- sponsorowane
- WIADOMOŚCI
- POLECANE
Zdolności produkcyjne od zaraz. Cywilne wsparcie dla zbrojeniówki
Od momentu wybuchu konfliktu pełnoskalowego na Ukrainie w lutym 2022 r. jednym z większych i ważnych wyzwań stały się zdolności produkcyjne przemysłu zbrojeniowego, zarówno tego europejskiego, jak i krajowego. Wielu ekspertów w tym kontekście wskazuje na konieczność szerszej kooperacji zbrojeniówki z przemysłem cywilnym, który już teraz dysponuje rozwiniętą wiedzą technologiczną i nowoczesnym parkiem maszynowym.
Autor. Arcom Sp. z o.o.
Inwestycje związane z odbudową możliwości w zakresie wytwarzania amunicji czy systemów uzbrojenia wymagają dużych nakładów finansowych, czasu związanego m.in. z dokumentacją i pracami budowlanymi, zakupu maszyn oraz szkolenia i opanowania nowych technologii przez załogi. Tymczasem niejako tuż obok dostępne są wolne moce produkcyjne, którymi dysponuje przemysł cywilny.
Dziś też to cywilne firmy są liderami nowych rozwiązań, choćby w zakresie organizacji oraz automatyzacji produkcji, jakości czy też energo- i materiałooszczędnych technologii. Kierunek przepływu innowacji zmienił się i teraz przemysł zbrojeniowy nie jest ich „dawcą”, a „biorcą”. Stąd też tak ważna jest kooperacja z cywilnymi branżami. Prywatne firmy są z natury bardziej skłonne do akceptacji wyższego ryzyka technologicznego, co jest niezbędne przy wdrażaniu przełomowych rozwiązań z zakresu AI czy automatyzacji produkcji.
Zdolności potrzebne tu i teraz
Przemysł obronny, czy to polski, czy europejski, czy amerykański, przez lata po upadku Żelaznej Kurtyny przyzwyczajony był do długoterminowych kontraktów na ograniczone ilości sprzętu (np. dwie pierwsze umowy na produkcję armatohaubic Krab), co przekłada się na długie terminy dostaw. Wynikało to m.in. z redukcji sił zbrojnych krajów NATO/UE, które miały coraz mniejsze potrzeby w zakresie nowych systemów uzbrojenia czy amunicji.
Nie bez znaczenia jest tu też – wynikająca po części ze wspomnianych redukcji – konsolidacja na dużą skalę europejskiego (i amerykańskiego) przemysłu, która ma miejsce od lat 90. XX wieku. Choć wzmacnia ona potentatów na rynku, to nie zawsze ma pozytywny wpływ na elastyczność i konkurencyjność czy chęć podejmowania ryzyka przez wykonawców.
Współczesna architektura bezpieczeństwa europejskiego przechodzi proces najbardziej radykalnej rekonfiguracji od zakończenia zimnej wojny. Gwałtowna zmiana paradygmatu geopolitycznego, wywołana pełnoskalową agresją na Ukrainę, obnażyła strukturalne słabości europejskiej bazy technologiczno-przemysłowej sektora obronnego, która przez dekady była optymalizowana pod kątem niskoseryjnej produkcji zaawansowanych systemów. Obecna konieczność gwałtownego zwiększenia skali produkcji, szczególnie w obszarze amunicji wielkokalibrowej, systemów bezzałogowych oraz infrastruktury inżynieryjnej, ujawniła krytyczne wąskie gardła w państwowych i dużych prywatnych koncernach obronnych. W tym kontekście integracja potencjału cywilnego sektora przemysłowego staje się nie tylko opcją optymalizacyjną, ale strategicznym imperatywem dla zapewnienia ciągłości operacyjnej i odporności państwa w warunkach konfliktu o wysokiej intensywności.
Autor. Arcom Sp. z o.o.
