- KOMENTARZ
- POLECANE
- WIADOMOŚCI
Reaktywacja WAM: szansa czy iluzja naprawy systemu?
W 2024 roku szef MON i wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz zapowiedział odtworzenie Wojskowej Akademii Medycznej. Projekt ustawy powołującej uczelnię procedowany jest obecnie przez Stały Komitet Rady Ministrów.
Przypomnijmy, że Wojskowa Akademia Medyczna w Łodzi pierwotnie została założona w 1957 roku. W latach 90. XX w. przystępowano stopniowo do jej likwidacji. Ostatecznie została zamknięta w 2003 roku. Jednak ćwierć wieku po jej likwidacji rozbudowujące się siły zbrojne stanęły przed koniecznością stworzenia nowego modelu kształcenia lekarzy wojskowych, dostosowanego do potrzeb armii i wyzwań jakie pojawiły się w XXI wieku. Chodzi nie tylko o zdrowie i życie żołnierzy, ale w szerszej perspektywie, uwzględniającej rolę wojska w ochronie ludności, także o bezpieczeństwo całego społeczeństwa. Stąd zapowiedziane w 2024 roku przez szefa resortu obrony powołanie Wojskowej Akademii Medycznej.
Projekt ustawy o utworzeniu WAM
Obecnie za przygotowanie wojskowych kadr medycznych odpowiada Uniwersytet Medyczny w Łodzi (UMed), który kształci lekarzy wojskowych we współpracy z Akademią Wojsk Lądowych we Wrocławiu i Wojskowym Centrum Kształcenia Medycznego w Łodzi (WCKMed). Jednak jak wskazuje projektodawca ustawy w dołączonym do niej uzasadnieniu: „skomplikowana struktura funkcjonalnego przyjętego modelu kształcenia, która polega na zaangażowaniu wielu podmiotów w proces kształcenia kadr medycznych na potrzeby wojskowej służby zdrowia, prowadzi do potrzeby stworzenia mechanizmu prostszego i przejrzystego, a co za tym idzie najbardziej pożądanym kierunkiem działania w tym wypadku jest stworzenie samodzielnego ośrodka kształcenia dedykowanego właściwemu (wieloaspektowemu) przygotowaniu kadry medycznej na potrzeby wojskowej służby zdrowia. Powyższe przyczyni się również do kształtowania właściwych postaw „żołnierskich” i budowania od samego początku silnych relacji w środowisku wojskowym”.
Zgodnie z projektem ustawy Wojskowa Akademia Medyczna ma być powołana z dniem 1 lipca 2026 r. i będzie prowadzić „działalność dydaktyczną ze szczególnym uwzględnieniem potrzeb Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej, w tym kształci kandydatów do zawodowej służby wojskowej oraz żołnierzy zawodowych, przygotowując do wykonywania zawodów medycznych, w szczególności: lekarzy, lekarzy dentystów, pielęgniarek, położnych, ratowników medycznych, farmaceutów, fizjoterapeutów”.
Zobacz też

WAM swoja działalność dydaktyczną zgodnie z projektem powinna rozpocząć nie później niż od roku akademickiego 2027/2028. Z kolei do dnia 30 kwietnia 2027 r. zostaną przeprowadzone „wybory do organów Akademii w trybie ustalonym w statucie nadanym przez Ministra Obrony Narodowej, o którym mowa w art. 11. Kompetencje organów Akademii do czasu ukonstytuowania się nowych organów wykonuje rektor-komendant Akademii, żołnierz zawodowy wyznaczony przez Ministra Obrony Narodowej, w szczególności zarządza wybory do Senatu Akademii”.
Nowo powołana Akademia będzie również kontynuować „tradycje i symbolikę wojskową Wojskowej Akademii Medycznej, zniesionej na mocy art. 3 ust. 2 ustawy z dnia 27 lipca 2002 r. o utworzeniu Uniwersytetu Medycznego w Łodzi”.
