielkie państwo. Oni nie potrzebują dywizji czołgów, ale granatników maja trochę więcej niż my!

niedziela, 28 czerwca 2020, 23:09

A to my mamy lotnictwo i ciężki sprzęt? Chyba tylko na defilady.

Rexio
niedziela, 28 czerwca 2020, 19:35

Aby przygotować się do obrony kraju należy już działać. Każdy dorosły obywatel powinien teraz znać swoje miejsce na wypadek wojny, a tego nie ma. Nie każdy nadaje się do dźwigania broni ale może się przydać w szpitalach polowych, być oddelegowanym do innych formacji mundurowych, straży pożarnej itp. Każde zdrowe ręce będą się liczyły. Powinny być prowadzone profesjonalne szkolenia w obsłudze broni i określonych zachowań w sytuacjach ekstremalnych. Powinny być budowane schrony. Mosty powinny być już zaminowane (w Szwajcarii dopiero teraz rozminowano je, a przygotowane były do wysadzenia w czasach zimnej wojny) Do publicznej wiadomości podaje się gdzie są składy amunicji dla wojska i podobne informacje. To powinno być zakazane/utajnione, tak jak choćby budowa schronów, czy miejsce serwisowania pocisków NSM. Wszystko potencjalnemu przeciwnikowi podaje się na tacy. Czy ktokolwiek z decydentów o tym czymś pomyślał?

stalowowolanin
niedziela, 28 czerwca 2020, 17:20

należy zacząć od umożliwienia Polakom powszechnego dostępu do broni. obecnie jesteśmy najbardziej rozbrojonym społeczeństwem w europie,,,,

Jabadabadu
poniedziałek, 29 czerwca 2020, 14:33

A tego właśnie "elyty" boją się jak ognia. Swobodny dostęp do broni? Żebym mógł bronić się przed bandytami? Niedoczekanie.

Poeta
poniedziałek, 29 czerwca 2020, 09:58

Jaki powszechny dostęp do broni? A co ciebie teraz niby powstrzymuje przed zakupem broni? Brak kasy? Może byłeś skazany? A może wiesz, że nie przejdziesz psychologa? W Polsce nie ma żadnego problemu z dostępem do broni palnej: tak, system nie jest najlepszy, że trzeba udawać kolekcjonera albo sportowca, ale nie jest to żadną blokadą!

..dostał kotleta
poniedziałek, 29 czerwca 2020, 15:03

nowelizacja 2020 zabiorą WIATRÓÓÓWWWKII [ OJ OJ OJ ] i czaarny proch [ DO HAKOWNIC--HA HA ]--no kombinuj teraz

Marek
środa, 1 lipca 2020, 13:52

Swego czasu mieli podobno zabierać kieszonkowe noże. Mimo tego w kieszeniach wielu Polaków do dziś mają się one bardzo dobrze.

