Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI
  • WYWIADY
  • WAŻNE
  • ANALIZA

,,Trudno mówić o realnym partnerstwie”. Ekspert krytykuje polsko-niemiecką umowę obronną

ministrowie obrony Niemiec i Polski
Archiwalne zdjęcie ministrów obrony Polski i Niemiec, wykonane w podwarszawskim ośrodku MON w Helenowie
Autor. . Jakub Borowski/ Defence24.pl

Polsko-niemiecka umowa obronna z czerwca 2026 jest pełna deklaracji partnerstwa. Jednak jej całości trzeba było szukać w niemieckich źródłach. Zdaniem Sebastiana Meitza, eksperta Instytutu Sobieskiego, dokument jest asymetryczny na korzyść Berlina.

Brak publikacji pełnego tekstu w Polsce Konkretne zapisy na korzyść strony niemieckiej Asymetria przemysłowa i brak zabezpieczeń

17 czerwca 2026 r. ministrowie obrony Polski i Niemiec – Władysław Kosiniak-Kamysz oraz Boris Pistorius – podpisali w Warszawie umowę o współpracy w dziedzinie obronności. Dokument zastąpił wcześniejsze porozumienie ramowe z 2011 r. i miał stanowić aktualne ramy współpracy dwustronnej w obliczu zmieniającej się sytuacji bezpieczeństwa w Europie Środkowo-Wschodniej. Oficjalne komunikaty Ministerstwa Obrony Narodowej podkreślały nowe obszary współpracy: cyberbezpieczeństwo, przestrzeń kosmiczną, mobilność wojskową, rozwój infrastruktury, ochronę Bałtyku, infrastrukturę krytyczną oraz wsparcie dla projektu „Tarcza Wschód”, w tym udział niemieckich wojsk inżynieryjnych.

Jak zwraca uwagę Sebastian Meitz, ekspert Instytutu Sobieskiego, aby poznać szczegóły, trzeba sięgnąć do niemieckich źródeł – dokument opublikowano w Bundesgesetzblatt. Umowa pełna jest sformułowań o partnerstwie, równości i odwołaniach do NATO (w tym art. 5 Traktatu Północnoatlantyckiego) oraz unijnej klauzuli wzajemnej obrony. Najbardziej konkretne zapisy dotyczą jednak współpracy dwustronnej z Niemcami oraz projektów rozwijanych głównie w ramach Unii Europejskiej. Brakuje odniesień do współpracy ze Stanami Zjednoczonymi czy praktycznego wymiaru relacji transatlantyckich.

Reklama

Brak publikacji pełnego tekstu w Polsce

Meitz zwraca uwagę na brak publikacji pełnego tekstu po polskiej stronie. „Nie chciałbym spekulować, czy było to działanie celowe, czy zwykłe niedopatrzenie administracyjne. Dla mnie brak publikacji tego dokumentu na polskich stronach rządowych jest jednak zaskakujący i niezrozumiały, szczególnie że mówimy o umowie zawartej z Niemcami, czyli państwem słynącym z przywiązania do procedur i biurokracji. Od samego początku było wiadomo, że po wejściu umowy w życie jej tekst zostanie opublikowany w niemieckim Bundesgesetzblatt. Zgodnie z art. 14 ust. 1 umowa weszła w życie 23 lipca, a już 29 lipca została opublikowana w niemieckim dzienniku urzędowym. Dlaczego do dziś nie została opublikowana przez stronę polską? Tego nie wiem. Wiem natomiast, że rząd sam dolewa oliwy do ognia i przyczynia się do powstawania spekulacji dotyczących własnych intencji. W przypadku dokumentu dotyczącego bezpieczeństwa państwa pełna transparentność powinna być standardem” – mówi ekspert.

