- WIADOMOŚCI
- ANALIZA
- KOMENTARZ
- POLECANE
Reforma Sił Zbrojnych RP. Jak zbudować armię zdolną do szybkiej mobilizacji?
Autor. Defence24.pl
Między wizją a realnością. Prezes Defence Institute o nowej strukturze Sił Zbrojnych RP.
Reforma Sił Zbrojnych RP: między liczebnością a realnymi zdolnościami
W ostatnich latach w debacie publicznej pojawiały się różne koncepcje reformy Sił Zbrojnych RP, dotyczące zarówno ich docelowej struktury, jak i liczebności. Jedną z najczęściej powtarzanych jest koncepcja armii liczącej 500 tys. żołnierzy, w tym 300 tys. żołnierzy czynnej służby wojskowej oraz 200 tys. aktywnej rezerwy.
Założenie to znalazło odzwierciedlenie w Programie Rozwoju Sił Zbrojnych RP do 2039 roku, przewidującym dalszy rozwój liczebny oraz wzmacnianie zdolności Sił Zbrojnych RP. Jest to, według autorów tej koncepcji, odpowiedź na doświadczenia wojny rosyjsko-ukraińskiej oraz pogarszające się środowisko bezpieczeństwa w Europie.
Tak ambitny cel pozostawia jednak wiele pytań dotyczących jego praktycznej realizacji. Sama liczba żołnierzy nie przesądza bowiem o sile armii. Kluczowe znaczenie mają również: poziom wyszkolenia, wyposażenie, gotowość bojowa, infrastruktura, system mobilizacyjny, zasoby rezerw osobowych oraz zdolność państwa do długotrwałego prowadzenia wojny.
Autor. Archiwum prywatne gen. Jarosława Gromadzińskiego.
Mój sprzeciw wobec koncepcji utrzymywania 300 tys. żołnierzy czynnej służby i 200 tys. aktywnej rezerwy wynika przede wszystkim z przekonania, że nie zostały należycie policzone koszty utrzymania tak licznej armii w czasie pokoju, w tym koszty budowy i utrzymania odpowiedniej infrastruktury.
W warunkach postępującego kryzysu demograficznego, ograniczonych zasobów kadrowych oraz rosnących kosztów utrzymania nowoczesnych sił zbrojnych sama deklaracja osiągnięcia określonej liczebności nie rozwiązuje fundamentalnego problemu:
Jak zbudować system obronny zdolny nie tylko do funkcjonowania w czasie pokoju, ale przede wszystkim do szybkiego rozwinięcia potencjału wojennego w przypadku długotrwałego konfliktu?
Moim zdaniem odpowiedź wymaga bardziej precyzyjnego, realistycznego i ekonomicznie zrównoważonego modelu organizacji armii.
Milion żołnierzy na czas wojny – koncepcja armii na XXI wiek
Proponowana przeze mnie nowa struktura Sił Zbrojnych RP została oparta na analizie doświadczeń wojny w Ukrainie, realnych możliwości finansowych państwa oraz niekorzystnych trendów demograficznych.
Jej punktem wyjścia jest założenie, że liczebność wojska nie może być celem samym w sobie. Kluczowe znaczenie ma relacja pomiędzy kosztami utrzymania armii a rzeczywistymi zdolnościami bojowymi, jakie państwo otrzymuje w zamian.
W proponowanym modelu Polska utrzymywałaby w czasie pokoju około 200 tys. żołnierzy wojsk operacyjnych oraz około 50 tys. żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej. Jednocześnie cały system byłby zaprojektowany tak, aby w przypadku wybuchu wojny możliwe było szybkie rozwinięcie potencjału Sił Zbrojnych RP do miliona przeszkolonych żołnierzy.
Sednem tej koncepcji jest odejście od myślenia wyłącznie kategoriami liczebności wojsk zawodowych i skupienie się na budowie sprawnego systemu mobilizacyjnego, nowoczesnych rezerw oraz zróżnicowanych poziomów gotowości bojowej.
Cztery filary nowej struktury Sił Zbrojnych RP
Proponuję zbudowanie nowej struktury Sił Zbrojnych RP w oparciu o cztery zasadnicze komponenty:
- Siły szybkiego reagowania
- Siły wzmocnienia
- Armię rezerwową
- System organizacji proobronnych
Każdy z pierwszych trzech komponentów różniłby się poziomem ukompletowania żołnierzami zawodowymi i żołnierzami rezerwy, a także zakresem wykorzystania aktywnej rezerwy.
