Palestyńsko-izraelski konflikt to efekt wewnętrznych i zewnętrznych eskalacji [ANALIZA]

12 maja 2021, 10:42
Zrzut ekranu 2021-05-12 o 16.56.41
Fot. Mussi Katz (public domain)
Reklama

Eskalacja napięć, która ostatecznie przekształciła się w konflikt zbrojny, zbiegła się w czasie z szeregiem zdarzeń zarówno w wymiarze wewnętrznym Izraela jak i międzynarodowym. Chodzi w szczególności o proces formowania nowego rządu w Izraelu, a także odwołanie wyborów w Palestynie. Warto też pamiętać o wysiłkach na rzecz reaktywacji porozumienia nuklearnego z Iranem (JCPOA), a także przetasowaniach regionalnych, w szczególności Porozumieniach Abrahamowych, zabiegach Turcji o normalizację relacji z Izraelem, a także tajnych negocjacjach saudyjsko-irańskich.  

W odniesieniu do sytuacji wewnętrznej obecna eskalacja (przynajmniej w jej początkowej niemilitarnej fazie) jest dla urzędującego premiera Benjamina Netanjahu „darem z nieba”, bez względu na to jakie są jej koszty. 23 marca odbyły się w Izraelu wybory parlamentarne, już czwarte w ciągu 2 lat. Powodem powtarzania wyborów jest kryzys polityczny związany z zarzutami korupcyjnymi postawionymi izraelskiemu premierowi, rządzącemu tym krajem od 12 lat (i wcześniej w latach 90-tych dodatkowo 3 lata). Podzielona scena polityczna Izraela powoduje, że choć partia Netanjahu Likud wygrywa kolejne wybory to jednak ma problem ze zbudowaniem stabilnej większości. Z kolei próbująca przejąć władzę opozycja jest niezwykle heterogeniczna i składa się zarówno z partii prawicowych jak i lewicowych, wreszcie arabskich. W ostatnim rozdaniu Likud zdobył 30 mandatów na 120, a sprzymierzone z nim partie ortodoksyjne i nacjonalistyczne (w tym ekstremistyczni kahaniści) kolejne 22. Netanjahu otrzymał jednak misję stworzenia nowego rządu i liczył, że brakujące do większości głosy zdobędzie wciągając do koalicji prawicową Yaminę Naftali Bennetta (7 mandatów) i zyskując poparcie arabskiej, islamistycznej partii Raam Mansura Abbasa (4 mandaty).

Reklama
Reklama

Netanjahu w kampanii bardzo mocno zabiegał o glosy arabskie, m.in. zapewniając szczepionki przeciwko COVID-19, a nawet obiecując bezpośrednie połączenie lotnicze z Tel Awiwu do Mekki (choć nie ma tam lotniska) i przyjmując arabski przydomek Abu Yair. To wszystko jednak nie wystarczyło bo choć Raam był chętny na wejście do koalicji to stanowcze weto postawili żydowscy nacjonaliści. Warto przy tym pamiętać, że jeszcze parę miesięcy temu sam Netanjahu mówił, że Izrael nie należy do wszystkich jego obywateli, a jedynie do Żydów. W tym duchu forsowane było prawo o „państwie narodowym”.

Sprawa palestyńska ma dla wielu arabskich obywateli Izraela drugorzędne znaczenie więc nieformalna koalicja rządowa z arabską partią nie jest politycznym science-fiction, niemniej są pewne granice. Gdy 4 maja upłynął konstytucyjny termin na sformowanie koalicji pałeczkę przejął jeden z liderów opozycji Yair Lapid. Gdyby i jemu nie udało się stworzyć rządu (a ma na to 28 dni) to Izrael czekają piąte wybory i Netanjahu do tego czasu dalej będzie szefem rządu. Lapid jest jednak dogadany z Bennettem, który ma zostać premierem i kilkoma innymi partiami, dysponując łącznie 58 mandatami. I znów większość miał zapewnić Mansur Abbas ale gdy izraelscy policjanci wtargnęli do meczetu al Aksa to ogłoszenie przez niego wsparcia nowej koalicji zostało odłożone póki nie dojdzie do deeskalacji. Tymczasem nic się na to nie zanosi.

Gwałtowne protesty palestyńskie wybuchły we wschodniej Jerozolimie 2 dni po tym jak Netanjahu ostatecznie nie udało się sformować nowego rządu. Bezpośrednim powodem demonstracji, które szybko zaczęły się przeradzać w zamieszki, była sprawa planu wysiedlenia 70 Palestyńczyków z dzielnicy Sheikh Jarrah we wschodniej Jerozolimie. Zażądała tego powiązana ze skrajną prawicą izraelską organizacja żydowskich osadników powołując się na to, iż ziemia ta należała do żydowskich organizacji przed 1948 r. (wtedy Wschodnia Jerozolima została zajęta przez Jordanię, która kontrolowała ją do 1967 r.). Problem w tym, że podział w 1948 r. spowodował też zajęcie mienia palestyńskiego i osadnictwo żydowskie na terenach należących wcześniej do Palestyńczyków i to na znacznie większą skalę. Plan eksmisji Palestyńczyków żyjących w Sheikh Jarrah od ponad 70 lat w oparciu o prawo własności ziemi spotkał się z krytyką m.in. ze strony ONZ ale również wielu środowisk w samym Izraelu. Władze utrzymywały jednak, że jest to kwestia sądowa.

I znów decyzja Sądu Najwyższego miała zapaść w bardzo delikatnym momencie. 9 maja wypadał bowiem Dzień Jerozolimy, czyli rocznica zajęcia wschodniej Jerozolimy przez Izrael w 1967 r. Dla Izraelczyków to święto, dla Palestyńczyków – tragedia. W tym dniu zwykle dochodzi do napięć, potęgowanych prowokacyjnymi demonstracjami skrajnej prawicy izraelskiej na terenach zamieszkanych przez Palestyńczyków. W tym roku tez tak było ale dodatkowo Dzień Jerozolimy wypadł w trakcie świętego miesiąca muzułmańskiego czyli Ramadanu i to w dniu ważnego muzułmańskiego święta znanego jako Laylat al Qadr czyli Noc Przeznaczenia. I znów władze nic nie zrobiły by starać się załagodzić sytuację. Wręcz przeciwnie, zablokowały teren wokół Bramy Damasceńskiej do starego miasta w Jerozolimie by uniemożliwić Palestyńczykom świętowanie tam ramadanu i Nocy Przeznaczenia. Trudno przy tym usprawiedliwić to koronawirusową profilaktyką bo masowe, przedwyborcze szczepienia doprowadziły do tego, że od paru tygodni w Izraelu praktycznie nie ma już nowych zakażeń.