werte
poniedziałek, 29 czerwca 2020, 14:40

W Polsce nie ma problemu z dostępem do broni dla praworzadnego obywatela? Niezłe. Co do faktów to realia są zgoła odmienne, a samo pozwolenie uznaniowe i reglamentowane. I to dla każdego rodzaju pozwoleń. W szczególności dla pozwoleń dla obrony osobistej. Te sa praktycznie niewydawane z kuriozalnych przyczyn. Sportowe obarczone są jak i reszta dodatkowo wadą powiązania z PZSS która to jako wybrana z niewiadomych przyczyn przez legislatora instytucja, jest nie wiadomo dlaczego bazą dla przepisów oraz luką prawna dla MSWiA do uwalania strzelców sportowych. Kolekcjonerzy mają teoretycznie łatwiej ale i tu jak w sportowym nie wolno używać legalnie broni do obrony domu i mienia. Co do zdrowia to mamy przykład kompletnego bagna legislacyjnego. Problemem bynajmniej niewymyślonym są badania psychiatryczne oraz schorzenia somatyczne czy inne nawet które w żadnym kraju nie dyskwalifikują obywatela a które MSWiA używa do regularnego odrzucania podań. Jeśli udało ci się zdobyć pozwolenie nie znaczy to że każdy niekarany i zdrowy - cokolwiek to wg Ciebie znaczy - obywatel RP ma takie same szanse. Kolejnym problemem są koszty które zawyżają dostęp dla wielu osób. Nie każdy chce kupić najdroższą broń i regularnie wydawać kasę na amunicję i strzelnicę. Czy znaczy to że nie ma mieć środków do obrony swojej i rodziny? Na koniec najważniejsze. Prawo do broni to nasze prawo przyrodzone a nie widzimisię tej czy innej władzy. Prawo to zostało nam odebrane i czekamy na jego przywrócenie w pełni a nie tylko dla wybranych, bogatych czy podobających się władzy. Bo gdy władza - w tym unijna - zmieni zdanie może nam odebrać nie tylko te ułomne przywileje które teraz obowiązują ale wszelkie prawa w tym zakresie. Co już się powoli dzieje przepisach ograniczających kolejne elementy dot. sprzętu i jego stosowania oraz przymierzają się do kwestii broni czarnoprochowej. W Polsce nadal przepisy są niejasne i restrykcyjne a pozwolenia - NA WSZYSTKIE KATEGORIE i TYPY BRONI - mogą być ustawą z dnia na dzień odebrane. I to nie są populistyczne hasła ale smutne fakty. Co do aktualnych szykan wobec obywateli zainteresowanych strzelectwem mamy wyrok NSA który pogłębi patologię wydawania pozwoleń na broń. Jest to wyrok z dnia 14.11.2019 r. II OSK 3227. Wyrok dostępny na stronie orzeczenia.nsa.gov.pl. NSA w tym wyroku dokonał wykładni istotnych przepisów ustawy o broni i amunicji, a mianowicie art. 10 ust. 1 oraz art. 15 ust. 1 pkt 6 tej ustawy i ich wzajemnej zależności. Ta wykładnia jest bardzo doniosła, a moim zdaniem ma charakter prawotwórczy. To wyrok bardzo niekorzystny dla osób ubiegających się o pozwolenia na broń. To wyrok, który z czasem doprowadzi do eskalacji uznaniowości przy wydawaniu pozwoleń na broń. Wyrok dosłownie wprowadza do ustawy kryteria ocenne, których wypełnienie treścią stanie się zadaniem organów policji, a te zrobią to skrajnie niekorzystnie dla osób ubiegających się o broń. NSA rozszerzył swoim wyrokiem obowiązujące w RP prawo stwierdzając że: Osoby ubiegające się o pozwolenie na broń powinny dawać rękojmię przestrzegania bezpieczeństwa i porządku publicznego. W konsekwencji NSA wprowadził do ustawy pojęcie rękojmi, wynikającej z dotychczasowego postępowania, przestrzegania porządku i bezpieczeństwa publicznego, nie określając na czym polegają kryteria tej rękojmi. Prawotwórczy zabieg jakiego dopuścił się NSA doprowadził do skutku takiego, że nie wiadomo gdzie jest granica wskazująca na to, że ktoś rękojmię daje, a ktoś inny tej rękojmi nie daje. Rozszerzona została uznaniowość przy wydawaniu pozwoleń na broń. Do jakich granic? Nie wiadomo. Zwrot osoby ubiegające się o pozwolenie na broń powinny dawać rękojmię przestrzegania bezpieczeństwa i porządku publicznego, może być wykładany dynamicznie w zależności od potrzeb jakie wyartykułuje Policja, zupełnie niezależnie od faktów w życiu wnioskodawcy ubiegającego się o pozwolenie na broń. Od jakiegoś czasu trwają ponadto prace w MSWiA nad zmianami w ustawie o broni, których przebieg jest utajniony - są przypadki odmowy udzielenia informacji nawet dla posłów - pomimo że łamie to prawo o informacji publicznej. Z przecieków wiemy jednak że będzie to dalsze ograniczanie dostępu dla nowych chętnych połączone z restrykcjami dla dotychczasowych strzelców. Planuje się także pozwolenia na broń czarnoprochową w trybie jak dla broni z amunicją zespoloną. Zatem w Polsce jest problem z dostępem do broni dla praworządnych obywateli i będzie narastał.

