Przemysł Zbrojeniowy

Spór o amunicję dla polskich Abramsów. Czy słuszny? [OPINIA]

Fot. Sgt. Brian Chaney/U.S. Army

Zatwierdzony przez amerykański Departament Stanu pakiet uzbrojenia polskich czołgów M1A2 Abrams SEPv3 obejmuje amunicję przeciwpancerną KEW-A1, odbiegającą swoimi możliwościami od tej, która jest używana przez armię amerykańską. Agencja Uzbrojenia określa jednak takie rozwiązanie jako „wejściowe", docelowo czołgi mają być certyfikowane z innymi typami amunicji.

Kryzys ukraiński - raport specjalny Defence24.pl

Agencja DSCA poinformowała dziś o wyrażeniu zgody na zakup przez Polskę 250 czołgów M1A2 Abrams SEPv3 z pojazdami towarzyszącymi i pakietem logistycznym oraz szkoleniowym, za cenę maksymalnie 6 mld USD. Kontrowersje wywołuje jednak kwestia amunicji dla Abramsów.

Czytaj też

W komunikacie agencji DSCA wymieniono także amunicję, w tym 13,5 tys. sztuk pocisków ćwiczebnych (podkalibrowych i wielozadaniowych/kumulacyjnych) oraz 20 tys. sztuk pocisków kumulacyjnych/wielozadaniowych M830A1 MP-T i programowalnych nowej generacji XM1147. Nie wymieniono natomiast typu i ilości amunicji przeciwpancernej-podkalibrowej. Rzecznik Agencji Uzbrojenia ppłk Krzysztof Płatek sprecyzował jednak, że chodzi o amunicję KEW-A1.

To wywołało duże kontrowersje, widoczne m.in. w mediach społecznościowych. KEW-A1 to opracowana przez General Dynamics, we współpracy z niemieckim Rheinmetallem i wdrożona ponad dwie dekady temu „eksportowa" amunicja z rdzeniem wolframowym. Jej parametry znacznie odbiegają od najnowocześniejszej amunicji, jaką do swoich czołgów wprowadza US Army (z rdzeniem uranowym), ale też od amunicji niemieckiej nowej generacji. Do tego stopnia, że nie wiadomo, czy jest ona zdolna do zwalczania czołgów chronionych pancerzami reaktywnymi nowej generacji w rodzaju Relikta, a to przekłada się na znaczące ograniczenie możliwości zwalczania dużej części, jeśli nie większości czołgów stosowanych w linii przez Rosjan. Dlatego ta decyzja spotkała się z krytyką.

Czytaj też

Ppłk Płatek mówi jednak, że amunicja KEW-A1 jest jedynie rozwiązaniem „wejściowym". Docelowo Abramsy mają być certyfikowane z amunicją produkcji polskiej, używaną do wszystkich wersji Leopardów, jak i niemiecką DM-63A1, której partię pozyskano kilka lat temu z myślą o czołgach Leopard 2A5 i Leopard 2PL (starsze Leopardy 2A4 są do niej dostosowywane w czasie modernizacji). Warto przytoczyć kilka okoliczności, jakie stały u podstaw takiej decyzji.

Dlaczego „eksportowa" amunicja?

Na początek warto odpowiedzieć na pytanie, dlaczego w ogóle mówimy o „eksportowej" amunicji. Amerykanie do swoich czołgów używają bowiem amunicji ze zubożonego uranu. Charakteryzuje się ona wyższymi parametrami, niż amunicja z rdzeniem wolframowym. Jednocześnie jednak z wielu względów eksport tej technologii jest ograniczony.