Od tego momentu sytuacja zaczęła się rozwijać bardzo szybko ale tło trzeba jeszcze uzupełnić o dwa inne wydarzenia. Po pierwsze, 22 maja miały się odbyć wybory parlamentarne w Palestynie, które zostały nagle odwołane 29 kwietnia. Faktycznym powodem były obawy rządzącego Fatahu, że przegra wybory. Partia ta jest bowiem w głębokim kryzysie i powstały co najmniej 2 konkurencyjne bloki odwołujące się do tego samego elektoratu (niezależnie od głównego rywala czyli Hamasu). Ale formalny pretekst dla tego kroku dał Izrael blokując możliwość uczestnictwa w wyborach Palestyńczykom zamieszkującym wschodnią Jerozolimę. Demokratyczny świat nie za bardzo się tym przejął bojąc się, że wygra nie ten co powinien. Hamas jednak odrzucił (cokolwiek miałoby to oznaczać) zarówno decyzję o odwołaniu wyborów jak i stwierdzenie o niemożności ich przeprowadzenia we Wschodniej Jerozolimie z powodu decyzji Izraela. Drugim wydarzeniem była natomiast panika jaka wybuchła 30 kwietnia w trakcie święta żydowskich ortodoksów na górze Meron, w której zginęło 45 osób. W tym wypadku (w przeciwieństwie do sytuacji przy Bramie Damasceńskiej) ani pandemia ani żadne inne powody nie skłoniły władz do zablokowania tego zgromadzenia, a katastrofa związana była ze złą organizacją. Tyle, że Netanjahu doskonale wie, że musi schlebiać ortodoksom i nacjonalistycznym ekstremistom (znanym z działalności kryminalnej, często ocierającej się o terroryzm) bo bez względu na to ile będzie jeszcze wyborczych rozdań to jego los zależy od  nich. A polityczny wpływ tych środowisk jest bardzo duży: dwie partie ortodoksyjne mają łącznie 16 głosów, a skrajni nacjonaliści dodatkowe 6 w 120 osobowym Knesecie. Po ostatnich wydarzeniach sprawa odpowiedzialności za to zdarzenie została całkowicie zepchnięta na margines.

Tymczasem Sąd Najwyższy ogłosił w poniedziałek 10 maja, że przekłada podjęcie decyzji w sprawie eksmisji z Sheikh Jerrah. Oznacza to jednak, ze sprawa jest wciąż otwarta więc protesty były kontynuowane, zwłaszcza że atmosfera była już gorąca, a władze postanowiły ją jeszcze bardziej podgrzać. W niedzielę 9 maja do meczetu al Aksa (trzeciej najważniejszej świątyni muzułmańskiej) wtargnął bowiem oddział uzbrojonych po zęby policjantów, którzy w środku użyli granatów hukowych, gazu oraz gumowych kul. Wtedy odezwał się Hamas, który ogłosił ultimatum dla władz Izraela żądając by wycofały swoje siły z meczetu al Aksa do godz. 18.00 10 maja. Izrael zignorował to ultimatum co umożliwiło Hamasowi uzyskać efekt zaskoczenia w trakcie początkowego ataku.

Konflikt, który nie zapowiada się na to by miał się szybko zakończyć, trzeba też rozpatrywać w dość złożonym kontekście międzynarodowym. Kluczowym sojusznikiem Hamasu jest bowiem Iran, którego Najwyższy Przywódca Ali Chamenei bardzo ostro potępił Izrael (co oczywiście nie zaskakuje zważywszy na wręcz rytualne ataki słowne na „Małego Szatana” jak Izrael nazywany jest przez irańską propagandę). Znaczna część arsenału rakietowego Hamasu, a także Palestyńskiego Islamskiego Dżihadu, pochodzi właśnie z dostaw z Iranu, co czyni ten kraj pośrednim uczestnikiem konfliktu. Tymczasem od objęcia prezydentury w USA przez Joe Bidena trwają wysiłki na rzecz reaktywacji porozumienia nuklearnego z Iranem. W kwietniu we Wiedniu toczyły się w tej sprawie intensywne negocjacje. Zdecydowanie przeciwny reaktywacji JCPOA jest natomiast Izrael, który starał się przekonać USA do operacji militarnej przeciwko Iranowi. Zależało na tym również sunnickim monarchiom z Półwyspu Arabskiego z Arabią Saudyjską na czele. Próba stworzenia w 2019 r. sunnicko-izraelskiego frontu przeciwko Iranowi skończyła się jednak fiaskiem, a ponieważ zarówno Izrael jak i Arabia Saudyjska wolą by za nich ataku na Iran dokonało USA (wraz z sojusznikami) to przy takim obrocie spraw Saudowie przekalibrowali swoją strategię i rozpoczęli tajne negocjacje z Iranem. Izrael pozostał więc osamotniony w swym oporze przeciwko JCPOA (abstrahując od postawy innego sojusznika Izraela czyli Rosji, której de facto zależy na tym by normalizacja relacji Iranu z Zachodem nigdy nie doszła do skutku, o czym zresztą niedawno mówił irański minister spraw zagranicznych Dżawad Zarif). Niemniej irańskie zaangażowanie w konflikt palestyńsko-izraelski już uaktywniło republikańskich stronników Izraela przeciwnych negocjacjom z Iranem. Na przykład senator Marco Rubio podkreślił we wtorek na Twitterze, że atak rakietowy Hamasu na Izrael jest możliwy ze względu na wsparcie jakie ta organizacja otrzymuje z Iranu. Eskalacja, a na nią się wszak zanosi, może nawet całkowicie storpedować dalsze rozmowy, zwłaszcza że w Iranie też są ich przeciwnicy. 18 czerwca odbędą się bowiem wybory prezydenckie w tym kraju i jeśli przed tym terminem nie dojdzie do nowego porozumienia to najprawdopodobniej wygrają je twardogłowi konserwatyści. Ostatnie słowo należy do rahbara czyli Najwyższego Przywódcy Alego Chameneia, który zapalił zielone światło dla pragmatyków z Zarifem na czele, gdyż ma świadomość tego, że Iran potrzebuje zniesienia sankcji. Niemniej dla Chameneia nie jest to na tyle priorytetowa sprawa by jednocześnie zapalić czerwone światło dla Gwardii Rewolucyjnej (Sepah) dla jej operacji zagranicznych szkodzących wysiłkom Zarifa. Chodzi o takie działania jak właśnie wsparcie Hamasu w konfrontacji z Izraelem.

