- WIADOMOŚCI
Szef MON mówi o tym czy będzie Polski udział w operacji przeciwko Iranowi
Ze strony amerykańskiej nie było pytania o ewentualne wsparcie dalszych działań zbrojnych USA wobec Iranu – powiedział wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz. Także szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz stwierdził, że nie ma rozmów na ten temat. Ministrowie odmiennie odnieśli się do europejskiej inicjatywy odstraszania nuklearnego i do unijnego programu SAFE.
Autor. Jakub Borowski, Defence24.pl
Minister obrony wziął w Białym Domu udział w uroczystości wręczenia przez prezydenta Donalda Trumpa Medalu Honoru. Pośmiertnie odznaczony został sierż. sztab. Michael Ollis, który w 2013 r. zginął z rąk zamachowca samobójcy na bazę Ghazni w Afganistanie, ratując życie polskiemu koledze kpt. Karolowi Cierpicy. W ambasadzie RP Przydacz wręczył rodzicom Ollisa Krzyż Wielkim Orderu Zasługi RP, przyznany poległemu przez prezydenta Karola Nawrockiego na wniosek szefa MON.
Relacjonując dziennikarzom spotkania z sekretarzem obrony Petem Hegsethem i innymi przedstawicielami Pentagonu Kosiniak-Kamysz Przy zaznaczył, że każda z tych rozmów potwierdza gwarancję obecności amerykańskich wojsk w Polsce i „nic się w tej sprawie nie zmienia”.
Pytany, czy gdyby Stany Zjednoczone oprócz uderzenia powietrza zdecydowały się też na działania lądowe, to mogłaby się w nie włączyć Polska, wicepremier powiedział, że „nie było takiego pytania ani takiej prośby”. Również Przydacz stwierdził, że „nie ma rozmowy na ten temat”.
Uderzenie na Iran a bezpieczeństwo Polski
Komentując wpływ ataku na Iran na bezpieczeństwo Polski Kosiniak-Kamysz zwrócił uwagę, że już obecnie sojusznicy angażują się w działania związane z operacją, jak wzmocnienie obrony powietrznej Cypru przez brytyjskie lotnictwo.
„Środek ciężkości zainteresowania przesuwa się z Ukrainy na Bliski Wschód i to nie epizodycznie, tylko już na dłużej” – dodał wicepremier, wskazując, że jeśli z powodu konfliktu wzrosną ceny ropy, będzie to sprzyjać Rosji.
Na pytanie, czy polski rząd został uprzedzony o ataku na Iran, szef MON odparł, że informacje od Amerykanów na to wskazywały, ale jeszcze bardziej pomocne były własne analizy. Stąd – dodał – kierowane do obywateli na tygodnie przed atakiem ostrzeżenia przed podróżami do regionu.
Szef MON wyraził przekonanie, że ktokolwiek będzie następnym prezydentem USA będą nadal stały na stanowisku, że Europa musi robić więcej dla własnego bezpieczeństwa, co przemawia za programem SAFE, który – jak mówił – został przychylnie oceniony przez jego amerykańskich rozmówców. Ponownie nazwał SAFE odpowiedzią na wezwania ze strony USA, by Europa robiła więcej dla własnego bezpieczeństwa. Jak mówił, ambasador Stanów Zjednoczonych w Polsce Thomas Rose – wiedząc, ze nie wszyscy w Polsce popierają ten program – wyraził pozytywną opinię, wsparcie okazał też głównodowodzący NATO w Europie gen. Alexus Grynkewich.
„Dla nas bardzo ważne jest, że zakupy z SAFE posłużą także wykorzystaniu sprzętu amerykańskiego” – powiedział, wskazując na elementy systemu Patriot produkowane w Polsce. Zwrócił uwagę na znaczenie zdolności do tankowania w powietrzu i rozbudowę systemów antydronowych. „SAFE wzmacnia nasz polsko-amerykański sojusz, wzmacnia UE i NATO, uwalnia również środki na zakupy w Stanach Zjednoczonych” – powiedział.
Autor. Jakub Borowski, Defence24.pl
Według Przydacza „SAFE z jednej strony jest wartością”, sprzyjając dozbrojeniu Europy, z drugiej przy zakupach zbrojeniowych należy dbać, by były one kompatybilne z systemami amerykańskimi. „Nie można pozwolić na problem z komaptatybilnością w przyszłości” – dodał; za dyskusyjną uznał też – podobnie jak PiS i Konfederacja w trakcie prac nad projektem ustawy o SAFE – „kwestię warunkowości”.
Europejski parasol nuklearny
Szef MON pozytywnie odniósł się także do idei powołania francusko-niemieckiej grupy odstraszania jądrowego. Jak mówił, Polska jest w ścisłym kontakcie z Francją, a odstraszanie nuklearne wpisuje się w polską strategię. „W tym kontekście współpraca z Francją i Stanami Zjednoczonymi wydaje się naturalna”. Według ministra obrony należy poważnie traktować wszystkie sojusznicze działania, zarówno Nuclear Sharing, jak i koncepcję, którą przedstawił prezydent Emmanual Macron. Dodał, że pomysł ma poparcie Kwatery Głównej NATO i „nic w tej sprawie nie zapadnie bez sojuszniczej zgody”.
Zobacz też

Zdaniem Przydacza „podstawowe pytanie brzmi czy strona francuska ma odpowiedni arsenał”. Minister zwrócił też uwagę, że Niemcy wprawdzie uczestniczą w programie Nuclear Sharing, jednak własną bronią jądrową dysponują w Europie tylko Francja i Wielka Brytanie. „Uważamy że w pierwszej kolejności należy zabiegać, aby Polska dołączyła do programu Nuclear Sharing” – powiedział Przydacz, wyrażając przekonanie, że w tej sprawie „od dwóch lat niewiele się dzieje”, a rozlokowanie wspólnych pocisków zwiększyłoby skuteczność nuklearnego parasola. Wg Przydacza przesunięcie rosyjskich pocisków jądrowych bliżej wschodnich rubieży NATO wymaga odpowiedzi Sojuszu, przy czym w pierwszej kolejności należy rozmawiać z Amerykanami”. Wyraził też życzenie, by premier o tych sprawach najpierw „rozmawiał ze zwierzchnikiem sił zbrojnych”, niekoniecznie od razu upubliczniając informacje.


WIDEO: Chaos na Bliskim Wschodzie. Nadchodzi kolejna fala migracji?