Takie rozwiązanie pozwoliłoby dostosować poziom gotowości poszczególnych jednostek do ich zadań operacyjnych, jednocześnie ograniczając koszty utrzymywania całych Sił Zbrojnych na najwyższym poziomie gotowości w czasie pokoju.
Autor. Defence Institute
Siły szybkiego reagowania
Pierwszy komponent stanowiłyby jednostki rozmieszczone między wschodnią granicą państwa a linią Wisły. To właśnie one miałyby przyjąć pierwszy ciężar ewentualnego konfliktu.
Jednostki te powinny być wyposażone w najnowocześniejszy sprzęt wojskowy, utrzymywać najwyższy poziom wyszkolenia oraz dysponować ukompletowaniem sięgającym co najmniej 90 proc. stanów etatowych. Brakujące etaty byłyby uzupełniane przez żołnierzy aktywnej rezerwy stale związanych z konkretnymi jednostkami.
W praktyce proponuję, aby w skład tego komponentu weszły 16. i 18. Dywizja, jako związki taktyczne najlepiej obecnie ukompletowane i wyposażone. Jednocześnie priorytetowo należy dokończyć formowanie i budowę 1. Dywizji.
W ten sposób uzyskalibyśmy komponent złożony z trzech dywizji ogólnowojskowych, będących w wysokiej gotowości do podjęcia działań bojowych.
Dywizja szybkiego reagowania zamiast 8. Dywizji
W miejsce dotychczas niesformowanej 8. Dywizji proponuję natomiast powołanie dywizji szybkiego reagowania, opartej na istniejącej 6. Brygadzie Powietrznodesantowej oraz 25. Brygadzie Kawalerii Powietrznej, wspartych przez brygadę lotnictwa wojsk lądowych.
W ramach dywizji szybkiego reagowania należałoby również sformować lekką, mobilną brygadę szybkiego reagowania, stanowiącą jej lądowy, wysoko mobilny element.
W wyniku takiej reorganizacji uzyskalibyśmy komponent o wysokiej gotowości, dysponujący znacznym potencjałem bojowym: trzy dywizje ogólnowojskowe wsparte dywizją szybkiego reagowania.
Taki układ stanowiłby realny i wiarygodny czynnik strategicznego odstraszania potencjalnego przeciwnika.
Siły wzmocnienia – drugi poziom gotowości bojowej
Siły wzmocnienia obejmowałyby wszystkie jednostki wojskowe rozmieszczone w pasie pomiędzy linią Wisły a zachodnią granicą naszego kraju.
Proponuję, aby jednostki te w czasie pokoju były ukompletowane na poziomie 50–60 proc. stanów etatowych żołnierzy zawodowych, co w przybliżeniu odpowiada ich obecnemu poziomowi ukompletowania. Pozostałą część stanów osobowych stanowiliby żołnierze rezerwy.
Zakładam, że po powołaniu rezerwy i przeprowadzeniu niezbędnego zgrywania bojowego jednostki te powinny osiągać pełną zdolność do podjęcia działań w okresie 90–120 dni. W skład tych sił wchodziłyby przede wszystkim 12. i 11. Dywizja.
Dostrzegam jednocześnie konieczność wprowadzenia zmian w systemie szkolenia tych jednostek. Celem powinno być zapewnienie wysokiego poziomu realnego przygotowania żołnierzy rezerwy oraz utrzymanie zdolności do szybkiego odtworzenia pełnych etatów w przypadku mobilizacji.
Autor. Archiwum prywatne gen. Jarosława Gromadzińskiego
Regularne szkolenie całych pododdziałów
Jednostki sił wzmocnienia powinny być zobligowane do prowadzenia cyklicznych szkoleń całych pododdziałów. Przykładowo, zgrywanie batalionów powinno odbywać się co trzy lata, natomiast zgrywanie brygad w ramach ćwiczeń z wojskami również co trzy lata. Pozwoliłoby to systematycznie utrzymywać i weryfikować rzeczywistą zdolność bojową zarówno poszczególnych pododdziałów, jak i całych związków taktycznych.