Hamas oczywiście od dawna przygotowywał się do konfliktu z Izraelem gromadząc dostarczane przez Sepah rakiety. Jednakże bomba sama nie wybucha, ktoś musi podpalić lont. Ponadto zdaniem wielu komentatorów w samym Izraelu, Netanjahu przymykał oczy na rosnącą siłę Hamasu, gdyż po prostu było mu to wygodne. Hamas jest bowiem kluczem do ukazywania Palestyńczyków jako terrorystycznego zagrożenia, osłabia to władze Autonomii Palestyńskiej, wzmacnia pozycję Netanjahu w Izraelu, a także pozwala mu odpowiednio usprawiedliwić swoje mocno antypalestyńskie działania przed swoimi amerykańskimi sojusznikami. Póki co zresztą się nie przeliczył, gdyż Republikanie i część Demokratów opowiedziała się zdecydowanie po jego stronie w tej odsłonie konfliktu. Administracja Bidena bardzo łagodnie zareagowała na wydarzenia w Jerozolimie krytykując obie strony i wzywając do deeskalacji. W takiej sytuacji Netanjahu po włączeniu się Hamasu może oczekiwać już tylko przesuwania się pozycji USA na jego korzyść i to w sytuacji, gdy po swoim wyborze Biden dał mu wyraźnie do zrozumienia, iż czasy bezkrytycznego wsparcia (jak to było za Trumpa) się skończyły. Wojna z Hamasem aktywuje w USA guzik pod nazwą „Izrael w niebezpieczeństwie, czas na (bezkrytyczne) wsparcie USA”, bez względu na to skąd to niebezpieczeństwo się wzięło. Netanjahu jednak trochę ryzykuje, gdyż ostatnio w Partii Demokratycznej wzrosła siła frakcji postępowej, która dąży do rewizji tradycyjnego poparcia USA dla Izraela. Niemniej jeśli zagrożenie stanie się realne to nie tylko USA ale również Rosja i Chiny nie dopuszczą do klęski Izraela, gdyż mają tam zbyt wiele interesów, a jednocześnie mają dość skuteczne środki nacisku na Iran.

Reperkusje międzynarodowe nie ograniczają się jednak tylko do Iranu i USA. Kolejnym krajem, który zdecydowanie potępił Izrael (a jednocześnie społeczność międzynarodową za brak potępienia Izraela) jest Turcja. Turecki prezydent Recep Tayyip Erdogan ma coraz słabszą pozycję zarówno w wymiarze wewnętrznym jak i międzynarodowym. Coraz bardziej dramatyczna sytuacja gospodarcza Turcji powoduje, że poparcie dla niego systematycznie spada i coraz trudniej jest mu mobilizować swój elektorat hasłami islamistycznymi i nacjonalistycznymi. W wymiarze zagranicznym natomiast Turcja po utracie sojusznika w Waszyngtonie w osobie Trumpa znalazła się w międzynarodowej izolacji, z której próbuje wyjść starając się znormalizować swoje relacje z państwami arabskimi oraz Izraelem. Izrael w 2020 r. coraz bardziej angażował się w sojusz z Cyprem i Grecją w sprawie sytuacji we wschodniej części Morza Śródziemnego, gdzie Turcja dokonywała prowokacji w związku ze sporem o Wyłączne Strefy Ekonomiczne (EEZ) i związane z tym zasoby gazu. Dlatego Turcji zależało na tym by rozbić ten sojusz, a Izrael nigdy nie zamknął drzwi do rozmów z Ankarą, kierując się daleko idącym pragmatyzmem. Obiektywnie rzecz biorąc obecna eskalacja nie jest więc na rękę Turcji bo uniemożliwia normalizację turecko-izraelską. Niemniej dla Erdogana jest to kolejna szansa na umocnienie swojej pozycji wśród arabskiej opinii publicznej (na czym mu zawsze zależało) i to stosunkowo tanim kosztem, gdyż to nie z Ankary ale z Teheranu płynie konkretne wsparcie dla Hamasu. Jednak Turcja z takich działań swego lidera nie odniesie żadnych korzyści. Wręcz przeciwnie, mieszanie się do spraw arabskich negatywnie wpłynie nie tylko na próby normalizacji stosunków Turcji z Izraelem ale również z państwami arabskimi z Arabią Saudyjską, Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi i Egiptem na czele, dla których warunkiem normalizacji jest właśnie zaprzestanie ingerencji Turcji w sprawy arabskie.

Rozwój wydarzeń w Izraelu jest też niekorzystny dla państw arabskich, w szczególności tych, które dokonały niedawno normalizacji relacji z Izraelem (z ZEA na czele). Plany wywłaszczeń w Shaikh Jarrah oraz interwencja w meczecie al Aksa zostały wprawdzie potępione przez Arabię Saudyjską, ZEA i Bahrajn ale w bardzo łagodnym tonie. Eskalacja stawia jednak państwa arabskie w niezręcznej sytuacji, gdyż są one pod coraz większą presją antyizraelskich nastrojów arabskiej ulicy, podburzanej dodatkowo propagandą Turcji i Iranu. Tymczasem Zjednoczone Emiraty Arabskie planowały w najbliższym czasie intensyfikować swoją współpracę z Izraelem. Wprawdzie wycofanie się z Porozumień Abrahamowych jest bardzo mało prawdopodobne ze względu na obustronne korzyści strategiczne nie tylko w wymiarze politycznym ale i ekonomicznym, niemniej pogłębianie współpracy może zostać zawieszone, zwłaszcza, że Netanjahu z przyczyn osobistych nie stara się temu przeciwdziałać. Izraelski premier planował bowiem odwiedzić Abu Dhabi tuż przed wyborami ale gdy ZEA zorientowały się, że ma to być element jego kampanii wyborczej to odwołały wizytę. W rezultacie Netanjahu blokuje od tamtego czasu wszelkie plany wizyt izraelskich ministrów w ZEA.

