Siły zbrojne

Morskie koncepcje, czyli jak zatopić Marynarkę Wojenną [OPINIA]

Jak na razie nowe okręty bojowe pojawiają i będą pojawiały się w Gdyni tylko z wizytą. Fot. M.Dura
Jak na razie nowe okręty bojowe pojawiają i będą pojawiały się w Gdyni tylko z wizytą. Fot. M.Dura

Opracowana ponad rok temu „Strategiczna Koncepcja Bezpieczeństwa Morskiego RP” nie tylko nie wsparła, ale jeszcze bardziej opóźniła modernizację techniczną Marynarki Wojennej RP. Odpowiedzialnym za to opóźnienie jest przede wszystkim Biuro Bezpieczeństwa Narodowego nie tylko firmując powstanie tego dokumentu, ale przede wszystkim nie robiąc nic, by jakby nie było - tylko „koncepcję” przełożyć na konkretne decyzje. Jak się okazuje ta bezczynność BBN dotyka nie tylko polskich sił morskich.

Za około miesiąc odbędą się główne obchody stulecia Marynarki Wojennej RP. Będzie to gorzkie święto, ponieważ wszystkie programy dotyczące zakupu okrętów bojowych są opóźnione a ogromna większość świętujących okrętów będzie miała ponad 30 lat.

Marynarka Wojenna w dokumentach strategicznych BBN

Minęło pięć lat od wprowadzenia nadal obowiązującej „Białej Księgi Bezpieczeństwa Narodowego RP”, w którym Marynarka Wojenna była wymieniona jako problem, a słowo okręt nie pojawiło się ani razu (w odróżnieniu od słów: „samolot” i „rakieta”). Upłynęło również ponad czternaście miesięcy od pierwszej prezentacji „Strategicznej Koncepcji Bezpieczeństwa Morskiego Rzeczypospolitej Polskiej” [dalej w artykule określanej jako „Koncepcja”], dokumentu opracowanego przez zespół ekspertów powołanych przy Biurze Bezpieczeństwa Narodowego.

W pierwszym przypadku „bierność morska” poprzedniego BBN dała wolną rękę byłemu Ministerstwu Obrony Narodowej, które wspólnie z istniejącym jeszcze wtedy Dowództwem MW opracowało koncepcję modernizacji technicznej Marynarki Wojennej. Koncepcję tą przełożono rok później na podprogramy okrętowe w ramach programu operacyjnego „Zwalczanie zagrożeń na morzu”, przygotowując m.in. trzy najważniejsze przetargi dotyczące pozyskania okrętów bojowych: okrętów podwodnych nowego typu „ORKA”, korwet „MIECZNIK” i okrętów patrolowych z funkcją zwalczania min „CZAPLA”.

image
Nieformalny spór pomiędzy BBN a MON ograniczył udział resortu obrony w pracach nad „Koncepcją”. Fot. M.Dura

W drugim przypadku „aktywność morska” obecnego BBN i opracowanie „Koncepcji” pozwoliły obecnemu Ministerstwu Obrony Narodowej na faktyczne przerwanie programu operacyjnego „Zwalczanie zagrożeń na morzu” i na zastopowanie procesu przygotowania przetargów dotyczących pozyskania okrętów podwodnych, korwet i okrętów patrolowych.

Można zadać pytanie: co z punktu widzenia polskiej floty było lepsze: zapisy „Białej Księgi”, czy „Koncepcja”? Nie bez powodu podczas opublikowania „Białej Księgi Bezpieczeństwa Narodowego RP” nikt nie przejął się marginalizowaniem tam spraw bezpieczeństwa morskiego, ponieważ zajmował się nimi wtedy resort obrony. Zupełnie inaczej było w przypadku „Strategicznej Koncepcji Bezpieczeństwa Morskiego RP”. Dokument ten od razu wywołał zaniepokojenie wśród ekspertów. Autor artykułu już podczas jego pierwszej, oficjalnej prezentacji zauważył, że nie został on uzgodniony: ani z Ministerstwem Obrony Narodowej, ani z parlamentarzystami.