Podczas konferencji Defence24 Days w 2024 roku Wojciech Dąbrowski, prezes zarządu Polskiego Holdingu Rozwoju mówił, „Uruchamianie dzisiaj nowych linii produkcyjnych, zwłaszcza w obszarze produkcji sprzętu ciężkiego, to jest okres 5-7 lat potrzebnych do osiągnięcia zdolności produkcyjnych. Nie mamy tyle czasu. Wydatkując środki inwestycyjne na obszary, w których już istnieją zdolności produkcyjne, ograniczamy sobie możliwość budowania kompetencji, integracji, rozwoju produktu, lokowania go na rynku. (…) Musimy pamiętać, jak niezmiernie trudna jest konwersja w drugą stronę, kiedy po ustaniu zagrożeń i redukcji produkcji dla potrzeb militarnych trzeba powracać do zwiększania udziału produkcji cywilnej”.
Niebagatelną kwestią pozostaje koszt takiego dynamicznego – „alarmowego” rozwinięcia państwowego przemysłu obronnego, a następnie zredukowania jego skali, gdy potrzeby zostaną już zaspokojone. Koszty takich operacji, które podwyższą cenę poszczególnych elementów uzbrojenia i sprzętu wojskowego, finalnie poniesie oczywiście podatnik. Tymczasem skorzystanie z już rozwiniętych mocy drzemiących w firmach prywatnych nie tylko nie spowoduje konieczności realizacji części drogich, państwowych inwestycji, ale dodatkowo przełoży się na powrót części wydatków do Skarbu Państwa w formie danin publicznych, płaconych przez cywilnych podwykonawców sektora zbrojeniowego (z racji zwiększonych obrotów i zysku). Nade wszystko zaś, wykorzystanie już istniejących mocy wytwórczych sektora prywatnego, pozwoli na znaczne uelastycznienie i przyśpieszenie budowy globalnego potencjału polskiego przemysłu zbrojeniowego.
SAFE katalizatorem zmian
Fundamentem dla głębokiej integracji przemysłu cywilnego z obronnym stają się nowe instrumenty finansowe Unii Europejskiej, wśród których kluczową rolę odgrywa program SAFE (Security Action for Europe). Przyjęty przez Radę Unii Europejskiej 27 maja 2025 roku, stanowi on bezprecedensowy mechanizm wsparcia, zaprojektowany w celu przyspieszenia gotowości obronnej państw członkowskich poprzez stymulowanie pilnych i masowych inwestycji w przemysł obronny. Program ten oferuje do 150 miliardów euro w formie niskooprocentowanych, długoterminowych pożyczek, które mogą być wykorzystane na finansowanie zakupów uzbrojenia, ale także na rozbudowę infrastruktury przemysłowej, co otwiera szerokie pole do popisu dla firm cywilnych dysponujących wolnymi mocami produkcyjnymi.
Program SAFE charakteryzuje się wyjątkowo korzystnymi warunkami finansowymi, takimi jak okres spłaty do 45 lat oraz 10-letni okres karencji, co pozwala państwom na realizację ambitnych projektów modernizacyjnych bez natychmiastowego, nadmiernego obciążania budżetów narodowych. Dla Polski, która pozycjonuje się jako największy beneficjent tego programu, SAFE stanowi narzędzie do finansowania kluczowych programów krajowych, takich jak produkcja armatohaubic Krab, zestawów Piorun czy bojowych wozów piechoty Borsuk, a także ogromnych projektów infrastrukturalnych typu „Tarcza Wschód”.
Z punktu widzenia przedsiębiorstw cywilnych, SAFE wprowadza istotną innowację: możliwość finansowania wstecznego dla już podpisanych kontraktów, co poprawia płynność finansową integratorów i pozwala im na szybsze rozliczanie się z poddostawcami z sektora prywatnego. Program ten jest pierwszym filarem planu „Readiness 2030”, który zakłada odblokowanie ponad 800 miliardów euro na wydatki obronne w całej Unii Europejskiej, kładąc szczególny nacisk na wzmocnienie europejskiej autonomii strategicznej i redukcję zależności od dostawców spoza UE.
