Siły zbrojne

Granatniki z Korei. Dlaczego nie z Polski? [ANALIZA]

K4 granatnik
Koreańscy żołnierze obsługujący granatnik automatyczny K4.
Fot. mnd.go.kr

Informację o zakupie granatników automatycznych K4 dla polskich sił zbrojnych wywołała sporo kontrowersji. Z jednej strony ze względu na skalę i koszt kilkunastu milionów dolarów (dokładna cena nie jest jeszcze znana), a z drugiej z uwagi na brak transferu technologii czy też zakupu granatników w Polsce. Mówimy tu o 500 000 sztuk amunicji i kilkuset egzemplarzach granatnika maszynowego kalibru 40 mm. Obecnie w siłach zbrojnych mamy około 200 granatników Mk19 Mod 3 produkcji amerykańskiej i niesprecyzowaną liczbę niemieckich HK GMG używanych w Wojskach Specjalnych.

Jeśli chodzi o sprzęt obecnie używany, to jak widać najliczniejsze są granatniki Mk19 Mod 3. Pierwsza wersja granatnika Mk 19 powstała w latach sześćdziesiątych na zamówienie US Navy, aby zastąpić granatnik Mk 18. Był on mało wygodny w użyciu, gdyż Mk 18 co prawda był zasilany z taśmy, ale napędzany korbą którą musiał obracać strzelec. Nie ułatwiało to celowania, stąd decyzja US Navy o poszukiwaniu bardziej funkcjonalnej alternatywy.

Mk 19 pod względem konstrukcji, która w zasadzie jest powielana przez inne konstrukcje tej klasy, łączy w sobie cechy strzelającego z otwartego zamka karabinu maszynowego i granatnika. Pozwala to na ostrzał celów z donośnością ponad 2000 metrów (chociaż celownik wyskalowany jest jedynie do 1500 m) z szybkostrzelnością teoretyczną do 365 strz./min, co realnie przekłada się na 40-60 strz/min w ogniu ciągłym. Broń może strzelać ogniem bezpośrednim lub pośrednim i służy do zwalczania siły żywej oraz pojazdów lekko opancerzonych. Można powiedzieć, że w tym zakresie łączy funkcjonalności karabinu maszynowego i lekkiego moździerza. Oczywiście ładunek granatów 40 mm jest znacznie mniejszy niż moździerzy 60 mm, ale granatnik automatyczny, nazywany też maszynowym, nadrabia to z nawiązką szybkostrzelnością.

YouTube cover video

Dostępna jest szeroka gama wysokociśnieniowej amunicji 40 mm różnego typu. Pomimo identycznego kalibru amunicja stosowana w 40 mm automatycznych granatnikach nie jest zamienna ze stosowaną w granatnikach rewolwerowych czy podwieszanych. Łuska ma długość 53 mm a nabój generuje znacznie większe ciśnienie podczas strzału niż stosowane w granatnikach podwieszanych naboje 40x46 mm. Ze względu na znaczną masę i odrzut granatniki maszynowe zwykle stanowią uzbrojenie pojazdów lub są montowane na trójnogu. Mogą skutecznie zwalczać różne rodzaje celów, dysponując m. in amunicją przeciwpancerną i odłamkową. W ostatnim czasie dostępne są również pociski programowane, które dzięki ustalonemu wcześniej czasowi detonacji mogą razić cele znajdujące się za osłoną.

Granatniki automatyczne w polskiej armii

Obecnie stosowana w wielu armiach, w tym również w Polsce, wersja Mk 19 Mod 3 pochodzi z początku lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku. W toku rozwoju obniżono masę broni do około 36 kg i zmniejszono liczbę elementów, aby uprościć obsługę i obniżyć koszty produkcji. Obecnie Mk 19 produkowane są nie tylko w USA, ale m. in. w RPA i Izraelu, skąd z resztą pochodziły pierwsze polskie Mk 19, dostarczone nieodpłatnie w 2007 roku. Broń ta pokazała dużą przydatność podczas misji zagranicznych w Iraku i Afganistanie, co z pewnością miało wpływ na jej szersze wprowadzenie do użytku.

Czytaj też

Drugi typ, wykorzystywany jedynie przez Wojska Specjalne to obecnie HK GMG, który jest uważany za nieco lepszy niż Mk 19. Jego niezaprzeczalnymi zaletami jest mniejsza masa, poniżej 30 kg, oraz możliwość zasilania z lewej lub prawej strony. Na wyposażeniu jest kilkadziesiąt egzemplarzy, montowanych na różnego typu pojazdach wykorzystywanych przez ten rodzaj wojsk, ale również na jednostkach pływających.

Fot. MON

Warto też odnotować fakt, że w Polsce opracowano kilka typów granatników automatycznych, jednak żaden nie trafił do produkcji. Przede wszystkim ze względu na brak zainteresowania ze strony MON i podlegających mu instytucji zakupowych. W 2001 roku pojawił się projekt a potem prototypy granatnika GA-40. Jednak broń ta nie doczekała się nigdy przyjęcia do produkcji, pomimo tego, że jej rozwój był współfinansowany przez Dezamet i ZM Tarnów. Podobny los spotkał kilka kolejnych projektów, w tym najnowszy lekki granatnik LGA-40, który opracowała firma Jakusz wraz z Instytutem Mechaniki Precyzyjne. Zademonstrowana w 2017 roku broń charakteryzuje się bardzo niska masą i wysoką szybkostrzelnością dzięki zastosowaniu unikalnej, opatentowanej konstrukcji zamka.

