Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI

Rekordowa liczba kandydatów do Dęblina. System badań na skraju wydolności

Samolot szkolenia zaawansowanego M-346 Bielik z 41. Bazy Lotnictwa Szkolnego w Dęblinie
Samolot szkolenia zaawansowanego M-346 Bielik z 41. Bazy Lotnictwa Szkolnego w Dęblinie.
Autor. 41. BLSz

Na rekrutację do Lotniczej Akademii Wojskowej w Dęblinie zgłosiło się prawie 1,4 tys. kandydatów na 213 miejsc w „Szkole Orląt”. To rekord w historii uczelni i rekord przebadanych kandydatów w Wojskowym Instytucie Medycyny Lotniczej..

Równie rekordowa liczba chętnych zgłosiła się do Ogólnokształcącego Liceum Lotniczego w Dęblinie – prawie 300 na 54 miejsca w pierwszej klasie OLL.

Reklama

Wszyscy oni musieli przejść specjalistyczne badania w Wojskowym Instytucie Medycyny Lotniczej w Warszawie, uprawniające do przystąpienia do egzaminów wstępnych w Lotniczej Akademii Wojskowej oraz Ogólnokształcącym Liceum Lotniczym w Dęblinie. W sumie przebadano prawie 1700 kandydatów do akademii i liceum.

Od kilku lat widać tendencję wzrostową. W bieżącym roku - w stosunku do 2025 r. - kandydatów było więcej o ok. 200. Natomiast w 2025 r. - w zestawieniu z 2024 r. - o 100. Jednak prawie 1400 chętnych to rekord w historii WIML. Proporcjonalnie wysokie było też zainteresowanie podjęciem nauki w dęblińskim liceum lotniczym.
dr n. med. Marek Popiel, kierownik Ośrodka Badań Orzecznictwa Lotniczo-Lekarskiego i Medycyny Pracy WIML (OBOLLiMP)

Skala wzrostu jest szczególnie widoczna w dłuższej perspektywie. W 2013 r. na badania do WIML przyjechało około 380 kandydatów do lotnictwa wojskowego, w 2023 r. było ich już 870, w 2024 r. – 1250, a w 2025 r. – 1220.

Badania w OBOLLiMP

Kandydaci przyjeżdżają do WIML na kilka dni. Choć za proces badania formalnie odpowiada OBOLLiMP (zatrudniający 14 lekarzy oraz 15 pielęgniarek), to praktycznie wszystkie komórki Instytutu są zaangażowane w kwalifikację przyszłych lotników. Przyszli licealiści przyjeżdżają zwykle we wtorki, a kończą badania w piątki. Zaczynają od analizy parametrów krwi, a następnie przechodzą badania: EKG, USG, RTG, EEG, echo serca oraz rezonans magnetyczny. Na koniec trafiają na konsultacje do gabinetów: internisty, neurologa, okulisty, laryngologa, dermatologa, chirurga, psychiatry, psychologa i stomatologa.

Reklama

Natomiast przyszli podchorążowie meldują się w poniedziałki i spędzają w Instytucie tydzień. W porównaniu z kandydatami do liceum wykonują dodatkowo badanie VNG (wideonystagmografię pozwalającą diagnozować zaburzenia równowagi i pracy błędnika) oraz przechodzą testy w komorach niskich ciśnień i na wirówce przeciążeniowej.

„Gorący sezon" zaczyna się w lutym i trwa do połowy lipca. Jednego dnia zgłasza się wtedy nawet po 300 osób. Jest ich tak wielu, że niekiedy wszystkich badań nie jesteśmy w stanie wykonać w ciągu jednego tygodnia. Na korytarzach bywa straszny tłok, ale nie mamy na to wpływu - kandydatów kieruje do nas Wojskowe Centrum Rekrutacji. Gmach, w którym pracujemy, wybudowano w latach 80. XX w. Obiekt projektowany był na roczną „przepustowość" szacowaną na ok. 500 badanych. A od kilku lat w tej samej przestrzeni badamy corocznie po ok. 3000 osób.
dr n. med. Marek Popiel, kierownik OBOLLiMP WIML

Oprócz kandydatów do szkół wojskowych do OBOLLiMP trafia także personel latający Sił Powietrznych, Wojsk Lądowych, Wojsk Specjalnych i Marynarki Wojennej oraz skoczkowie spadochronowi wykonujący tzw. skoki wysokie. Dla chętnych do podjęcia studiów w „Szkole Orląt” zwieńczeniem badań jest uzyskanie orzeczenia zlokalizowanej na terenie WIML Rejonowej Wojskowej Komisji Lotniczo-Lekarskiej (RWKLL).

Orzeczenie w RWKLL

W komisji służy pięciu lekarzy-oficerów oraz czterech lekarzy-orzeczników pracujących na część etatu. Do tego dochodzi siedem osób personelu administracyjnego. Od stycznia do końca lipca ten nieliczny zespół wydał ok. 8200 orzeczeń. Większość z nich dotyczyła kandydatów do służby. Pozostałe dokumenty wystawiano dla podchorążych z Dęblina lub lotników.

„Podobnie jak w ośrodku, tak i u nas rozplanowanie pracy – eliminujące niepotrzebny stres u kandydatów i ich bliskich – jest mocno utrudnione. W jednym tygodniu w maju zameldowało się u nas 15 takich osób, w kolejnym – 75. W rekordowym tygodniu – 88 kandydatów” – wyjaśnia Bartosz Kade zastępca przewodniczącego RWKLL. Pracy nie ułatwia zbyt rozbudowana biurokracja.

Kandydaci nie znają swoich predyspozycji zdrowotnych, więc chcąc się dostać do Dęblina, najczęściej we wniosku zaznaczają wszystkie kategorie zdrowia uprawniające do pilotowania statków latających, na które „Szkoła Orląt" prowadzi kształcenie. Liczą, że jeśli nie zostaną zakwalifikowani do najwyższej - dla pilotów wysokomanewrowych samolotów odrzutowych - to może będą mogli otrzymać niższą: pilotów śmigłowców lub samolotów transportowych. Ewentualnie jeszcze mniej wymagającą zdrowotnie: pilotów-operatorów bezzałogowych statków powietrznych.
Bartosz Kade, zastępca przewodniczącego RWKLL.

Jeśli więc kandydat zaznaczy kilka kategorii, komisja musi wystawić adekwatną liczbę orzeczeń. „Dlatego w lutym wydaliśmy ok. 115 takich decyzji administracyjnych, w marcu – 400, a w czerwcu i lipcu – po ok. 900. Trzeba pamiętać, że ze względu na terminy egzaminów wstępnych do LAW w lipcu orzekamy kandydatów tylko przez dwa tygodnie” – mówi kpt lek. Magdalena Rola, orzecznik.

Kapitan ujawnia również, że do najczęstszych przyczyn dyskwalifikacji kandydata na poszczególne kategorie należą wady wzroku i kręgosłupa. „Kandydaci są również oceniani podczas badań psychologicznych, które obejmują m.in. odporność psychiczną, szybkość reakcji, koncentrację, podzielność uwagi oraz koordynację wzrokowo-ruchową” – twierdzi Magdalena Rola.

Reklama
Reklama

Polecane

czytaj więcej

Eurofighter T4
Coraz więcej samolotów bojowych od Leonardo
Materiał sponsorowany
2 min.
5
1

Wojna na Ukrainie

Mogą Cię zainteresować