Konkretne zapisy na korzyść strony niemieckiej

Uważna lektura umowy, według Meitza, pokazuje asymetrię. Kluczowe konkretne zapisy obejmują m.in.:

  • rozwój infrastruktury logistycznej na terytorium Polski jako zaplecza dla niemieckiej brygady formowanej na Litwie (art. 3 ust. 6) oraz wspólne inwestycje w infrastrukturę wojskową i cywilną niezbędną do transportu na wschodnią flankę NATO (praktycznie na polskim terytorium);
  • możliwość dołączenia Polski do European Space Component Command, funkcjonującego w strukturach Dowództwa Kosmicznego Bundeswehry (nie jest to wspólne dowództwo);
  • pogłębianie współpracy przemysłów obronnych – wspólne zakupy, projekty technologiczne, produkcja, transfer technologii i łańcuchy dostaw – bez mechanizmów gwarantujących równowagę;
  • współpracę w zakresie komunikacji strategicznej (StratCom) w ramach zwalczania zagrożeń hybrydowych;
  • zasadę, że każda ze stron ponosi koszty własnych zobowiązań.

Moim zdaniem uważna lektura tej umowy pokazuje, że trudno mówić o realnym partnerstwie. Znajdujemy w niej zapisy przynoszące konkretne korzyści stronie niemieckiej. Najlepszym przykładem jest art. 3 ust. 6 dotyczący rozwoju infrastruktury logistycznej w Polsce na potrzeby niemieckiej brygady na Litwie. Brak jest jednak równie konkretnych zapisów przynoszących wymierne korzyści Polsce” – podkreśla ekspert.

„Uważam, że dobrym przykładem byłoby choćby wpisanie do dokumentu niemieckiego wsparcia dla polskich starań o udział w programie NATO Nuclear Sharing, którego Niemcy są przecież uczestnikiem od wielu lat. Ale równie dobrze mogłyby to być gwarancje dotyczące transferu technologii, udziału polskiego przemysłu obronnego czy lokalizacji produkcji w Polsce. Krótko mówiąc, cokolwiek, co w sposób realny wzmacniałoby polskie interesy. Pytanie tylko, czy obecny rząd miał na to jakikolwiek pomysł. Ja niestety mam co do tego poważne wątpliwości” – dodaje Meitz.

Reklama

Asymetria przemysłowa i brak zabezpieczeń

Szczególnie krytycznie ekspert ocenia brak zabezpieczeń dla polskiego przemysłu obronnego. „Takie mechanizmy byłyby moim zdaniem absolutnie niezbędne. Różnica potencjałów pomiędzy polskim i niemieckim przemysłem obronnym jest ogromna i wszyscy mamy tego świadomość. To po prostu obiektywna rzeczywistość. Właśnie dlatego obawiam się, że deklarowana w umowie współpraca może w praktyce oznaczać sytuację, w której silniejszy partner będzie narzucał swoje rozwiązania i swoje cele partnerowi słabszemu. Tym bardziej dziwi mnie brak jakichkolwiek zapisów zabezpieczających polskie interesy. Szczególnie że obecny rząd bardzo chętnie posługuje się pojęciem local content przy niemal każdej okazji i przekonuje, że udział krajowego przemysłu jest jednym z jego priorytetów” – mówi Meitz.

„Skoro tak, to dlaczego w tak ważnym dokumencie nie znalazł się choćby ogólny zapis dotyczący minimalnego udziału polskiego przemysłu, lokalizacji produkcji czy transferu technologii? Nie uważam tego za przypadkowe przeoczenie. Moim zdaniem jest to raczej przykład tego, która ze stron miała więcej do powiedzenia przy redagowaniu treści tego dokumentu” – konkluduje ekspert Instytutu Sobieskiego.

Warto przypomnieć, że umowa ma charakter międzyresortowy (podpisana na poziomie ministrów), a nie traktatu wymagającego ratyfikacji. W odróżnieniu od porozumień z Francją i Wielką Brytanią nie zawiera dwustronnych gwarancji bezpieczeństwa wykraczających poza zobowiązania NATO i UE.

Reklama

Wybrane okazje dla Ciebie

Reklama
Reklama
Polecane
czytaj więcej
Eurofighter T4
Coraz więcej samolotów bojowych od Leonardo
Materiał sponsorowany
2 min.
5
1
Wojna na Ukrainie
Mogą Cię zainteresować