Wskazał również, że „Koncepcja” może stać się pretekstem do przerwania już realizowanych procesów pozyskiwania okrętów bojowych. W odpowiedzi na pytania autora artykułu szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego minister Paweł Soloch temu zaprzeczał, ale późniejsze działania Ministerstwa Obrony Narodowej pokazały, że te obawy bynajmniej nie były bezpodstawne.

image
Szef BBN Paweł Soloch nie miał racji podczas prezentacji „Koncepcji” 12 lutego 2017 r. twierdząc, że dokument ten nie zostanie wykorzystany do zastopowania programów okrętowych. Został. Fot. M.Dura

Czytaj też: BBN zaprezentował koncepcję strategii morskiej. Jak odpowie resort obrony? [RELACJA]

Zniszczyć jest łatwo, ale odbudować trudniej

W zasadzie żadna z deklaracji Biura Bezpieczeństwa Narodowego oraz Inspektoratu Marynarki Wojennej złożonych przy okazji prezentacji w Gdyni „Koncepcji” 12 lutego 2017 r. nie została spełniona. Inspektor Marynarki Wojennej kontradmirał Mirosław Mordel wyjaśniał wtedy: „obecny program, mimo tego, że nie jest doskonały, to jednak małymi krokami powinien być realizowany. Te plany potraktujmy jako przyszłość. Będą pieniądze, będą możliwości. Tak, potrzebne nam są te fregaty. Niekoniecznie dzisiaj. To nie jest „Koncepcja”, która zakłada powstanie wszystkich elementów, które są tutaj wymienione jutro, pojutrze, czy w perspektywie, którą obejmuje program Zwalczanie zagrożeń na morzu”.

Jak się jednak okazało wizja fregat zawarta w „Koncepcji” „przebiła się” do MON i dała podstawę do zablokowania programów budowy okrętów nawodnych: „MIECZNIK” i „CZAPLA”, natomiast umieszczona tam negatywna ocena planu modernizacji technicznej – również do zastopowania programu budowy okrętów podwodnych „ORKA”. Tymczasem te trzy, w/w programy miały być podstawą do wzmacniania zdolności bojowych Marynarki Wojennej.

Natychmiastowym skutkiem tych decyzji było również wymuszone rozpoczęcie modernizacji starych okrętów i wydłużanie czasu ich służby (w przypadku 36 – letnich fregat typu Oliver Hazard Perry nawet do 2024 r.). A to oznacza nieplanowane wydawanie pieniędzy wcześniej przeznaczonych na nowe, pływające jednostki bojowe i odsuwanie przetargów przynajmniej do czasu zatwierdzenia nowego Planu Modernizacji Technicznej, z perspektywą do 2026 roku. Jednocześnie uderzyło to w polski przemysł stoczniowy, który już od kilku lat z nadzieją oczekuje na konkretne zamówienia ze strony Ministerstwa Obrony Narodowej.

image
Rada Budowy Okrętów w założeniu miała wspierać wysiłki na rzecz modernizacji MW, ale doszło w niej do wyraźnego podziału i ostatecznie jej działania przyniosły skutek odwrotny do zamierzonego. Fot. M.Dura

Paradoksem w tej sytuacji jest fakt, że do prac nad „Strategiczną Koncepcją Bezpieczeństwa Morskiego” zostało włączone stowarzyszenie Rada Budowy Okrętów, co w założeniu miało wspierać wysiłki na rzecz modernizacji MW i zapewnić udział strony społecznej. Wewnątrz RBO doszło jednak do wielu podziałów, uwidocznionych na ostatnim spotkaniu Rady przez co nie udało się wypracować jednej koncepcji rozwoju polskich sił morskich. Istnienie kilku równoległych koncepcji rozwoju Marynarki Wojennej spowodowało skutek odwrotny do zamierzonego i jeszcze bardziej utrudniło modernizację sił okrętowych.