Wiele wskazuje na to, że konflikt z Hamasem szybko się nie skończy. Wynika to zarówno z deklaracji władz Izraela jak i przygotowania Hamasu do długotrwałego ostrzału Izraela, wreszcie odrzucenia przez Izrael prób mediacji ze strony Egiptu. Im dłużej będzie on trwał tym gorzej dla obu stron ale niekoniecznie dla Netanjahu. Palestyńczycy zapłacą za to gigantycznymi zniszczeniami i licznymi ofiarami wśród cywilów, a Hamas traci coraz więcej kluczowych dowódców ale to nie podważy jego pozycji, chyba że Izrael zdecyduje się na interwencję lądową. Nie jest to wykluczone bo Netanjahu może uznać, że takie „zwycięstwo” wpłynie pozytywnie na notowania Likudu przed piątymi wyborami. A zważywszy, że ministrem obrony jest Ben Gantz, który miał wejść do antylikudowej koalicji z Bennettem, Lapidem, no i Raamem, to perspektywa stworzenia rządu bez Netanjahu gwałtownie się oddala. Konflikt z Hamasem oraz coraz większy chaos panujący na izraelskich ulicach spowoduje zresztą również konflikt między prawicowymi elementami antylikudowej koalicji tj. Yaminą oraz Nową Nadzieją a liberalnymi i lewicowymi partiami takimi jak np. Meretz. Tyle, że bez względu na to jak się ten konflikt skończy to Izrael na tym straci. We wtorek 11 maja w całym Izraelu zapanował chaos i wybuchły gwałtowne starcia miedzy żydowskimi i arabskimi obywatelami tego państwa, również z udziałem broni. W wielu miejscach policja zniknęła co pogorszyło sytuację i to w momencie, gdy blisko było do historycznego momentu wejścia arabskiej partii do izraelskiej koalicji rządowej. Teoretycznie chaos osłabia premiera, gdyż to on jest odpowiedzialny za porządek w kraju ale potencjalnie może wzmocnić jego pozycję i zakumulować poparcie dla bardziej radykalnych działań przeciwko Palestyńczykom i arabskim Izraelczykom. Jeśli jest to rzeczywiście strategia Natenjahu to jest ona bardzo ryzykowna. W 2014 r. Mosul wpadł w ręce Państwa Islamskiego miesiąc po wyborach parlamentarnych, gdy ówczesny premier Nuri al-Maliki starał się desperacko utrzymać przy władzy. Według niektórych spekulacji Państwo Islamskie miało być straszakiem, a późniejsze kontruderzenie miało wzmocnić pozycję dążącego do dyktatury premiera jako „męża opatrznościowego”. Tyle, że sytuacja wymknęła się spod kontroli. Jak będzie w Izraelu, czas pokaże. 

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 76
Reklama
trzcinq
wtorek, 18 maja 2021, 08:21

Proponuję narzucić na Izrael sankcje gospodarcze i polityczne oraz w razie konieczności wydalić ich dyplomatów czyli metodę znaną i uprawianą przez świat zachodu względem tych którzy łamią prawo międzynarodowe (m.in. Rosję) Niestety podejrzewam że nie mają do tego woli politycznej bo wszelkie organizacje międzynarodowe (ONZ) służą interesom USA i jego sojuszników bo Izrael to Izrael czyli "naród wybrany" (sami się wybrali) a jego zbrojne ramię oficjalne poza granicami to US Army. Powolny systematyczny holocaust Palestynczykow staje się faktem i tak jak pisałem wcześniej świat patrzy bezczynnie. Davien się pomylił i prawdę napisał że jak zechcą to z Palestyny kamień nawet nie pozostanie (retoryka godna nazistów) Tak wygląda świat wg Amerykanów i Izraelczyków oraz uległych im sojuszników

yaro
poniedziałek, 17 maja 2021, 17:49

Na każdej wojnie są tacy, którzy dobrze na niej zarabiają Administracja prezydenta USA Joe Bidena, w obliczu narastającego konfliktu na Bliskim Wschodzie, zatwierdziła sprzedaż Izraelowi broni precyzyjnej USA na kwotę 735 milionów dolarów, pisze Washington Post. W większości chodzi o bomby kierowane w tym JDAM.

Andrettoni
niedziela, 16 maja 2021, 20:28

Biorąc pod uwagę liczbę i charakter zarzutów oraz to, że współpracownicy Nataniahu nie kryjący się za immunitetem zostali już osądzeni mam nadzieję, że do niego też się dobiorą. Może się okazać, że ten człowiek od lat blokuje porozumienie i historia osądzi go jako jednego z większych zbrodniarzy wojennych.

Davien
piątek, 21 maja 2021, 08:36

Niestety raczej małe na to szanse.

erhsrt
sobota, 15 maja 2021, 04:53

Palestyńsko-izraelski konflikt to efekt działań izraelskich służb, które sterują Hamasem dla własnych potrzeb i potrzeb izraelskiego rządu.

Darek S.
piątek, 14 maja 2021, 01:19

Gdy pałeczkę światowego przywództwa od USA przejmą Chińczycy tak przewiduję przyszłość tego konfliktu. Wydaje mi się, że Hamas wezwie ONZ do przeprowadzenia kontroli w Izraelu pod kątem posiadania przez niego broni nuklearnej. Jeżeli Izrael odmówi Unia Europejska nałoży na niego sankcje. Pierwsze od czego trzeba by zacząć to od zablokowanie możliwości wjazdu dla obywateli Izraela, którzy przeszli przeszkolenie woskowe na teren Unii Europejskiej. Ci ludzie mogą być niebezpieczni. System szkolnictwa w Izraelu wpaja im do głowy takie głupoty od dziecka, że to nie są żarty. Obywatele tego kraju pozwalają temu szowiniście Netanjahu na tak długie rządy, to niestety będą musieli ponieść tego cenę, tak jak swego czasu Niemcy ponieśli cenę za dopuszczenie psychopaty Hitlera do władzy.