Kooperacja to konieczny kierunek
Kluczowym wyzwaniem dla przemysłu zbrojeniowego jest czas i koszt budowy nowych zdolności produkcyjnych. Przykładowo, budowa nowej fabryki amunicji kalibru 155 mm w Niewiadowie to inwestycja rzędu 250 milionów złotych, której uruchomienie zajmie około dwóch lat. Z kolei rozbudowa potencjału Mesko S.A. w Kraśniku pochłonie blisko 350 milionów złotych. W sytuacji nagłego wzrostu zapotrzebowania, państwo nie może pozwolić sobie na czekanie latami na ukończenie inwestycji typu greenfield. W tym miejscu pojawia się rola firm cywilnych, takich jak Arcom Sp. z o.o., które dysponują nowoczesnym parkiem maszynowym i są zdolne do natychmiastowej adaptacji swoich linii produkcyjnych.
W jednym z artykułów opublikowanych na portalu Defence24 gen. broni (w st. spocz.) dr n. ekonom. Andrzej Fałkowski pisał: „Pilną potrzebą jest lepsza współpraca i konwergencja z sektorem prywatnym, w którym można odnotować wiele pozytywnych przykładów. Sektor prywatny ma jedyne w swoim rodzaju kompetencje, które mogą być komplementarne do PGZ w zaspakajaniu potrzeb sił zbrojnych. Obecnie to elastyczność, innowacyjność i szybkie reagowanie na zagrożenia (ale i na zmiany rynkowe) będą decydować nie tylko o sukcesie wojennej gospodarki, ale i przetrwaniu. Dalszej dominacji państwowych firm zbrojeniowych nie da się obronić. Doświadczenia z Ukrainy i innych krajów pokazują, że współpraca z firmami technologicznymi i przemysłem cywilnym prowadzi szybciej do innowacyjnych rozwiązań, o których wojsko nawet nie marzyło. Dlatego tak ważne jest sprzężenie zwrotne między producentami (państwowymi i prywatnymi) a wojskiem w zakresie prac B+R, formułowania zamówień czy też konkretnych ofert.
Przestawienie na tory gospodarki wojennej to także w dużej mierze adaptacja gospodarki cywilnej. Nasz kraj powinien dostosować gospodarkę cywilną do wymogów wojennej mobilizacji. Firmy z sektora cywilnego (w tym prywatne) powinny być zachęcane (np. poprzez system podatkowy) do współpracy z przemysłem obronnym, a także do zwiększenia produkcji komponentów i materiałów niezbędnych dla celów obronnych”.
Autor. Arcom Sp. z o.o.
Arcom, firma z blisko 30-letnim doświadczeniem w produkcji systemów magazynowych dla globalnych potentatów branży motoryzacyjnej i energetycznej, jest doskonałym przykładem podmiotu o wysokim potencjale dual-use. Specjalizacja firmy w precyzyjnej obróbce metali i konstrukcji stalowych pozwala na szybkie wdrożenie produkcji mobilnych magazynów modułowych, które mogą być wykorzystywane do transportu i przechowywania broni, amunicji, części zamiennych oraz komponentów do budowy zapór inżynieryjnych.
Spółka wykonuje około 100 tys. stalowych koszy/skrzyń (wg normy PN-EN 13626 są to palety skrzyniowe), których odbiorcy znajdują się w 60 krajach na świecie. W ofercie Arcom dostępnych jest już ponad 800 wariantów i tworzone są nowe w oparciu o indywidualne zapotrzebowanie klientów. Miesięcznie firma przetwarza ok. 1000 ton stali.
Arcom posiada także niezbędne certyfikacje, w tym ISO 9001:2015 oraz kod NATO NCAGE (9B4AH), co czyni go zaufanym partnerem dla sektora obronnego.