Atak koreańskiego czarnego konia, czyli kontrowersje

Na tym tle dość rewolucyjnie wygląda decyzja resortu obrony, której wykonawcą jest Agencji Uzbrojenia, dotycząca zakupu granatników z Korei Południowej. Co ciekawe, informacja na ten temat pojawiła się właśnie w koreańskich mediach i została potwierdzona przez rzecznika Agencji - „Jest to zakup interwencyjny z terminem realizacji w ciągu kilku miesięcy o wartości kilkunastu milionów USD. Umowa obejmuje kilkaset 40 mm granatników AGL K4 wraz z pół milionem sztuk amunicji." – napisał 26 września w mediach społecznościowych rzecznik Agencji Uzbrojenia ppłk Krzysztof Płatek.

Jest to więc kolejny duży zakup w Korei, związany z pilnymi potrzebami sił zbrojnych wynikającymi z trwającej obecnie wojny w Ukrainie. Obecnie jednak brak jest publicznie dostępnych informacji o jego szczegółach, pomimo tego, że jak przyznał ppłk Płatek, transakcja została zawarta kilka dni przed wspomnianą informacją. Należy mieć nadzieję, że więcej informacji na ten temat pojawi się wkrótce.

Oczywiście pojawiają się w tym miejscu pytania, takie jak:

  • Czy granatnik automatyczny K4 to dobra konstrukcja?
  • Dlaczego nie kupiono granatników w Polsce?
  • Ile koreańskich granatników kupujemy?
  • Dlaczego nie zamówiono amunicji w kraju?
  • Czy umowa będzie związana z jakimś transferem technologii?

I wiele innych z nimi związanych. W tych kwestiach od razu rozgorzały dyskusje, często oczywiście odnoszące się do wspomnianych wcześniej polskich konstrukcji. Rozumiem wiele argumentów jakie tam padają i zgadzam się co do jednego.

K4 grenade launcher
Zbliżenie granatnika na pojeździe koreańskiej piechoty morskiej.
Fot. www.mnd.go.kr

Wojsko Polskie przez długie lata nie kupowało ani nie rozwijało nowych granatników automatycznych, korzystające ze sprzętu pozyskanego wcześniej. Najstarsze egzemplarze są z pewnością poważnie wyeksploatowane, szczególnie jeśli były wykorzystywane w warunkach bojowych misji irackiej czy afgańskiej. Ten sprzęt, jeśli nawet nie dziś, to niebawem będzie wymagał wymiany. Jak się wydaje nie zadbano o systematyczną wymianę w związku z czym prawdopodobnie część z tych kilkuset egzemplarzy ma zastąpić najbardziej zużyte granatniki Mk 19 będące dziś w eksploatacji. Prawdopodobnie również zapasy amunicji są obecnie niewielkie.

Dlaczego potrzebujemy 500 tys. sztuk amunicji z Korei?

Ostatnie większe zamówienie amunicji do granatników automatycznych pochodzi z 2015 roku i obejmuje dostawy 36 tys. granatów odłamkowo-burzących i 23 tys. granatów ćwiczebnych... w dostawach rozłożonych na 3 lata. W 2018 roku uruchomiono postępowania na amunicję ćwiczebną i odłamkowo-penetrującą na lata 2018-2021, ale oba zostały unieważnione. Dziś dowiadujemy się, że pół miliona sztuk zostanie dostarczonych z Korei w ciągu kilku miesięcy od zawarcia kontraktu. To sugeruje nie tyle zakup interwencyjny, co wręcz kryzysowy. Logicznym jednak wydaje się pytanie – dlaczego nie zamówiono amunicji w kraju?

Czytaj też

ZM Dezamet produkuje amunicję 40 mm, która jest wykorzystywana od lat w granatnikach Mk 19 używanych w Wojsku Polskim. Pytanie oczywiście, czy byłby wstanie dostarczyć pół miliona w ciągu kilku miesięcy? Jednak równie istotną kwestią jest to, czy faktycznie polska potrzebuje w tak krótkim terminie ogromnych, wręcz wojennych zapasów amunicji kalibru 40 mm. Z drugiej strony jest to jeden z wielu podobnych zakupów. W podobnym trybie zamówiono w lipcu kilkanaście tysięcy lekkich jednorazowych granatników M72 EC Mk1, których dostawa ma zostać zrealizowana „w krótkim czasie" jak informowała Agencja Uzbrojenia. Z drugiej jednak strony wysokociśnieniowa amunicja 40 mm jest produkowana od lat w Polsce, w odróżnieniu od granatników M72.

K4 AGL
Strzelanie ćwiczebne z granatnika K4.
Fot. www.mnd.go.kr

Czy amunicja z Dezametu pasowałaby do koreańskich granatników K4? Prawdopodobnie nikt tego nie sprawdzał, ale ponieważ współpracuje z granatnikami Mk 19 i jest zgodna ze standardami NATO, nie powinna mieć z tym problemu. Zakład należący do PGZ być może nie byłby w stanie dostarczyć 500 tys. sztuk amunicji w ciągu kilku miesięcy, ale wydaje się mało prawdopodobne, aby taką ilość ad hock można było zamówić u dowolnego producenta. Można się więc spodziewać, że będzie ona pochodziła z zapasów koreańskich sił zbrojnych, lub też jej dostawy są rozłożone na czas dłuższy niż dostawa granatników. „Pewnym niedopatrzeniem" ujmując rzecz bardzo delikatnie, wydaje się to, że nawet niewielka część tego zamówienia nie trafiła do polskiego przemysłu, pomimo istniejących w nim kompetencji w tym względzie.