Obok chęci ochrony potencjału technologicznego, chodzi tutaj o pewne ryzyka związane z użyciem bojowym takiej amunicji. Celowo użyto tutaj określenia „użyciem bojowym", bo zubożony uran jest materiałem o pewnej radioaktywności. O ile nie stanowi ona zagrożenia dla żołnierzy np. w trakcie ładowania amunicji, jej przechowywania, to jest pewne ryzyko skutków zdrowotnych w wypadku przebywania w pobliżu obiektu trafionego przez pocisk ze zubożonym uranem (w sytuacji, gdy pocisk oddziałuje z celem, który np. ulegnie pożarowi). Do takich sytuacji dochodziło np. w 1991 roku, w operacji Pustynna Burza, czy w 1999 w Kosowie. Z tego powodu, również w USA, rozszerzono zastosowanie amunicji z rdzeniem wolframowym np. w działkach szybkostrzelnych, tam gdzie z jednej strony przebijalność nie ma aż takiego znaczenia, z drugiej ryzyko oddziaływania jest większe (amunicja lotnicza, czy używana w systemach C-RAM to setki pocisków kalibru 20-30 mm, często trafiających np. w budynki zamieszkane przez cywilów).

Czytaj też

W XXI wieku wprowadzono jednak w USA kolejne dwie generacje amunicji czołgowej z rdzeniem uranowym: M829A3 (w pierwszych latach obecnego wieku) i przeznaczony do zwalczania czołgów wyposażonych w systemy aktywnej ochrony M829A4, wdrożony w 2015 roku m.in. z myślą o czołgach w wersji M1A2 SEP v3 i dysponujący systemem programowania.

Amunicja czołgowa z rdzeniem uranowym jest także stosowana przez inne państwa, w tym Francję (pocisk OFL F2 z czołgiem Leclerc) czy Wielką Brytanię (CHARM 3 do czołgów Challenger 2) oraz oczywiście Rosję (np. 3BM32), przy czym we Francji i w Rosji pociski z rdzeniami uranowymi i wolframowymi używane są równolegle. Z kolei Brytyjczycy chcą zastąpić amunicję z rdzeniem uranowym amunicją wolframową wraz z nowymi niemieckimi armatami czołgowymi do wozów Challenger 3, jednak pierwsze pojazdy tego typu maja pojawić się w służbie liniowej 2027 roku. O ile program nie będzie opóźniony (casus wozu Ajax jest tu pouczający).

Wróćmy jednak do amerykańskiej amunicji. Stosowanie pocisków ze zubożonym pozwala jednak Amerykanom utrzymywać w swoich czołgach armaty z lufami o długości 44 kalibrów, podczas gdy Niemcy zdecydowali się na stosowanie pocisków nowej generacji (DM-53, DM-63/63A1) z rdzeniem wolframowym, ale w połączeniu z dłuższymi lufami (55 kalibrów), jakie są używane w czołgach Leopard 2A6 i 2A7. Zastosowanie dłuższej lufy przekłada się na większą prędkość pocisku, co kompensuje fakt, że stosujemy rdzeń wolframowy. Oczywiście niemieckie pociski nowej generacji można wykorzystywać też z czołgami z lufami 44-kalibrowymi, czego przykładem są polskie Leopardy 2PL.

Czytaj też

Z kolei rozwój amunicji z rdzeniem wolframowym w USA następował znacznie wolniej. Po pocisku KEW-A1 wprowadzono do produkcji KEW-A2 (będący odpowiednikiem wycofanego już z US Army pocisku M829A2 z rdzeniem uranowym), z kolei obecnie trwają prace nad KEW-A4. Nie wiadomo jednak, czy te zostały zakończone, a na stronie producenta amerykańskiej „eksportowej" amunicji (General Dynamics Ordnance Tactical Systems) widnieje jedynie pocisk KEW-A1. Na zakup takiej amunicji zgodę otrzymał w 2019 roku Tajwan, co może oznaczać że np. KEW-A2 nie są już produkowane. Z drugiej strony, zgodę na zakup w trybie FMS KEW-A4 otrzymał jeszcze w 2018 roku Egipt. Trzeba jednak pamiętać, że sama zgoda administracji USA na dany sprzęt nie oznacza szybkich dostaw, bo czasem jest udzielana na wyposażenie, które jest wciąż rozwijane. Przykładem są pociski GMLRS-ER, na które zgodę niedawno otrzymała Finlandia.

