Polityka obronna

Trzy lata MON na strategicznym bezdrożu [OPINIA]

Fot. R. Surdacki/Defence24.pl.
Fot. R. Surdacki/Defence24.pl.

Choć w okresie trzech ostatnich lat wprowadzono co najmniej cztery istotne dla obronności i korzystne nowelizacje ustaw, to głównym grzechem obecnej ekipy pozostaje brak zaktualizowanych dokumentów strategicznych w zakresie bezpieczeństwa narodowego - pisze dr Artur Jagnieża.

Jeśli strategia nie jest wszystkim, to wszystko bez strategii jest niczym. Przesłanie takie powinno przyświecać codziennym działaniom kierownictwa resortu obrony narodowej. Tymczasem MON wkracza w ostatni rok obecnej kadencji parlamentu nadal bez zaktualizowanej Strategii Bezpieczeństwa Narodowego RP i wynikającej z niej Strategii obronności będącej strategią sektorową. Niewątpliwie to główny grzech aktualnego systemu zarządzania polską obronnością, ponieważ po trzech latach obecnej kadencji parlamentu państwo polskie nadal nie posiada zaakceptowanej przez władze konstytucyjne zaktualizowanej wizji strategicznej w tak ważnej kwestii, jaką jest bezpieczeństwo narodowe.

W efekcie tego mankamentu ważne decyzje dotyczące polskiej obronności zapadają w sposób nieformalny poza obowiązującymi procedurami (vide casus próby zakupu fregat Adelaide), lub co gorsza podejmowane są pod wpływem wymuszonej presji na decydentach (vide aktualne negocjacje ze stroną amerykańską w spawie pozyskania systemu Homar). W obszarze obronności mamy zatem po trzech latach kadencji nieefektywny system zarządzania, na który nakłada się permanentny stan niestabilności kadrowej (w trzy lata zafundowano nam dwóch ministrów obrony narodowej, blisko dziesięciu sekretarzy lub podsekretarzy stanu, czterech prezesów PGZ! oraz trzech Szefów Sztabu Generalnego WP), połączony z przygotowaniem merytorycznym części członków kierownictwa MON (vide pozytywne przykłady obecnych i byłych wiceministrów takich jak Tomasz Szatkowski, Michał Dworczyk czy Dominik Smyrgała) i jednocześnie przeplatany elementarną niekompetencją.

Legislacja

Mimo tak zakreślonego obrazu trudno o jednoznaczną ocenę minionych trzech lat w MON. W tym czasie z inicjatywy rządu zostały przeprowadzone w parlamencie co najmniej cztery ważne nowelizacje ustawowe. Przede wszystkim dzięki ustawie z dnia 30 stycznia 2016 roku o zmianie ustawy o służbie wojskowej żołnierzy zawodowych (Dz.U. 2016 poz.308) odblokowano możliwość aby żołnierze zawodowi wobec których wszczęto procedurę zwolnienia z zawodowej służby wojskowej w związku z upływem  okresu, na jaki został zawarty kontrakt, co było związane  z osiągnięciem 12 lat służby występowali z wnioskiem o zawarcie kolejnego kontraktu (art.2 ustawy). Decyzja ta, ówcześnie mocno krytykowana przez część komentatorów, pozwoliła zatrzymać w szeregach sił zbrojnych rzesze zawodowych żołnierzy/fachowców, którzy w poprzednich latach byli przymuszani ustawowo do szukania aktywności zawodowej poza wojskiem. Z pewnością była to sytuacja irracjonalna z punktu widzenia zarządzania, kiedy to armia pozbywała się ze swoich szeregów doświadczonych żołnierzy. Decyzja ta prawdopodobnie zamortyzowała też narastające niedobory etatowe w siłach zbrojnych spowodowane faktem, iż wojsko jako pracodawca w dobie malejącego bezrobocia nie jest już tak atrakcyjnie postrzeganym pracodawcą.

Fot. chor. Rafał Mniedło/11LDKPanc.
Fot. chor. Rafał Mniedło/11LDKPanc.