Dlaczego nie polski granatnik?

Rzecz zupełnie inaczej moim zdaniem wygląda, jeśli chodzi o same granatniki. Oczywiście od razu po potwierdzeniu tej informacji pojawiły się głosy o wspaniałych, nowatorskich i znacznie lepszych niż koreański granatnik K4 konstrukcjach polskich. Wszystkie one jednak mają jedną wspólną wadę – nie były i nie są produkowane seryjnie. Istnieją jedynie w prototypach i to od wielu lat. Oczywiście głównym powodem jest to, że MON i jego instytucje, takie jak kiedyś Inspektorat Uzbrojenia a dziś Agencja Uzbrojenia, nie wyrażały zainteresowania zakupem granatników automatycznych kalibru 40 mm. Nie było więc podstaw, aby broń tego typu wdrażać do produkcji.

Czytaj też

Droga od prototypu do produkcji seryjnej, nawet tak w sumie prostej broni, jak granatnik automatyczny, to minimum 2-3 lata. Do tego należy dodać czas niezbędny do produkcji i oczywiście ryzyko, że broń będzie wymagała modyfikacji w wyniku wad ujawnionych w toku testów lub wstępnej eksploatacji. Trzecia i najważniejsza moim zdaniem kwestia jest taka, czy Polska na pewno musi produkować ten typ uzbrojenia? Moim zdaniem niekoniecznie. O ile produkcja amunicji jest zdecydowanie potrzebna, to granatnik automatyczny jest bronią na tyle specyficzną i z drugiej strony wymaganą w relatywnie małej liczbie, że uruchamianie produkcji wydaje się przesadą. Nawet dla zamówienia na 500 sztuk. Co potem? Dostawy części zamiennych nie uzasadnią ekonomicznie podtrzymywania możliwości produkcyjnych.

Prototyp polskiego granatnika GA-40
Fot. Michał Derela/CC BY-SA 4.0

Zapotrzebowanie na rynku zagranicznym nie jest aż tak duże. Realnie w kalibrze 40 x 53 mm NATO broń tego typu produkuje jedynie kilka państw na świecie. Co warto zaznaczyć, większość z nich wytwarza na licencji granatniki Mk 19. Polska być może byłaby w stanie zaoferować broń posiadającą jakieś unikalne cechy, ale nie spodziewam się, aby osiągnęła ona mimo to wielki sukces eksportowy. Obecnie producenci są w stanie dostarczyć broń tego typu z pewnością dużo szybciej i dużo taniej, zważywszy na wielkość ich produkcji. Pojawia się tu klasyczny problem efektu skali. Produkując dużo, nie tylko ogranicza się cenę i zwiększa dostępność, ale też na znacznie mniejsze części rozkładają się koszty rozwoju i opracowania produktu oraz uruchomienia jego produkcji.

Czytaj też

Krótko podsumowując, Polska nie musi produkować wszystkich używanych typów uzbrojenia w kraju, ale powinna posiadać w kraju kompetencje w zakresie odtwarzania zdolności bojowych. Z jednej strony oznacza to odpowiedni serwis, zapasy części zamiennych itp. a z drugiej zdolność do produkcji amunicji. Hasło, że „bezpieczeństwo nie ma ceny" jest tylko połowicznie prawdziwe. Wolność faktycznie ceny nie ma, ale posiada jasno określone koszty. A jeśli tak, to należy je w miarę możliwości optymalizować.  

Granatnik K4. Czy to dobra konstrukcja?

Wybrany przez MON granatnik automatyczny K4 został opracowany przez koncern Daewoo Precision Industries na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku i wprowadzony do służby w siłach zbrojnych Republiki Korei od roku 1993. Broń wykorzystuje system działania z zamkiem swobodnym, strzela z zamka otwartego z szybkostrzelnością teoretyczną 350 strz/min. Zasięg skutecznego ognia to 1500 metrów a masa własna broni wynosi 34,5 kg. Poza masą niższą o około kilogram nie odbiega to znacząco od parametrów amerykańskiego granatnika Mk 19 Mod 3.

Generalnie patrząc na konstrukcję granatnika K4, ogólny układ oraz po prostu wygląd, można powiedzieć w dużym uproszczeniu, że jest to broń bazująca na dobrze znanym w polskiej armii amerykańskim granatniku Mk 19 Mod 3. Został on nieco unowocześniony i „odchudzony". Na pierwszy rzut oka mimo wszystko może być trudno odróżnić go od amerykańskiego pierwowzoru, choć uważny obserwator znajdzie kilka charakterystycznych różnic. Ale też drobne, wizualne różnice można by znaleźć, pomiędzy amerykańskim Mk 19 a jego licencyjnymi wariantami np. z Turcji czy Izraela. Można spodziewać się, że każdy z producentów dostosował nieco broń do potrzeb klienta ale też własnego zaplecza przemysłowego.