Należy też zaznaczyć, że wraz z utworzeniem WAM w terminie jednego miesiąca od dnia jej utworzenia zlikwidowane zostanie Wojskowe Centrum Kształcenia Medycznego w Łodzi, którego dorobek i tradycje będzie kultywować Akademia. Także pracownicy WCKMed zasilą kadry WAM-u, a uczestnicy kursów prowadzonych przez Centrum z dniem jego likwidacji staną się uczestnikami innych form kształcenia w Akademii.
Uzgodnienia międzyresortowe
Obecnie projekt ustawy o utworzeniu Wojskowej Akademii Wojskowej z dnia 26 lutego 2026 roku znajduje się na etapie uzgodnień rządowych, a uwagi do niego zgłaszali zarówno przedstawiciele resortów: Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego, Minister Finansów i Gospodarki, Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji; organy administracji rządowej: Wojewoda Łódzki, Prezes Prokuratorii Generalnej Skarbu Państwa, Prezes Rządowego Centrum Legislacji oraz różne podmioty związane z systemem szkolnictwa wyższego, jak Rada Doskonałości Naukowej, Konfederacja Rektorów Uniwersytetów Polskich, Rada Główna Nauki i Szkolnictwa Wyższego czy Polska Komisja Akredytacyjna.
Co ciekawe Uniwersytet Medyczny w Łodzi nie miał uwag do projektu ustawy, choć np. zwarty w niej art. 15 ust. 2 reguluje zasady dalszego kształcenia żołnierzy-studentów Kolegium Wojskowo-Lekarskiego UMed w Łodzi, będących jednocześnie podchorążymi Akademii Wojsk Lądowych we Wrocławiu. Przepis ten, jak wskazał w swoich uwagach do projektu Parlament Studentów Rzeczypospolitej Polskiej, nie rozstrzyga jednak w sposób jednoznaczny, która instytucja jest właściwa do wydania dyplomu ukończenia studiów oraz patentu oficerskiego po zakończeniu kształcenia. W swoim stanowisku MON wyjaśnił, że „zgodnie z obecną pragmatyka studentom będzie wydawany dyplom ukończenia studiów medycznych przez Uniwersytet Medyczny w Łodzi, natomiast patent oficerski - przez Akademię Wojsk Lądowych we Wrocławiu, taka sytuacja będzie miała miejsce aż do pierwszego naboru studentów na Akademię - wtedy Wojskowa Akademia Medyczna przejmie pełną odpowiedzialność za kształcenie oraz wydawanie dyplomów i patentów. Celem takiego rozwiązania jest zapewnienie ciągłości procesu kształcenia i nadawania uprawnień oraz umożliwienie absolwentom uzyskania zarówno kwalifikacji medycznych, jak i wojskowych w okresie przejściowym”.
Co ciekawe w wyniku konsultacji między resortowych z projektu ustawy usunięto, niejako w odpowiedzi na uwagi zgłaszane przez MSWiA, a dotyczące m.in. „możliwość prowadzenia przez Wojskową Akademię Medyczną, działalności dydaktycznej również na potrzeby bezpieczeństwa wewnętrznego państwa, w szczególności kształcenia kadry na potrzeby resortu spraw wewnętrznych”, przepisy dotyczące kształcenia na potrzeby formacji podległych pod MSWiA. Szybko i skutecznie, ale czy w interesie bezpieczeństwa państwa? Tu można mieć wątpliwości.