Tentonieto
czwartek, 13 maja 2021, 13:40

Piękny opis sytuacji. Syntetycznie i chronologicznie. Podobnie przedstawia ten temat Pan Szewko. Szacun, bardzo brawo.

Wania
czwartek, 13 maja 2021, 10:23

Bardzo dobra analiza. Dziękuję. Pokazuje tło obecnych wydarzeń, które nie dla wszystkich jest jasne.

rob
czwartek, 13 maja 2021, 08:01

"Demokratyczny świat nie za bardzo się tym przejął bojąc się, że wygra nie ten co powinien." To tyle w temacie zachodniej "demokracji" :>

kmdr
środa, 12 maja 2021, 23:47

Palił się Meczet Al-Aksa , za pomocą prawa chcą wysiedlić Palestyńczyków z domów, ktoś się spodziewał innej reakcji. To nie Europa tam malowania kredkami nie będzie. Ostrzał czyścił wyrzutnię "kopuły" jedna po drugiej. Izrael chce postawić Trzecią Świątynie. Urodziła się czerwona jałówka. Do czego i w jaki sposób się ją wykorzystuje odsyłam do najlepiej sprzedającej się książki na świecie do tzw. starej jej części.

Jacek
środa, 12 maja 2021, 22:20

Historię Bliskiego Wschodu, a szczególnie okres po powstaniu Państwo Izrael, to można określić jako pasmo konfliktów zbrojnych: I wojna izraelsko-arabska 1948–1949 (nazywana przez Izraelczyków - wojną o niepodległość lub wojną wyzwoleńczą , przez Arabów natomiast - katastrofą), Kryzys Sueski, czyli izraelsko-zachodnia agresja na Egipt (noszącą także nazwę - Operacja Kadesz), Wojna Sześciodniowa, czyli tzw. prewencyjna wojna izraelsko-arabska 1967 (znana również jako: III wojna izraelsko-arabska, an-Naksah lub wojna czerwcowa), tzw. wojna na wyczerpanie 1967-1970, czyli konflikt zbrojny pomiędzy Izraelem a Egiptem, Wojna Jom Kippur, czyli wojna Izraela z Egiptem i Syrią w 1973 roku (znana także jako - wojna październikowa lub wojna ramadanowa), I Wojna Libańska, czyli wojna prowadzona przez Izrael w Libanie w latach 1982-1985 (nazywana przez Izraelczyków operacją Pokój dla Galilei, Miwca Szalom HaGalil lub Miwca Szeleg), Pierwsza Intifada 1987-1991, czyli powstanie Palestyńczyów przeciwko izraelskiej okupacji Palestyny (zwana - wojną kamieni), Intifada Al-Aks 2000-2004, czyli powstanie palestyńskie przeciwko Izraelowi (zwane - wojną Arafata), II Wojna Libańska – konfrontacja zbrojna Izraela z Hezbollahem w 2006 roku (zwana - wojną lipcową lub Ḥarb Tammūz), Operacja Płynny Ołów, czyli wojna Izraela z Hamasem (znana również jako - Masakra Gazy, Gaza Massacre), Operacja Filar Obrony (Słup Obłoków) - izraelska operacja wojskowa w Strefie Gazy w 2012 roku oraz Operację Ochronny Brzeg, stanowiąca kontynuację działań zbrojnych Izraela przeciwko Hamasowi w 2014 roku. Obecnie nadal dochodzi do starć zbrojnych w Strefie Gazy, na Wzgórzach Golan i na granicy Izraela z Libanem oraz izraelskich ataków lotniczych i rakietowych na Syrię...

Davien
sobota, 15 maja 2021, 19:55

Jacek, wszystkie te wojny poza sueską zostały wywołane przez Arabów atakujacych izrael.I do tej pory Izrael jest w stanie wojny z Syria, wojny która wywołała Syria.

Milutki
niedziela, 16 maja 2021, 17:15

Izrael wywołał jednak matkę wszystkich wojen tzn skolonizował Palestynę, ukradł ziemię Arabom i ogłosił że jest państwem, to było na samym początku, to co później to konsekwencja pierwszego

Davien
piątek, 21 maja 2021, 08:39

Widzisz obrońco terrorystów ale decyzję o powstaniu Izraela podjeło ONZ, a tereny na jakich powstał należały wtedy do UK.

Milutki
piątek, 21 maja 2021, 21:43

Widzisz obronić terrorystycznych kolonistów, tereny te Wielka Brytania przejęła jako kolonista okupant nie liczący się z jego mieszkańcami. ONZ nie decyduje o powstaniu państwa ,wtedy ONZ to były głównie państwa europejskie wspierające kolonializm więc tak właśnie postanowiły. A gdyby ONZ postanowiło że Rosja ma zachodnią granicę na Wiśle to też byś powiedział że tak powinno być bo ONZ postanowiło?

mobilny
wtorek, 18 maja 2021, 08:10

.... I nadal konsekwentnie zabiera im ziemie metodami nielegalnymi!

E.I.
środa, 12 maja 2021, 22:12

"Zdecydowanie przeciwny reaktywacji JCPOA jest natomiast Izrael, który starał się przekonać USA do operacji militarnej przeciwko Izraelowi." ???

ret
środa, 12 maja 2021, 18:19

Pomysł syjonistów na państwo Izrael w tym miejscu chyba nie był najlepszy. Demografia i tak pewnie zrobi swoje. A hipotetyczny upadek USA jako mocarstwa światowego może sprawę przyspieszyć. Na razie Izrael ma przewagę cywilizacyjną i techniczną . Łatwiej mu utrzymać nowoczesną armię i nie chodzi tylko o uzbrojenie, ale też wyszkolenie, motywację, organizację, oparcie w społeczeństwie. Przypomina to trochę rządy białych w Rodezji. Ale nic nie trwa wiecznie.

malkontent2021
czwartek, 13 maja 2021, 13:20

Właśnie o demografię chodzi. Gdyby Izrael nie okupował Terytoriów Okupowanych i Jerozolimy, Palestyńczycy przykryli by Izraelitów czapkami. Oto i odpowiedź na pytanie, czemu Izrael tak postepuje.

nks
środa, 12 maja 2021, 22:10

Na razie to upadek (a raczej totalny kolaps) to zaliczył ZSRR. Chiny jeszcze dychają, ale tylko dlatego Zachód zrobił z nich fabrykę świata (póki chińską gospodarką rządzili komuniści to z głodu umierały tam miliony ludzi). Ale Chiny też wykańcza demografia (znacznie gorsza od USA), za 20 lat będzie to kraj starców. Więc rzeczywiście komunizm nie tylko nie trwa wiecznie, ale bardzo szybko się kończy.