K4 winter
Granatnik K4 na pozycji. Trzyosobowa obsługa jest w stanie przemieszczać się z rozłożoną bronią i amunicją.
Fot. www.mnd.go.kr

Nie oznacza to, że broń koreańska ustępuje pod względem technicznym innym, bardziej popularnym na świecie konstrukcjom w swojej klasie. Najlepszym dowodem jest to, że K4 znalazł odbiorców zagranicznych, choć są to dotąd jedynie siły zbrojne Meksyku i Libii. Nie jest to jednak konstrukcja deklasującą np. produkowany przez turecki MKEK czy singapurski ST Kinetics czy wspominane wcześniej granatniki eksploatowane obecnie w Wojsku Polskim.

Wnioski, czyli koreański pakiet

Podsumowując, zakup granatników K4 nie jest z pewnością złą decyzją, choć może budzić liczne kontrowersje. Brak jest jednak szczegółowych informacji o kluczowym znaczeniu, takich jak cena, dokładny pakiet w jakim pozyskujemy sprzęt czy wreszcie czas dostawy. To ostatnie jest z pewnością jednym z decydujących o decyzji czynników, jak z resztą w przypadku innych zakupów sprzętu wojskowego i uzbrojenia z Republik Korei.

Należy z resztą moim zdaniem rozpatrywać ten zakup jako element szerszego programu MON dotyczącego współpracy z Koreą w zakresie uzbrojenia i wyposażenia. Obok czołgów K2, haubicoarmat K9 czy samolotów FA-50 należy więc umieścić granatniki K4. Tworzy to spójny kontekst i lepiej wyjaśnia, dlaczego nie kupujemy np. amerykańskich Mk 19 Mod 3. Nie jest też wykluczone, że K4 miały znacznie krótszy czas dostawy niż alternatywne opcje, co wpisuje się w ostatni program masowych i „ekspresowych zakupów" realizowany przez MON. Warto zauważyć, realizowanych obecnie niemal wyłącznie w Republice Korei, która nagle wyrosła na strategicznego partnera Polski w kwestiach obronnych.

Obsługa granatnika K4 podczas zimowych ćwiczeń. Broń po rozłożeniu może być przenoszona przez trzyosobową obsługę.
Fot. mnd.go.kr

Na koniec zostawiłem sobie spekulacje dotyczące liczby granatników. Jest to ciekawa kwestia i w tej chwili trudno jednoznacznie odpowiedzieć. Logika tego typu zakupów wskazuje, że liczba egzemplarzy broni jest powiązana z wielkością zamówienia w kwestii amunicji. Moim zdaniem liczba 500 000 pocisków sugeruje zakup 500 granatników automatycznych K4, każdego z 1000 sztuk amunicji. Z drugiej strony oznaczałoby to w zasadzie potrojenie liczebności broni tego typu w polskich siłach zbrojnych, nawet zakładając, że częściowo zastąpią one najstarsze Mk 19 mod 3. Bardziej realistyczne wydaje się moim zdaniem 250 egzemplarzy K4 co i tak oznacza podwojenie ich liczby. W takim wypadku każdy byłby zaopatrzony w 2000 pocisków.

Oczywiście wszystko to są obecnie jedynie spekulacje, oparte na homeopatycznej ilości informacji jakimi dzieli się z nami Agencja Uzbrojenia i MON. Co trzeba podkreślić, dzieli się tylko dlatego, że strona koreańska „puściła parę z ust" w temacie umowy. Nie jest to moim zdaniem ani zdrowy, ani dobry objaw, jeśli chodzi o funkcjonowanie instytucji państwowej, nawet jeśli zajmuje się ona bezpieczeństwem kraju.

W tym zakresie są oczywiście informacje których nie należy udostępniać, ale moim zdaniem nie zaliczają się do nich dane na temat tego, ile i na jaki cel wydaje środki budżetowe Ministerstwo Obrony Narodowej. Szczególnie, gdy mówimy o sumach idących w „setki milionów dolarów." Jest to o tyle istotne, że jest ono w tej kwestii zobowiązane do pewnej, ściśle określonej transparentności zarówno przez prawo krajowe jak i europejskie. Odnoszę jednak wrażenie, że w obu przypadkach Agencja Uzbrojenia i MON podchodzą dość swobodnie do tematu informacji publicznej oraz przejrzystości i konkurencyjności procedur zakupowych. Natomiast dobrze, że po długich latach stagnacji w wielu kwestiach dotyczących wyposażenia i uzbrojenia Sił Zbrojnych RP nastąpiło tak znaczące wzmożenie działań modernizacyjnych.

Komentarze (36)

  1. Suchodolski

    Mamy swoje a kupujemy w Korei , to jest ta słynna troska o obronność Nowogrodzkiej drużyny i czyja to wina ? Też pana o złotych włosach ? Upadek ostateczny nastąpi gdy ołtarze połowę też zamówią w Korei

    1. Qba

      Przeczytaj artykuł, bo nie mamy swoich

    2. kapusta

      @Qba - chyba sam powinieneś przeczytać powyższy artykuł, bo tam wprost jest napisane: "w Polsce opracowano kilka typów granatników automatycznych, jednak żaden nie trafił do produkcji. Przede wszystkim ze względu na brak zainteresowania ze strony MON", a dalej można przeczytać kilka słów o GA-40 i LGA-40. Ten ostatni to bardzo nowoczesna i sprawdzona przez polskie wojsko konstrukcja. Ma zaledwie 5 lat i jest o niebo lepsza od koreańczyka: strzela o pół kilometra dalej, o 1/4 szybciej i w dodatku waży sporo mniej. Jeśli byś napisał, że nie produkujemy swoich, to miałbyś rację, ale pisząc "nie mamy swoich" mijasz się z prawdą, bo mamy i trzeba je jedynie wdrożyć do produkcji.

