Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI
  • WYWIADY
  • POLECANE

Instytut, bez którego nie poleci żaden pilot. Z wizytą w WIML

Wywiad z płk dr hab. n. med. Grzegorzem Kade, prof. UwS, dyrektorem Wojskowego Instytutu Medycyny Lotniczej.
Wywiad z płk dr hab. n. med. Grzegorzem Kade, prof. UwS, dyrektorem Wojskowego Instytutu Medycyny Lotniczej.
Autor. Wojskowy Instytut Medycyny Lotniczej

Wojskowy Instytut Medycyny Lotniczej (WIML) to unikatowa w skali kraju i ceniona na świecie placówka naukowo-badawcza oraz orzeczniczo-lekarska. Od blisko wieku Instytut dba o bezpieczeństwo personelu latającego, łącząc medycynę, psychologię oraz nowoczesne technologie inżynieryjne. O historii, teraźniejszości i planach na przyszłość rozmawiamy z płk. dr. hab. n. med. Grzegorzem Kade, prof. UwS, dyrektorem WIML.

Historia Instytutu jest nierozerwalnie związana z rozwojem polskiego lotnictwa wojskowego i narodzinami medycyny lotniczej. Najważniejsze daty to:

  • Powstanie Ośrodka Badań Lekarskich Lotnictwa (OBLL) w Warszawie w 1928 roku. To oficjalny początek instytucjonalnej medycyny lotniczej w Polsce. Ośrodek zajmował się selekcją kandydatów na pilotów.
  • W 1936 r. nastąpiła reorganizacja i zmiana nazwy na Centrum Badań Lekarskich Lotnictwa (CBLL). Placówka zyskała nowoczesne jak na tamte czasy wyposażenie, w tym pierwszą komorę niskich ciśnień.
  • Po II wojnie światowej w 1946 r. następuje reaktywacja CBLL. Ośrodek podnosił standardy bezpieczeństwa w obliczu wkraczania do Polskich Sił Powietrznych ery samolotów odrzutowych.
  • W 1958 r. zarządzeniem Ministra Obrony Narodowej placówka otrzymuje obecną nazwę: Wojskowy Instytut Medycyny Lotniczej (WIML), zyskując status instytutu naukowo-badawczego.
  • W 2011 r. oddana została do użytku jedna z najnowocześniejszych na świecie wirówek przeciążeniowych (symulatora dynamicznego lotu), co zrewolucjonizowało szkolenie pilotów samolotów wielozadaniowych F-16.

Jako ciekawostkę warto również przypomnieć, że pod koniec lat 70. XX w. WIML odegrał kluczową rolę w przygotowaniu mjr. Mirosława Hermaszewskiego do pierwszego (i jedynego) lotu Polaka w kosmos w ramach programu Interkosmos. Instytut prowadził selekcję oraz treningi przeciążeniowe i hipobaryczne.

Reklama

Obecne zadania Instytutu

WIML realizuje zadania na styku nauki, medycyny praktycznej oraz obronności kraju. Do najważniejszych należą:

  • orzecznictwo lotniczo-lekarskie i psychologiczne - kompleksowa ocena zdolności do pełnienia służby w powietrzu (zarówno dla wojska, jak i lotnictwa cywilnego);
  • prowadzenie projektów badawczych z zakresu fizjologii lotniczej, medycyny kosmicznej, psychologii pracy, neuroergonomii oraz ochrony przed czynnikami szkodliwymi w lotnictwie (hałas, wibracje, przyspieszenia);
  • trening i adaptacja fizjologiczna, czyli przygotowanie pilotów do radzenia sobie ze skrajnymi stanami fizjologicznymi występującymi podczas lotu;
  • badanie wypadków lotniczych - eksperci WIML wchodzą w skład Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego, analizując m.in. czynnik ludzki.