Strategiczne rozproszenie produkcji jako element odporności państwa
Z punktu widzenia bezpieczeństwa narodowego, dywersyfikacja kooperantów i włączanie firm prywatnych do łańcucha dostaw ma wymiar strategiczny. Tradycyjny model oparty na kilku wielkich, państwowych zakładach zbrojeniowych (tzw. centrach doskonałości) jest wysoce podatny na paraliż w wyniku ataku kinetycznego, dywersji lub cyberataku. Strategiczne rozproszenie produkcji na setki mniejszych podwykonawców, takich jak Arcom, tworzy system o cechach „niezatapialności”.
W dobie konfliktów o wysokiej intensywności, łańcuch dostaw staje się równie ważnym celem jak jednostki na froncie. Każda przerwa w dostawach, wynikająca z zablokowania portu lub zniszczenia kluczowej fabryki, może doprowadzić do załamania logistyki. Dlatego budowanie zdywersyfikowanych źródeł dostaw i alternatywnych tras jest niezbędne. Firmy cywilne, przyzwyczajone do konkurencji rynkowej i optymalizacji procesów, wnoszą do sektora obronnego nie tylko wolne moce, ale także innowacyjne podejście do zarządzania ryzykiem w łańcuchu dostaw.
Doświadczenia z Ukrainy wskazują, że system rozproszony jest znacznie trudniejszy do obezwładnienia przez przeciwnika, ponieważ nie posiada jednego punktu krytycznego (z ang. single point of failure). Co więcej, rozproszenie geograficzne produkcji wzdłuż wschodniej flanki NATO utrudnia planowanie uderzeń paraliżujących. Model ten, wspierany przez technologie cyfrowe i standardy cyberbezpieczeństwa, pozwala na dynamiczne zarządzanie zamówieniami i szybkie przełączanie łańcuchów dostaw w razie wystąpienia zakłóceń.
Autor. Arcom Sp. z o.o.
Program Tarcza Wschód – wyzwanie dla sektora budowlanego i stalowego
Realizacja narodowego programu odstraszania i obrony „Tarcza Wschód” to przedsięwzięcie o skali inżynieryjnej niespotykanej w powojennej historii Polski. Planowane wydatki rzędu 10 miliardów złotych (z perspektywą wzrostu do 30 miliardów przy wsparciu UE i NATO) zakładają budowę fortyfikacji, rowów przeciwczołgowych, pól minowych, kamufletów oraz infrastruktury pod systemy antydronowe na odcinku około 700 kilometrów granicy. Realizacja tak gigantycznego projektu w krótkim czasie (do 2028 roku) jest niemożliwa bez masowego zaangażowania prywatnych firm budowlanych, stalowych i technologicznych.
W 2024 roku na pierwsze elementy Tarczy Wschód wydano już setki milionów złotych, kupując m.in. 136 maszyn inżynieryjnych (spycharki, koparki, walce) oraz około 13 000 tzw. „jeży” stalowych za kwotę 87 mln zł. Zapotrzebowanie na stal jest ogromne – tylko na samą barierę fizyczną (płot) zużyto ponad 50 000 ton tego surowca. Firmy takie jak Arcom, ze swoim doświadczeniem w konstrukcjach stalowych, mogą stać się kluczowymi dostawcami elementów pasywnej obrony inżynieryjnej oraz mobilnych baz operacyjnych.
Jak włączyć MŚP do sektora obronnego?
Mimo oczywistych korzyści, proces włączania firm cywilnych do sektora obronnego napotyka na szereg barier. Do najpoważniejszych należą długotrwałe i kosztowne procedury certyfikacyjne, brak dostępu do poligonów dla prywatnych podmiotów oraz silna preferencja decydentów dla znanych, państwowych dostawców. W strukturach MON nadal dominuje myślenie „silosowe”, które utrudnia koordynację zakupów między różnymi agencjami i jednostkami.