  2. wert

    ekonomia produkcji nareszcie została zauważona na tym portalu. Jeżeli nie ma gwarancji ciągłej produkcji dla LCC danego sprzętu tak aby w cyklu nasycić odbiorców i płynnie przejść do nowego modelu produkcja jest droga i NIEOPŁACALNA. Tak jak w przypadku naszego Kraba czy Borsuka. Borsuka zaplanowano na 50 szt/rok co dawało nasycenie WP- 1500szt w cyklu zycia 30 lat i zakład mógł płynnie przejść do produkcji Borsuk2. Produkcja 100 szt/rok to dziura produkcyjna na 15 lat przy produkcie eksportowo drogim licencjami, materiałami etc. Takie porównanie: Krab dla UKR 12.5 mld dol/szt; M109A7 dla USArmy kontrakt na 299mln dol za 40 szt

    1. szczebelek

      Wiesz, że to raczej 12,5 mln dol za sztukę czyli ok 60 mln złotych. W przypadku M109A7 to nie jest kupno nowych AH tylko modernizacja 40 sztuk do najnowszej wersji.

    2. wert

      [email protected] nie ściemniaj! Czerwcowy kontrakt na 299 mln dol to kontynuacja wieloletniego programu zakupu (nie modernizacji) około 690 armatohaubic M109A7 oraz takiej samej liczby wozów amunicyjnych M992A3 również nowych a nie modernizowanych M-548. Umowa obejmuje produkcję i dostawy 80 pojazdów (po 40 obu typów), które mają zostać wyprodukowane do końca 2024 w zakładach BAE Systems w York, Pensylwania. Różnica z Krabem jest taka że nie masz wozów dowodzenia. Czym więc chcesz konkurować? Krab jest dobry ale drogi a co za tym idzie niszowy. Tak się płaci za odbudowę kompetencji. Inaczej by to wyglądało gfdyby po zakończeniu gożdzika płynnie przeszli w 155mm

    3. wert

      [email protected] doczytałem swoją literówkę. Oczywiście 12,5 milionów nie milardów/szt. Wracając do meritum: teraz konkuruj z M109A7 za +-8-9 mln (równając do specyfikacji Kraba). W 155mm masz sporą kokurencję, dochodzą kołowe. Taka Zuzanna to niecałe 6 mln . Dużo znaczy tanio, mało znaczy drogo. Alians z Koreą to szansa, obyśmy ją wykorzystali

  3. El Ninio

    Wszyscy mówią lub piszą o produkcji w kraju tego czy owego ale ile jest produkowanej amunicji czy broni na rynek cywilny? Nie powinni od tego zacząć? Czołgi, samoloty..... naprawdę? W Polsce? Nawet borsuk to tylko częściowo będzie nasz bo napęd będzie chyba niemiecki, podobnie reszta nie wykańczając haubica..... Budowę domu zaczyna się od fundamentów a nie od dachu.

  4. Qba

    Warto by też kupić karabiny maszynowe K15 i K16

  5. Szop85

    Koszt uruchomienia linii produkcyjnej to koszt 1000 granatników w przybliżeniu. Po co otwierać linię aby kupić 1000 granatników. Jeśli chodzi o amunicję nasze zakłady ledwo dają radę wyprodukować to co już zamówiono. Pociski do Krabów Raków moździerzy. Nikt nie będzie czekał 8 lat na sfinalizowanie zamówienia które na końcu okaże się 3 razy droższe.

    1. Dudley

      O jakiej linii produkcyjnej ty bredzisz? 500, 1000 to nie linia produkcyjna, to produkcja niemal rzemieślnicza małoseryjna. W takim wypadku nie ma dedykowanych i kosztownych maszyn, a jedynie proste oprzyrządowanie ułatwiające pracę. To nie wyniosło by nawet mln zł. Po za tym to jest tak prosta konstrukcja że 90%elementów można wyprodukować za grosze na rynku cywilnym w firmach zewnętrznych. Koszt wyprodukowania takiego granatniki pewnie ograniczył by się do góra kilkunastu tys zł

    2. Qba

      @Dudley - to zacznij produkować,

  6. Pitbull

    Tak to wyglada bo to kolejny produkt kupiony w Korei z pominieciem producentow krajowych i przetargow i niech mi nikt nie nazywa tego wspolpraca z Korea bo ta droga jest jednokierunkowa; my niz do Korei nie sprzedajemy.

    1. Qba

      Nie ma krajowych producentów granatników automatycznych

  7. Pitbull

    Akurat w przypadku granatnika prototyp juz jest opracowany, a amunicja jest produkowana przez Dezamet. A argument, ze to prototyp jakos nie przeszkodzil kupic za miliardy dolarow K9A2, ktory jest prototypem.