Sarmata
środa, 12 maja 2021, 18:42

Nikogo na świecie nie da się porównać do Żydów na Bliskim Wschodzie budujących swoje państwo. Nikogo, bo nikt, poza nimi, nie ma w swej historii takiego wydarzenia jak Holocaust. Z niego wynika motywacja nieosiągalna dla innych narodów.

max
czwartek, 13 maja 2021, 12:51

Kurdowie?

ret
czwartek, 13 maja 2021, 08:09

Koncepcja Państwa Izrael została wymyślona i zaczęła być realizowana długo przed Holocaustem. Na dodatek sporą cześć Żydów tworzących to państwo stanowili Żydzi sefardyjscy, którzy z Holocaustem nie są związani w żaden sposób. To mieszkańcy państw arabskich, z inną kulturą niż pochodzący z Europy Żydzi aszkenazyjscy. Ci pierwsi nie do końca rozumieją co się stało w Europie. Niestety Żydzi postanowili zbudować swoje państwo nie na bezludnej wyspie a na terytorium już zamieszkanym przez Arabów palestyńskich. I na razie sobie radzą z tym problemem przy pomocy getta dla Arabów w strefie Gazy i Żelazną Kopułą. Pytanie na jak długo to starczy?

sobota, 15 maja 2021, 19:56

Santander World
czwartek, 13 maja 2021, 07:06

Mają doświadczenie związane z Holocaustem który usprawniają obecnie na Palestynczykach

„eskimos"
czwartek, 13 maja 2021, 00:22

Żadne doświadczenia z przeszłości nie upoważniają do zbrodni i prześladowania wobec innych.

kmdr
czwartek, 13 maja 2021, 00:05

Mają to na własne życzenie. Ezech. 12:15-16 ; 5 Moj. 28:64-67;Mt 27,24–25.W tamtym rejonie bez zrozumienia tych tekstów się nie obędzie. Izraelici to wiedza i Arabowie też to wiedzą, a u Nas wszyscy zdziwieni. Ateiści uwaga! Nie ma znaczenia czy ,ktoś w to wierzy czy nie .Oni w to wierzą i to im wystarczy.

D
środa, 12 maja 2021, 20:15

Ormianie, Tutsi, Bośniacy itp.

Monkey
środa, 12 maja 2021, 21:46

@D: nie na taka skalę jak Żydzi. Tutsi zresztą zaczęli z HUTU, o których zapomniałes w twoim zestawieniu. Poza tym który inny naród znany obecnie został wysiedlony w całości ze swojej ziemi, a i to nie pierwszy raz w swojej historii?

D
czwartek, 13 maja 2021, 14:41

Wysiedleni zostali np. Palestyńczycy porównaj sobie mapy z przed 50 lat, Polacy z Kresów, Sybir, Katorga itp. Wysiedleni i z swoich domów zostali np. wszyscy mieszkańcy Kambodży i zostali przesiedleni do obozów "pracy" de fakto śmierci. Poczytaj o Pol Pocie i "roku zerowym". Zmarło 3.3 mln z 7mln wszystkich obywateli. W chinach podczas Powstania Bokserów zmarło 60mln ludzi potem za Mao drugie tyle. Chyba nie chce mi się wymieniać innych przykładów ale.. Ukraina lata 30te, Wołyń, Czarna wojna” – eksterminacja Aborygenów tasmańskich. Eksterminacja ludności w Kongu belgijskim, Ludobójstwo Serbów w Niepodległym Państwie Chorwackim Eksterminacja jeńców sowieckich Przez III Rzeszę, Masakra nankińska, Darfur, Sudan Południowy. Każda śmierć jest tragedią i nie ma się co ścigać na liczby.

Monkey
czwartek, 13 maja 2021, 17:00

@D: Zgadzam się. Nie popieram żadnej ze stron, stwierdzam tylko, że obie rozumiem.

bez przesady...
czwartek, 13 maja 2021, 10:39

@Monkey Weź Ty chłopie nie przesadzaj o "wysiedlaniu w całości ze swej ziemi" Poczytaj Biblię, to dowiesz się, kto był obecny na "tej ziemi". Słuchałeś "Ojcze nasz' po aramejsku ? A w jakim języku mówił Pan Jezus ??

Monkey
czwartek, 13 maja 2021, 16:59

@bez przesady: Nie słuchałem niczego po aramejsku, ale chciałbym ci przypomnieć, że to też był semicki język. Żydzi zdobyli tą ziemię, ale potem aż do wysiedleń była ona ich.

bez przesady...
czwartek, 13 maja 2021, 19:45

@Monkey ... acha zdobyli.

Monkey
sobota, 15 maja 2021, 19:53

@bez przesady...: Tak samo jak Słowianie zdobyli tereny między Odrą i Bugiem znacznie później. Taka jest historia Polski.

Ech
czwartek, 13 maja 2021, 02:42

Nei Holokaust wyroznia Zydow. Toz to 70 lat temu dopiero. ICh wyroznia 2000 lat histrii. i to jakiej.

Eee tam
środa, 12 maja 2021, 17:23

Erdogan właśnie odgraża się Izraelowi więc trochę dziwna ta normalizacja stosunków turecko izraelskich

Hipolit
środa, 12 maja 2021, 16:47

Oglądając filmiki z udziałem iron dome jedno jest pewne jezeli chodzi o ilości. Polska jest lata świetlne za Hamasem.