Amerykańska amunicja a polskie Abramsy

Może się więc okazać, że Agencja Uzbrojenia zdecydowała się na amunicję KEW-A1, bo jedynie ona była dostępna w krótkim czasie. Przypomnijmy, że pierwsze Abramsy (zapewne z produkcji dla sił USA) mają pojawić się w Wojsku Polskim jeszcze w 2022 roku. Dla porównania, do Australii, która niedawno podpisała umowę międzyrządową pierwsze czołgi trafić mają do 2024 roku, a na Tajwan (kontrakt z grudnia 2019) – w roku 2023.

Nie zmienia to faktu, że zakup amunicji starszej generacji, nawet tylko „wstępny" obarczony jest ryzykiem, bo zdolności czołgów przez pewien czas będą ograniczone. Certyfikacja amunicji niemieckiej lub polskiej może być czasochłonna (choć „w drugą stronę" strzelania amunicją amerykańską – z rdzeniem wolframowym oraz odłamkową/wielozadaniową z Leopardów, prowadzono z powodzeniem, o czym poinformowano w kwietniu 2008 roku). Dodajmy, że we wniosku strony polskiej do amerykańskiej znalazły się odpowiednie zapisy. Innym rozwiązaniem jest zakup amunicji amerykańskiej z rdzeniem wolframowym nowej generacji wtedy, gdy taka będzie dostępna do dostaw.

Czytaj też

Nie można też nie zauważać jednej rzeczy. Czołgi, które otrzyma Polska będą – prawdopodobnie – dostosowane do wykorzystania amunicji ze zubożonym uranem, takiej jak używa US Army, chyba że konfiguracja ich będzie się różniła pod tym kątem od amerykańskiej. Biorąc pod uwagę zacieśniającą się współpracę wojskową, z czysto technicznego punktu widzenia być może możliwe byłoby, choćby w sytuacji zagrożenia, przekazanie Polsce również takiej amunicji, w momencie gdyby zapasy „wolframowej" amunicji certyfikowanej dla Abramsów o odpowiednich parametrach (dowolnego producenta) nie były dostępne. Można nawet postawić tezę, że do takiego rozwiązania można by się przygotować.

Ale nawet jeśli takie porozumienie zostałoby zawarte, to i tak zapewne obie strony nie będą chciały go podawać do wiadomości publicznej. Tym bardziej, że pociski z rdzeniami uranowymi od lat są w USA przeznaczone wyłącznie do użycia bojowego i z reguły nie wykorzystuje się ich w trakcie rutynowych ćwiczeń.

Gdyby jednak – jak mogliby chcieć przeciwnicy „uranowej" amunicji – w ogóle zrezygnować z dopuszczania jej wykorzystania w czasie wojny, to trzeba by też zrezygnować z bojowej obecności amerykańskich wojsk pancernych na wschodniej flance czy w ogóle Europie (i ograniczyć potencjał jednostek brytyjskich oraz francuskich). A z takiego rozwiązania może być zadowolona tylko Rosja, która sama taką amunicję wykorzystuje, i jak pokazuje choćby obecna sytuacja, chętnie wykorzystuje zarówno swoją siłę militarną, jak i każdą słabość okazaną przez Zachód.

Czytaj też

Niebezpieczeństwo związane z użyciem amunicji z rdzeniem uranowym w czasie wojny można przyrównać do dopuszczenia w doktrynie prowadzenia ognia kontrbateryjnego artylerii, gdy przeciwnik rozmieści własną artylerię w obszarze zabudowanym. Jeśli więc „z góry" nie dopuścimy takiego rozwiązania, w czasie pokoju nie zmieni się nic – bo przecież i tak nie prowadzi się strzelań artyleryjskich w czasie pokoju tam, gdzie mieszkają ludzie. W czasie wojny można jednak być pewnym, że potencjalny przeciwnik będzie dążył do umieszczenia swojej artylerii w terenie zurbanizowanym, by mogła bezkarnie atakować nasze wojska.