W przesłanych do Stałego Komitetu Rady Ministrów dokumentach znalazły się również Oceny Skutków Regulacji, w tym szacunkowe koszty powołania WAM. Wynika z nich, że w okresie 10 letnim (od 2027 r. do 2036 r.) szacunkowe koszty z tytułu subwencji kształtować się będą na poziomie łącznie ok. 388,25 mln zł. Jak czytamy w załączniku do arkusza OSR: „W celu oszacowania dodatkowych skutków dla budżetu MON, uwzględniono poziom subwencji przekazywanej przez MON do UMed w Łodzi, przyjmując za bazową wysokość przekazanej subwencji w 2023 r., tj. kwotę 30,38 mln zł, która na potrzeby oszacowania skutków regulacji w latach 2027-2035 została przeliczona z zastosowaniem wskaźników wg. wytycznych Ministerstwa Finansów dotyczących stosowania jednolitych wskaźników makroekonomicznych będących podstawą oszacowania skutków finansowych projektowanych ustaw (aktualizacja – lipiec 2025 r.). Szacunkowa wysokość tak wyliczonej subwencji wyniosła łącznie 355,20 mln zł. Przy takim założeniu szacowany dodatkowy skutek finansowy z tytułu subwencji dla budżetu MON wykazany w OSR wyniesie 33,05 mln zł”.
Czy "nowa" WAM rozwiąże problemy wojskowej służby zdrowia?
Obecnie, o czym pisaliśmy wielokrotnie na portalu Defence24, wojskowa służba zdrowia znajduje się w bardzo trudnej sytuacji kadrowej, w świetle której pytanie o możliwości zapewnienia wsparcia medycznego Siłom Zbrojnym RP podczas kryzysu czy wojny, na odpowiednim poziomie, zapewniającym odnawianie zdolności bojowych. Szacunki wskazują, że braki kadrowe w wojskowej służbie zdrowia sięgają 40–60%, w zależności od specjalizacji. Największe deficyty dotyczą chirurgii urazowej, anestezjologii, intensywnej terapii i medycyny ratunkowej – czyli obszarów kluczowych dla zabezpieczenia działań bojowych i misji zagranicznych. Główną przyczyną jest przedwczesne odchodzenie lekarzy ze służby, wynikające z niskiej atrakcyjności warunków pracy i konkurencji ze strony sektora cywilnego.
Na 1506 etatów obsadzonych jest jedynie 888 (59%), co oznacza deficyt 618 lekarzy. Obciążenie wynosi 1 lekarz na 260–270 żołnierzy, przy standardzie NATO 1:100. Największe braki dotyczą psychiatrii, anestezjologii, chirurgii i interny. Szczególnie dramatyczna sytuacja dotyczy zabezpieczenia psychiatrycznego – w czynnej służbie pozostaje zaledwie 13 specjalistów, podczas gdy około 20 lekarzy dopiero odbywa szkolenie specjalizacyjne. W przypadku psychologów na jednego przypada aż 825 żołnierzy; NATO rekomenduje, by było to 300 żołnierzy na specjalistę. Równie poważne niedobory widoczne są w grupie ratowników medycznych, gdzie obsada utrzymuje się na poziomie około 57% normy etatowej.
Paradoksalnie, deficyt wynoszący 618 lekarzy wojskowych może zdezaktywować skuteczność w działaniu na polu walki całych związków taktycznych liczących dziesiątki tysięcy żołnierzy – miara dysproporcji między nakładami na uzupełnienie kadry medycznej a potencjalnymi stratami operacyjnymi powinna stanowić w związku z tym imperatyw natychmiastowych działań naprawczych.
Główne przyczyny takiego stanu rzeczy, o czym można przeczytać w raporcie przygotowanym przez WIM-PIB to nadmierna biurokracja, brak ścieżki kariery, niewydolny system szkolenia po likwidacji WAM, ograniczona liczba miejsc specjalizacyjnych MON. Wynagrodzenia nie są głównym problemem — kluczowe są warunki pracy i rozwój zawodowy.
Likwidacja Wojskowej Akademii Medycznej uznawana jest za decyzję stricte polityczną, a jak zauważa w jednym ze swoich artykułów gen. broni prof. dr hab. n. med. Grzegorz Gielerak, dyrektor Wojskowego Instytutu Medycznego – Państwowy Instytut Badawczy w Warszawie: „Jednak ćwierć wieku po jej likwidacji siły zbrojne stanęły przed koniecznością stworzenia nowego modelu kształcenia lekarzy wojskowych, dostosowanego do potrzeb armii XXI wieku. Stawka jest ogromna – w grę wchodzi zdrowie i życie żołnierzy, a w szerszej perspektywie, uwzględniającej rolę wojska w ochronie ludności, także bezpieczeństwo całego społeczeństwa. Dlatego tak istotne jest, aby decyzje dotyczące reaktywacji autonomicznej wojskowej uczelni medycznej – a dokładniej gruntownej zmiany modelu kształcenia wojskowych kadr medycznych – były podejmowane w sposób przemyślany, zorganizowany i kompleksowy”.