FR5
poniedziałek, 29 czerwca 2020, 16:31

i to poszło ,,, a moje NIE

Jabadabadu
poniedziałek, 29 czerwca 2020, 14:34

Chyba żyjemy w innych światach. Twój jest jakby mało zgodny z rzeczywistością.

marian
poniedziałek, 29 czerwca 2020, 12:00

A czy pieniądze nie są wystarczającym powodem? Nie każdego stać aby wydać ładnych kilka tysięcy na uzyskanie samego pozwolenia. I proszę nie pisać, że to tylko kilka stów tu i tam. A mało to przypadków ludzi oczernianych przez sąsiadów, którzy przez to nie mogą uzyskać pozwolenia, albo takie pozwolenie jest im odbierane. Nawet samo utrzymanie pozwolenia to często koszt ładnych kilku stówek rocznie. Mój klub właśnie podwoił składki i oczekuje kilku dni rocznie pracy na rzecz klubu.

marian
poniedziałek, 29 czerwca 2020, 01:00

I każdemu to odpowiada - naszemu rządowi, sąsiadom, "sojusznikom", niesojusznikom. A przeciętny obywatel ma + 500, 300, 13, 14, i uważa, że historia się skończyła.

sosh
niedziela, 28 czerwca 2020, 14:38

Aby myśleć o podobnym schemacie w naszych warunkach, należy najpierw skończyć ze sztucznym podziałem społeczeństwa serwowanym nam przez poszczególne opcje polityczne, a także uzmysłowić społeczeństwu, iż sojusznicy nas nie obronią i WP nas nie obroni, jeśli sami nie będziemy chcieli i potrafili tego zrobić. Załóżmy hipotetycznie, że zostałeś napadnięty w swoim własnym domu, załóżmy, iż udało ci się odebrać nawet broń! Co Dalej? Przecież 95% społeczeństwa nie wiedziałby co zrobić i czy broń jest w ogóle odbezpieczona!!! Gdzie tu do zbrojnego oporu i sytuacji kryzysowych? Przecież typowy środkowo-europejski nastolatek ma ma problemy kondycyjne na lekcji WF a broń widział jedynie w grach i filmach, gdzie głowna postać wytrzymuje serię z ak-47! Ile osób urodzonych po 89-tym odbyło służbę wojskową? Co my w ogóle porównujemy? Aby myśleć o względnej samodzielności, musimy móc wystawić 400 - 500 tysięcy żołnierzy liniowych w razie "W" Z czego ich stworzyć, jeśli większość mężczyzn nigdy nie "wąchała prochu"?

marian
poniedziałek, 29 czerwca 2020, 01:04

Bez przesady, większość Polaków uradziło się przed 89 rokiem. Ale to i tak nie o to chodzi. Na dzisiaj zdychamy jako naród, na dziś zdychają narody europejskie. Jeszcze 50 - 100 lat i nas nie będzie.

Ja
niedziela, 28 czerwca 2020, 19:59

Chcesz, żeby ktoś skutecznie użył odebranej napastnikowi broni? Przecież pójdzie do kryminału, bo napastnik nie był uzbrojony!

Wiem co piszę
niedziela, 28 czerwca 2020, 19:42

Typowy środkowo-europejski nastolatek nie obejdzie się bez smartfona i zdradzi tym samym swoją pozycję potencjalnemu wrogowi.

KrzysiekS
niedziela, 28 czerwca 2020, 14:19

Szwecja czy Finlandia jeżeli chodzi o armię to naprawdę dobrze zorganizowane kraje możemy się na nich spokojnie wzorować.

Pippi ponczoszarka
niedziela, 28 czerwca 2020, 18:19

Szwecji nie ma i wojska szwedzkiego tez nie ma..