A odstraszanie, na przykład przez własną artylerię, będzie dużo słabsze, bo potencjalny przeciwnik będzie wiedział, że swoje środki ogniowe będzie mógł bezkarnie rozmieścić w pewnych punktach naszego terytorium. I na pewno nie będzie się przejmował ofiarami wśród cywilów (patrz Donbas). Dążąc do „wyzerowania" ryzyka, trzeba by również zrezygnować ze stosowania środków precyzyjnego rażenia – wszak nawet odłamki pocisku, który trafił wrogą haubicę mogą zabić cywilów, nie mówiąc już o eksplozji wrogiej amunicji.

Warto też pochylić się nad innymi typami amunicji do czołgów Abrams, jakie pozyskuje Polska. Oprócz amunicji ćwiczebnej jest to bowiem łącznie 20 tys. pocisków, w tym ponad 13 tys. kumulacyjnych-wielozadaniowych M830A1 MP-T (z możliwością przygotowania zapalnika do zwalczania celów powietrznych) oraz niemal 7 tys. nowej generacji amunicji programowalnej. Ta ostatnia zastępuje aż cztery typy pocisków: oprócz wspomnianych M803A1 MP-T, także kartaczowe M1028 canister (CAN) oraz odłamkowo-burzące i przeciwbetonowe M908 obstacle reducing (OR). Jeden typ pocisku będzie więc służył do zwalczania wszystkich typów celów innych niż te niszczone amunicją podkalibrową: od lekkich pojazdów, przez siłę żywą, umocnienia aż do niskolecących celów powietrznych.

Czytaj też

Decyzja o zakupie czołgów Abrams wraz z amunicją KEW-A1 wywołuje wiele kontrowersji. Tak naprawdę będzie ją można jednak ocenić znając wszystkie okoliczności (możliwy czas dostaw nowszych, czas potrzebny na certyfikację nowocześniejszej „europejskiej" amunicji). A o tym przekonamy się najprawdopodobniej dopiero po tym, jak pierwsze Abramsy zostaną dostarczone.

Komentarze (33)

  1. Miszadm

    jak dla mnie ok, jakkolwiek by to nie brzmiało to przecież nasze czołgi na 99% są brane pod uwagę w doktrynie defensywnej. Już pomijając sam fakt ich wykorzystania oraz zasobów m.in. obrony przeciwlotniczej itp. to używane w ten sposób na naszym terenie niech już lepiej nie stosują zubożonego uranu tylko rdzeń wolframowy. Niby badania nie są jednoznaczne ale nie zmienia to faktu, że zubożony uran nie ma właściwości prozdrowotnych a myślę, że różnica w skuteczności nie będzie na tyle duża aby stosować go na naszym terenie ponad najnowszą wersją wolframową do której dążą amerykanie

  2. wal2000

    ...już to kiedyś słyszałem ! Czyżby tak samo było z Leosiami ? Znowu mamy trochę bardzo drogich zabawek zupełnie bezużytecznych... I znowu ktoś czegoś nie dopracował, nie dopowiedział... Znowu kupiono badziewie...

  3. Zawisza_Zielony

    Sam zakup tych zabawek jest poroniony. Nie kwestionuję przy tym wydania 6 mld USD na wojsko ale styl w jakim się to odbywa z pominięciem krajowego potencjału przemysłowego. Potrzebujemy nie czołgów a; realizacji programu Narew i warstwowej obrony ppanc. Same czołgi nie poprawią naszej sytuacji. Za tą kasę można by spokojnie kupić z 6 zestawów Narew, klika tysięcy SPIKE LR2, kilkanaście tysięcy jednorazowych granatników i powinna nadal starczyć na 1000 - 2000 Bonusów. I wtedy razem z zabawkami typu Baobak-K i Warmate, mielibyśmy w podstawowym zakresie warstwową ppanc. oraz podstawową OPL. (Narew). Bez OPL kupowanie czołgów to przykład skrajnego marnowania zasobów. Jak rządzący chcą sobie foty robić przy Abramsach to niech już kupią używki po USMC (1-2 bataliony do wzięcia wraz z wozami zabezpieczenia technicznego).

