Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI
  • POLECANE
  • KOMENTARZ

Lotnicze zakupy z SAFE. Szansa czy zagrożenie? [KOMENTARZ]

Trwa polityczny bój o polski udział w mechanizmie SAFE, który ma umożliwić zakup na kredyt europejskiego (w tym polskiego) uzbrojenia. Jednym z zarzutów opozycji jest brak przejrzystości co do planowanych zakupów, co utrudnia rozważania. W aspekcie lotniczym wiemy jednak, co ma być kupione i możemy odpowiedzieć na pytanie, czy warto?

Posłuchaj artykułu

Z naszej grudniowej rozmowy z gen. dyw. pil. Ireneuszem Nowakiem wiemy, że Siły Powietrzne zostały uwzględnione w procedurze SAFE, jeżeli chodzi o dwa programy. Pierwszym jest samolot tankowania powietrznego, a drugim śmigłowiec szkolny.

Reklama

Samolot tankowania powietrznego

W przypadku samolotu tankowania powietrznego wiadomo, że Polska ma kupić w ramach mechanizmu SAFE dwa z czterech planowanych tego typu maszyn. Dlaczego tylko dwa? Tyle maksymalnie może dostarczyć producent do 2030 roku, co jest wymogiem programu. Pozostałe dwa samoloty mają zostać dokupione już w ramach klasycznego kontraktu, prawdopodobnie po wykorzystaniu zwyczajnej (niepreferencyjnej) procedury kredytowej.

Samolot, który Polska miałaby tu kupić, to Airbus A330 MRTT. Tutaj możemy napisać bez żadnych wątpliwości, że jest to najlepsza i najbardziej optymalna konstrukcja w tej klasie na świecie. Szczególnie że Polska ma kupić wprowadzaną właśnie na rynek najnowszą wersję A330 MRTT+.

Samoloty te kupują wszyscy klienci eksportowi, a kilkanaście lat temu wybrały je nawet Siły Powietrzne Stanów Zjednoczonych, jednak ich wybór został podważony ze względu na ochronę rodzimego amerykańskiego producenta.

W świecie zachodnim są tylko dwie alternatywy dla A330 MRTT. Pierwszą jest amerykański Boeing KC-46A Pegasus – konstrukcja, która nie oferuje możliwości przenoszenia spaletyzowanych ładunków. Maszynę tę od lat trapią problemy techniczne i dopiero obecnie zdaje się wychodzić na prostą. Jej parametry są jednak niższe niż konstrukcji europejskiej. KC-46A zakupiły tylko dwa państwa na świecie poza USA. Jednym z nich jest Japonia, a drugim Izrael, który ma możliwość kupowania amerykańskiej broni ze środków pomocowych - stąd prawdopodobnie ten wybór.

Trzecią zachodnią propozycją jest izraelski MMTT (Multi Mission Tanker Transport) oferowany przez Israeli Aerospace Industries. Maszyny te powstają z używanych samolotów Boeing 767. Są w związku z tym niedrogie, ale ich perspektywiczność i parametry ustępują zarówno Pegasusowi, jak i A330 MRTT. Maszyny te znalazły egzotycznego klienta w postaci Kolumbii, która kupiła tylko jeden egzemplarz, i dopiero ostatnio odniosły realny sukces w postaci zamówienia sześciu maszyn przez Indie. Nie wybrał ich jednak np. sam Izrael.

Wybór A330 MRTT był więc oczywisty i bez procedury SAFE, a pojawienie się jej jest tylko dodatkowym argumentem za dokonaniem tego zakupu. Szczególnie że Siły Powietrzne zidentyfikowały potrzebę posiadania własnych samolotów tankowania powietrznego już wiele lat temu. Jest to relatywnie tani sposób na zwiększenie potencjału własnego lotnictwa bojowego. Samoloty bojowe mogą pozostawać w powietrzu w gotowości do obrony kraju dłużej w przypadku zagrożenia. Ich zasięg ofensywny też jest wydłużony w czasie pokoju, zaś posiadanie takich maszyn daje samodzielność, jeśli chodzi o przeloty na ćwiczenia, dokonywanie projekcji siły czy wspieranie lokalnych sojuszników. Na koniec kwestia gospodarcza. Producent A330 MRTT, firma Airbus Defence & Space, posiada zakłady w Polsce i zakup można powiązać z jej dalszymi inwestycjami w Polsce. Przy zakupie transportowych samolotów C295M się to sprawdziło.

