Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI

Ataki Huti testują pakt mekkański

Czołg jemeńskich sił rządowych
Czołg jemeńskich sił rządowych, wspieranych przez Arabię Saudyjską w trakcie ostrzału sił rebeliantów Huti.
Autor. Media Centre Of The Yemeni Armed Forces

Ataki jemeńskich Huti na Arabię Saudyjską są pierwszym sprawdzianem dla podpisanego w sierpniu w Mekce porozumienia obronnego Rijadu, Ankary i Islamabadu. Zakłada ono, że atak na jedno z tych państw jest atakiem na wszystkie. Jak dotąd Turcja i Pakistan nie włączyły się jednak do walk.

Tzw. porozumienie mekkańskie podpisali 7 sierpnia saudyjski następca tronu Mohammed bin Salman, prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan i premier Pakistanu Shehbaz Sharif. Znalazło się w nim zobowiązanie, zgodnie z którym zbrojny atak na jedno z trzech państw będzie uznawany za atak na nie wszystkie. Sformułowanie przypomina artykuł 5. Traktatu Północnoatlantyckiego, nie oznacza jednak, że pakt działa na takich samych zasadach jak NATO.

Szczegóły porozumienia nie zostały ujawnione, a z dostępnych informacji nie wynika, jaki konkretnie mechanizm miałby zostać uruchomiony po ataku na jednego z sygnatariuszy.

Pierwszym sprawdzianem dla paktu stały się ataki wspieranych przez Iran rebeliantów Huti na Arabię Saudyjską. Od początku września rebelianci nasilili działania w Jemenie i uderzenia na terytorium królestwa, wykorzystując rakiety i drony. Celem stała się m.in. infrastruktura wojskowa i energetyczna. Rijad odpowiedział nalotami na Jemen.

Mimo zapisów porozumienia ani Turcja, ani Pakistan nie przyłączyły się dotychczas do saudyjskich działań zbrojnych. Oba państwa zapewniły jednak Rijad o swoim poparciu.

Turecki minister spraw zagranicznych Hakan Fidan powiedział w sobotę, że w związku z atakami Huti Arabia Saudyjska może potrzebować pomocy wojskowej i Ankara jest gotowa jej udzielić na podstawie porozumienia z Rijadem i Islamabadem. Fidan dodał, że Rijad może mieć potrzeby wojskowe, szczególnie w kwestiach technicznych, i zapewnił, że Turcja jest gotowa na nie odpowiedzieć. Nie sprecyzował jednak, na czym pomoc miałaby polegać.

Również przedstawiciele pakistańskich władz i armii zapewniają, że zobowiązania wobec Rijadu pozostają w mocy. Generał Ahmed Sharif Chaudhry, rzecznik pakistańskich sił zbrojnych, powiedział w czwartek saudyjskiemu dziennikowi „Arab News”, że Islamabad będzie bronił Arabii Saudyjskiej przed agresją „w każdy możliwy sposób”.

Reklama

Pakistan i Arabia Saudyjska od lat blisko współpracują w dziedzinie bezpieczeństwa. Rijad jest również ważnym partnerem gospodarczym Islamabadu. Na terytorium Arabii Saudyjskiej znajduje się już ok. 10 tys. pakistańskich żołnierzy, m.in. w ramach współpracy szkoleniowej.

Dla Islamabadu czym innym byłaby jednak pomoc w obronie saudyjskiego terytorium i infrastruktury, a czym innym udział w działaniach przeciwko Huti na terytorium Jemenu. Pakistan już raz stanął przed podobnym wyborem: w 2015 r. parlament odrzucił możliwość przyłączenia się do kierowanej przez Arabię Saudyjską koalicji walczącej z Huti.

Dodatkowym problemem są stosunki z Iranem. Pakistan dzieli z nim około 900-kilometrową granicę, i Islamabad stara się utrzymywać kanały komunikacji z Teheranem. Relacje te są trudne – w styczniu 2024 r. oba państwa przeprowadziły ataki rakietowe na cele po drugiej stronie granicy – Pakistan ma więc powody, by unikać kolejnego źródła napięć.

Arabia Saudyjska nie ogranicza poszukiwania wsparcia do partnerów z porozumienia mekkańskiego. Według Associated Press Rijad zwrócił się do Francji, Wielkiej Brytanii, Pakistanu i Egiptu o rozmieszczenie w regionie systemów obrony powietrznej, które pomogłyby odpierać ataki rakietowe i dronowe Huti oraz innych ugrupowań wspieranych przez Iran.

Według agencji AP Saudyjczykom zmniejszają się zapasy pocisków przechwytujących. Dotychczas żadne z państw, do których zwrócił się Rijad, nie zgodziło się jednak na rozmieszczenie swoich systemów obrony powietrznej.

Trzy państwa tworzące porozumienie mekkańskie dysponują różnymi atutami: Arabia Saudyjska kapitałem, Turcja rozwiniętym przemysłem obronnym, a Pakistan liczną armią i bronią jądrową. Mają jednak również odmienne interesy i problemy związane z bezpieczeństwem. Dla Arabii Saudyjskiej najpilniejsza jest obecnie ochrona własnego terytorium i infrastruktury, dla Pakistanu głównymi wyzwaniami pozostają relacje z Indiami, Afganistanem i bezpieczeństwo własnych granic, a interesy Turcji rozciągają się m.in. na Syrię, Irak i wschodnią część Morza Śródziemnego.

Dotychczasowa reakcja na ataki Huti pokazuje więc, że porozumienie mekkańskie nie działa jak automatyczny mechanizm wspólnej obrony. Jego praktyczne znaczenie będzie zależało od tego, czy trzy państwa zdecydują się z czasem przekształcić je w ściślejszy system współpracy. Na razie bardziej przypomina ono elastyczne porozumienie w dziedzinie bezpieczeństwa, pozwalające jego członkom współpracować tam, gdzie ich interesy są zbieżne, bez konieczności angażowania się w każdy konflikt partnerów.

Reklama
Polecane
czytaj więcej
Wojna na Ukrainie
Mogą Cię zainteresować