Trudno jednak uważać, że uczelnia będzie w stanie wpłynąć na warunki służby wojskowych lekarzy i medyków, możliwości ich rozwoju zawodowego, wynagrodzenie, czy inne kwestie jak choćby rosnący cywilny rynek pracy dla osób wykonujących zawody medyczne (do czego dodatkowym impulsem będą trendy demograficzne i starzejące się społeczeństwo), który oferuje atrakcyjniejsze wynagrodzenia i szersze możliwości doskonalenia kompetencji zawodowych. A bez zmian postulowanych przez szeroko rozumiana środowisko wojskowych zawodów medycznych, nie da się odbudować potencjału wojskowej służby medycznej i dostosować jej do potrzeb rozbudowujących się sił zbrojnych, wymagań współczesnego pola walki i stworzyć z niej skutecznego „narzędzia” w systemie bezpieczeństwa całego państwa. Tu potrzeba zmian systemowych i decyzji zmieniających wiele obszarów funkcjonowania wojsk medycznych. Samo powołanie WAM czy Legionu Medycznego nie wystarczy, aby naprawić katastrofalną wręcz sytuację.
Jednym z celów powołania WAM ma być „zmiana mentalności i podejścia do służby przez kandydatów do zawodowej służby wojskowej, którzy nie będą już studentami kolegium wojskowo-lekarskiego na uczelni cywilnej, a studentami-żołnierzami odrębnej uczelni wojskowej”. Z uzasadnienia do projektu ustawy bije również optymizmem jeśli chodzi o napływ studentów w przyszłych latach: „Projektodawca nie widzi zagrożeń w kontekście ograniczenia napływu studentów w przyszłych latach na kierunek lekarski przyszłej Akademii. Kierunek wojskowo-lekarski, który w czasie studiowania gwarantuje uzyskanie dwóch zawodów: oficera i lekarza zawsze cieszył się bardzo dużą popularnością. Znacznie zwiększyło się zainteresowanie tym kierunkiem w czasie kiedy do uczelni wojskowych zaczęto przyjmować kobiety. (…)Założenie dotyczące liczby podchorążych chętnych do studiowania na WAM zostało oparte na danych liczbowych osób deklarujących uzyskanie w przyszłości statusu lekarza wojskowego w toku postępowania rekrutacyjnego. Przykładowo do Akademii Wojsk Lądowych w 2019 roku w pierwszym etapie rekrutacji złożono 1039 deklaracji, dokumentację uzupełniły 884 osoby, po kolejnym etapie weryfikacji pozostało 537 osób, z czego 297 stanowiły kobiety, zaś część kandydatów nie zakwalifikowała się z powodu złej sprawności fizycznej. (…)W roku akademickim 2023/2024 – limit przyjęcia 200, dokumenty złożyły 523 osoby w tym 267 kobiet, na egzaminy przyjechały 483 osoby w tym 249 kobiet, egzaminy pozytywnie zdało 431 osób w tym 209 kobiet. W roku akademickim 2024/2025 – limit przyjęcia 200, dokumenty złożyło 709 osób w tym 351 kobiet, na egzaminy przyjechało 680 osób w tym 351 kobiet, egzaminy pozytywnie zdały 552 osoby w tym 273 kobiety. (…)Biorąc po uwagę powyższe nie istnieje niebezpieczeństwo niedoboru kandydatów do służby w wojsku w charakterze lekarza wojskowego”.