Jacek
środa, 12 maja 2021, 21:28

Co za nonsens wystarczy policzyć 75 WR-40 Langusta x 40 czyli 2000 pocisków jedną tylko salwą. 30 RM-70 x 40 to 1200 rakiet. A jeszcze są Grady.... Hamas może tylko pomarzyć.

block
czwartek, 13 maja 2021, 10:44

Kraby, Raki 'na raz' to kolejne kilkaset pocisków ;)

Prawa
czwartek, 13 maja 2021, 08:52

odwróćmy sytuacje załóżny że ostrzeliwuje nas tak Białoruś. Ile możemy sestrzelić ? Aktualnie Poniżej 1% Jak będą partioty może 10%

Davien
czwartek, 13 maja 2021, 18:43

Ok, powyżej 90km poleci jedynie kilka Polonezów. Jakby w Izraelu waliły salwami Grady to Iron Dome by zwyczajnie padł po kilku salwach. Masz podane wyżej jakei to moga byc salwy. Aha my na te Polonezy odpowiemy JASSM-ami i nagle sie skończyły Polonezy.

rob
czwartek, 13 maja 2021, 08:04

A jesteś pewien że mamy tyle rakiet?

Davien
czwartek, 13 maja 2021, 18:43

Znacznei wiecej, sprawdż sobie normy dla artylerii rakietowej.

Antydavien
piątek, 14 maja 2021, 14:24

Sporo od was mamy ojejku

trzcinq
środa, 12 maja 2021, 16:14

Metody znane z działań eisetzgruppen na terenie ZSRR

Davien
środa, 12 maja 2021, 19:58

Ciekawe podsumowanei działań Rosji na Bl Wschodzie.

Trzcinq
czwartek, 13 maja 2021, 07:07

Jak i Izraela w Palestynie prawda?

Davien
piątek, 21 maja 2021, 08:41

Nie, tylko Rosji na Bl Wschodzie i w Czeczenii.

parapsychol74
środa, 12 maja 2021, 15:20

Nieprawda. Wystarczy że Izrael przestanie okupować Terytoria Okupowane i pozwoli Autonomii Palestyńskiej na państwowość.

Deszczownia
czwartek, 13 maja 2021, 13:50

Musieliby być idiotami. Terytoria po pierwsze zapewniają im bufor bezpieczeństwa, po drugie powiększają przestrzeń życiową pod dalszą ekspansję, po trzecie prawda jest taka, że nie będzie nigdy unormowania stosunków palestyńsko - żydowskich. Prędzej czy później któraś strona wyrżnie drugą do nogi.

cietrzew
czwartek, 13 maja 2021, 02:20

Dokładnie. Pierwotnym zrodłem przemocy jest okupacja. Zresztą potępiana i nieakceptowana przez cały praktycznie świat. Cała reszta jest wtórnym produktem okupacji. Tyle dobrego, że ta oczywistość coraz częściej przebija się do świadomości ludzi zachodu.

kmdr
czwartek, 13 maja 2021, 00:28

Nie pozwoli. To są potomkowie braci po jednym ojcu. Żeby tą sytuacje zrozumieć trzeba przeczytać stary testament. Abraham i jego żona i służącą. Bez tego się nie obędzie. Kim był Ismael kim są/byli Ismaelici. Ten był pierworodny i jemu się powinno należeć dziedzictwo. Żeby zrozumieć bliski wschód trzeba zacząć od przeczytania Biblii. Inne to według uznania ta jest podstawowa.

Davien
środa, 12 maja 2021, 19:59

Jakbys nie zauwazył w Strefie Gazy rządzą terrorysci z Hamasu od których się Autonomia odcieła juz dawno.

Monkey
środa, 12 maja 2021, 21:48

@Davien: Jeszcze zobaczymy. Niech dalej Izraelczycy wysiedlają przymusowo Palestyńczyków na wschodnim brzegu Jordanu, to i Autonomia będzie musiała cos zrobić.

Monkey
czwartek, 13 maja 2021, 10:27

@Davien: Chodzi mi oczywiście o Zachodni Brzeg Jordanu:-)))

Davien
czwartek, 13 maja 2021, 19:01

Monkey i tu jest ciekawie> Zachodni Brzeg był częścią Jordanii który straciła po napaści na Izrael.Polska nie uznaje Palestyny, tak samo jak izrael a Jordania zrzekła sie tego terenu w 1988rNigdy, aż do 1988r nei były to tereny palestyńskei,ale albo Syrii, albo brytyjskei itp. A co zabawniejsze to własnei palestyńczycy jaki inni Arabowie odrzucili rezolucje ONZ z 1947r o powstaniu dwóch państw palestyny i Izraela.Żydzi ja zaakceptowali więc ....

Milutki
czwartek, 13 maja 2021, 21:53

Palestyńczycy nie musieli akceptować Izraela, ich jako mieszkańców nikt nie zapytał o zgodę jedynie nakazano podporządkowanie się decyzji podjętej przez zewnętrzne państwa. Izrael tworzyli wtedy koloniści , Palestyńczycy nie mieli żadnego obowiązku dawania im czegokolwiek

Davien
piątek, 21 maja 2021, 08:49

Milutki, Palestyńczycy mogli miec własne państwo juz w 1947 ale jak widac wybrali wojnę, ich problem. I zrozum NIE ISTNIAŁO państwo Palestyna aż do 1988r i dalej nie istnieje jako pełny samodzielny byt państwowy,nawetONZ za taki jej nie uznaje

Milutki
piątek, 21 maja 2021, 21:51

Palestyńczycy i Arabowie ogólnie nie mieli żadnego obowiązku podporządkowywać się decyzjom które podjął za nich twór zwany ONZ na temat ich ziemi. Państwo Palestyna jakie ONZ wymyśliło w 1947 nie jest dla Palestyńczyków wiążące w żaden sposób ani nie jest żadną łaską. Państwo Palestyna nie istniało ale istnieli ludzi. Natomiast nie istniało ani państwo Izrael ani ludzie Izraelczycy, przybyli oni jako koloniści uzurpujący sobie prawa do czyjejś własności

Davien
czwartek, 13 maja 2021, 08:17

Monkey, Autonomia niewiele może zrobic nawet jakby chciała a do Gazy dopóki rządzi Hamas się nei dotyka.