Nie sprawdziły się także słowa Szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego Pawła Solocha, który zaznaczał, że „celem i zamiarem stworzenia Koncepcji było doprowadzenie … do powstania Strategii Bezpieczeństwa Morskiego, czyli takiego dokumentu, który rzeczywiście będzie już deklaracją woli i działań zmierzających do zmiany sytuacji”. W rzeczywistości nie zrobiono nic istotnego, by do powstania takiej „Strategii Bezpieczeństwa Morskiego” doprowadzić. Przez ponad rok nie powołano więc ani międzyresortowego i ponadpartyjnego zespołu, który by się zajął jej opracowaniem, ani nie złożono żadnej inicjatywy ustawodawczej, która by taki proces zainicjowała.

A przecież sam Prezydent Duda w „Słowie wstępnym” do „Koncepcji” zastrzegł: „Chciałbym aby opracowanie niniejszej Koncepcji zainicjowało debatę prowadzącą do przekształcania systemu bezpieczeństwa morskiego RP”. BBN jednak jak na razie nie wykonał tego wyraźnego zalecenia.

Z powodu tej bezczynności to, co miało być tylko bazą do dalszych prac, zaczęto nagle uznawać za „program morski” Biura Bezpieczeństwa Narodowego, a nawet Prezydenta RP. Tymczasem jest to tylko jedna z koncepcji do dyskusji, opracowana przez jeden z wielu zespołów specjalistów, możliwych do powołania w Polsce. Sprawy by w ogóle nie było, gdyby ten zespół specjalistów zajął się tylko tezami ogólnymi, zawartymi szczególnie w pierwszych trzech rozdziałach: „Środowisko morskie”, „Siły Morskie RP” oraz „Kierunki rozwoju zdolności Sił Morskich RP”.

Jednak w „Koncepcji” zawarto również negatywną i nieuprawnioną ocenę sposobu modernizacji przez MON sił okrętowych. Przez jak na razie czternastomiesięczną bezczynność Biura Bezpieczeństwa Narodowego stała się ona niejako automatycznie: nie oceną kilku w rzeczywistości prywatnych osób, ale zaleceniem BBN, a więc automatycznie całego ośrodka prezydenckiego. Przebieg programów modernizacji marynarki wskazuje, że MON potraktował ten dokument właśnie w taki sposób.

I nie miały tu już znaczenia słowa ministra Solocha: „To są propozycje, rekomendacje pod dyskusję… Ostateczne decyzje muszą zapaść już w trakcie konsultacji”. Na oficjalnej stronie internetowej Biura Bezpieczeństwa Narodowego śladu po takich konsultacjach i decyzjach bowiem nie ma, natomiast znajduje się tam tylko „Strategiczna Koncepcja Bezpieczeństwa Morskiego RP” - z następującymi opiniami w treści;

  • Przyjęty przez Polskę Program operacyjny Zwalczanie zagrożeń na morzu 2013-2022/30 nie powstał w oparciu o konkretną wizję MW RP i konieczność zapewnienia Polsce realnych zdolności, lecz w zasadniczej części jest wynikiem prostej wymiany wycofywanych jednostek (odziedziczonych z czasów Układu Warszawskiego) na nowe w ramach poszczególnych klas okrętów”;
  • „Rekomendowana dla Polski byłaby flota średnia” (a to oznacza, że przyszła polska flota wojenna nie powinna mieć zdolności odstraszania strategicznego i wymuszania czyli okręty podwodne nie muszą mieć rakiet manewrujących);
  • Tylko poprzez osiągnięcie statusu floty kategorii 3, wymagającego m.in. pozyskania fregat wielozadaniowych zdolnych do zapewnienia obrony powietrznej obszaru, zmiany struktury sił okrętowych i aktywizację floty w operacjach sojuszniczych, Polska jest w stanie zneutralizować potencjalne zagrożenia”.