Ten optymizm należy skonfrontować z sygnałami płynącymi ze strony kadry wchodzącej do systemu wojskowej służby zdrowia. Badania przeprowadzone wśród studentów Kolegium Wojskowo-Lekarskiego UMed w Łodzi dokumentują dramatyczny kryzys motywacyjny – zaledwie 41% respondentów deklaruje zamiar kontynuowania służby wojskowej po ukończeniu studiów, 28% pozostaje niezdecydowanych, podczas gdy aż 31% planuje rezygnację z kariery w armii. Co więcej, pogłębiona analiza ujawnia narastającą dynamikę zjawiska – prawdopodobieństwo odejścia ze służby na ostatnich latach studiów jest ponad dwukrotnie wyższe niż wśród studentów pierwszych roczników, co sygnalizuje postępującą erozję identyfikacji z etosem służby wojskowej w miarę zbliżania się do jej realiów zawodowych.
Należy też optymistyczne założenia pomysłodawców reaktywacji Wojskowej Akademii Medycznej skonfrontować z twardymi danymi statystycznymi dotyczącymi demografii. Niestety trendy demograficzne są dla naszego kraju bardzo niekorzystne i w ciągu najbliższych 10 lat wystąpią znaczne braki osób w wieku produkcyjnym na rynku pracy (w perspektywie 30 lat rynek straci nawet 30%–40% siły roboczej). W szczególności dotkną one sektorów ochrony zdrowia i edukacji, gdzie „ubędzie” odpowiednio 24% i 29%. Demografia obciąży finanse publiczne (świadczenia dla osób starszych), rynek pracy i przedsiębiorców (spadek wskaźnika produktywności z 3,2 w 2019 do 1,5 w 2070 r.). Negatywne trendy demograficzne to również zmiany w strukturze konsumpcji, które będą wymagały dostosowania po stronie producentów i usługodawców, przede wszystkim w sektorze ochrony zdrowia i opieki. To oznacza na większe zapotrzebowanie na rynku cywilnym na przedstawicieli zawodów medycznych, a z rynkiem cywilnym wojsko, w tym i WAM nie będzie w stanie konkurować. Czy więc wojskowej uczelni nie zabraknie chętnych, a może jej absolwenci w jeszcze większym stopniu będą zasilać cywilną służbę zdrowia (w tym sektor prywatny)?
Kolejnym wyzwanie, z któremu samym powołanie WAM nie uda się podołać, jest głęboki kryzys kompetencyjny wojskowych kadr medycznych. Według zebranych przez WIM-PIB danych, 38% oficerów-lekarzy uznaje własne przygotowanie do działań militarnych za niewystarczające. Jak piszą autorzy raportu „Przywrócić rangę, zatrzymać talenty – strategia rewitalizacji korpusu lekarzy Sił Zbrojnych RP”: „ten alarmujący wskaźnik stanowi bezpośrednią konsekwencję systemowego marnotrawstwa zasobów ludzkich – wykwalifikowani lekarze specjaliści, zamiast doskonalić umiejętności kliniczne, uczestniczyć w szkoleniach taktycznych czy odnawiać certyfikacje z zakresu medycyny pola walki, są angażowani w rutynowe czynności administracyjne niemające związku z ich najważniejszymi kompetencjami”.
Kontrowersje zawiązane z powołaniem WAM
Plany powołania WAM budzą również kontrowersje związane zarówno z brakiem odpowiedniego zaplecza dydaktycznego w Łodzi w postaci wojskowego szpitala klinicznego będącego w strukturach MON, gdzie studenci mogli by praktykować i przyswajać specyficzną kulturę wojskowo-medyczną, która odgrywa istotną rolę w codziennej służbie lekarza.
Kolejną wątpliwością podnoszoną przez sceptycznie nastawionych do tego pomysłu ekspertów jest długi czasu potrzebny na osiągnięcie pełnej samodzielności dydaktycznej przez uczelnię. W przypadku powołanej w latach 50. WAM zajęło to 20 lat i to w warunkach ustrojowych znacznie bardziej sprzyjających interesom wojska niż obecnie.
