Siły zbrojne

Polskie załogi Abramsów przechodzą chrzest bojowy

Fot. US Marine Corps, Cpl. Jeremy Ross. Public Domain

Dowództwo Generalne poinformowało, że został przeprowadzony strzelecki „chrzest" bojowy na czołgach Abrams przez polskie załogi. Pierwszym zadaniem ogniowym było wykonanie strzału technicznego oraz LFAST czyli Live-Fire Accuracy Screening Test (potwierdzenie celności danego czołgu) – jak napisało na Twitterze Dowództwo Generalne.

Wojna na Ukrainie - raport specjalny Defence24.pl

Jak informuje na Twitterze Dowództwo Generalne w Centrum Szkolenia Wojsk Lądowych w Poznaniu, doszło do ćwiczeń pod nadzorem amerykańskich instruktorów, gdzie polskie załogi po raz pierwszy strzelały z Abramsów tym samym przechodząc „strzelecki chrzest bojowy". Pierwszym zadaniem ogniowym polskich załóg było wykonanie strzału technicznego oraz LFAST czyli Live-Fire Accuracy Screening Test.

Test LFAST został wprowadzony w US Army w 1982 roku i jest stosowany jako metoda sprawdzająca celność uzbrojenia dla całej floty czołgów Abrams. Jest on potwierdzeniem, poprzez prowadzenie ognia, dokładności kalibracji całego systemu uzbrojenia czołgu począwszy od armaty, SKO (poprawności wprowadzonych tabel balistycznych do komputera - CCF computer-correction factors) oraz ustawień celowników działonowego i dowódcy dla wszystkich rodzajów amunicji wystrzeliwanej z czołgów Abrams.

W połowie października 1. Warszawska Brygada Pancerna informowała, że mechanicy oraz załogi czołgów M1 Abrams odbywały szkolenia, które są nadzorowane przez amerykańskich żołnierzy. Pod koniec października 18 Dywizja Zmechanizowana przekazywała, że w Drawsku odbywały się ćwiczenia przeznaczone dla żołnierzy Żelaznej Dywizji z zasad planowania obsług, wykonywania napraw, organizacji zabezpieczenia materiałowego i ewakuacji technicznej czołgów Abrams. Szkolenie odbywało się pod okiem amerykańskich instruktorów z 1 Dywizji Piechoty (1st Infantry Division).

Czytaj też

Pozyskanie czołgów M1A1 Abrams od Stanów Zjednoczonych zostanie co najmniej w części sfinansowane ze środków na pomoc wojskową, przekazanych Polsce przez USA w związku z wojną na Ukrainie. Tym samym fundusz w kwocie 288,6 mln dolarów, zatwierdzone przez Kongres pod koniec września posłużą do sfinansowania – między innymi – pozyskania 116 czołgów M1A1 SA Abrams dla Polski. MON podjął rozmowy w sprawie dostaw tych wozów by przyspieszyć uzupełnienie zapasów sprzętu po tym, jak Polska przekazała ponad 230 własnych czołgów T-72M/M1/M1R, a także pewną liczbę PT-91 Twardy, na Ukrainę.

M1A1 SA to starsza wersja Abramsów, która jednak przeszła modernizację m.in. w zakresie systemu kierowania ogniem i ochrony wnętrza. Jest wciąż wykorzystywana m.in. w jednostkach Gwardii Narodowej, także tych które pełniły służbę w Orzyszu i Bemowie Piskim w latach 2018-2019 w ramach batalionowej grupy bojowej NATO. Według wcześniejszych deklaracji MON, pierwsze czołgi mają trafić do Polski w przyszłym roku. Przypomnijmy, że Polska zakupiła w kwietniu trybie FMS 250 czołgów M1A2 SEPv3 w ramach pilnej potrzeby operacyjnej, aby zapewnić wyposażenie nowo formowanej 18. Dywizji Zmechanizowanej wraz z wozami towarzyszącymi, amunicją oraz szerokim pakietem logistycznym i szkoleniowym za 4,74 mld USD. Umowa nie przewidywała transferu technologii i offsetu.