Warto podkreślić, że WIML jest centralnym, obligatoryjnym punktem weryfikacji i szkolenia dla personelu lotniczego w Polsce. Bez pozytywnego orzeczenia lub zaliczenia odpowiednich kursów w WIML, żaden pilot nie może legalnie wykonywać operacji powietrznych w lotnictwie państwowym.

wirówka WIML
Wirówka przeciążeniowa generuje przeciążenia do +15G w osi Z oraz pm10G w osiach X i Y. Posiada ruchomą gondolę z wymiennymi kabinami (np. F-16, MiG-29), pozwalając na trening technik napinania mięśni (AGSM) i przeciwdziałanie utracie przytomności wywołanej przeciążeniem (G-LOC).
Autor. Wojskowy Instytut Medycyny Lotniczej

Mateusz Multarzyński, Defence24.pl: Instytut zbliża się do stulecia swojej działalności. Większości osób kojarzy się on naturalnie z badaniami kandydatów na pilotów oraz samych pilotów. Czy mógłby pan jednak przybliżyć pełen zakres działalności instytutu poza tym stricte lotniczym orzecznictwem?

płk dr hab. n. med. Grzegorz Kade, prof. UwS, dyrektor WIML: Porządkując te kwestie: jako instytut wojskowy podlegamy bezpośrednio pod Ministerstwo Obrony Narodowej, a w naszym statucie kluczowe miejsce zajmuje właśnie orzecznictwo. Ściśle współpracujemy z Wojskową Komisją Lekarsko-Lotniczą, która ma u nas swoją siedzibę. Naszym głównym zadaniem jest zabezpieczenie pod względem orzeczniczym całego komponentu lotniczego Sił Zbrojnych RP. Mówimy tu o pojęciu szerokim – nie tylko o Siłach Powietrznych, ale również o lotnictwie Marynarki Wojennej, Wojsk Lądowych czy Wojsk Specjalnych. Kolejnym, niezwykle dynamicznie rozwijającym się obszarem, jest komponent bezzałogowych statków powietrznych (BSP). Operatorzy dronów, m.in. z bazy w Mirosławcu, również podlegają pod nasze orzecznictwo. Współpracujemy z Wojskową Komisją Lekarsko-Lotniczą w pełnym zakresie. Nasza działalność obejmuje nie tylko pilotów, ale cały personel latający – nawigatorów, techników – a także personel naziemny zabezpieczający loty.

Warto wyraźnie rozgraniczyć dwie ścieżki: klasyczną medycynę pracy, która określa ogólną zdolność do wykonywania pracy na danym stanowisku, oraz orzecznictwo wojskowo-lekarskie, determinujące zdolność do zawodowej służby wojskowej w lotnictwie. WIML realizuje oba te zadania. W przypadku medycyny pracy, bazy lotnicze mogą podpisywać z nami umowy, choć ze względu na ustawę o zamówieniach publicznych zdarza się, że musimy konkurować w przetargach z podmiotami cywilnymi. Stoję jednak na stanowisku, że medycyną pracy żołnierzy powinny zajmować się wyłącznie wojskowe instytucje medyczne.

WIML, dyrektor, komora wysokich ciśnień
Komory niskich ciśnień (hipobaryczne) służą do symulacji warunków panujących na dużych wysokościach (niedotlenienie wysokościowe, dysbaryzm) oraz treningu z zakresu szybkiej dekompresji kabiny.
Autor. Wojskowy Instytut Medycyny Lotniczej

Kwestia wyboru cywilnych placówek w przetargach na medycynę pracy dla wojska budzi spore kontrowersje. Pamiętam dyskusję z jednej z konferencji, gdzie generał Błazeusz podniósł problem bezpieczeństwa danych. Wspomniał, że sam podczas rutynowych badań oddawał krew w cywilnej placówce, która zapewne została wybrana w wyniku przetargu oferując najkorzystniejszą cenę za realizację usługi. Podniósł wówczas ważną kwestię, że dane o stanie zdrowia m.in. wysokich rangą oficerów Wojska Polskiego trafiają do podmiotów zewnętrznych, które nie podlegają weryfikacji kontrwywiadowczej.

Znam tę wypowiedź generała Błazeusza i w pełni się z nią zgadzam. To doskonały argument za tym, że w obszarze obronności kryterium najniższej ceny w przetargach publicznych nie powinno być decydujące. Bezpieczeństwo danych wrażliwych personelu wojskowego – a już szczególnie tego, którym my się zajmujemy – oraz jakość procedur są wartościami nadrzędnymi, nawet jeśli generują wyższe koszty. Opierając się na moich doświadczeniach z pracy w resorcie MSWiA, mogę powiedzieć, że tam skutecznie dążono do tego, aby funkcjonariusze Policji, Straży Pożarnej czy Straży Granicznej przechodzili badania medycyny pracy wyłącznie w placówkach zdrowia podległych MSWiA. To kwestia odpowiedniej koordynacji i konsolidacji systemu wewnątrzresortowego.