Co prawda projekt ustawy o powołaniu Akademii zakłada optymistycznie, że uczelnia w ciągu „5 lat osiągnie pełną zdolność dydaktyczną i badawczą, zapewniając stabilny dopływ kadr medycznych dla SZ RP. Do czasu osiągnięcia pełnej zdolności dydaktycznej kształcenie lekarzy odbywać się będzie kontynuowane (i sukcesywnie wygaszane) na Uniwersytecie Medycznym w Łodzi. Natomiast zakłada się, że od roku akademickiego 2027/2028 WAM rozpocznie kształcenie co najmniej w zawodzie ratownika medycznego. Wraz z rozwojem Akademii w kolejnych latach zakłada się włączenie kształcenia podyplomowego oraz na potrzeby państw obcych”, jednak otwartym pozostaje pytanie o realność tych założeń?
Warto również zadać pytanie o to, jaki wpływ na wojskowa służbę medyczna i jej zdolności będzie miało przekazanie WAM zasobów klinicznych i sprzętowych przez MON (szpitale wojskowe, WIM-PIB, laboratoria, symulatory), a także pozyskanie kadry z sektora wojskowego (jej uzupełnienie ma stanowić kadra pozyskana z sektora cywilnego).
Wątpliwości mogą budzić też kwestie finansowe, gdyż utworzenie nowej WAM stanowi duże wyzwanie organizacyjne. Koszty budowy specjalistycznej infrastruktury, obejmującej w szczególności laboratoria, kliniki i sale dydaktyczne, są bardzo wysokie. Dodatkowym wyzwaniem jest niepewność związana z dostępnością oraz koniecznością zatrudnienia wysoko wykwalifikowanej kadry, łączącej doświadczenie akademickie z praktyką wojskową.
Kolejną wątpliwość budzi rozdzielenie medycyny cywilnej od wojskowej, gdyż oba systemy muszą współdziałać w sytuacji kryzysu lub wojny i tak na prawdę to na systemie cywilny systemie ochrony zdrowia będzie spoczywał główny ciężar obsługi rannych i poszkodowanych żołnierzy oraz cywilów. Warto zauważyć, że w centrach kształcenia wojskowych kadr medycznych (np. Landstuhl Regional Medical Center) funkcjonujących w państwach sojuszniczych (m.in. USA, Wielka Brytania, Niemcy, Francja) stosuje się model integracji szkolnictwa wojskowego i cywilnego, polegający na łączeniu standardów akademickich z intensywnym przygotowaniem wojskowym. Uczelnie wojskowe współpracują z uniwersytetami medycznymi, szpitalami klinicznymi oraz ośrodkami szkolenia poligonowego, co umożliwia jednoczesne zdobywanie kwalifikacji zawodowych i kompetencji operacyjnych.
Kluczowym elementem tych systemów są specjalne ścieżki edukacyjne dla kandydatów na wojskowy personel medyczny, obejmujące m.in. medycynę pola walki, ewakuację medyczną, medycynę operacyjną, szkolenie taktyczne oraz przygotowanie do działania w środowisku wielonarodowym. Programy kształcenia są elastyczne i dostosowywane do potrzeb sił zbrojnych, a proces szkolenia jest ściśle powiązany z praktyką kliniczną i szkoleniem wojskowym.
W wielu państwach stosuje się również model centralizacji szkolenia wojskowych kadr medycznych, w którym jedna instytucja odpowiada za koordynację kształcenia, standaryzację programów oraz zapewnienie spójności szkolenia wojskowego i medycznego. Rozwiązanie to zwiększa efektywność wykorzystania zasobów, umożliwia szybkie reagowanie na zmieniające się potrzeby obronne oraz zapewnia jednolite standardy przygotowania personelu medycznego.






WIDEO: F-35 vs. JAK-130 | Fregata tonie | Kuwejt strąca F-15 - Defence24Week #151