KrzysiekS
niedziela, 28 czerwca 2020, 20:57

Nie chodzi mi o ilość tylko o organizację.

vvv
niedziela, 28 czerwca 2020, 17:55

jasne szczegolnie ze szwedzi maja 3x mniej liczna armię niz my oraz maja zupelnie inną topografię :) proponuję wzrorować się na krajach arabskich i szerokich i płaskich pustyniach

marian
niedziela, 28 czerwca 2020, 21:00

Ale my nie jesteśmy pustynią. Poza tym ja wolę porównywać armię szwedzką po mobilizacji i nasze wojsko po mobilizacji.

vvv
poniedziałek, 29 czerwca 2020, 00:07

no to porownaj 200 leopardow strv122 i garsc cv90 i mala armia i slabe grippeny :) no i w miarę silną marynerkę. ale szwedzi maja tern górzysty, długą linię brzegową i w zasadzie są bezpieczni od strony morza. podobnie finlania gdzie ciezkie brygady pancerne będą tak samo przydatne jak w Afganskich górach

marian
poniedziałek, 29 czerwca 2020, 00:42

A my mamy jednak kilka rzek, trochę jezior, bagien, i sporo lasów, czyli jednak te brygady pancerne będą musiały lekko skanalizować swoje ruchy. Zatem tak do końca nie możemy się opierać na krajach pustynnych. Jak na razie to po takich deszczach jak dzisiaj, to nie wiem czy czołgi by dojechały kilka kilometrów z garażów na pas taktyczny w takim przykładowym Biedrusku.

prawnik
poniedziałek, 29 czerwca 2020, 11:41

Polecam artykuł na DF 24 gdzie albo min obrony albo głównodowodzący siłami zbrojnymi Szwecji z rozbrajającą szczerością stwierdza , że bez pomocy z zewnątrz bronili by się dwa tygodnie/ Jest to stwierdzenie zanim zaczęli modernizować armię / Artykuł był zamieszczony chyba po tym jak przypuszczali że rosyjski op pojawił się na ich wodach terytorialnych.jest tam też ciekawa analiza wojny hybrydowej prowadzonej przeciwko Szwecji i zajęcia Gotlandii przez "zielone ludziki"

marian
poniedziałek, 29 czerwca 2020, 12:07

To że widzę jakieś szanse obrony przed brygadami pancernymi, nie oznacza, że mam jakieś naiwne spojrzenie co do realnych szans takiej obrony w dniu dzisiejszym. Nasi głównodowodzący raczej wiedzą, że zanim Polska (politycy) wyda decyzję o jakiejkolwiek mobilizacji, to ruskie będą już pod Warszawą.

Państwowiec
niedziela, 28 czerwca 2020, 13:57

Jak pisałem tu niedawno o militaryzacji społeczeństwa polskiego, to wystraszyłem połowę komentatorów, a właśnie taką militaryzację jak tu opisana miałem na myśli.

niedziela, 28 czerwca 2020, 17:47

Mało kto jest jasnowidzem...

F-15
niedziela, 28 czerwca 2020, 20:43

Ale nie zwalnia to od myślenia mózg czy jego namiastkę ma każdy , zaprzestanie poboru do wojska , w przypadku braku szkoleń cywilnych w obsłudze broni jest błędem , zawsze tu piszę przede wszystkim myśleć , dopiero potem decydować , w ten sposób unikniemy błędów , w Rosji od szkoły podstawowej uczą obsługi „ kałacha” i PK dobrych strzelców uczą na SWD , a u nas ilu uczniów w wieku 15 lat miało broń palną w rękach ? Jak negatywnie na obronność wpływają kolejne ustawy o dostępie do broni ? Sami sobie odpowiedzcie

marian
poniedziałek, 29 czerwca 2020, 12:57

U nas powszechny jest pogląd, że do broni mają dostęp tylko bogaci, i że tak powinno pozostać, bo to zabezpiecza pospólstwo przed wzajemnym wybijaniem się po pijaku.

Jaś
niedziela, 28 czerwca 2020, 13:18

Bardzo ciekawy artykuł. Należałoby go przedstawić naszym decydentom zajmującym się nie tylko WOT-em ale również działaniami w ramach Obrony Cywilnej, która w RP leży. Uczmy się od najlepszych

Jabadabadu
środa, 1 lipca 2020, 18:48

Jak sądzisz - czy decydenci opanowali już sztukę czytania (o rozumieniu nie wspomnę), czy też wystarcza im podnoszenie ręki w Sejmie i Senacie oraz stukanie palcem w smartfon?

Tweets Defence24