Siły zbrojne

Obrona powietrzna krótkiego zasięgu wyzwaniem dla armii i przemysłu [RELACJA]

Fot. por. Bartłomiej Kulesza
Fot. por. Bartłomiej Kulesza

Budowa obrony powietrznej krótkiego i bardzo krótkiego zasięgu musi być realizowana w sposób zintegrowany, jednak wykorzystując różne środki obrony, z uwzględnieniem potrzeb mobilnych formacji Wojsk Lądowych. Jest to jedno z najważniejszych przedsięwzięć modernizacyjnych Sił Zbrojnych RP i jednocześnie szansa dla polskiego przemysłu obronnego – podkreślali uczestnicy seminarium online pt. „Przeskok generacyjny. Obrona powietrzna krótkiego zasięgu w Siłach Zbrojnych RP”.

W trakcie zorganizowanego przez Defence24.pl seminarium online decydenci, eksperci oraz przedstawiciele Sił Zbrojnych i przemysłu obronnego rozmawiali o różnych aspektach modernizacji obrony powietrznej krótkiego zasięgu. We wprowadzeniu redaktor naczelny Defence24.pl Jędrzej Graf podkreślił, że rozwój zagrożeń i zmiany w środowisku bezpieczeństwa powodują, iż Wojsko Polskie musi dokonać przeskoku generacyjnego w zakresie obrony powietrznej, w szczególności systemów krótkiego i bardzo krótkiego zasięgu, a realizacja tych programów stanowi dużą szansę dla polskiego przemysłu.

Przewodniczący Sejmowej Komisji Obrony Narodowej Michał Jach zwrócił uwagę, że istotną rolę w realizacji systemu obrony powietrznej powinny odegrać Narodowa Polityka Zbrojeniowa i nowo powołana Agencja Uzbrojenia. – Złożoność tego zagadnienia powoduje, że musi zostać zaangażowana bardzo silna i bardzo liczna grupa specjalistów. Narodowa Polityka Zbrojeniowa musi określić jasno, że do wyzwań jakie stawia przed MON i Siłami Zbrojnymi RP wymagana jest całościowa zmiana systemu pozyskiwania uzbrojenia i obowiązujących procedur – powiedział parlamentarzysta. 

Przewodniczący wyraził też nadzieje, że kierowana przez niego komisja będzie mogła wkrótce zająć się projektami ustaw w sprawie Agencji Uzbrojenia. Zaznaczył, że powołanie nowych struktur jest niezbędne szczególnie z uwagi na fakt, że programy obrony powietrznej krótkiego zasięgu, w tym Narew, powinny zostać zrealizowane ze znaczącym udziałem krajowego przemysłu, co nakłada dodatkowe obowiązki na zamawiającego.

Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Aktywów Państwowych Zbigniew Gryglas mówił o znaczeniu programu obrony powietrznej krótkiego zasięgu Narew nie tylko dla Sił Zbrojnych RP, ale i przemysłu obronnego. – Program Narew jest dla nas priorytetem – powiedział minister. – To on będzie bazą, fundamentem ochrony wojsk, państwa, obiektów. Znaczenie tego systemu jest nie tylko wojskowe ale i przemysłowe – dodał. – Narew będzie takim skokiem, który wykonamy. Możemy to zrobić w oparciu o krajowe przedsiębiorstwa. Nie mamy efektora, ale możemy go pozyskać w taki sposób, aby został on w całości spolonizowany – zaznaczył.

Spółki Polskiej Grupy Zbrojeniowej są przygotowywane do realizacji programu Narew, między innymi poprzez odpowiednie inwestycje, takie jak projekt 400, realizowany w spółce Mesko. Minister Gryglas odbył konsultacje z Premierem RP oraz z resortem finansów i otrzymał zapewnienie o możliwości kontynuowania wsparcia dla rozbudowy zdolności produkcyjnych polskich firm. Dodał jednocześnie, że potrzebne są również działania restrukturyzacyjne, w tym nastawione na zwiększenie efektywności kosztowej działania polskich przedsiębiorstw. Kroki w tym kierunku są już realizowane.

Generał dywizji Dariusz Łukowski, dyrektor Departamentu Zwierzchnictwa nad Siłami Zbrojnymi w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego zapewnił, że BBN interesuje się „całym aspektem” związanym z zapewnieniem obrony powietrznej kraju, zarówno infrastruktury krytycznej, jak i samych wojsk. Odnosząc się do pytania o sposób realizacji programu Narew powiedział, że „poszukiwanie rozwiązań od zera będzie wymagało czasu, olbrzymich nakładów, a tego czasu za wiele nie mamy”, uwzględniając rozwój zagrożeń za wschodnią granicą Polski. 