Pozytywnie należy ocenić ustawę z dnia 16 listopada 2016 roku o zmianie ustawy o powszechnym obowiązku obrony Rzeczpospolitej Polskiej oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. 2016 poz. 2138), która pozwoliła rozpocząć proces budowy Wojsk Obrony Terytorialnej, ważnego i niezbędnego segmentu w strukturze Sił Zbrojnych jak i w całym systemie obronnym państwa. Budowa WOT uruchomiła sekwencję działań, która pozwala zagospodarować aktywną część Polaków chcących dzielić swój czas zawodowy i prywatny na rzecz służby ochotniczej w ramach Terytorialnej Służby Wojskowej. To potencjał, którego nie wolno pod żadnym pozorem zniweczyć. Zorganizowanie WOT w lokalne bataliony lekkiej piechoty po zakończeniu przewidzianego procesu szkoleniowego (124 dni szkoleniowe w trzy lata) daje szansę na organizacje strategicznej osłony terytorium państwa, m.in. poprzez zapewnienie ochrony infrastruktury krytycznej państwa oraz infrastruktury krytycznej społeczności lokalnych (np. wodociągów). Trzeba sobie też uzmysłowić, iż dla WOT i przewidzianych dla niej zadań określonych w obowiązującej od tego roku Doktrynie Wojsk Obrony Terytorialnej w operacji DD-3.40 nie ma innego rozwiązania alternatywnego, które pozwalałoby te zadania wykonywać.

Właściwym rozwiązaniem było też wejście w życie ustawy z dnia 29 września 2017 roku o zmianie ustawy o przebudowie i modernizacji technicznej oraz finansowaniu Sił Zbrojnych Rzeczpospolitej Polskiej oraz ustawy Prawo zamówień publicznych (Dz.U. 2017 poz. 2018), która po pierwsze określiła liczebność Sił Zbrojnych na nie więcej niż dwieście tysięcy stanowisk etatowych żołnierzy oraz po drugie wprowadzono zasadę, iż finansowanie potrzeb obronnych Rzeczpospolitej Polskiej które określono na lata 2018-2019 w wysokości 2,0 proc. PKB (roku bieżącego - red.) będzie stopniowo zwiększane, aby w roku 2030 osiągnąć wysokość 2,5 proc. PKB (art. 1 ustawy). Warto podkreślić, iż Sejm przyjął ustawę głosami 434 posłów, przy jednym głosie sprzeciwu i pięciu głosach wstrzymujących się. Jest to zatem ustawa przyjęta przy konsensusie politycznym co rokuje nadzieję, iż może mieć charakter rozwiązania systemowego na lata.

Do plusów aktywności legislacyjnej aktualnej kadencji należy też zaliczyć podpisaną przez Prezydenta RP 10 listopada 2018 roku kolejną nowelizację ustawy o powszechnym obowiązku obrony, regulującą pierwszy etap reformy systemu kierowania i dowodzenia czyli tzw. mały SKiD. Wprowadza ona zasadę, iż najważniejszym dowódcą w Siłach Zbrojnych będzie Szef Sztabu Generalnego WP. Rozwiązanie to porządkuje w końcu niedoprecyzowane wcześniej relacje między Szefem Sztabu Generalnego WP, a Dowódcą Generalnym Rodzajów Sił Zbrojnych oraz Dowódcą Operacyjnym Rodzajów Sił Zbrojnych oraz minimalizuje ryzyko, iż w obliczu realnego zagrożenia militarnego w Polsce rozpoczęłaby się dyskusja proceduralna kto i w jakim trybie miałby wyznaczać Naczelnego Dowódcę Sił Zbrojnych na czas wojny.

image
Fot. Rafał Lesiecki/Defence24.pl.

Aktywność sił zbrojnych

Jednym z głównych wyznaczników oceny sprawności i efektywności Sił Zbrojnych jest ich regularne szkolenie, udział w ćwiczeniach, manewrach oraz misjach. Na tym polu kierownictwo MON w obecnej kadencji kontynuuje dobre praktyki poprzedników. Postanowienia szczytu w Warszawie (8-9 lipca 2016) pozwoliły zaimplementować w praktyce decyzję o powołaniu do życia czterech batalionów złożonych z żołnierzy krajów natowskich, które stacjonują na wschodniej flance NATO w trybie rotacyjnym. Strona polska na potrzeby inicjatywy NATO wydziela regularne kontyngenty które pełnią służbę na terytorium krajów wschodniej flanki - przede wszystkim Rumunii oraz Łotwy.

Jeśli przychodzi kolej na Warszawę, wystawiamy też Polski Kontyngent Wojskowy w misji wojskowego nadzoru NATO nad przestrzenią powietrzną Republiki Estońskiej, Republiki Litewskiej i Republiki Łotewskiej (vide ostatnia taka misja 18 kwietnia – 15 września 2017). Ponadto nasze kontyngenty wojskowe pełnią służbę w Kuwejcie, Iraku, Katarze, Afganistanie, Jordanii, Kosowie, Bośni i Hercegowinie oraz symbolicznie (2 osoby) w Republice Środkowoafrykańskiej w ramach misji UE. Służba naszych kontyngentów oceniana była dotychczas przez naszych sojuszników pozytywnie i niech to posłuży jako ocena wiarygodności naszego zaangażowania w sprawy bezpieczeństwa militarnego zarówno NATO jak i UE.