    1. Qba

      Zwróć uwagę ze dostawy K9A2 mają być dopiero za 5 lat, a granatniki w tym roku.

  8. Piotr Glownia

    Gdyby tylko ministrem MON był nadal pan Antoni Macierewicz... Ten to potrafił nie tylko przypilnować Zbrojeniówkę, lecz także się nią zaopiekować w offsetach. On rozumiał, że nowoczesne uzbrojenie wymaga własnego narodowego przemysłu.... Tak, pogratulować Korei Południowej tego szczęścia, że ten polski rząd nie rozumie co czyni od długich już 6 lat. Potem się człowiek dziwi tych żartów o Polakach chodzących za granicami Polski. Nie tylko w końcu sami Polacy oglądają dokonania polskich polityków. Tacy Włosi i Szwedzi też poczują na własnej skórze te podpisy pod praworządnością EU złożone przez Orbana i Morawieckiego.

    1. szczebelek

      W Bułgarii liberalne lewaki przegrały, w Czechach nawet jednego senatora nie wybrano z tego strumienia... We Francji gdyby wybory się odbyły na jesień to Macron też by przegrał. Wybory do eurosyfu na wiosnę 2024 i duża szansa, że europarlamencie i w komisji też stracą władzę... Mądrzy Polacy wybiorą Tuska i jak prawicowa Bruksela będzie blokować fundusze to powie, że to wina PiS i tvn nagle będzie robił to samo co teraz tvp, ale wtedy to będzie dobrze.

  9. rwd

    Jak tak dalej pójdzie to zaczniemy z Korei sprowadzać saperki. uzasadnienie jakieś zawsze się znajdzie.

    1. Robi

      Nie trzeba być Einsteinem, żeby sobie połączyć kropki, że taki nagły zakup jest pod Ukrainę. Oddamy im co mamy, a weźmiemy koreańskie. I bardzo dobrze, bo Ukraińcy również walczą za nas.

    2. Cpt. Price

      @ jak ci się nie podoba to kup se u ruskich.

    3. VIS

      Saperka to szpadel saperów, Chodzi ci zapewne o łopatkę piechoty.

  10. Aro76

    bo to nie dla naszych wojsk myślcie

  11. BadaczNetu

    Spore ilości Mk19 zostały dostarczone przez USA na Ukrainę. Prawdopodobnie dobrze się tam sprawdzają, więc nasza armia, która pilnie śledzi skuteczność różnych rodzajów broni postanowiła się doposażyć. K4 z dużym prawdopodobieństwem jest tańszy od Mk19. A co do amunicji, to zdaje się że DEZAMET pracuje na trzy zmiany produkując amunicję 155mm, więc lokalna produkcja takiej "drobnicy" jak 40x53mm, chwilowo nie jest ekonomicznie uzasadniona. Technologię mają, jak będzie trzeba to doprodukują. Mamy za granicą nieobliczalnego wariata, który w każdej chwili może wpaść na pomysł nowej wojenki, więc nie ma czasu na debatowanie, tylko trzeba się szybko i jak najtaniej uzbroić.

    1. Ryszard56

      calkowita zgoda pozdrawiam

    2. Orm Bywaly

      Poza tym chodzą słuchy ze pierwsze juz dostępne partie amunicji, z zapasów koreańskiej armii,, także K 317 kalibru 155 mm poleca do znanego wszystkim miejsca

    3. Jur

      To jest praktyczna odpowiedź.

  12. Esteban

    Przychylam się do opinii autora na temat sensu produkcji samych granatników w Polsce.. Żaden zakład nie wyjdzie dobrze na wdrożeniu do produkcji 500 sztuk. Natomiast zakup takiej ilości amunicji, bez opcji wyprodukowania jej w kraju jest moim zdaniem przestępstwem.

  13. Razparuk

    Po co z Polski skoro można z Korei? Jeszcze zobaczymy masę takich dziwnych rzeczy....ZSSW-30 też nie jest bezpieczna....Kongsberg bardzo lubi się z Koreańczykami.

    1. sebaa

      dziwne ??normalne noo i opłaca się kasę wydawać lata poświęcać badan linie produkcyjna rozwijać na na kilkaset granatników ?? no ale wiadomo duma itd wszystko sami musimy robić ........ nieważne czy to się opłaca czy nie nieważne czy wyjdzie czy nie ale sami To ja zadam pytanie po co w UE jesteśmy jak wszystko sami to sami a nie UE sojusze umowy zagraniczne gaz i ropę tez powinniśmy sami wydobywać noo chyba ze to sami jest takie wybiorcze i służy tylko do pokazania się i krytyki

    2. DIM1

      @sebaa. Artykułu nie czytałeś ? Właśnie polskie zakłady kilkakrotnie już wykonały fajne granatniki, a to MON nie zamawia.

    3. Rea

      @ DIM1 ku mojemu zdziwieniu artykuł pomija produkt naszego przemysłu, granatnik rewolwerowy z Tarnowa, do którego wspomniany Dezamet wyprodukował amunicję. Jak się okazało, wyprodukował ją tak znakomicie, że do granatnika musiałbyć dostarczany taki śmieszny młoteczek do wybijania zaciętych łusek. Śmiechom nie było końca, tylko jakoś wojsko nie było rozbawione i w końcu nie zamówiło tego szmelca. Nasz PPO ma sporo do nadrobienia jeśli chodzi o jakość produkcji, jej skalowalność, co się przekłada na cenę.

