Polityka obronna

Raport: jak obronić przesmyk suwalski?

Ćwiczenia BG Poland w Bemowie Piskim. Fot. U.S. Army, Capt. John W. Strickland
Ćwiczenia BG Poland w Bemowie Piskim. Fot. U.S. Army, Capt. John W. Strickland

Dla skutecznej obrony przesmyku suwalskiego kluczowe mogą okazać się rozbudowa infrastruktury, zwiększenie koordynacji wywiadowczej, stworzenie struktur dowódczych US Army w Polsce, oraz wzmocnienie potencjału artylerii i lotnictwa wojsk lądowych - wynika z raportu Center for European Policy Analysis (CEPA).

Autorzy omawianego raportu - Ben Hodges, Janusz Bugajski oraz Peter B. Doran - wskazali wprost, że dogłębna analiza oraz wyciągnięcie wniosków z obserwacji zagrożenia rejonu Fuldy (przesmyku uznawanego za najbardziej zagrożony inwazją Układu Warszawskiego region - red.) w okresie zimnowojennego NATO wpłynęły bezpośrednio na skuteczne funkcjonowanie Sojuszu w tym okresie. Tym samym, zdaniem autorów opracowania, problem znaczenia przesmyku suwalskiego wymaga obecnie równie pogłębionej, a może i szerszej niż w przypadku Fuldy, refleksji ogólnonatowskiej. Co więcej, kazus przesmyku suwalskiego jak w soczewce skupia szereg aspektów działania państw członkowskich oraz samego NATO - od kwestii obronnych począwszy, a skończywszy na problemach natury politycznej uwidocznionych w procesach podejmowania decyzji, definiowania wspólnych celów oraz narzędzi reagowania kryzysowego.

Tak czy inaczej, czego nie ukrywają autorzy, efektywny sojusz obronny oraz polityczny cały czas musi dokonywać analizy swoich słabych i wrażliwych punktów, nie tylko dla samej diagnozy, ale w celu podjęcia konkretnych działań zaradczych. Tak jest właśnie w kontekście przesmyku suwalskiego i jego roli dla polityki odstraszania oraz obrony NATO w XXI w. Szczególnie, że strona rosyjska w ostatnich latach dobrze przystosowała swoje sposoby działania do lekcji jaką dała jej bezpośrednia analiza dotychczasowych standardów Sojuszu. Tworząc na jej podstawie szereg nowych możliwości działania, określanym mianem działań hybrydowych.

Na liście znajdziemy prowokacje różnego typu, chwilowe naruszenia terytorium, czy szybkie zajęcie danego obszaru i tym samym przyjęcie zasady faktów dokonanych. Szczególnie, że Rosja od dłuższego czasu rozwija swoje zasoby, wymagane przez koncepcję A2/AD zamykającą możliwości działania w danym rejonie. Przy czym, w kontekście przesmyku suwalskiego nie można zakładać jedynie scenariuszy obejmujących wyłącznie zagrożenia hybrydowych. Dlatego też poziom skomplikowania aktywności NATO w tym miejscu wzrasta, stając się czymś w rodzaju testu wiarygodności całej struktury Sojuszu.

Autorzy analizy sugerują m.in, że Rosjanie mają cały katalog scenariuszy do wykorzystania na wypadek wystąpienia kryzysu. Od argumentów dotyczących zachodniej izolacji Kaliningradu, poprzez potencjalną „niestabilność wewnętrzną” w samym Kaliningradzie, aktywność czynników nacjonalistycznych oraz ich prowokacje poza Rosją, znane szeroko niepokoje wśród mniejszości rosyjskich w regionie, czynnik niestabilności na Białorusi, pretekst podparty wątkiem humanitarnym, a także reakcję na zamachy terrorystyczne. Jak widać, możliwości rozpatrywanych w stosunku do rejonu jest wiele.

Głównym założeniem państw NATO jest tym samym, przede wszystkim zyskanie czasu, niezbędnego do przemieszczenia większych, liczebniejszych oraz lepiej wyposażonych wojsk z Europy Zachodniej oraz Centralnej, które prowadzić będą działania w zagrożonym miejscu - chociażby w rejonie przesmyku suwalskiego. Wspomniany czas niezbędny na przygotowanie adekwatnej do zagrożenia odpowiedzi chce się uzyskać poprzez oparcie działań w pierwszej fazie starcia na mniejszych formacjach państw członkowskich z tego regionu, wspartych przez ograniczone kontyngenty sojusznicze, a także poprzez rezerwy oraz np. lokalne formacje paramilitarne oraz pro-obronne.