Armia regularnie ćwiczy z udziałem pododdziałów sojuszniczych NATO czemu niewątpliwie sprzyja rotacyjna obecność nad Wisłą jednostek amerykańskich. Ćwiczenie Anakonda 16 (6-17 czerwca 2016) kierowane przez ówczesnego Dowódcę Operacyjnego RSZ gen. broni Marka Tomaszyckiego pokazało, iż w praktyce strona amerykańska jest w stanie przerzucić transportem powietrznym bezpośrednio z Fortu Bragg zza oceanu na nasze terytorium jednostki spadochroniarzy, a strona polska posiada umiejętność organizacji złożonych ćwiczeń z udziałem jednostek sojuszniczych z NATO. Nawet jeśli przyjmiemy, że wspomniany przerzut odbywał się bez czynnego przeciwdziałania strony rosyjskiej, na moskiewskich planistach musiało zrobić wrażenie skoordynowanie zrzutu 2 tysięcy żołnierzy pod Toruniem lecących ze Stanów Zjednoczonych, Niemiec i Polski.

Fot. Andrzej Nitka/Defence24.pl.
Ćwiczenia Anakonda 2016. Fot. Andrzej Nitka/Defence24.pl.

Pozytywnie należy też ocenić przebieg ćwiczeń taktycznych Dragon 17 oraz tegorocznych ćwiczeń „Saber Strike 18” (udział blisko 8 tysięcy żołnierzy z 19 państw) będących największymi manewrami w naszej części kontynentu organizowanymi przez Dowództwo Wojsk Lądowych Stanów Zjednoczonych w Europie. Ponadto zgodnie z tradycją trwają obecnie ćwiczenia Anakonda 18. Wreszcie w zakresie procesu szkoleń nie sposób pominąć faktu, iż nie ma weekendu w którym nie odbywałyby się ćwiczenia Wojsk Obrony Terytorialnej. Z pewnością zatem w obecnej kadencji armia w zakresie procesu szkoleniowego nie próżnuje.

Katastrofa śmigłowcowa i nie tylko

Trudno natomiast obronić tezę, iż trwająca kadencja przyczyniła się do poprawy efektywności procesów zakupowych i modernizacyjnych sił zbrojnych. Co prawda ekipa ministra Antoniego Macierewicza już 16 grudnia 2015 roku podpisała umowę na dostawę Samobieżnych Przeciwlotniczych Zestawów Rakietowych – POPRAD (w sierpniu 2018 przekazano pierwsze 7 zestawów do 8 Koszalińskiego Pułku Przeciwlotniczego), obecnie kontynuowany jest proces zakupów w ramach programu „Regina” kolejnych dywizjonów samobieżnych opancerzonych gąsienicowych haubic „Krab” a przede wszystkim, przecięto niemoc decyzyjną w postaci podpisania umowy na realizację I fazy programu „Wisła”, niemniej właśnie ten ostatni fakt uświadomił zorientowanym, iż kontrakt na „Wisłę” właściwie blokuje możliwość realizacji innych kosztownych programów modernizacyjnych, co jest z kolei skutkiem zaniechań decyzyjnych także w ostatnich dwóch latach.

Dotyczy to w pierwszej kolejności przesunięcia terminu pozyskania śmigłowców uderzeniowych w ramach programu Kruk, pozyskania bezzałogowych systemów powietrznych w ramach programów Gryf i Zefir, odłożenia bez perspektywy czasowej zamiaru pozyskania nowego czołgu oraz pozyskania nowych okrętów podwodnych w ramach programu Orka. Być może jedynym pozytywnym wyjątkiem w tej materii stanie się sfinalizowanie umowy pozyskania do końca roku systemu artylerii rakietowej Homar (środki finansowe na realizację zadania ujęte zostały w Planie Modernizacji Technicznej), ale przeciągające się negocjacje pokazują, iż nie jest to pewne.