Monkey
czwartek, 13 maja 2021, 17:02

@Davien: Na razie mamy ciężką sytuację w Gazie, może się to przenieść i do Autonomii. Co do zerowego wpływu tejże na Strefę Gazy to pełna zgoda.

Davien
czwartek, 13 maja 2021, 18:49

Nie przeniesie się bo ostatnie co chce Autonomia to powiązania z Hamasem, sami sie od nich odcięli całkowicie.

ret
piątek, 14 maja 2021, 11:32

To jeszcze nie jest takie pewne. Hamas dzisiaj na Zachodnim Brzegu też by wygrał w wyborach. Dlatego władze Autonomii nie chcą ich urządzić. Hamas z resztą jest podtrzymywany przez Izrael. Oczywiście nie wprost. Dzięki temu Izrael ma dyżurnego wroga i na jakiekolwiek próby trwałego uregulowania konfliktu zawsze można odpowiedzieć, że strzelają rakietami. A Żelazna Kopułą tu tylko pogorszyła sprawę. Bo dopóki ona działała można było nic nie robić. Teraz jak Hamas załatwił ją przez dużą ilość rakiet problem znów wylazł na wierzch.

Santander World
środa, 12 maja 2021, 13:41

Do przewidzenia. Izraelskie osadnictwo czyli kradzież ziemi i mienia, przemoc a świat milczy. Wystarczy spojrzeć na mapę Palestyny. To jak kurcząca się Amazonia z tymże Izraelici są szybsi niż tamtejsi drwale.

swojmil
poniedziałek, 17 maja 2021, 04:12

Świat milczy i księguje. Chazary z tureckiego stepu grają Hebrajczyków, którzy w ogóle nie są, aż tak bardzo narodem semickim. Na pewno nie bardziej np. Hindusi z Kaszmiru (gdzie jest przecie góra tego Mojżesza z Kaszmiru co go sobie faraonowie Hyskosi a potem Hebrajczycy przywłaszczali). Hebrajczycy są mieszanką z egipskiej próbówki opisaną na stellach jako człowiecza kanwa dla 12 bestii, zwanych też w lepszych czasach wędrującymi buddami, a którym w gorszych czasach trzeba pyski obijać. Znaczy widać to są gorsze czasy albo ktoś upiększył po kapłańsku, czyli po żydowsku. Nie ma żadnego plemienia na świecie, które było bardziej wyróżnione przez Indrę boga bogów niż Lewici. To o nich mówiono żydzi, a potem o religantach w ich zasięgu w elohickiej opiece rodzeństwa tj. upadłego Baala oraz Jah, czyli pomocnicy Ahury Mazdao. Jest diabelską zagadką jinów jak tą spuściznę Lewitów udało się przywłaszczyć krogulczonosym (skażonych czerwonym eterem po dymnych eksperymentach Wezyra z Lubeki), którzy sobie przypisują historię na ziemiach (Boha) Tyra ze starożytnych czasów, kiedy jeszcze olbrzymy chodziły w swoich ciałach po Ziemi, a Samara (razem z Al-Kuds udającą od 18. wieku Jerusalan, w rzeczywistości leżącą nad morzem Kaspijskim) nie była jeszcze "ruską" czyli de facto ryżą, tudzież jafetową, ale "czarną" czyli chamicką Samsarą, z którą skądinąd zawzięcie walczył Prometeusz ze swoim Feniksem, co się po Biznacjum jakoś stał orłem dwugłowym w mieście meczecie Moskua (Moskwa), co - już kończąc -ilustruje jak ryży i śniady synowie Abra-chama (czyt. czarnego/bruneta chamickiego hana) byli blisko siebie, nawet na północy, zawsze udając kogoś innego.

kaczkodan
piątek, 14 maja 2021, 10:10

Najlepszym terenem dla Żydów po drugiej wojnie światowej byłaby Libia. Kolonia świeżo pozyskana na Włochach, mikroskopijne zaludnienie (pół miliona), bliskość Europy, złoża ropy uniezależniające od państw arabskich.

Monkey
środa, 12 maja 2021, 21:52

@Santander World: Podobnie napisałem właśnie Davienowi, chociaż mniej dokładnie. Nie twierdzę, że popieram zbytnio Palestyńczyków, ale rozumiem obie strony. Bo Izraelczycy też jak stracą to państwo, to już innego mieć nie będą. W najlepszym wypadku rozproszą się po świecie jak po powstaniu Bar Kochby w czasach cesarza Hadriana. A w najgorszym? Kto wie...

Dość już tej przemocy!
sobota, 15 maja 2021, 22:59

Po 135 roku Żydzi wcale nie rozproszyli się po świecie, a w większości pozostali w Palestynie. Świadczą o tym znaleziska izraelskich archeologów (znaleziska synagog). Po inwazji Islamu ludność ta masowo przechodziła na tę religię (dla mniejszych podatków). Tak powstała dzisiejsza społeczność palestyńska...

mobilnyPL
wtorek, 18 maja 2021, 14:25

Wszyscy pochodzimy z tego samego drzewa gdzieś w Afryce......

Zen
czwartek, 13 maja 2021, 00:44

Zawsze mogą do birobidżanu...wujaszek wszak podarował

„eskimos"
czwartek, 13 maja 2021, 00:28

Obawa przed utratą państwa a wypędzanie innych z domów to dwie różne sprawy. Jak można po kawałku przejmować zabierać ziemię sąsiadom.

Trzcinq
piątek, 14 maja 2021, 08:55

Można. Wystarczy mieć prawo po swej stronie i siłę militarną a także bez oporów stosować ja metodami faszystowskimi. Izrael SS

sobota, 15 maja 2021, 19:09

No i Rosja na Krymie.

Monkey
czwartek, 13 maja 2021, 17:04

@„eskimos”: To jednak znacznie bardziej skomplikowane.

piotr
piątek, 14 maja 2021, 11:31

Od dawna bylo wiadomo ze to sie tak skonczy to co sie tam obecnie dzieje nie jest niczym nowym .

Tweets Defence24