Taki model pozwalałby ograniczyć koszty utrzymania jednostek w czasie pokoju w porównaniu z jednostkami wysokiej gotowości, przy jednoczesnym zachowaniu znaczącego potencjału bojowego. W sytuacji zagrożenia jednostki te mogłyby w relatywnie krótkim czasie zostać rozwinięte i zasilić główne siły obronne państwa.
Armia rezerwowa – jak zbudować rzeczywiste rezerwy?
Trzecim elementem proponowanej reformy jest nowe podejście do budowania i utrzymywania zasobów rezerw osobowych dla Sił Zbrojnych RP.
Jestem przekonany, że uwzględniając doświadczenia ukraińskich sił zbrojnych, powinniśmy stworzyć trwałą strukturę jednostek wojskowych opartych na żołnierzach rezerwy.
Dlatego proponuję budowę rezerwowych jednostek wojskowych na wszystkich szczeblach organizacyjnych – od plutonu, kompanii i batalionu, poprzez brygadę, aż po sztaby dywizji, a nawet korpusu.
Jednostki te powinny posiadać własne numery, stałą strukturę etatową oraz być na stałe ukompletowane żołnierzami rezerwy do poziomu 100 proc.
Regularne ćwiczenia jednostek rezerwowych
Poza szkoleniem specjalistycznym związanym z zajmowanymi stanowiskami funkcyjnymi żołnierze jednostek rezerwowych powinni co najmniej raz na 3–4 lata uczestniczyć w ćwiczeniu taktycznym swojej jednostki.
Pozwoliłoby to nie tylko utrzymywać indywidualne umiejętności żołnierzy, ale przede wszystkim zachować rzeczywistą zdolność bojową całych pododdziałów i jednostek rezerwowych.
Dowództwo Sił Rezerwowych
W celu koordynacji organizacji, ewidencji i szkolenia jednostek rezerwowych, a także zarządzania zasobami rezerw przeznaczonymi do uzupełniania strat jednostek operacyjnych, proponuję powołanie Dowództwa Sił Rezerwowych.
Byłoby to wyspecjalizowane dowództwo integrujące całość problematyki związanej z ewidencją, przygotowaniem i szkoleniem rezerw osobowych.
Takie rozwiązanie pozwoliłoby uporządkować odpowiedzialność za rezerwy oraz stworzyć jeden spójny system planowania ich wykorzystania, szkolenia i uzupełniania.
Szkolenie rezerw i wykorzystanie infrastruktury wojskowej
Jednocześnie dostrzegam potrzebę przeorganizowania ośrodków szkolenia i poligonów w zachodniej części kraju, tak aby efektywniej wykorzystać istniejącą infrastrukturę do szkolenia rezerw.
W tych samych ośrodkach można również skoncentrować szkolenie w ramach dobrowolnej zasadniczej służby wojskowej.
Postuluję przy tym, aby nie obciążać jednostek wysokiej gotowości bieżącą organizacją i prowadzeniem szkolenia dobrowolnej zasadniczej służby wojskowej. Jednostki te powinny koncentrować swoje zasoby i wysiłek przede wszystkim na szkoleniu bojowym oraz utrzymywaniu wysokiej gotowości operacyjnej.
Jednocześnie widzę możliwość wykorzystania jednostek sił wzmocnienia nie tylko do szkolenia rezerw przeznaczonych na ich własne potrzeby, ale również do udziału w szkoleniu jednostek rezerwowych tworzonych w ramach sił rezerwowych.
Pozwoliłoby to na lepsze wykorzystanie istniejącego potencjału kadrowego, infrastruktury oraz bazy szkoleniowej.
Takie rozwiązanie zwiększyłoby przepustowość całego systemu szkolenia rezerw, a jednocześnie zapewniłoby bardziej racjonalne i ekonomiczne wykorzystanie dostępnych zasobów osobowych, infrastrukturalnych i szkoleniowych.
Organizacje proobronne – społeczny filar bezpieczeństwa Polski
Budowa sprawnego systemu rezerw nie będzie możliwa bez odpowiedniego zaplecza społecznego.
Żadna reforma struktur wojskowych nie rozwiąże problemu niedoboru kadr, jeżeli nie będzie jej towarzyszyło systematyczne przygotowywanie obywateli do służby na rzecz bezpieczeństwa państwa.