image
Fot. U.S. Army, Capt. John W. Strickland

W tym miejscu postawić należy ważne pytanie, czego tak naprawdę potrzebujemy do realizacji tego celu? Według twórców raportu, przede wszystkim odpowiedniego wczesnego ostrzegania, połączonego z uzyskaniem informacji o możliwości wystąpienia zagrożeń na kierunku przesmyku. Co najistotniejsze, ten alarm musi pojawić się odpowiednio wcześnie, co pozwoli na skuteczną reakcję w specyficznych warunkach regionalnych. Niezbędne są również odpowiednie siły do natychmiastowej reakcji, gdyż atut szybkości zawsze leży u podstaw planowanych działań Rosji. NATO nie może więc sobie pozwolić na opóźnienia. Trzeci element to odpowiednio przygotowana infrastruktura oraz rozwiązania pozwalające na przerzut wojska w celu wzmocnienia potencjału w zagrożonym miejscu.

Autorzy raportu CEPA zwracają uwagę na możliwość dyslokacji amerykańskiego batalionu, wyposażonego w systemy obrony powietrznej krótkiego zasięgu typu Avenger. Taka jednostka ma znaleźć się w ukompletowaniu US Army Europe, a według autorów raportu przynajmniej jedna bateria (z trzech) powinna być w krajach bałtyckich przez cały czas. Ich wysoka mobilność budowałaby automatycznie niepewność po stronie rosyjskiej, co do zdolności sił rozlokowanych w krytycznym rejonie wschodniej flanki NATO. "Wysunięta bateria" byłaby też zdolna do szybkiego przemieszczania się zgodnie z zapotrzebowaniem.

Drugim rodzajem działań, które powinny zostać podjęte - nie tylko w kontekście zabezpieczenia przesmyku suwalskiego - jest usprawnienie sieci transportowej na kierunkach wschodnich. Zwiększy to realną zdolność do przemieszczania się wojsk oraz ich ciężkiego wyposażenia przez poszczególne granice państw europejskich. Dotyczy to również kluczowych potrzeb logistycznych państw nadbałtyckich, zarówno w sferze militarnej, jak i pozawojskowej, strategicznej dla potrzeb funkcjonowania całych państw. Stąd wnioski o niezbędnym wzmocnieniu zarówno amerykańskiego, jak i ogólnie sojuszniczego, elementu logistycznego - szczególnie w rejonie państw nadbałtyckich.

Dotyczy to również zaleceń w sferze infrastruktury, chociażby mostów czy też szlaków kolejowych. Nie mówiąc o bazach paliwowych, składach części zamiennych, itp. kwestii od których istnienia determinowane jest szybkie przemieszczanie się sił państw NATO oraz ich skuteczność. Stąd wymóg inwestycji w szeroko pojmowane elementy podwójnego przeznaczenia, jako część odpowiedzi NATO zagadnienie zabezpieczenia flanki wschodniej. Ważnym przyczynkiem do dyskusji jest także inwestowanie w zgrywanie systemów łączności oraz komunikacji państw, które muszą mierzyć się ze współczesnymi wyzwaniami na flance wschodniej Sojuszu.

image
Szczyt NATO w Brukseli. Fot. NATO

 

Szeroko komentowanym w ostatnim czasie, a poruszonym także w raporcie, elementem zmian jest potrzeba lepszej synchronizacji oraz dzielenia się w obszarze informacji wywiadowczych. Szczególnie, gdy pojawiają się zróżnicowane indykatory zagrożeń, generowane przez stronę rosyjską. Dotyczy to również działań podejmowanych przez członków NATO w przypadku misji ISR. Stąd propozycje, począwszy od zmian w obrębie np. służb specjalnych poszczególnych państw, by były one zdolne do uzyskania efektu synergii na potrzeby flanki wschodniej, poprzez rozszerzenie możliwości uzyskiwania niezbędnych informacji od ekspertów w danym regionie i płynnie posługujących się językiem rosyjskim, aż po współpracę z podmiotami nie należącymi do NATO – przede wszystkim Finlandią, Szwecją oraz Ukrainą. W celu uzyskania poziomu współpracy, jaki miał miejsce w obliczu rosyjskich manewrów ZAPAD 2017, i żeby to właśnie stało się de facto standardem działań w Sojuszu.

Swoją rolę mają do odegrania także formacje wojsk specjalnych, które mogą współpracować z lokalnymi formacjami proobronnymi, w celu lepszego rozpoznania sytuacji w danym miejscu. Co więcej, ich odpowiednie zgranie z systemami obronnymi tych państw pozwala na uzyskanie zdecydowanie szerszych możliwości reakcji w przypadku podjęcia działań przez stronę rosyjską.