  4. zibi

    I jak zwykle jak przy każdej umowie okazuje się że najważniejsze jest to co drobnym druczkiem gdzieś na dole dopisane, ciekawe ile jeszcze takich niuansów wyjdzie przy tej transakcji....

    1. Konsul

      Dokładnie, lepiej było kupić samą najlepszą amunicję .... ale bez czołgów.

  5. Paweł P.

    Nie wiecie tego jeszcze, że zawsze jest coś... Jak nawet nie będzie, to pójdzie o kolor. Zawsze można powiedzieć, że nie są MADE IN POLAND. Itp. Amunicję, nawet jeśli to problem, to zawsze można dokupić / domówić.

    1. Konsul

      Dokładnie. Następną "kontrowersją" będzie optyka .. zaraz będzie że dostaliśmy model z roku 2020 a amerykanie w swoich model 2022 bardzo nowoczesny a nasz już nie przystaje do współczesnego pola walki :)). Jeszcze to nie mamy Abramsach ciężkiego KM i musimy dodatkowo zamawiać w ZM Tarnów lub hełmofony są z roku produkcji 2021 a powinny być 2022 .... Prokurator !

  6. inżynier zbrojmistrz

    Ww. przykład pokazuje, jak chaotyczne, nieprzygotowane były rozmowy w sprawie Abramsów. Zanim cokolwiek podpisano, należało ustalić podstawowe warunki dostawy, w tym amunicję. Ciekawe kto z polskiej sprawy negocjował tę dostawę i na z jakim SIWZ-em. Nie mówię już o testach, uzgodnień dot. ToT, szkoleniu,systemie logistycznym, spare parts, etc.Polski negocjator powinien odpowiedzieć utratą stanowiska (minimum!!).

  7. Michu

    Zróbcie analizę a najlepiej załatwcie próby poligonowe, żeby sprawdzić, czy klatki dospawane przez Rosjan do wieży czołgów rzeczywiście chronią przed atakiem rakiet ppanc z górnej półsfery. Chociaż wkrótce prawdopodobnie przekonamy się na podstawie prawdziwej konfrontacji.

    1. Tani35

      A po co ci analiza? Jesli odleglosc pomiedzy pretami jest mniejsza jak przekroj rakiety to nie wlezie lub jesli wlezie to nie pod katem prostym. I robote robi. Amerykanie stosowali worki z piaskiem ruscy ramy lòżek jedne i drugie chronily przed panzerfaustem. Te daszki ochronia przed top attack bez problemu

    2. Valdore

      Nie chronia przed Javelinem co udowodnili ukraińcy.

  8. Andrzej B.

    Wytłumaczenie jest proste. Po prostu te gorszą amunicję produkuje producent czołgów i dostarcza swoja amunicję do swoich czołgów, a ta lepsza amunicja jest produkowana przez kogo innego.

    1. Tani35

      Nie ma amunicji lepszej lub gorszej. Jest bardziej lub mniej skuteczna. Na ruskie tanki jest lepsza skuteczniejsza amunicja a na Ukrainskie wystarczy mniej skuteczna. Ponieważ skuteczniejsza jest zawsze droższa więc czynnik ekonomiczny jest prosty. Bo za tę samą kasę kupisz więcej tanszej amunicji.

  9. Palmel

    nawet nie dojadą do Rosji utoną w bagnach Prypeci lub skończą jak niemieckie tygrysy czyli sami je wysadzimy aby nie wpadły w ręce Rosjan a cysterny na paliwo już kupiliśmy bo one nie mają silników tylko turbiny, może się znajdzie filozof który napisze że to nie II wojna, taktyka walki się zmieniła tylko że geografia nie i ta waga 70 ton mosty w Polsce są budowane na 60 ton a amunicja to jest kupowanie w stanach nie dają kodów źródłowych jak do F16 a trzeba było kupić Leopardy serwis ich już mamy a do producenta o rzut beretem i przejadą przez wszystkie mosty

    1. Ech

      POnoc pala 500 litrow na setke:)

    2. Skal

      A dlaczego miałyby się tam pchać?