Dlatego kolejnym elementem proponowanego modelu powinien być rozbudowany system organizacji proobronnych. Jego celem byłoby nie tylko przygotowanie społeczeństwa do ewentualnej służby wojskowej, ale przede wszystkim budowanie kultury bezpieczeństwa, odpowiedzialności obywatelskiej i pozytywnego stosunku do służby państwu.
System powinien być zbudowany według zasady „jeden standard, wiele środowisk” i obejmować działania skierowane do różnych grup społecznych – od młodzieży szkolnej, poprzez studentów i osoby aktywne zawodowo, aż po organizacje społeczne i środowiska lokalne.
Jego podstawą powinna być dobrowolność, atrakcyjność oraz możliwość zdobywania realnych kompetencji przydatnych zarówno w wojsku, jak i w całym systemie bezpieczeństwa państwa.
Oczywiście nie będzie możliwe zbudowanie takiego systemu bez regularnego, opartego na transparentnych zasadach finansowania ze strony państwa.
Szkolenie proobronne młodzieży
Ważnym elementem powinno być również tworzenie możliwości dobrowolnego uczestnictwa młodzieży w zajęciach proobronnych, realizowanych we współpracy szkół z organizacjami proobronnymi.
Uczestnicy takich programów powinni mieć możliwość zdobywania konkretnych kwalifikacji, które w przyszłości ułatwią im podjęcie służby wojskowej lub służby w innych elementach systemu bezpieczeństwa państwa.
Państwo powinno stworzyć jasne zasady współpracy z organizacjami proobronnymi, obejmujące standardy szkolenia, system certyfikacji oraz katalog kompetencji uznawanych w dalszym procesie szkolenia wojskowego.
Pozwoliłoby to lepiej wykorzystać istniejący potencjał społeczny i stworzyć swoistą ścieżkę od zainteresowania obronnością, przez szkolenie i dobrowolną służbę wojskową, aż do służby zawodowej lub pozostawania w rezerwie.
W dłuższej perspektywie system organizacji proobronnych powinien stać się więc zapleczem dla Sił Zbrojnych RP.
Nie zastępowałby profesjonalnego szkolenia wojskowego, lecz przygotowywał możliwie dużą część społeczeństwa do świadomego i dobrowolnego wejścia na kolejne poziomy systemu bezpieczeństwa.
Powszechna Służba Państwu – rezerwy dla całego systemu bezpieczeństwa
Powodzenie całego projektu wymaga również stworzenia nowoczesnej formy służby na rzecz państwa. Proponowana Powszechna Służba Państwu nie ograniczałaby się wyłącznie do potrzeb wojska. System miałby wspierać również:
- obronę cywilną,
- Policję,
- Państwową Straż Pożarną,
- system ochrony zdrowia,
- zarządzanie kryzysowe.
Takie rozwiązanie pozwalałoby budować rezerwy nie tylko dla armii, lecz dla całego systemu bezpieczeństwa narodowego.
Powszechna Służba Państwu a obrona powszechna
Co istotne, nie byłaby to koncepcja całkowicie nowa. W dużej mierze podobne założenia zostały już sformułowane w Strategii Bezpieczeństwa Narodowego RP 2020.
Dokument ten wskazywał na potrzebę budowy systemu obrony powszechnej opartego na wysiłku całego narodu oraz wykorzystywania potencjału administracji publicznej, samorządów, gospodarki, organizacji społecznych i obywateli.
Obrona powszechna została powiązana z budowaniem odporności państwa, ochroną ludności, przygotowaniem struktur państwowych do działania w sytuacjach kryzysowych oraz zdolnością do odtwarzania niezbędnych zasobów.
W tym sensie Powszechna Służba Państwu byłaby praktycznym rozwinięciem założeń, które państwo polskie już wcześniej zdefiniowało na poziomie strategicznym. Jej celem byłoby stworzenie szerokiego zaplecza kadrowego dla całego systemu bezpieczeństwa, a nie wyłącznie zwiększanie liczebności Sił Zbrojnych RP. Przygotowywałaby obywateli do różnych ról: wojskowych, ratowniczych, medycznych, administracyjnych czy związanych z ochroną ludności. Byłaby tym samym praktycznym narzędziem realizacji idei obrony powszechnej i budowania odporności państwa.
Autor. Archiwum prywatne gen. Jarosława Gromadzińskiego
Milionowa armia na czas wojny – czy to realny cel?