Czytaj też

Czołg M1A2 Abrams SEPv3 ma masę od 65 do 70 ton, w zależności od konfiguracji. Wielkość ta jest porównywalna do najnowszych wersji Leoparda 2A7V czy Challengera 3. Czołg też otrzymał nową architekturę systemów elektronicznych i systemy generowania energii, pozwalające mu na łatwe instalowanie przyszłych usprawnień. Głównym producentem Abramsa jest koncern General Dynamics Land Systems. Polska podpisała jednak umowę międzyrządową, co oznacza, że – tak jak we wszystkich podobnych przypadkach – poszczególne elementy będą kontraktowane przez Pentagon bezpośrednio u producentów. Polska jest drugim po Australii państwem, które zdecydowało się na zakup Abramsów w wersji SEPv3.

Czytaj też

Foreign Military Financing to instrument finansowania zdolności obronnych sojuszników USA. Do jego największych beneficjentów należą m.in. Izrael i Egipt, jednak również Polska otrzymywała w przeszłości sprzęt w ramach FMF (chociażby pakiet modyfikacji i szkoleń towarzyszący pierwszym C-130E Hercules). Środki w kwocie 288,6 mln dolarów to część puli funduszy o łącznej wartości 2,2 mld USD, przeznaczonej do przekazania Ukrainie oraz 17 innym państwom regionu w związku z zagrożeniem ze strony Rosji. Przykładowo, Czechy, które przekazały Ukrainie śmigłowce Mi-24 przeznaczone do zastąpienia przez amerykańskie AH-1Z Viper i UH-1Y Venom, otrzymały z tej puli 100 mln USD.

Czytaj też

Komentarze (5)

  1. Hmmm.

    Patrząc na to, ile z FMF dostały Czechy, to Polska wyglada mi na niedocenioną: póki co.

    1. LMed

      Jesteśmy bardziej na Amerykanów napaleni, więc dają mniej. Normalne.

  2. KrzysiekS

    Powiem przewrotnie co z Polskimi PPK, PIRAT i MOSKIT?

    1. acideu

      Prace nie zostały wstrzymane.

  3. ansuz

    Czy przypadkiem nie jesteśmy największym klientem na amerykański sprzęt wojskowy w Europie na kontynencie? Może powinnyśmy zawalczyć o to, aby stać się dla Amerykanów bazą naprawczą a może nawet dostawcą komponentów eksploatacyjnych? Lepiej mieć własne zaplecze obok pola walki z potencjalnym wrogiem, niż wozić sprzęt do USA, lub UK na konieczne naprawy, przeglądy, czy modernizacje. Nadal mamy stosunkowo tania siłę roboczą, niezłych inżynierów i nadal Polacy lubią Amerykanów.

    1. Stary666

      F-16 już remontujemy a baza remontowa dla M1 też będzie u nas.

    2. ansuz

      Jesteśmy zapleczem remontowym F-16 dla całej Europy, czy tylko dla naszych samolotów? Świetnie byłoby, abyśmy mieli status głównego przedstawiciela serwisowego Amerykanów na Europę. To obopólna korzyść.

  4. Μonkey

    Pytanie za 100 punktów: dlaczego na naszych czołgach nie ma powiewającej Polskiej flagi? Ukraińcy ozdabiają swoje czołgi niebiesko-żółtą flagą, na Amerykańskich abramsach jest ich Star'n'Stripes a na Brytyjskich Challengerach oczywiście flaga Zjednoczonego Królestwa. Tylko u nas pociągnięte zieloną farbą jakby żołnierzom wstyd było że służą dla Polski.

    1. Stefan1

      @Monkey. Nie masz się już czego czepić, że szukasz dziury w całym?

    2. tomek czytelnik

      Dlatego że te abramsy to wersja sepv2 wypożyczona na szkolenia do czasu aż przyjdą nasze abramsy a potem jak ich nie odkupią to trzeba będzie je zwrócić. Na razie to nie są nasze abramsy tylko amerykańskie

    3. szczebelek

      Do Polski miało trafić 28 czołgów sep2 służących do szkolenia natomiast w przyszłym roku mają trafić pierwsze sep2 będące na własność WP, więc dopiero na tych maszynach mogą się pojawić nasze oznaczenia.

  5. T.Kreber

    Chrzest bojowy tzn że pojechali na Ukr ?

    1. Ein

      Ta, clickbite typowy, a przynajmniej niefortunne sformułowanie: powinno być CHRZEST OGNIOWY

    2. tomek czytelnik

      Polecam przeczytać artykół a potem komentować