Reklama

A jak wygląda państwa współpraca z lotnictwem innych służb mundurowych oraz ratowniczych?

Jesteśmy dla nich kluczowym partnerem. Stałe współpracujemy z Lotniczym Pogotowiem Ratunkowym, Policją oraz Strażą Graniczną. W strukturze WIML funkcjonuje dedykowany pion zajmujący się medycyną pracy oraz orzecznictwem dla personelu latającego służb i formacji niewchodzących w skład resortu obrony narodowej.

Wróćmy do kwestii medycyny pracy. Jak ta dziedzina pozycjonuje WIML na tle innych placówek?

Medycyna pracy w WIML to jeden z naszych najsilniejszych filarów. Jesteśmy pod tym względem wiodącym i najsilniejszym ośrodkiem w strukturach wojskowych, a także jednym z najsilniejszych w kraju, włączając w to placówki cywilne. Wynika to z faktu, że pełnimy funkcję ośrodka odwoławczego. Trafiają do nas najtrudniejsze przypadki dotyczące m.in. pozwoleń na broń czy orzekania o zdolności do prowadzenia pojazdów. Liczba tych spraw stale rośnie, co jednoznacznie potwierdza wysoką renomę Instytutu.

Skoro wspomniał pan o pojazdach – w WIML prowadzi m.in. badania psychotechniczne dla kierowców, operatorów maszyn czy osób ubiegających się o pozwolenie na broń?

Tak, to prawda. Co więcej, oprócz powszechnie znanych symulatorów lotniczych działających w środowisku sił powietrznych, dysponujemy również zaawansowanym symulatorem ciężarówki. Jest on dedykowany kierowcom ciężkich pojazdów transportowych z naczepami, które przewożą m.in. czołgi o masie dochodzącej do 60 ton. Kierowca musi umieć okiełznać taki zestaw. Uważamy, że zastosowanie tego symulatora w wojsku powinno być znacznie szersze niż obecnie, dlatego przekonujemy decydentów i dowódców do korzystania z naszych możliwości. Gościliśmy już przedstawicieli Wojsk Obrony Terytorialnej oraz wojskowych ośrodków szkolenia, którzy oceniali ten sprzęt. Symulacja pozwala na odwzorowanie skrajnych warunków pogodowych i drogowych.

Tego typu symulatory są w wielu krajach wykorzystywane m.in. do szkolenia kierowców pojazdów uprzywilejowanych. Potencjał zastosowań jest bardzo szeroki?

Nasz symulator ciężarówki testował również Szef Sztabu Generalnego i wysoko ocenił jego możliwości. Pojawiło się wiele pomysłów na jego wykorzystanie. Obecnie staramy się zainteresować tym tematem instytucje dowódczo-sztabowe. To doskonała metoda nie tylko szkolenia, ale też weryfikacji umiejętności kierowców w trakcie służby i eliminowania złych nawyków. Tematem zainteresowaliśmy już Straż Pożarną. Myślę tu również o wojskowej lotniskowej straży pożarnej, która dysponuje ciężkimi pojazdami, a także o obsługach wielkogabarytowych maszyn służących do oczyszczania i przygotowywania płaszczyzn lotniskowych, co jest kluczowe np. przy wdrażaniu samolotów F-35.

Warto dodać, że akurat w warunkach zimowych na lotniskach praca zespołów oczyszczających, poruszających się w szyku z potężnymi pługami i zraszaczami odladzającymi, jest niezwykle wymagająca. Zarówno po stronie cywilnej, jak i wojskowej zapotrzebowanie na szkolenie tych kierowców jest ogromne. Kierowcy pojazdów uprzywilejowanych rzadko mają dostęp do dedykowanych symulatorów i najczęściej szkolą się na własnych pojazdach, co generuje koszty i ryzyko.

Sterownia wirówki WIML
Sterowania wirówki przeciążeniowej.
Autor. Wojskowy Instytut Medycyny Lotniczej

Obecnie Siły Zbrojne RP przechodzą okres wielkich inwestycji w system uzbrojenia, rozbudowę personelu, co oczywiście dotyczy również lotnictwa – chociażby przyjęcie F-35. Moje pytanie dotyczy możliwości szkolenia pilotów samolotów i śmigłowców – jak Apache, które pozyskamy w rekordowej liczbie 96 sztuk. Tutaj tych kadr musi być ogrom, nie tylko zresztą pilotów. Jak WIML zamierza odpowiedzieć na to wyzwanie pod kątem swojej „przepustowości” i jakiego wsparcia oczekujecie od MON?