Proponowany model zakłada utrzymywanie w czasie pokoju około 250 tys. żołnierzy, przy jednoczesnym stworzeniu systemu umożliwiającego rozwinięcie Sił Zbrojnych RP do około miliona przeszkolonych żołnierzy w warunkach wojny.
Nie chodzi więc o stworzenie miliona żołnierzy zawodowych.
Chodzi o stworzenie systemu, który pozwoli państwu wykorzystać potencjał wojsk operacyjnych, Wojsk Obrony Terytorialnej, aktywnej rezerwy, jednostek rezerwowych oraz przygotowanych obywateli.
Taka konstrukcja pozwala rozdzielić dwa zasadniczo różne cele: gotowość do działania w czasie pokoju oraz zdolność do masowej mobilizacji w czasie wojny. To właśnie ta różnica powinna stać się jednym z fundamentów dyskusji o przyszłości polskiej armii.
Dlaczego ta koncepcja może być skuteczniejsza?
Koncepcja zakładająca strukturę 300 tys. żołnierzy czynnej służby i 200 tys. aktywnej rezerwy jest koncepcją efektowną, ale – w mojej ocenie – niekoniecznie efektywną.
Moja propozycja nie koncentruje się wyłącznie na liczbie żołnierzy. Przede wszystkim dotyczy sposobu organizacji armii, kosztów jej utrzymania oraz zdolności państwa do rozwinięcia potencjału wojennego.
Na korzyść proponowanego modelu przemawiają przede wszystkim:
- bardziej realistyczne dostosowanie struktury armii do polskich możliwości demograficznych;
- niższe koszty utrzymania części jednostek w czasie pokoju;
- wyraźny podział sił według poziomu gotowości bojowej;
- budowa rzeczywistych, a nie jedynie ewidencyjnych rezerw;
- możliwość szybkiego rozwinięcia armii do skali nieosiągalnej dla systemu opartego głównie na wojskach zawodowych;
- lepsze wykorzystanie infrastruktury szkoleniowej i zasobów kadrowych;
- zwiększenie przepustowości systemu szkolenia rezerw;
- stworzenie trwałego systemu współpracy państwa z organizacjami proobronnymi;
- budowa społecznych fundamentów bezpieczeństwa i odporności państwa.
Nie liczba żołnierzy, lecz zdolność do prowadzenia wojny
Najważniejsza różnica pomiędzy obiema koncepcjami polega jednak na filozofii działania.
Wizja 500 tys. żołnierzy w czasie pokoju zakłada bardzo wysoki poziom stałego zaangażowania zasobów państwa. W mojej ocenie przedmiotem debaty powinny być jednak nie tylko docelowe liczby, ale również koszty, możliwości kadrowe, infrastruktura oraz rzeczywiste zdolności bojowe, które można dzięki nim uzyskać.
Moja koncepcja próbuje odpowiedzieć na pytanie znacznie istotniejsze: Jak sprawić, by w chwili próby państwo – przy aktywnym wsparciu społeczeństwa – było w stanie szybko wystawić i utrzymać wielką, milionową armię zdolną do prowadzenia długotrwałej wojny?
Odpowiedź nie musi oznaczać utrzymywania miliona żołnierzy w czasie pokoju ani maksymalizowania liczebności wojsk zawodowych.
Powinna natomiast oznaczać stworzenie spójnego systemu mobilizacyjnego, w którym wojska wysokiej gotowości, siły wzmocnienia, armia rezerwowa, organizacje proobronne i Powszechna Służba Państwu tworzą jeden system bezpieczeństwa.
W realiach współczesnych konfliktów właśnie zdolność do szybkiego rozwinięcia potencjału, uzupełniania strat, utrzymania ciągłości działania i prowadzenia długotrwałej wojny może okazać się jednym z decydujących czynników skutecznego odstraszania i obrony państwa.
Dlatego przyszłość Sił Zbrojnych RP powinniśmy oceniać nie tylko przez pryzmat tego, ilu żołnierzy jesteśmy w stanie utrzymywać w czasie pokoju, lecz przede wszystkim przez odpowiedź na pytanie:
Jaką armię Polska będzie w stanie wystawić, wyszkolić, wyposażyć i utrzymać wtedy, gdy bezpieczeństwo państwa rzeczywiście zostanie zagrożone?








Wybrane okazje dla Ciebie