- ANALIZA
- KOMENTARZ
- WIADOMOŚCI
Dostarcz na czas lub zgiń. Nowa rzeczywistość zbrojeniówki Polski i Europy [KOMENTARZ]
Program SAFE (Security Action for Europe) o wartości 150 mld euro stanowi szansę na ogromny wzrost potencjału obronnego Europy – i przychodów przemysłu. Jest jednak jeden warunek: należy dostarczać sprzęt na czas.
Posłuchaj artykułu
Autor. M.Dura
The article has been published in Defence24.com in English. Click here to read.
„Wywalcz jej wolność lub zgiń” – to motto Cichociemnych Spadochroniarzy Armii Krajowej, którzy podczas II wojny światowej byli zrzucani na teren okupowanej Polski, aby wesprzeć opór Armii Krajowej przeciwko niemieckiej okupacji. Dzisiaj, gdy Ukraina walczy z agresją rosyjską, a terytorium Unii Europejskiej jest coraz bardziej zagrożone dalszą agresją Rosji, rzeczywistość wygląda inaczej dzięki współpracy NATO i UE, w tym byłych przeciwników z II wojny światowej.
Paradoksalnie, istnieje jednak dziedzina, w której motto Cichociemnych – po przeformułowaniu – ma swoje zastosowanie. I jest to przemysł obronny. Przemysł europejski, w tym polski (a także amerykański), jest przyzwyczajony do długoterminowych kontraktów na ograniczone ilości sprzętu, co przekłada się na długie terminy dostaw. Jest to wynikiem zarówno „chęci zysku”, jak i wcześniejszych redukcji sił zbrojnych krajów NATO/UE. To ostatnie przekładało się na mniejsze (do niedawna) zapotrzebowanie na uzbrojenie i naturalnie wspierało ten sposób prowadzenia działalności biznesowej i produkcyjnej. Nie bez znaczenia jest tu też – wynikająca po części ze wspomnianych redukcji – konsolidacja na dużą skalę europejskiego (i amerykańskiego) przemysłu, która ma miejsce od lat 90. XX wieku. Choć wzmacnia ona potentatów na rynku, to nie zawsze ma pozytywny wpływ na elastyczność i konkurencyjność czy chęć podejmowania ryzyka przez wykonawców. I – znów paradoks – firmy z USA i Europy ze sobą konkurują, wspierane przez rządy państw. Pewne procesy, jakie mają lub miały miejsce, są do siebie dość podobne po obu stronach Atlantyku.
Bruksela chce przyspieszenia
Przechodząc do 2025 r., kiedy przyjęto rozporządzenie SAFE, i do 2026 r., w którym obecnie się znajdujemy, w Europie znacząco wzrosło zagrożenie wojną. Jednakże niektóre procesy, takie jak inwestycje w zwiększenie zdolności produkcyjnych, nadal funkcjonują zgodnie z zasadami obowiązującymi w czasie pokoju, które generalnie nie wspierają szybkiego działania. Jednak samo rozporządzenie SAFE, zapewniające 150 mld EUR finansowania w formie pożyczek, z których Polska może być największym beneficjentem, wyznacza twardy termin: sprzęt musi zostać dostarczony do 2030 r. Jest to zgodne z białą księgą „Gotowość 2030”, a także ze sposobem przyjęcia programu SAFE (na podstawie art. 122 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej (TFUE), który mówi o „nadzwyczajnych okolicznościach” jako podstawie udzielania pomocy finansowej państwom członkowskim).
Innymi słowy, jest to instrument nadzwyczajny, stanowiący odpowiedź na dynamiczną i nieprzewidzianą sytuację, dlatego należy się spieszyć. Oczywiście trwają rozmowy z KE na temat przedłużenia terminów, ale w obecnej sytuacji rok 2030 jest najpóźniejszym terminem, w którym można dostarczyć sprzęt obronny finansowany w ramach programu SAFE. To zostało potwierdzone w oficjalnych wypowiedziach przez przedstawicieli władz Polski i innych państw UE.
Ma to istotne konsekwencje. Biorąc pod uwagę czas potrzebny na dostarczenie sprzętu wojskowego (i inwestycje w zwiększenie zdolności), dotrzymanie tego terminu może stanowić wyzwanie. Na przykład, jak stwierdził w wywiadzie dla Defence24.pl gen. dyw. (pil.) Ireneusz Nowak, zastępca Dowódcy Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych, Polska uwzględniła w swoim wniosku o finansowanie w ramach programu SAFE dwa z czterech wymaganych samolotów transportowo-tankujących A330 MRTT, ponieważ dwa z nich mogą zostać dostarczone do 2030 r. Dwa kolejne samoloty mogą zostać zakupione ze środków budżetowych po 2030 r., ale na razie planuje się je jako opcję umowną, w przeciwieństwie do planowanego zamówienia na platformy finansowane w ramach programu SAFE.