  14. Patryk.

    I ponownie nasza armia dostanie to co wybrali im i narzucili politycy. Bo przecież wojsko nie chciało żadnego maszynowego granatnika 40mm - bo gdyby chciało, to przecież klika lat temu rozpoczęłoby badania prezentowanych konstrukcji z naszej zbrojeniówki. Prawda? I dziś by przynajmniej było wiadome czy te nasze konstrukcje są dobre i nadają się do użytku (czy też nie nadają się).

    1. Atacam

      A co niby chciała nasza armia, co wybory wymiana oficerów wysyłani za granice wracają i do cywila. Potrzeby powstałe na wojnie zmieniają optykę. Do tej pory NATO co najwyżej asystowali USA w krajach o niskiej kulturze technicznej i militarnej jaki Irak czy Afganistan. Ten konflikt pokazuje potrzeby innego teatru działań inny przeciwnik. Mam nadzieje ze USA pomoże Polsce w wyborze odpowiednich zasobow do współczesnych wyzwań.

    2. Mackack

      Nasza armia sie nie zna a ci ktorzy sie znaja nie mają prawa głosu

  15. Pitbull

    Jesli chodzi o saperki to bedzie to samo uzasadnienie co w przypadku Krabow: Polski przemysl nie da rady wyprodukowac ilosci, ktora potrzbujemy, a Korea odplatnie przekarze nam licencje na saperki i razem opracujemy wersje z plastykowa raczka.

  16. kimeR

    Odpowiedz Pan Redaktor sam sugeruje: brak wojskowo-politycznych Elit na szczeblu politycznym,masywna wieloletnja diskriminacja polskich inzynierow,-eoropejskiego Engagementu...

  17. Grzyb

    Mam dziwne przeczucie, że te granatniki kupujemy dla Ukrainy....

    1. Nox3r

      Ja również, i myślę że podobnie jest z haubicami K2. Nie jestem fanem tego rządu ale głupcami też raczej nie są. Całkiem możliwe że zakupy z palca są za pieniądze USA dla Ukrainy. Oczywiście oficjalnie nikt o tym nie powie bo nie może.

    2. Orm Bywaly

      1/3 urządzeń i polowe amunicji

  18. Edmund

    Proszę uwzględnić, że my dajemy z naszych zasobów to co możemy Ukrainie, a dajemy dlatego abyśmy sami nie musieli walczyć z Rosją na tym etapie. W zamian nasze zasoby są uzupełniane najszybciej jak można sprzętem z Korei, która (co zrozumiałe) nie chce bezpośrednio się angażować w wojnie na Ukrainie. Proszę wziąć pod uwagę także to, że prawdopodobieństwo użycia broni atomowej na Ukrainie rośnie, a wtedy całe NATO będzie już bezpośrednio zaangażowane w konflikt (po odpowiedzi USA)..Nie ma też sensu ekonomicznego produkowania wszystkiego w Polsce, w sytuacji zakupu kilkuset sztuk. Amunicja w dalszej perspektywie będzie produkowana w Polsce. Póki co zakłady amunicyjne zwiększają możliwości i produkcję tak szybko jak mogą.

    1. Allah|1435

      Dlaczego USA mają odpowiadać Rosji militarnie? Czy Ukraina jest w sojuszu militarnym ze Stanami Zjednoczonymi? Kto odpowiedział Ameryce po zbombardowaniu dwóch japońskich miast? W memorandum budapesztańskim masz punkt: Federacja Rosyjska, Zjednoczone Królestwo Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej oraz Stany Zjednoczone Ameryki potwierdzają swoje zaangażowanie w poszukiwanie natychmiastowych działań Rady Bezpieczeństwa Narodów Zjednoczonych celem dostarczenia pomocy Ukrainie, jako Państwu Nienuklearnemu stronie Układu o Nierozprzestrzenianiu Broni Jądrowej, gdyby Ukraina stała się ofiarą aktu agresji lub obiektem groźby agresji, w których stosowana jest broń jądrowa. Poszukiwanie działań w Radzie Bezpieczeństwa celem dostarczenia pomocy to nie znaczy odpowiedź bronią atomową.

    2. Frank

      posluza sie nami a ny przyjmiemy na siebie odwet ale potem bedziemy wnukom wmawiac ze tragedia powstania warszawskiego byla naszym zwyciestwem. za jednego niemca lub azjate w niemieckim mundurze polska zaplacila 100 swoich obywateli w tym okolo 10 powstancow. to nic ze sami sobie zdekapitalizowalismy wazne ze moze teraz rzad krzyczec ze to nasze zwyciestwo.

    3. klapaucyusz

      @Allah|1435 - A kto powiedział o odpowiadaniu bronią atomową? Amerykanie wysłali już do Rosji sygnał, że w razie użycia przez nią taktycznych sił nuklearnych, zatopią flotę czarnomorską. Tu nie trzeba atomu, za to byłaby to właściwa odpowiedź na próbę narzucenia światu nowego porządku, w którym użycie taktycznych sił nuklearnych stałoby się skutecznym narzędziem prowadzenia polityki. Na to i USA i cały świat nie mogą sobie pozwolić - o ile nie chcemy, by nie tylko wielcy ale i średni gracze natychmiast rozpoczęli własne programy nuklearne.