Radar P-18PL z częściowo rozwiniętym system antenowym podczas ćwiczeń Tobruq Legacy 2019. Fot. M.Dura
Radar P-18PL z częściowo rozwiniętym system antenowym podczas ćwiczeń Tobruq Legacy 2019. Fot. M.Dura

Dlatego trzeba znaleźć optymalne rozwiązanie pozwalające na zaangażowanie w jak największym stopniu zdolności, które mamy w przemyśle krajowym, w zakresie różnego typu stacji radiolokacyjnych oraz systemów dowodzenia i kierowania walką. Z kolei efektor powinien zdaniem generała być pozyskany z zewnątrz w ramach współpracy przemysłowej, tak aby mieć możliwość jego rozwoju w cyklu życia.

Gen. bryg. Stefan Mordacz, Zastępca Inspektora Rodzajów Wojsk i Szef Zarządu Obrony Powietrznej i Przeciwrakietowej Inspektoratu Rodzajów Wojsk DG RSZ zaznaczył, że w ramach systemu obrony powietrznej Narew będzie zwalczała stosunkowo szerokie spektrum zagrożeń, uwzględniając charakter obecnych i przyszłych środków napadu powietrznego. Podkreślił też, że system obrony musi mieć charakter wielowarstwowy i zintegrowany. 

Generał mówił również o kierunkach, w jakich powinny być realizowane nowe prace rozwojowe. Wnioski z ostatnich konfliktów, w tym w Górskim Karabachu i na Ukrainie wskazują na potrzebę ustanowienia zdolności C-RAM. Niezbędny jest też jest dalszy rozwój sensorów radiolokacyjnych oraz systemów dowodzenia, aby móc skutecznie wykrywać cele o coraz mniejszej skutecznej powierzchni odbicia i w krótkim czasie podejmować decyzje o ich zwalczaniu.

Gen. bryg. Kazimierz Dyński, dowódca 3 Warszawskiej Brygady Rakietowej Obrony Powietrznej podkreślił, że dowodzona przez niego jednostka jest beneficjentem kilku programów modernizacyjnych, w tym projektów Wisła i Pilica, a także przygotowywanych programów krótkiego zasięgu, takich jak Narew. „Widzimy zmiany, jakie zachodzą w elementach budowy obrony powietrznej i przeciwrakietowej” – dodał. Generał zaznaczył, że budowa obrony powietrznej i przeciwrakietowej jest jednym z kilkunastu priorytetów Strategii Bezpieczeństwa Obrony Narodowej, przyjętej w lipcu 2020 roku, natomiast Siły Zbrojne RP wykonują zadania wynikające z SBN właśnie „poprzez realizację programów modernizacji technicznej”.

Możliwości polskiego przemysłu

Dariusz Gwizdała, Członek Zarządu Polskiej Grupy Zbrojeniowej podkreślił, że budowa systemu obrony powietrznej i przeciwrakietowej, która została określona jako priorytet w Strategii Bezpieczeństwa Narodowego, jest zadaniem nie tylko armii, MON czy przemysłu, ale całego państwa. W tym kontekście mówił o szczególnym znaczeniu programu Narew. - Narew jest kompleksowym, rozłożonym na dekady, wielomiliardowym programem, który da szanse zbudować szerokie kompetencje – podkreślił przedstawiciel PGZ. Zaznaczył, że program obejmuje między innymi wyprodukowanie 114 wyrzutni rakiet i prawie 90 radarów, a także szerokiego spektrum innego wyposażenia specjalistycznego. 

Dariusz Gwizdała podkreślił: „chcemy, by to było polskie C2 w Narwi i jesteśmy do tego przygotowani”. Polski system dowodzenia dla Narwi ma być w pełni kompatybilny z innymi rozwiązaniami C2 wprowadzanymi w Wojskach Lądowych, jak „Rosomak BMS i Wierzba”. Jeśli natomiast chodzi o efektor, to istnieje konieczność jego zakupu, a w dalszej perspektywie polonizacji tak, by krajowa zbrojeniówka mogła dostarczyć cały system.

Prezes Mesko SA Tomasz Stawiński przypomniał natomiast, że niedawno udało się zrealizować dostawę dużej partii rakiet przeciwlotniczych Piorun. Mesko ustabilizowało więc produkcję i jest przygotowane do realizacji kolejnych projektów. Prezes Stawiński zaznaczył przy tym, że realizację prac rozwojowych oraz transfer technologii należy traktować jako dwa „nierozdzielne” elementy. Zadeklarował, że kierowana przez niego spółka jest w stanie opracować w krótkim czasie pocisk, o parametrach pomiędzy PPZR Piorun a pociskami przeznaczonymi dla systemu Narew, o zasięgu około 12 km. 

image
Strzelanie pociskiem Piorun z zestawu Poprad. Fot. 8 pplot.