    3. Tani35

      Nasze rzemioslo podrobi czesci do AUDI czy BMW a nie podrobia do Leo? Bo Abrams to niemieckie podzespoly. A jak nasi spece zhakuja I-phona to nie shakuja systemu diagnostycznego tanka? Siłą naszej armii są ludzie. No i rzemiosło czyli ludzie na swoim rozrachunku. Bo nikt im dotacji nie da. Mosty zostaw w spokoju mają 200-300% zapasu udzwigu do tegoo są proste sposoby zwiekszania nosnosci.

  10. Siódmy

    Jednym zdaniem. kupili czołgi, które nie są w stanie zniszczyć czołgów rosyjskich.

    1. pomz

      Bledy wniosek. Czolgi sa ok. A amunicja? Amunicje mozna zawszw dokupić alno zostac doslana na czas W. Po co dobra amunicja jak czolgow nie ma?

    2. Z prawej flanki

      Pewnie- wydajmy teraz kilkaset milionów na przestarzałą i nieskuteczną amunicję, bo w razie czego, można dokupić lepszą... Żelazna logika.

  11. T72b3

    Niech no porusza temat zaopatrzenia materiałowego ,paliwa części zamienne serwisu elektroniki itp to będzie bardzo ciekawa dyskusja na temat wartości bojowej tego czołgu

    1. Tani35

      To jest Leopard 2 czyli wszystkie czesci kupisz u Helmutow sruby sa tylko calowe czyli trzeba inny zestaw narzedzi. To samo jest z materialami eksploatacyjnymi. Amerycka jest skorupa i silnik. Reszta to Leo2

  12. ggnago

    "Celowo użyto tutaj określenia „użyciem bojowym", bo zubożony uran jest materiałem o pewnej radioaktywności. O ile nie stanowi ona zagrożenia dla żołnierzy np. w trakcie ładowania amunicji, jej przechowywania, to jest pewne ryzyko skutków zdrowotnych w wypadku przebywania w pobliżu obiektu trafionego przez pocisk ze zubożonym uranem (w sytuacji, gdy pocisk oddziałuje z celem, który np. ulegnie pożarowi). Do takich sytuacji dochodziło np. w 1991 roku, w operacji Pustynna Burza, czy w 1999 w Kosowie" Te dziecinne kojarzenie uranu z radioaktywnością dziwi. W tym przypadku chodzi o trywialną chemię uranu jako metalu ciężkiego . Analogicznie do ołowicy. Odbija się znacznie gorzej na biosferze niż radioaktywność. Ta ostatnia maleje w czasie pierwiastek uran i jego związki zostają na zawsze

    1. Darek S.

      To dlaczego tylu żołnierzy amerykańskich trafiło do szpitali po wojnie z Iraku i leczonych było ze skutków choroby popromiennej, Byli to nieszczęśnicy którzy robili sobie zdjęcia robili na wypalonych irackich czołgach, rozbijanych pociskami ze zubożonego uranu

  13. Chyżwar

    @Telamon Sprawdź parametry. Masz na stronach producentów.

    1. Lek

      To poproszę kolegę o pomoc i link do konkretnej strony gdzie znajdę wartości promieniotwórczości tych pocisków. Ja mam dostęp do takiego źródła: "ZESZYTY NAUKOWE AKADEMII MARYNARKI WOJENNEJ ROK XLVII NR 3 (166) 200", ale nie ma ono nic wspólnego ze stroną producenta, więc jednak poproszę o link do strony producenta. Pozdrawiam.

    2. Valdore

      @Lek, zubozony uran nei jest promieniotwórczy, jest za to silnie trujący( tlenki uranu) jak się pali.

    3. Chyżwar

      @Lek A wiesz ty chociaż, że zubożony uran stosowany jest jako balast do jachtów? Ten metal owszem szkodliwy jest. Tak samo jak szkodliwy jest ołów. Tyle, że nie przez promieniowanie. Żarcie z aluminiowych naczyń też jest szkodliwe.

  14. Sky

    Trudno uwierzyć w zapewnienia AU. Czas pokaże. Oby go wystarczyło....