  19. Edmund

    W tak trudnej sytuacji na świecie i naszych Polskich wydatków, mamy świeżą ocenę Polskiej gospodarki według niezależnych ekspertów międzynarodowej agencji ratingowej S&P: ,,Konkurencyjna, zdywersyfikowana, silna pozycja zewnętrzna oraz dobra sytuacja finansów publicznych pozwolą zminimalizować negatywne ryzyko, jakie niesie ze sobą wojna na Ukrainie". Szczególnie istotne jest tutaj stwierdzenie: ,,dobra sytuacja finansów publicznych". Tak więc proszę nie publikować w różnych miejscach na defence24.pl stwierdzeń: ,,wydatki na zbrojenia będą spłacać nasze wnuki".

  20. easyrider

    Dlaczego nie polskie? Tak najprościej, bo 18 lat uczestnictwa w piramidzie finansowej zwanej Unią Europejską skutecznie osłabiło nasz przemysł, wydrenowało siłę roboczą, elity techniczne i zdemolowało nas ideologicznie. To, że mimo tego cokolwiek jesteśmy dziś sami zrobić to cud.

    1. Był czas_3 dekady

      Słusznie prawisz. Szkoda, że wielu takich informacji nie dopuszcza do siebie.

  21. Valdi

    Przypomnijmy atgm raybolt to javelin, chiron to piorun,K9 🦀 to krab, rotem 8x8 to rosomak, k239 to Himars, DAPA to agencja uzbrojenia

  22. Hun

    Na wszystkie postawione pytania jest jedną odpowiedź. Korea nie jest członkiem Unii Europejskiej i nie obowiązują tam standardy przejrzystości transakcji, skąd prosta droga do specjalnych funduszy na Bahamach czy w innych ramach podatkowych. Kwestia obronności państwa, rozwoju gospodarki nie ma tutaj ŻADNEGO znaczenia. Liczy się fundusz emerytalny na wypadek utraty władzy.

    1. kapusta

      @Hun - w punkt!

    2. RAF

      [email protected] chyba w płot. Za miedzą krwawa wojna, a wy we wszystkkm widzicie tylko przekręty. Jak to mówią "głodnemu chleb na myśli..."

    3. Robi

      @Hunie, obecna władza robi wszystko, aby naprawić finanse naszego państwa, po demolce poprzedników. To samo z wojskiem. Poprzednicy likwidowali, bo już nigdy miało nie być wojny, a obecnie rządzący od samego początku próbują maksymalnie wzmocnić nasze siły zbrojne. Jeśli chodzi o ten fundusz emerytalny, to Tusk już jest po bezpiecznej stronie, dzięki Niemcom ma potężną emeryturę. Reszta platformiarstwa ostro działała, aby lewą kasę zdobyć. Na razie przymknięto Nowaka, dzięki Ukraińcom. Zapewne spotkania przy śmietnikach, na cmentarzach dalej się odbywają, ale teraz już platformiarze mocno się pilnują.

  23. Facetoface

    MSPO 2005 prototyp granatnika i co tu dywagować. Gdyby przemysł oferował ale nie oferuje i tak było z setkami projektów Rosomaków 6x6, hybryd plot-ppanc. Nie do końca mnie przekonuje sprawa amunicji bo o ile pamiętam Def24 także pisał o problemach albo amunicji Dezametu albo kompatybilności granatnika rewolwerowego.

  24. Galiciusz

    Czy my staliśmy się jakąś koreańską kolonią ??

    1. sebaa

      Wykorzystujemy sytuacje i tyle :) Koreański przyczółek w UE Tak samo zrobiła Korea dekady temu gdy dzięki USA się rozwinęła. Tak samo Europie jakoś Amerykańska kasa nie śmierdziała gdy pomagała się rozwijać po 2 wojnie. Jedynie u nas wszyscy w necie maja chore ambicje żeby wszystko samemu osiągać :/ Jak tak to ja sie zapytam gdzie polskie międzykontynentalne pociski balistyczne gdzie polski program podboju układu słonecznego gdzie kolonie ma marsie księżycu itd oczywiście polskie jeśli tak wszystko mamy sami robić ??

    2. Chyżwar

      Nie. Przestajemy być niemiecką.

    3. K.

      @sebaa . To Korea rozwija się dzięki nam nie odwrotnie . My wydajemy u nich pieniądze a oni nie inwestują u nas . Mylisz pojęcia Panie kolego . Co zyskaliśmy dzięki zakupowi K2 i K9 w obecnej formie ? Nie pytam o abstrakcyjne i mgliste zamówienia dla dwóch kolejnych dywizji i armii 300 tysięcznej bo ich nigdy nie zobaczymy .Ile czołgów chce kupić Norwegia ? Jak to jest , że przy tak skromnym zamówieniu dostali propozycje współpracy przemysłowej ? Co my sobie zagwarantowaliśmy na obecny moment ?

  25. Valdi

    Przypomnijmy mk19 to 20tys USD Pgz dostał 69 mln PLN z ncbir na granatnik rewolwerowy i wycenił go na 68tys USD

    1. Rumboorak

      Słuszna uwaga, trzeba stale przypominać że nie wszystko warto i opłaca się produkować u siebie