Kluczową przepustką do świata NATO-wskich zamówień jest certyfikat AQAP 2110 (Quality Assurance Requirements). Określa on rygorystyczne wymagania dotyczące systemu zarządzania jakością, identyfikowalności i zgodności produktów. Choć dla mikro-firm koszt certyfikacji zaczyna się od około 4000 zł, to dla większych podmiotów proces ten może trwać tydzień i kosztować kilkanaście tysięcy złotych, wymagając wcześniejszego wdrożenia normy ISO 9001:2015.
Zobacz też

Z kolei w warunkach krajowych konieczne może okazać się uzyskanie koncesji MSWiA na produkcję i obrót specjalny. Jej uzyskanie może trwać od 6 do 9 miesięcy.
Innym wyzwaniem jest finansowanie badań i rozwoju (B+R). W 2025 roku nakłady na B+R w budżecie MON mają wynieść jedynie około 1% (poniżej 1 mld zł), co przy wysokim koszcie certyfikacji nowego sprzętu zniechęca firmy prywatne do inwestowania w innowacje obronne. Rozwiązaniem postulowanym w raportach branżowych jest wzmocnienie modelu „Integrator-Dostawca”, wzorowanego na doświadczeniach Izraela czy Turcji. W tym układzie duże firmy państwowe jak Grupa PGZ pełnią rolę integratorów końcowych systemów, podczas gdy małe, elastyczne firmy prywatne dostarczają wyspecjalizowane komponenty (np. drony, sensory, oprogramowanie) w ramach otwartych i konkurencyjnych łańcuchów dostaw.
Autor. Arcom Sp. z o.o.
Cyberbezpieczeństwo i ochrona łańcucha dostaw w erze cyfrowej
Włączenie szerokiego wachlarza poddostawców cywilnych do sektora obronnego rodzi nowe wyzwania w obszarze cyberbezpieczeństwa. Łańcuch dostaw jest tak silny, jak jego najsłabsze ogniwo – często mały podwykonawca dysponujący krytycznymi danymi projektowymi. Dyrektywa NIS2 oraz polski Krajowy System Cyberbezpieczeństwa nakładają na firmy z sektorów kluczowych (w tym obronnego) rygorystyczne obowiązki w zakresie zarządzania ryzykiem, zgłaszania incydentów (wstępne zgłoszenie w ciągu 24h) oraz audytowania dostawców.
Firmy współpracujące ze zbrojeniówką muszą wdrożyć systemy zarządzania bezpieczeństwem informacji (np. ISO/IEC 27001:2022) oraz zapewnić ochronę swoich sieci przemysłowych przed atakami typu ransomware czy szpiegostwem przemysłowym. Dla przedsiębiorstw takich jak Arcom, które już operują w międzynarodowych łańcuchach dostaw dla branży energetycznej, wymogi te są częścią codziennej praktyki biznesowej.
Autor. Arcom Sp. z o.o.
Polska dysponuje ogromnym, niewykorzystanym w pełni zasobem w postaci nowoczesnych, prywatnych przedsiębiorstw produkcyjnych, które mogą stać się filarem bezpieczeństwa narodowego.
Dywersyfikacja kooperantów i włączanie firm takich jak Arcom do systemu obronnego państwa to nie tylko sposób na rozwiązanie doraźnych problemów z brakiem mocy produkcyjnych. To przede wszystkim budowanie nowoczesnej, elastycznej i odpornej gospodarki wojennej, która jest w stanie przetrwać i funkcjonować nawet w warunkach głębokiego kryzysu. Synergia cywilno-obronna, wsparta europejskimi mechanizmami finansowymi i nowoczesnymi technologiami, stanowi fundament dla trwałego bezpieczeństwa Polski i wschodniej flanki NATO w nadchodzącej dekadzie.
Artykuł sponsorowany



WIDEO: Polska broń atomowa? Wschód NATO potrzebuje bomby | Skaner