    1. wert

      ludziska jarają się parametrami amo dla 2 tyś m podczas gdy średni dystans starcia dla Polski wynosi 0,7-1,4km

  15. Tani35

    Z tego co piszą ruscy nie zakupiliśmy żadnej amunicji podkalibrowej. I nie powinniśmy kupić tylko wyprodukować. Bo skonczymy jak Ukry.Co nie mają bazy produkcyjnej. Do tego Abrams i Leo2 mają tą samą niemiecką armate więc trzeba unifikowac amunicję. A te stare pociski na ukrowskie vzolgi wystarczą aż nadto. Ja to ciagle piszę trzeba kupować tylko to co nie jesteśmy wyprodukować. Amunicję jesteśmy więc j.w.

  16. Gugluk

    13,5 tys. sztuk pocisków ćwiczebnych (podkalibrowych i wielozadaniowych/kumulacyjnych) oraz 20 tys. sztuk pocisków kumulacyjnych/wielozadaniowych M830A1 MP-T i programowalnych nowej generacji XM1147. Gdzie tu zła amunicja jest ? Trzeba być wyjątkowo na nie. O ppanc nie pisze wiele tylko że jest to KEW-A1, Nie wiemy ile i czy coś oprócz tego. Czołgiści musza mieć coś na początek do szkolenia muszą się na czymś uczyć . Jest DM-63 na stanie co jest pewne,

    1. Ech

      POwyzej sa argumnty na NIE - czyli amunicja nie dziala na Rosyjskie czolgi. Swoja droga 20 tys na 250 - to daje 80 pociskow na czolg. Na poczatek chyba ok

    2. Gugluk

      Bardzo proszę o konkret na które ruskie czołgi nie działa KEW-A1 ? Na ARMATA ? T 90 ? T80 ? T72 ? I w jaki sposób nie działa czyli co : odbija się ,nie przebija pancerza . chybia celu ,nie dolatuje, wybucha przedwcześnie wogóle nie odpala , Prosze o info

    3. ggnago

      no pożadana jest amunicja zdolna do penetracji przedniego pancerza. Ta zdolna do zniszczenia z boku już jest razem z T 72

  17. ito

    Pierwsze słyszę, żeby zubożony uran był radioaktywny- jego promieniowanie jest na poziomie tła. Jest za to straszliwie trujący (tlenki uranu), prawie tak, jak pluton. Swoją drogą- rdzeń, którego promieniowanie dla żołnierzy nie jest szkodliwe (kiedy promieniuje całe parę kilogramów) a dla cywilów (kiedy promieniują szczątki) jest szkodliwe- to jakiś inteligentny rdzeń, czy inteligentne, i złośliwe, promieniowanie? Uran za to jest znacznie tańszy niż wolfram- stąd jego stosowanie w penetratorach przez Amerykanów.

    1. Valdore

      Ito, trujacy jest jedynie wtedy jak sie go spali, więc tu ucierpi jedynie załoga trafionego czołgu

    2. 99zs

      Pogadaj z Jugosłowianami.

    3. Ech

      Slyszlem o czlogistach z Iraku co nie moga miec dzieci i lotnikach co przez zbyt silny radar podobne problemy. Ciekawe czy badania na ten temat sa obiektwne tez

  18. tommy

    Jaką penetrację RHA posiada ta amunicja ?

    1. Valdore

      Ok 630mmRHA

    2. Kobuz

      Nie wprowadzaj ludzi w błąd. Nie więcej niż 550mm RHA.

  19. Lek

    Dla ciekawych tematu promieniotwórczości tych pocisków: ZESZYTY NAUKOWE AKADEMII MARYNARKI WOJENNEJ ROK XLVII NR 3 (166) 200

  20. Xzibit

    Gdzie jest to co najważniejsze czyli OPL krótkiego i średniego zasięgu ???? dwie baterie Patriot do pokazania na defiladzie i starczy ??? te Absamsy nawet z garażów nie wyjadą

  21. Pirat

    Logiczny wybór. Polska to nie pustynia w Arizonie że będziemy zubożałym uranium strzelali po poligonach. Ryzyko skarżenia istnieje. W razie wojny, ten typ amunicji łatwo będzie nam przekazany.