Rozbudowa komponentu lotniczego Sił Zbrojnych RP to potężne wyzwanie dla WIML. Nasza infrastruktura powstawała głównie w latach 50. i 60. ubiegłego wieku, na potrzeby zupełnie innej armii – głównie poborowej, a nie zawodowej, i przy innych standardach medycznych. Dzisiejsze wymagania są skrajnie odmienne. Jeśli pyta pan, czy na ten moment jesteśmy w pełni gotowi na tak masowy napływ kadr, odpowiem wprost: nie. Jednak intensywnie się do tego przygotowujemy.

W tym celu zorganizowaliśmy w ostatnich latach konferencje z udziałem przedstawicieli lotnictwa wszystkich rodzajów sił zbrojnych. Chodziło o precyzyjne zdiagnozowanie ich potrzeb i oczekiwań wobec instytutu. Na tej podstawie powstał kompleksowy harmonogram działań – określiliśmy, co WIML musi wdrożyć na potrzeby modernizowanej armii, a jakiego wsparcia potrzebujemy od samych Sił Powietrznych. Jako instytut nie dysponujemy budżetem pozwalającym na samodzielną, tak głęboką modernizację infrastruktury badawczej i diagnostycznej. Skierowaliśmy stosowne wnioski do MON z nadzieją, że nasze potrzeby zostaną ujęte w priorytetowych planach inwestycyjnych resortu. Musimy pamiętać, że nowoczesna infrastruktura WIML bezpośrednio przekłada się na wyższe bezpieczeństwo personelu latającego, pozwala na dłuższe utrzymanie pilotów w aktywnej służbie oraz gwarantuje ich lepszy stan zdrowia. To inwestycja o najwyższej stopie zwrotu dla obronności.

WIML już teraz jest w światowej czołówce ośrodków medycyny lotniczej. Jestem przekonany, że unowocześnienie bazy aparaturowej i infrastrukturalnej pozwoli nam zająć pozycję lidera w strukturach międzynarodowych pod względem kompetencji medyczno-lotniczych.

Czy państwa unikatowe kompetencje są wykorzystywane przez partnerów zagranicznych?

Tak i to na szeroką skalę, choć rzadko się tym chwalimy. Współpracujemy z siłami zbrojnymi praktycznie ze wszystkich kontynentów. Zagraniczni partnerzy doceniają, że WIML nie oferuje wyłącznie podstawowej diagnostyki, ale dysponuje całościową, zaawansowaną metodologią przygotowania pilotów i personelu do przetrwania w skrajnych warunkach lotu. Ostatnio o współpracę i szkolenia wnioskowały Siły Powietrzne Rumunii oraz Serbii. Wcześniej szkoliliśmy m.in. pilotów z Litwy, Słowacji, gościliśmy delegacje z Czech, Niemiec, a także z Tajlandii i Arabii Saudyjskiej. To pokazuje, jak wielkim kapitałem wiedzy dysponujemy. Naszym zadaniem jest ten kapitał rozwijać, dostosowując procedury medyczne do charakterystyki personelu latającego na platformach nowej generacji, takich jak F-35 czy Apache.

Wdrażanie nowego sprzętu wymusza także modyfikację państwa procedur badawczych.

Zdecydowanie. Każda nowa platforma lotnicza generuje nowe wyzwania dla organizmu człowieka. Przykładowo, załogi śmigłowców Apache będą poddawane charakterystyce przeciążeń, która nie występowała na śmigłowcach pochodzenia sowieckiego. Z kolei na platformach takich jak Black Hawk pojawiają się zupełnie nowe, potężne obciążenia hydrodynamiczne i aerodynamiczne działające na strzelców pokładowych operujących w otwartych drzwiach kabiny. Musimy te zjawiska dokładnie zbadać i opisać, aby skutecznie chronić zdrowie żołnierzy.

Stąd instytut wysyła swoich przedstawicieli do struktur NATO-wskich, aby wymienić się informacjami. Bierzemy udział w panelach dyskusyjnych z użytkownikami na temat ich dotychczasowego doświadczenia z tym nowym sprzętem. Myślę, że pod względem liczby naszych oficerów-lekarzy w tych strukturach jesteśmy rekordzistami.