Ponadto wykonawcy z sektora obronnego starają się wzmocnić łańcuchy dostaw, między innymi właśnie po to, aby dotrzymać terminów SAFE. Spójrzmy na niedawną umowę dotyczącą przedłużenia licencji pojazdu opancerzonego AMV pomiędzy fińską firmą Patria a polską PGZ, która produkuje pojazdy Rosomak na bazie AMV. Dokument ten – zgodnie z oficjalnymi komunikatami – zawiera mechanizm wzmacniający dostawy części zamiennych, co w przeszłości było piętą achillesową projektu. Stwierdza on również wyraźnie, że Polska może sprzedawać te pojazdy w ramach programu SAFE. Oczywiście silne łańcuchy dostaw i rozbudowa bazy produkcyjnej są tak samo potrzebne w polskich narodowych projektach, gdzie to polski przemysł ma rolę lidera, jak choćby w przypadku BWP Borsuk.
Zobacz też

Jest to również ważne dla partnerów polskiego przemysłu. Często są to podmioty europejskie, takie jak niemiecka firma MTU, która dostarcza silniki do Borsuka. W wielu przypadkach europejscy podwykonawcy dostarczają także inne rodzaje wyposażenia (szczególnie jeśli uwzględnić sprzęt elektroniczny, logistyczny czy inżynieryjny). Dobrze byłoby, gdyby kontrahenci z sektora obronnego zmaksymalizowali obecnie inwestycje w moce produkcyjne, nawet jeśli wiąże się to z pewnym ryzykiem. Ogólnie rzecz biorąc, przynajmniej główni kontrahenci z sektora obronnego mają dziś co najmniej dość dobrą sytuację finansową, choć nadal istnieją przeszkody regulacyjne utrudniające szybkie inwestycje.
Szybkość w przemyśle UE po raz pierwszy
Oczywiście świat się (miejmy nadzieję) nie skończy w 2030 roku, i po tej dacie mogą istnieć inne instrumenty finansowania dla projektów obronnych, zarówno na poziomie krajowym, jak i międzynarodowym (UE). Niemniej jednak, po raz pierwszy przynajmniej od czasów zimnej wojny, w przemyśle obronnym w Europie odczuwa się wyraźne poczucie potrzeby szybkości działania. I po raz pierwszy w historii ta pilność jest wyraźnie wspierana przez oficjalny instrument Unii Europejskiej.
Nie obywa się to bez problemów i ryzyk. Jednym z często pomijanych czynników, na który warto zwrócić uwagę, jest to, że Europa powinna była podjąć te działania najpóźniej w 2022 r., ponieważ zagrożenie ze strony Rosji było widoczne już od 2014 r. Wszystkie poprzednie administracje amerykańskie zwracały się do krajów europejskich o znaczne zwiększenie ich zdolności obronnych. To jednak nie nastąpiło w odpowiednim zakresie i czasie ze względu na niski poziom wydatków na obronność. U podstaw było przekonanie, że wojna na dużą skalę (w przeciwieństwie do niektórych operacji hybrydowych, które jednak Rosja postrzega jako uzupełnienie, a nie alternatywę pełnoskalowej agresji) nie może mieć miejsca w Europie. I takie – błędne – przekonanie było powszechnie obecne na Zachodzie Europy, dopóki Rosjanie nie zaczęli wystrzeliwać rakiet na Kijów w lutym 2022 r.
Ciekawą kwestią jest również zakres udziału przemysłu ukraińskiego w SAFE. Polska zamierza przeznaczyć około 10 mld zł z dostępnych środków na technologie ukraińskie, podczas gdy większość środków (ok. 89%) musi trafić do przemysłu krajowego. Nie ma wątpliwości, że Ukraina zbudowała innowacyjny i skuteczny przemysł, ale to, czy i w jakim stopniu obu stronom uda się zintegrować swoje bazy przemysłowe, pozostaje kwestią otwartą.
Dzisiaj, na początku 2026 r., kilka miesięcy po przyjęciu rozporządzenia SAFE, w sytuacji napiętych stosunków transatlantyckich, a co najważniejsze, gdy Rosja zdobywa doświadczenie wojenne, wprowadza nowe technologie systemów bezzałogowych i działa w trybie gospodarki wojennej, nie ma innej alternatywy wobec zbrojeń. I wcale nie jest pewne, czy Europa zdoła je zrealizować w odpowiednim czasie i zakresie. SAFE jest jednak znaczącą zachętą, ale ma też określony termin. Termin ten jest zresztą formą kompromisu między wymaganiami obronnymi a możliwościami przemysłu, ponieważ przed 2030 r. istnieją znaczne ryzyka. W takim przypadku przemysł powinien naprawdę dostarczyć produkty na czas. W przeciwnym razie mogą nastąpić niekorzystne skutki nie tylko dla jego sytuacji finansowej.



PROGNOZA 2026 | Jakie drony na Ukrainie? | Flota cieni na Bałtyku | Defence24Week #142