    1. Z prawej flanki

      W 2018 Egipt kupił dużą partię KEW A3/A4, z wolframowymi rdzeniami: https://defence24.pl/sily-zbrojne/egipskie-abramsy-z-nowoczesna-amunicja No ale my musimy kupić chłam...

    2. Valdore

      Pirak NIE JEST mozliwe skażenei za pomoca amunicji ze zubozonego uranu, nawet jak siedzisz w trafionym czołgu( choć wtedy otruja cię produkty spalania zubożonego uranu).

    3. Mackack

      Czytaj uwaznie, nawet Amerykanie nie uzywaja uranowej amunicji do strzelan poligonowych

  22. zumba

    Mogli czołgistom kamienie nazbierać,. przy odpowiednim zamachu skuteczność podobna do KEW A1 / licencyjna DM43/.

    1. Chyżwar

      Ta amunicja jest lepsza od DM43.

    2. Telamon

      Lepsza bo amerykańska!!!

    3. AdSumus

      Nie jest lepsza. To tak naprawdę DM43 na licencji. Czyli różnica jest w nazwie i miejscu produkcji.

  23. AdSumus

    Rozumiem że nie było nic na składzie dla nas. Ale zakup amunicji KEW-A1 jest irracjonalny. Miała ona za słabe parametry już w monecie opracowania. Będziemy musieli jeszcze zapłacić za utylizację tego. Lepiej zapłacić za certyfikację i klepać naszą. Nawet w wersji pierwszej.

  24. Darek S.

    Przecież my nie będziemy strzelać z tych czołgów w Afryce lub na na pustyniach Bliskiego wschodu, jak to robią Amerykanie, tylko w gęsto zaludnionych obszarach Europy Środkowej, prawdopodobnie na terytorium Polski. To prawidłowo, że nie możemy kupić amunicji ze zubożonym uranem, bo nawet jej nie użyjemy. Przecież my strzelać będziemy w Polsce, a nie na Syberii. Czyli okazuje się, że te czołgi są nam zupełnie niepotrzebne. Równie dobrze możemy strzelać z naszych T-72, podobny skutek będzie. Najpierw podali do publicznej wiadomości, że kupują, a tu się okazuje, że nie ma co kupić. W tym czołgu lufy na 55 kalibrów się nie zmieni, nie ma szans, a tylko wtedy strzelając amunicją bez uranu można zwalczać ruskie czołgi. To po co nam drogie czołgi ,które nie będą w stanie nić zrobić ruskim T-72 ? Dlatego ruscy nawet się tego zakupu nie przestraszyli. Jest tylko trochę bardziej sensowny niż 200 ołtarzy polowych i 300 Cougarów.

  25. sTERNIK PODLODOWY

    Certyfikacje to pic na wodę i wyciąganie kasy. Skoro dana amunicja jest certyfikowana i używana w Abramsach w kraju producenta i czołgu i amunicji to co ma do tego jakaś polska certyfikacja. W razie "W" i tak wezmą cokolwiek będzie dostępne.

    1. Orel

      No nie bardzo, spróbuj wsadzić do drukarki źle podrobiony toner, drukarka co wywali błąd, tu może być podobnie a nawet jeśli podkalibrowe nie mają takich zabezpieczeń (bo programowalne na pewno nie wierzę że nie) to komputer źle dobierze parametry balistyki (choćby inna waga pocisku czy aerodynamika) i i tak nie trafisz

    2. Chyżwar

      Nie bardzo. Wystrzelić wystrzelisz. Chodzi o to, żebyś trafił. Poza tym wpakuj DM-63A1 do Leoparda 2A4 i zacznij nią strzelać. Ten Leoś ma za słaby opornik, więc masz murowany remont działa po takim eksperymencie.

    3. Valdore

      Chyzwar da się w końcu DM-53/63 testowano własnei na Leo2A4. Co prawda na zmodyfikowanym ze zmodernizowanym działem ale się da.