Nie udało się sfinalizować żadnego przetargu na zakup śmigłowców dla wojska. Fot. Sekcja Wychowawcza 1 Brygady Lotnictwa Wojsk Lądowych
Nie udało się sfinalizować żadnego przetargu na zakup śmigłowców dla wojska. Fot. Sekcja Wychowawcza 1 Brygady Lotnictwa Wojsk Lądowych

Obydwie ekipy MON obecnego rządu negatywnie obciąża kwestia braku pozyskania śmigłowców na potrzeby sił zbrojnych. I nie chodzi tutaj bynajmniej o kwestię unieważnienia postępowania na zakup Caracali, którą to decyzję z perspektywy trzech lat nadal uważam za właściwą. Pomysł wydania ponad 13 miliardów złotych nad Sekwaną w sytuacji posiadania na terytorium Polski dwóch zakładów w Mielcu i Świdniku mających zdolności do produkcji śmigłowców lub ich istotnych elementów, a także posiadających infrastrukturę pozwalająca na posiadanie miejscowej bazy remontowej i konserwacyjnej nadal wydaje się wątpliwy. Nie zmienia to faktu, iż brak do dziś rozstrzygającej decyzji w przedmiocie pozyskania przynajmniej części śmigłowców transportowych oraz śmigłowców zwalczania okrętów podwodnych (ZOP) wyposażonych dodatkowo w sprzęt medyczny pozwalający na prowadzenie akcji poszukiwawczo-ratowniczych CSAR jest dyskwalifikujący.

Porażką jest także brak przyjęcia ustawy która udoskonaliłaby w końcu nieefektywny proces zakupów nowego sprzętu. Ogłoszony przez MON zamiar powołania profesjonalnej Agencji Uzbrojenia, jeśli nie zmaterializuje się do końca rok,u pozostanie wyłącznie zabiegiem PR, co w obecnej chwili jest sytuacją nie do zaakceptowania. Wydajności procesom zakupowym nie pomaga z pewnością sposób zarządzania Polską Grupą Zbrojeniową, w której zmiany personalne przeplatają się z kompletnie nietrafionymi decyzjami biznesowymi do jakich należy na przykład zaliczyć zakup przez PGZ Autosan Spółka z o.o. czy obstrukcyjne działania na rynku produkcji dronów nad Wisłą, gdzie niewątpliwym liderem jest Grupa WB Electronics.

Wspomniany brak strategii bezpieczeństwa narodowego, a w konsekwencji brak realizacji nawet obowiązującego Planu Modernizacji Technicznej owocuje oderwanymi od rzeczywistości zapowiedziami pozyskania nowych wielozadaniowych samolotów bojowych w ramach programu Harpia, gdzie dostawy tychże maszyn miałyby rozpocząć się w 2024 roku. Pomijam fakt, iż z dużą dozą prawdopodobieństwa można założyć, iż wszelkie prace koncepcyjno-analityczne bez względu na to kto będzie rządził w MON i tak zakończą się decyzją o zakupie samolotu F-35 (jeśli w ogóle taka decyzja zostanie podjęta).

Tradycja i wychowanie obronne

Obraz działań MON obecnej kadencji dopełnia aktywność w obszarze kultywowania tradycji oręża polskiego oraz wychowania obronnego. Pozytywnie należy ocenić wprowadzenie programu klas mundurowych, które w sposób naturalny nolens volens staną się zasobem kadrowym dla Sił Zbrojnych oraz pozostałych służb mundurowych w Polsce. Konsekwentnie przywracana jest pamięć czynu podziemia zbrojnego walczącego z okupacją sowiecką. Wyrazem tego jest zamontowanie na Grobie Nieznanego Żołnierza tablicy upamiętniającej najważniejsze walki Żołnierzy Wyklętych po 1944 roku oraz objęcie patronatem przez bohaterów podziemia poakowskiego wybranych brygad obrony terytorialnej. Korzystnie należy ocenić aktywność Wojskowego Biura Historycznego oraz Muzeum Wojska Polskiego które jest w trakcie budowy swojej nowej siedziby na Cytadeli. Trudno nie docenić aktywności Wojskowego Instytutu Wydawniczego który firmuje wydawanie m.in. Przeglądu Sił Zbrojnych. W ramach prac WIW dzieją się też rzeczy drobne, jak chociażby przywrócenie tradycyjnej szaty kwartalnikowi Bellona.

U progu ostatniego roku obecnej kadencji parlamentu wypada zatem sobie życzyć, aby obecne kierownictwo MON w ostatnim roku prac, skierowało swoje wysiłki na rzecz poprawy efektywności systemu zakupów nowego wyposażenia na potrzeby Sił Zbrojnych. Zadanie to powinno być priorytetem nawet przed czynionymi słusznie zabiegami na rzecz zwiększenia obecności wojsk amerykańskich w Polsce. 

dr Artur Jagnieża

Komentarze