Prezes Stawiński dodał, że dla programu Narew potrzebne jest wprowadzenie określonych kompetencji. Choć czas wdrożenia jest różny dla poszczególnych technologii, to docelowo w Polsce powinna się odbywać pełna produkcja pocisków rakietowych. Transfer technologii powinien obejmować też włączenie w system badań i rozwoju, tak by dany system uzbrojenia mógł być rozwijany w cyklu życia.

Janusz Noga, prezes zarządu Centrum Rozwojowo-Wdrożeniowego Telesystem-Mesko podkreślił, że w wyniku realizacji programu Piorun w polskim przemyśle powstały szerokie kompetencje związane z systemami naprowadzania na podczerwień. Podjęte prace pozwoliły na zwiększenie zasięgu, odporności na zakłócenia oraz przygotowanie zdolności do wykrywania niewielkich celów. Dzięki temu możliwe stało się stworzenie pocisków o zasięgu 12 km lub nawet większym, przy czym na początkowym etapie lotu taka rakieta byłaby naprowadzana za pomocą innego systemu – kierowania w wiązce laserowej, lub nawigacji inercyjnej (INS).

Prezes Janusz Noga skomentował także informacje o poszukiwaniu przez USA nowej generacji przenośnych zestawów przeciwlotniczych klasy MANPADS. – „Mamy do czynienia z renesansem tego typu uzbrojenia” – powiedział. Zaznaczył, że na światowym rynku jest stosunkowo niewielu dostawców tego typu uzbrojenia, a więc w kompetencje, jakie posiada między innymi Polska, mogą okazać się szczególnie cenne.

Międzynarodowi partnerzy przemysłowi

Z kolei gen. bryg. USAF w stanie spoczynku Kenneth Todorov, Vice President, Northrop Grumman Missile Defense Solutions zaznaczył, że dzięki zastosowaniu IBCS w zestawie Wisła będzie go można łatwiej dostosowywać do zmian środowiska walki. Z kolei w programie Narew najkorzystniejszym rozwiązaniem byłoby włączenie go bezpośrednio do Wisły za pomocą IBCS, bo to umożliwi działanie warstwowego systemu obrony w sposób w pełni zintegrowany i w środowisku sieciocentrycznym. Z takim systemem będą też łączyć się myśliwce F-35A.

Kenneth Todorov zaznaczył, że w wypadku wyboru IBCS dla Narwi zostanie przyjęte inne podejście niż w programie Wisła i „zdecydowana większość” prac zostanie zrealizowana w Polsce i przez krajowy przemysł. Obejmie to sensory i efektory, ale też np. środki łączności.  Z IBCS zintegrowano polską radiolinię R-460A firmy Transbit. „Ta integracja okazała zdolności IBCS i zademonstrowała działanie modułowej, otwartej architektury systemowej” – powiedział gen. Todorov.

Vidar Skjelstad, wiceprezes, Konsgsberg Defence and Aerospace zwrócił uwagę na poziom gotowości systemu NASAMS. „NASAMS jest cały czas w produkcji, dzięki czemu pierwszy system mógłby zostać dostarczony Polsce w przeciągu zaledwie 26 miesięcy od zamówienia (zgodnie ze standardowym harmonogramem dostaw)“ – podkreślił. System oferowany przez Kongsberg mógłby wykorzystywać pociski przeznaczone dla F-16 i F-35, takie jak AIM-120 AMRAAM i AIM-9X Sidewinder, służąc jednocześnie do ochrony ich baz. 

System NASAMS jest cały czas rozwijany, zgodnie z koncepcją przyjętą przy opracowaniu systemu. Obecnie wdrażana jest już piąta generacja systemu zarządzania walką, integrowane są także nowe sensory i efektory o większym zasięgu. Vidar Skjelstad podkreślił, że Polska w chwili obecnej dysponuje już elementami systemu zarządzania walką NASAMS, w ramach Nadbrzeżnego Dywizjonu Rakietowego (obecnie MJR). Owocna współpraca z polskim przemysłem rozpoczęta w ramach programu NDR może być kontynuowana w programie Narew. Podobny projekt współpracy przemysłowej wdrożono niedawno także w Australii.

James Price, Vice President Export Europe w MBDA zaznaczył, że w wypadku wyboru pocisków rodziny CAMM dla Narwi będzie to na pewno polski system, zapewniający „suwerenność” wykorzystania i rozwoju. Podkreślił, że oferta MBDA obejmuje pełen transfer technologii produkcji pocisków rodziny CAMM i wyrzutni, wraz z wiedzą dotyczącą działania pocisku, w tym w zakresie głowicy naprowadzającej, konstrukcji i innych elementów. 