Do tego potrzebna jest wysoko wykwalifikowana kadra medyczna. Jak na tak konkurencyjnym rynku pracy WIML radzi sobie z pozyskiwaniem i utrzymaniem lekarzy oraz naukowców?

Rynek cywilny oddziałuje na nas silnie, ale posiadamy argumenty, które pozwalają nam skutecznie rywalizować. Kluczem jest oferowanie jasnej i atrakcyjnej ścieżki rozwoju naukowego i zawodowego. Lekarze i ratownicy medyczni, którzy trafiają do WIML, to często pasjonaci lotnictwa. U nas mają możliwość realizacji unikatowych projektów badawczych, robienia specjalizacji czy wyjazdów na zagraniczne stypendia i konferencje naukowe. W ostatnim czasie trzykrotnie zwiększyliśmy nakłady finansowe na szkolenia personelu medycznego. Co ważne, nie są to wyjazdy bierne – nasi specjaliści aktywnie uczestniczą w międzynarodowym życiu naukowym, publikują prace i zdobywają prestiżowe certyfikaty, co podnosi rangę całego instytutu.

Reklama

A czy po przywróceniu Wojskowej Akademii Medycznej (WAM) liczycie na pozyskanie stamtąd nowych kadr, które będą u was pracować i orzekać?

Byłem gorącym zwolennikiem reaktywacji Wojskowej Akademii Medycznej. W projekcie ustawy wprost wskazano, że nowa uczelnia ma być wspierana przez wojskowe instytuty badawcze, w tym oczywiście przez WIML. Już teraz, współpracując z Wojskowym Centrum Kształcenia Medycznego, organizujemy wizyty studyjne dla podchorążych, aby pokazać im specyfikę medycyny lotniczej. Zainteresowanie jest ogromne – wielu z nich po takich wizytach decyduje się na odbycie stażu podyplomowego właśnie w naszym instytucie. Cieszymy się z tego i jesteśmy gotowi na nowe kadry.

Zgłosiliśmy również pełną gotowość do zabezpieczenia komponentu dydaktycznego i naukowego WAM-u w zakresie medycyny lotniczej dla przyszłej akademii. Dysponujemy odpowiednią kadrą profesorską i bazą kliniczną.

Chciałbym poruszyć kwestię dynamicznie rozwijającego się komponentu bezzałogowych statków powietrznych. O ile duże drony klasy II i III podlegają jasnym procedurom, o tyle na polu walki pojawia się masa mniejszych systemów, jak drony FPV czy amunicja krążąca. Czy ich operatorzy również powinni przechodzić specjalistyczne sita badań orzeczniczych w WIML?

Obecnie, wspólnie z Wojskową Komisją Lekarsko-Lotniczą, zabezpieczamy operatorów bezzałogowców klasy II i III, czyli maszyn o masie powyżej 150 kg oraz powyżej 600 kg. W ich przypadku głównym wyzwaniem medycznym jest wielogodzinna, niezwykle obciążająca praca w stacjach kierowania, wymagająca ciągłej koncentracji wzrokowej i psychicznej. Jeśli chodzi o operatorów mniejszych platform, w tym dronów FPV, dostrzegamy potrzebę wypracowania dedykowanych standardów.

Złożyliśmy kompleksowy projekt badawczy, którego celem miało być szczegółowe przebadanie tej grupy żołnierzy pod kątem obciążeń psychofizycznych oraz odporności na stres bojowy. Doświadczenia operacyjne pokazują bowiem, że operatorzy dronów uderzeniowych są narażeni na specyficzny, niezwykle wysoki poziom stresu, wynikający z faktu, że na ekranach monitorów bezpośrednio i w dużej rozdzielczości widzą skutki swoich działań bojowych. Nasz wniosek został na razie odrzucony ze względów formalnych, ale będziemy go modyfikować i składać ponownie. Dynamika zmian na polu walki wymusza pilne podjęcie tych badań.

Wracając jeszcze do „dużych” BSP, to chciałbym wspomnieć naszą współpracę z operatorami Bayraktarów, którzy przekazują nam bardzo cenne doświadczenia. Niektóre z nich naprawdę dają do myślenia – chociażby odpowiedzialność za drogi sprzęt i stres z tym związany. To wszystko jest wielopłaszczyznowe.