Trudno się więc dziwić, że obecne Ministerstwo Obrony Narodowej szukając oszczędności skorzystało z takich wskazówek i przerwało lub wstrzymało programy okrętowe: stworzone przez poprzedników, nie zapewniające fregat oraz zakładające pozyskanie okrętów podwodnych z bronią odstraszania (rakietami manewrującymi). I nie miało w tym wypadku znaczenia, że „Koncepcja” była opracowana przez grupę ludzi bez dostępu do rzeczywistych szacunków budżetowych i do ludzi z Marynarki Wojennej, którzy na bazie tych szacunków i również dogłębnych analiz wcześniej stworzyli koncepcje: „ORKI”, „MIECZNIKA” i „CZAPLI”.

Dla MON ważne było tylko to, że z niewiadomego powodu tą teoretycznie nic nie znaczącą opinię, Biuro Bezpieczeństwa Narodowego umieściło na swojej oficjalnej stronie internetowej w dziale „Akty prawne i dokumenty strategiczne”, razem ze: „Strategią Bezpieczeństwa Narodowego RP” (z 2014 r.), „Strategią Rozwoju Systemu Bezpieczeństwa Narodowego RP - 2022” (z 2013 r.), „Biała Księgą Bezpieczeństwa Narodowego RP” (z 2013 r.) oraz „Doktryną cyberbezpieczeństwa RP” (z 2015 r.).

image
„Strategiczna Koncepcja Bezpieczeństwa Morskiego RP” miała jedynie zapoczątkować dyskusję, ale została umieszczona przez BBN pomiędzy „Akty prawne i dokumenty strategiczne”. Fot. M.Dura

Żaden inny rodzaj Sił Zbrojnych RP poza Marynarką Wojenną nie doprowadził do opublikowania w dokumencie firmowanym przez polskie władze takiej krytyki własnych programów modernizacyjnych. O ile bowiem w wydanej dla BBN w 2018 r. analizie „Podstawowe problemy modernizacji technicznej Wojsk Lądowych Sił Zbrojnych RP w perspektywie 2022 roku” już na drugiej stronie zawarto zastrzeżenie, że „Opinie wyrażone w publikacji są poglądami autora i nie muszą odzwierciedlać oficjalnego stanowiska Biura Bezpieczeństwa Narodowego”, o tyle w „Strategicznej Koncepcji Bezpieczeństwa Morskiego RP” takiego zapisu już nie zamieszczono. A przecież faktyczna wartość prawna obu tych dokumentów jest taka sama – czyli żadna.

Oczywiście nikt przy tym nie może zarzucić BBN-owi złych chęci, ponieważ rzeczywiście brakowało dokumentu, który ustaliłby, po co w ogóle są Polsce potrzebne siły morskie i jak one dla tych celów powinny wyglądać. Jednak sposób, w jaki „Koncepcja” została opracowana i opublikowana był niedopuszczalny i to, na co zwrócili dziennikarze 12 lutego 2017 r. okazało się prawdą. I nie ma tu znaczenia, że wśród autorów „Koncepcji” byli doskonali teoretycy morscy. W zespole tym brakowało bowiem przedstawicieli Ministerstwa Obrony Narodowej i wszystkich frakcji polskiego parlamentu, co od razu ograniczało wartość tego dokumentu do wagi papieru, na jakim został on wydrukowany.

Brak reakcji BBN na sytuację w Marynarce Wojennej

Przesunięcie w czasie programów okrętów nawodnych oraz nieuzasadnione oficjalnie zastopowanie programu „ORKA” nie spowodowało żadnej, widocznej i skutecznej reakcji ze strony Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Tymczasem jednym z głównych zadań BBN jest „monitorowanie, ocena i opiniowanie bieżącej działalności Sił Zbrojnych RP, perspektywicznych programów rozwojowych oraz planów operacyjnych ich użycia – w ramach zwierzchnictwa nad nimi Prezydenta RP”.