„Dzięki temu transferowi technologii i wiedzy polski przemysł zyska możliwości do rozwoju przyszłych wariantów CAMM” – zaznaczył. Podstawą prawną dla tak szerokiego transferu technologii, wspieranego przez brytyjski rząd, jest polsko-brytyjski traktat z 2017 roku. James Price przypomniał też, że CAMM jest już w służbie brytyjskiej armii oraz marynarki wojennej, z kolei CAMM-ER będzie spełniał wymogi i wojsk lądowych sił powietrznych Włoch. Te same pociski można by więc wykorzystywać w systemie Narew i na okrętach.

Ronen Leibovich, Business Development & Marketing Director Long Range Air & Missile Defense Systems Directorate izraelskiego koncernu Rafael mówił o propozycjach dla systemów Narew i SONA. Jeśli chodzi o ten pierwszy projekt, Rafael ma dla strony polskiej dwa rozwiązania. Pierwszym jest zaproponowanie kompletnego systemu Spyder, uzbrojonego w pociski I-Derby, I-Derby-ER oraz Python 5 w wybranej przez polskiego użytkownika wersji. Dodatkową opcją jest przekazanie polskiemu przemysłowi know how niezbędnego do wspólnej z Rafaelem produkcji pocisku I-Derby ER, oraz zintegrowanie go z krajowym systemem dowodzenia. 

W programie SONA Rafael proponuje natomiast system Iron Dome, m.in. w wersji „all-in-one”, z wyrzutnią, systemem kierowania ogniem oraz sensorami (w tym radarem wielofunkcyjnym) na jednym pojeździe, co daje zdolność także do osłony mobilnych formacji Wojsk Lądowych. Przedstawiciel Rafael podkreślił, że izraelski koncern zakłada współpracę z polskim przemysłem, uwzględniając wieloletnie doświadczenia z programu Spike.

VSHORAD i obrona przeciwko dronom

Choć większa część dyskusji w trakcie seminarium skupiała się na programach Narew, to w jego trakcie poruszano także kwestie związane z obroną bardzo krótkiego zasięgu i przeciwdziałaniem BSP. Płk Jacek Gajda, Szef Szefostwa Obrony Powietrznej Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych podkreślił istotność pozyskania zdolności do przeciwdziałania bezzałogowym statkom powietrznym klasy mini i mikro. DO RSZ, wraz z ABW, SKW, SOP, Komendą Główną Policji oraz ŻW organizuje testy praktyczne, w ramach których sprawdzeniu w warunkach poligonowych poddawane są aktualnie dostępne rozwiązania.

Do chwili obecnej przeprowadzono dwie edycje przedmiotowych testów, podczas których weryfikacji poddano systemy oferowane przez pięć firm. Testy są doskonałą okazją do zderzenia proponowanych przez firmy rozwiązań z faktycznymi oczekiwaniami wojska oraz innych służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo kraju, wyciągnięcia wniosków oraz wprowadzenia przez producentów zmian w prezentowanych systemach. Obecnie trwają przygotowania do trzeciej edycji testów, która planowana jest do realizacji w terminie od 26 do 30 kwietnia 2021 roku na Centralnym Poligonie Sił Powietrznych w Ustce, gdzie sprawdzeniu będą mogły zostać poddane również zdolności do przeciwdziałania kinetycznego.

Płk dr Krzysztof M. Gaj zwrócił uwagę na konieczność odpowiedniego dostosowania struktur organizacyjnych pododdziałów obrony przeciwlotniczej Wojsk Lądowych, gdyż te obecne są w dużej mierze odziedziczone po czasach Układu Warszawskiego. Podkreślił, że dobrym wzorcem są rozwiązania, jakie funkcjonowały w armiach Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii pod koniec Zimnej Wojny i jeszcze w latach 90. XX wieku, przed okresem najgłębszych redukcji strukturalnych.

Co dalej? 

Uczestnicy konferencji podkreślali, że naziemna obrona powietrzna mierzy się z ciągłym i w niektórych obszarach coraz bardziej dynamicznym rozwojem zagrożeń ze strony środków napadu, dlatego musi być rozwijana przez cały czas. W programach obrony powietrznej kluczowe są także integracja poszczególnych warstw oraz uwzględnienie stosunku koszt-efekt, poprzez dobór odpowiednich środków zwalczania do konkretnych zagrożeń. Budowa obrony powietrznej stanowi też istotną szansę dla polskiego przemysłu, a jego kompetencje powinny być poszerzane zarówno poprzez własne prace rozwojowe, jak i transfer technologii z zewnątrz.

Komentarze