Wojskowy Instytut Medycyny Lotniczej
WIML pełni kluczową role w procesie przygotowania kadr dla lotnictwa wszystkich rodzajów Sił Zbrojnych RP.
Autor. Wojskowy Instytut Medycyny Lotniczej

Wymagania wobec żołnierzy, a w szczególności specjalistów, operatorów skomplikowanego sprzętu są coraz wyższe, z drugiej strony niekorzystne tendencje demograficzne, obciążenia zdrowotne, cywilizacyjne wpływają negatywnie na dostępną pulę kandydatów do służby wojskowej. Stąd często mówi się, nie tylko zresztą w kontekście armii, ale też i innych służb mundurowych o obniżeniu wymagań dla kandydatów do służby. Czy w przypadku pilotów, personelu latającego takie działania też wchodzą w rachubę?

Nam nie chodzi o obniżanie wymagań. U nas chodzi o dostosowywanie się do tego, co dany sprzęt potrafi i czego dany pilot potrzebuje. To wszystko idzie do przodu, zmienia się. F-35 na przykład ma głośniejszy silnik niż w F-16. Więc musimy pomyśleć o bezpieczeństwie słuchu personelu. Tak samo nowe hełmy pilotów F-35, które są cięższe ze względu na swoje wyposażenie przez znacznie obciążają odcinek szyjny kręgosłupa. Musimy zadbać o tę kwestię wprowadzając np. odpowiednie ćwiczenia, które pilot powinien wykonywać po locie.

Podsumowując naszą rozmowę, nie ma nowoczesnego lotnictwa bez WIML-u i inwestycje w instytut to tak na prawdę inwestycja w bezpieczeństwo państwa.

Chciałbym, aby decydenci mieli pełną świadomość, że WIML jest fundamentem, bez którego lotnictwo wojskowe nie może funkcjonować. O ile w przypadku innych placówek medycznych pacjentów można przekierować do alternatywnych szpitali, o tyle w zakresie medycyny lotniczej i wojskowego orzecznictwa lotniczego WIML jest instytucją niezastąpioną. Jesteśmy bezpośrednim ogniwem systemu obronnego państwa.

Wdrażanie tak zaawansowanych systemów jak samoloty F-35 czy śmigłowce Apache wymaga wdrożenia adekwatnych, nowoczesnych programów osłony medycznej. Pracujemy nad projektami z zakresu ciągłego monitorowania parametrów życiowych pilotów w locie, zaawansowanej opieki psychologicznej w sytuacjach kryzysowych oraz dedykowanych programów profilaktyki dietetycznej i hormonalnej, niwelujących skutki stresu i nieregularnej służby.

Kluczowym projektem, który chcemy wdrożyć wspólnie z Wojskowym Ośrodkiem Szkoleniowo-Kondycyjnym w Zakopanem, jest system wczesnej rehabilitacji narządu ruchu dla pilotów maszyn wielozadaniowych. Nowy osprzęt, w tym ciężkie hełmy z systemami celowniczymi, generuje ogromne przeciążenia dla odcinka szyjnego kręgosłupa. Naszym celem jest objęcie pilota natychmiastową opieką fizjoterapeutyczną po opuszczeniu kabiny, co pozwoli drastycznie wydłużyć jego zdolność do bezpiecznego latania. Aby to osiągnąć, potrzebujemy jednak systemowego, wieloletniego wsparcia inwestycyjnego ze strony Ministerstwa Obrony Narodowej. Medycyna lotnicza musi nadążać za modernizacją techniczną armii.

Warto również pamiętać, że WIML posiada unikatowe możliwości w skali międzynarodowej. Jako jedni z niewielu możemy na naszej bazie symulatorowej (w tym na wirówce przeciążeniowej) odwzorowywać środowisko mikrograwitacji i przeprowadzać loty paraboliczne generujące stan nieważkości. To u nas kandydaci na astronautów przechodzą pierwsze, kluczowe testy. Niedawno podpisaliśmy umowę o współpracy z Polską Agencją Kosmiczną (POLSA), co otwiera przed nami zupełnie nowy rozdział związany z medycyną kosmiczną. Pokazuje to, że potencjał instytutu wykracza daleko poza ramy klasycznej medycyny wojskowej.

Dziękuję za rozmowę.

Reklama
Reklama

Polecane

czytaj więcej

Wojna na Ukrainie

Mogą Cię zainteresować