Prezydent RP, jako zwierzchnik Sił Zbrojnych poprzez BBN powinien więc reagować, gdy w wojsku zaczyna się dziać coś złego, a tylko tak przecież można nazwać sytuację okrętów bojowych w Marynarce Wojennej. Takiej widocznej reakcji jednak nie było i nic nie wskazuje, by to się zmieniło. Sytuacja w przemyśle stoczniowym i siłach okrętowych stała się już tak zła, że powinna stać się nawet tematem posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego.

image
BBN nie zareagował, gdy resort obrony zamroził programy budowy okrętów nawodnych, pomimo, że czekały na to zamówienie polskie stocznie. Fot. M.Dura

Jednak w trakcie działalności obecnego BBN tylko dwukrotnie zwołano spotkanie RBN: 9 marca 2016 r. (na temat aktualnych problemów bezpieczeństwa państwa) i 7 czerwca 2016 r. (na temat zbliżającego się szczytu NATO). Później - przez prawie dwa lata, takie narzędzie jak Rada Bezpieczeństwa Narodowego było kompletnie niewykorzystane.

Po trzech latach istnienia obecnego BBN nie udało się nawet spowodować odtworzenia Dowództwa Marynarki Wojennej, co było jednym z najważniejszych postulatów obecnej ekipy rządzącej. A przecież pierwszym zadaniem Biura Bezpieczeństwa Narodowego jest „…inicjowanie i udział w przygotowaniu koncepcji oraz planów organizacji i funkcjonowania zintegrowanego systemu kierowania bezpieczeństwem narodowym, a także nadzór nad ich realizacją w imieniu Prezydenta RP”. Pusty budynek Dowództwa MW przy Skwerze Kościuszki w Gdyni świadczy o tym, że i to zadanie nie zostało wykonane. Odtworzenie Dowództwa MW jako dowództwa rodzaju Sił Zbrojnych RP jest co prawda postulowane przez BBN w ramach przygotowywanej reformy systemu kierowania i dowodzenia, ale na razie są to tylko plany i deklaracje, a nie oficjalne, obowiązujące przepisy.

Biuro Bezpieczeństwa Narodowego nie podjęło się samodzielnie praktycznie żadnych działań, by sytuację w Marynarce Wojennej poprawić i wywołać dyskusję na ten temat. Nie skorzystano przy tym również z wydarzeń zewnętrznych takich jak Forum Bezpieczeństwa Morskiego. Co więcej BBN przestał inicjować dyskusje również na tematy związane z ogólnym bezpieczeństwem, o czym świadczy np. stopniowe „wyciszanie” wydawanego wcześniej przez BBN kwartalnika „Bezpieczeństwo Narodowe” i rezygnacja z publikowania opracowań w dziale „Analizy, Raporty i Notatki BBN” na swojej stornie internetowej (ostatni dokument tam umieszczony pochodzi jeszcze z czasów prezydenta Komorowskiego).

Strategia Bezpieczeństwa Morskiego a Biuro Bezpieczeństwa Narodowego

Jednym z najważniejszych zadań Biura Bezpieczeństwa Narodowego jest „opracowywanie i opiniowanie dokumentów o charakterze strategicznym (koncepcji, dyrektyw, planów, programów) w zakresie bezpieczeństwa narodowego, w odniesieniu do których kompetencje posiada Prezydent RP oraz nadzór nad realizacją zawartych w nich zadań określonych przez Prezydenta RP”. Warto więc przyjrzeć się działaniom BBN w odniesieniu do Marynarki Wojennej w szerszym kontekście obowiązków Biura.