Powracającym pytaniem jest także zdolność do szybkiego podjęcia decyzji na płaszczyźnie politycznej. Przede wszystkim w dobie zagrożeń hybrydowych, które nie zostały jeszcze odpowiednio zdefiniowane. Mogą tym samym rodzić się problemy natury politycznej, opóźniające podjęcie kluczowych decyzji wojskowych, przede wszystkim na arenie Rady Północnoatlantyckiej. Niezbędne jest chociażby przygotowanie procesu decyzyjnego w warunkach pokoju na potrzeby użycia eFP czy też VJTF.

Wiążą się z tym bezpośrednio zmiany w sferze dowodzenia, polegające na zwiększeniu decyzyjności po stronie dowódców NATO. W omawianym opracowaniu pojawiają się w tym kontekście także takie zagadnienia, jak utworzenie Rear Area Operations Command (REOC) w Niemczech, z możliwościami mobilizacyjnymi i ułatwiającymi przesunięcie wojsk sojuszniczych, czy też wykorzystanie możliwości Wielonarodowej Dywizji Północ-Wschód w Polsce na potrzeby wzmocnienia obronności państw nadbałtyckich.

Autorzy analizy wprost sugerują możliwość ulokowania w Polsce personelu na potrzeby dowodzenia na szczeblu amerykańskiej dywizji US Army, a także personelu na potrzeby szczebla korpusu (Army War-fighting Corps) - zarówno w Niemczech, jak i w Polsce. Wysunięte rotacyjne dowództwo szczebla dywizyjnego w Poznaniu oczywiście daje obecnie pewne możliwości na potrzeby operacji Atlantic Resolve, ale zamiast 90-dniowych rotacji lepsze byłoby ich zdaniem skupienie uwagi na stworzeniu wspomnianego szczebla dowodzenia dywizyjnego. Szczególnie, że sama Polska wprost wykazuje dążenia do permanentnego goszczenia na swoim terytorium amerykańskich sił właśnie na szczeblu dywizji US Army. Co więcej, wspomniana nowa struktura korpuśna mogłaby odpowiadać bezpośrednio za przygotowanie ćwiczeń klasy zimnowojennych REFORGER, lecz na potrzeby flanki wschodniej i przesmyku suwalskiego.

Bardzo interesujące wnioski płyną z lektury zaleceń mających na celu ograniczenie możliwości działania strony rosyjskiej, przede wszystkim w kontekście przesmyku suwalskiego. We wstępie umieszczona została bowiem kwestia czytelnego podkreślenia, że każda agresja spotka się z reakcją sojuszników. Analogicznie, potrzeba wsparcia zagrożonego państwa powinna być czymś co wychodzi z natury artykułu 5 Traktatu Północnoatlantyckiego, a nie być jedną z opcji. W tym zasygnalizowania odpowiedzi po stronie potencjału parasola nuklearnego, jakim dysponują przede wszystkim Stany Zjednoczone. Do tego dochodzi podkreślenie potrzeby uzyskania odpowiednich zdolności ogniowych na lądzie i w powietrzu w zakresie odpowiedzi na zdolności A2/AD. Mowa jest o wyrzutniach MLRS, HIMARS, artylerii 155 mm z nowoczesną amunicją czy też śmigłowcach szturmowych, transportowych i w ogóle lotnictwie wojsk lądowych. Zwraca się także uwagę na potrzebę przygotowania różnych scenariuszy reakcji NATO na konkretne wyzwania, chociażby przekształcenia misji Air Policing w operację obronną. Zaś w przypadku eskalacji należy również mieć możliwości odpowiedniego uderzenia na zaplecze potencjalnego agresora.

Znamienne staje się uzyskanie nowych zdolności po stronie NATO, w związku ze zwiększaniem się liczby ćwiczeń oraz manewrów pozwalających tym samym usprawniać wszelkie elementy działania na kierunku flanki wschodniej Sojuszu. Wiąże się z tym również wyszkolenie nowej grupy oficerów państw natowskich, którzy będą rozumieli znaczenie przesmyku suwalskiego oraz całości problemów, z jakimi mogą się spotykać na wschodniej flance NATO. Nie można zapominać również o inwestycjach w zapewnienie odpowiedniej obrony cywilnej w rejonie możliwego kryzysu.

Jeśli jesteś przedstawicielem wybranych instytucji zajmujących się bezpieczeństwem Państwa przysługuje Ci 100% zniżki!
Aby uzyskać zniżkę załóż darmowe konto w serwisie Defence24.pl używając służbowego adresu e-mail. Po jego potwierdzeniu, jeśli przysługuje Tobie zniżka, uzyskasz dostęp do wszystkich treści na platformie bezpłatnie.