Reklama

Śmigłowiec szkolny

W ubiegłym roku rząd zlikwidował postępowanie na dodatkowe 32 śmigłowce wsparcia pola walki. Namaszczony w tym postępowaniu był śmigłowiec PZL S-70 Black Hawk. Maszyny te były jednak oferowane po znacznie wyższej cenie niż w przypadku świdnickich Leonardo AW149, które są dostarczane do wojska, mają znacznie bogatsze wyposażenie i z których użytkownicy są zadowoleni.

Rząd zakończył postępowanie na Black Hawki, argumentując, że pieniądze te lepiej będzie wydać na śmigłowce szkolne, ponieważ w obliczu zakupu prawie 100 śmigłowców AH-64E Apache i innych nowoczesnych platform obecny system szkolenia nie przystaje do potrzeb. Tym samym rząd chce kontynuować budowę lotnictwa śmigłowcowego, stawiając jego fundament w postaci systemu szkolenia, w tym śmigłowców szkolnych i zaplecza symulatorowego. Potrzeba ta została zidentyfikowana przez Siły Powietrzne jako jedna z obecnie najpilniejszych.

O śmigłowiec szkolny rywalizują obecnie dwie konstrukcje europejskie:

AW109 TrekkerM
AW109 TrekkerM
Autor. Leonardo

Oprócz tego o kontrakt stara się amerykańska firma Enstrom Helicopter Corporation. Przy zastosowaniu mechanizmu SAFE postępowanie wygra więc któraś z ofert europejskich. Nie przesądzając tutaj, która z nich jest lepsza, trzeba zauważyć, że obie oferują rozwiązanie dojrzałe i nowoczesne, wybierane w wielu poważnych krajach na świecie.

Zakup którejś z propozycji europejskich z pewnością nie byłby więc ciosem w zdolności Sił Zbrojnych RP, a raczej początkiem końca prowizorki w szkoleniu polskich pilotów śmigłowców wojskowych, których dzisiaj szkoli się nawet na wiekowych śmigłowcach Mi-2.

H145M
H145M przewożony na stanowisko startowe
Autor. Maciej Szopa/Defence24
Reklama

Lotnictwo transportowe

Wydaje się, że w dalszej perspektywie programu SAFE możliwy jest zakup przez Polskę samolotów transportu strategicznego A400M Atlas. Zdaniem Sił Powietrznych w obecnej sytuacji Siły Zbrojne potrzebują 10 takich maszyn, które mogą wspomagać działania w regionie umożliwiać projekcję siły. I nie oszukujmy się – w razie wojny dowozić zza Atlantyku amunicję i krytyczne komponenty.

A400M Atlas jest jedynym na rynku samolotem tej klasy, który pozostaje w produkcji i jest oferowany. Większy samolot transportowy, jaki produkują Stany Zjednoczone, to C-130J-30 Super Hercules (dla którego alternatywą jest większy od niego brazylijski C-390 Millennium. C-17 Globemaster III nie jest już produkowany. To jednak maszyna średnia, przeznaczona do działania w obrębie kontynentu, a nie do przelotów transatlantyckich. Oczywiście teoretycznie jest do tego zdolna, ale z licznymi międzylądowaniami.

Atlas nie ma więc alternatywy i jeśli Siły Zbrojne chcą samolot podobnej klasy, to nie ma nawet innego do wyboru.

A400M Atlas, Sewilla
Francuski A400M Atlas
Autor. Maciej Szopa/Defence24

Podsumowanie

Jak widać, przynajmniej jeżeli chodzi o załogowe statki powietrzne, mechanizm SAFE nie zmusza Polski do „zgniłych kompromisów” i możliwe do pozyskania w jego ramach są wyroby, które i tak Polska powinna wybrać. Czy to ze względu na brak alternatywy (Atlas), czy na fakt, że są najlepsze w swojej klasie (A330 MRTT), czy z uwagi na obecność ich producentów w Polsce. Szczególnie że bez skorzystania z kredytów może się okazać, że Polska tych klas sprzętu po prostu nie kupi – z braku środków, które – jak twierdzą zgodnie wszyscy komentatorzy – powoli nam się kończą.

Reklama
WIDEO: Polska broń atomowa? Wschód NATO potrzebuje bomby | Skaner
Reklama