Biorąc to pod uwagę, podjęcie prac nad wskazanym przez Prezydenta Dudę w „Słowie wstępnym” do „Koncepcji” „…przekształcaniem systemu bezpieczeństwa morskiego RP” byłoby więc uzasadnione i potrzebne. Jednak po ponad czternastu miesiącach od opublikowania „Strategicznej Koncepcji Bezpieczeństwa Morskiego RP” na oficjalnej stronie internetowej BBN nie można znaleźć innego obowiązującego dokumentu, który byłby związany z Marynarką Wojenną. Do powstania „Strategii Bezpieczeństwa Morskiego” (dla której punktem wyjścia miała być „Koncepcja”) nie udało się więc na razie doprowadzić. Co więcej nie wiadomo kiedy i czy w ogóle to nastąpi.

image
Marynarka Wojennej jako jedyny Rodzaj Sił Zbrojnych nie ma jednolitego stanowiska na temat sposobu modernizacji polskich sił okrętowych, co bez skrupułów wykorzystują ludzie w zielonych i stalowych mundurach. Fot. M.Dura

Gwoli sprawiedliwości należy zaznaczyć, że takich opracowań nie ma również, co do przyszłości innych Rodzajów Sił Zbrojnych (poza wymienionym wcześniej opracowaniem „Podstawowe problemy modernizacji technicznej Wojsk Lądowych Sił Zbrojnych RP w perspektywie 2022 roku”, które również nie jest oficjalnym dokumentem). Na razie wciąż nie opublikowano też nowych lub zaktualizowanych przez obecne kierownictwo BBN dokumentów strategicznych, na przykład Strategicznego Przeglądu Bezpieczeństwa Narodowego. Taki „Przegląd” mógłby być bowiem podstawą do konkretnych działań, w tym związanych z modernizacją Sił Zbrojnych, a więc i Marynarki Wojennej. Przykładowo, pożądane mogłoby się okazać wydłużenie okresu programowania rozwoju sił zbrojnych, tak aby finansowanie projektów modernizacyjnych można było planować na okres dłuższy, niż dziesięć lat.

Dzięki temu fundusze na największe programy można by rozłożyć nawet na kilkanaście lat, co w wielu wypadkach jest zbieżne z perspektywą ich faktycznej realizacji. Wiemy przecież, że przynajmniej część z nowo budowanych okrętów podwodnych „ORKA” trafi do polskiej Marynarki Wojennej po 2026 roku, czyli poza okres obowiązywania dopiero przygotowywanego Planu Modernizacji Technicznej 2017-2026.

Zgodnie z zapowiedziami Biura Bezpieczeństwa Narodowego i samych autorów, „Strategiczna Koncepcja Bezpieczeństwa Morskiego RP” nie powinna być uznawana za obowiązujący akt prawny. A to oznacza, że na miesiąc przed głównymi obchodami stulecia Marynarki Wojennej w BBN nie został przyjęty żaden akt prawny lub obowiązujący dokument strategiczny odnoszący się do polskiej floty - w tym tak potrzebna Strategia Bezpieczeństwa Morskiego.

Co więcej „Koncepcja”, a więc dokument który powstał pod egidą BBN przyczynił się do opóźnienia modernizacji sił morskich, choć paradoksalnie już w jego wstępie przyznawano, że wcześniej polską flotę dotknęły szczególne zaniedbania.

Zmiany w planach modernizacji Marynarki Wojennej RP, brak spójnej i realnej wizji, a także niekonsekwencja w przygotowaniu dokumentów strategicznych powodują, że w roku stulecia polskie siły okrętowe znajdują się w głębokim kryzysie. Szansą na poprawę tej sytuacji może być tylko konsekwentna i planowa realizacja programów modernizacyjnych. Jak na razie Biuro Bezpieczeństwa Narodowego w tym nie pomaga.

Jeśli jesteś przedstawicielem wybranych instytucji zajmujących się bezpieczeństwem Państwa przysługuje Ci 100% zniżki!
Aby uzyskać zniżkę załóż darmowe konto w serwisie Defence24.pl używając służbowego adresu e-mail. Po jego potwierdzeniu, jeśli przysługuje Tobie zniżka, uzyskasz dostęp do wszystkich treści na platformie bezpłatnie.