Geopolityka

Migracyjny plan Komisji Europejskiej przepisem na polityczną katastrofę [OPINIA]

Fot. Siły zbrojne Słowenii via Wikimedia Commons.
Fot. Siły zbrojne Słowenii via Wikimedia Commons.

Zamiast prawdziwej dyskusji o źródłach problemów, UE - na czele z Komisją Europejską - zajęła się dyskusją dotyczącą niejako karania państw, które nie chcą przyjmować uchodźców. Taka postawa może mieć swoje reperkusje w wymiarze międzynarodowym, jak i postawie społeczeństw państw unijnych. Rozpoczęła się właśnie bardzo niebezpieczna gra, która może zaważyć na dalszym funkcjonowaniu całej organizacji - pisze dr Jacek Raubo. 

Obecne pomysły na reagowanie kryzysowe. Skąd takie obawy?

Kryzysy są z natury rzeczy momentami, kiedy dochodzi do zmian w obrębie systemu, który dotykają. Zmiany oczywiście mogą mieć charakter pozytywny, jak i negatywny. NW przypadku trwającego nadal kryzysu migracyjnego, coraz częściej możemy mówić o tym ostatnim scenariuszu. Szczególnie, że niedawana propozycja płynąca z Komisji Europejskiej, a dotycząca „karania” lub „motywowania” w obrębie unijnej solidarności, stanowi raczej przepis na długofalową katastrofę. Co więcej, mogącą nawet znacznie wykroczyć swoim zasięgiem poza sferę de facto tylko i wyłącznie reagowania kryzysowego - obejmując nie tylko samą płaszczyznę radzenia sobie z imigrantami oraz uchodźcami. Trzeba będzie się realnie zastanowić czy przypadkiem obecne słowa kanclerz Angeli Merkel, o lojalności względem UE, za chwilę nie przesłonią jej wcześniejszych haseł o otwartości Europy na niemal wszystkich uchodźców.

Na samym wstępie należy zastanowić się czy Komisja Europejska, wsparta silnym stronnictwem stworzonym wokół niemieckiej wizji reagowania na kryzys migracyjny, nie wykonała po raz kolejny - mówiąc wielce delikatnie - kroku w złym kierunku. Przede wszystkim, znowu dyskusja wewnątrz UE została skanalizowana na sprawie mocno kontrowersyjnej, ale w głównej mierze reaktywnej. Oznacza to, że nie zdiagnozowano realnych przyczyn kryzysu, który narósł w zeszłym roku do rangi problemu ogólnoeuropejskiego. Trzeba oddzielnie rozważyć dlaczego z równym impetem (instytucjonalnym, politycznym i finansowym) nie przygotowano szeroko zakrojonych systemowych zmian w polityce względem punktów zapalnych wokół Europy. W końcu to one - jeśli już - generują nowe fale prawdziwych uchodźców, którym rzeczywiście należałoby pomagać.

Po drugie dlaczego tak mizernie, nawet spoglądając na sytuację z 2015 r., wygląda nadal potencjał w obrębie sił i środków dyslokowanych na zewnętrzne granice UE. Nie wspominając już o pochyleniu się nad obawami znacznej części obywateli wielu państw unijnych co do działań wspólnotowych. Obserwowana korelacja z otoczeniem systemowym - w tym w szczególności ryzyko występowania nowych fal migrantów, również "zachęconych" działaniami urzędników UE, wyklucza drogę działania tylko "do wewnątrz", jako skutecznego remedium na podobne kryzysy teraz jak i w przyszłości.

Skupiając się na skutkach zapomina się o przyczynach

W przypadku źródeł omawianego kryzysu imigracyjnego, należałoby się zastanowić dlaczego organizacja, z tak wielkim potencjałem i obecną "wolą" polityczną do narzucania sobie kontrowersyjnych standardów w obrębie polityki imigracyjnej, była tak słaba w relacjach z otoczeniem. Dotychczas zdołano tak naprawdę tylko niejako "wykupić sobie" chwilę spokoju ze strony Turcji. Jeśli jednak policzy się kwoty, wydane na pomoc nielegalnym imigrantom w Europie oraz doda się koszta umowy z Turcją, wielce zastanawiające jest dlaczego tych pieniędzy chociażby w połowie nie zainwestowano już od 2011 r. w rejonie Jordanii, Libanu, Libii, a nawet samej Turcji. Wtedy, gdy dopiero konstytuowały się zalążki tego, co spowodowało obecny kryzys. Nie da się ukryć, że pod względem nie tylko finansowym, ale również szeroko ujętych kosztów społecznych kryzysu, takie działanie wyprzedzające dałoby zdecydowanie lepsze skutki. Dziś UE niejako zostaje już zmuszona do działań dwutorowych. Albowiem nie wystarczy tylko pomagać tym, którzy już trafili na terytoria państw, ale trzeba również (a może przede wszystkim) myśleć o rzeszach osób przebywających się w rejonach istniejących nadal tras przerzutowych.

Jeśli już wykazujemy braki w myśleniu strategicznym, w kontekście obecnych starań Komisji Europejskiej, wprost należy sformułować zarzut o zaniechania instytucjonalne w obrębie bezpieczeństwa zewnętrznych granic. Jeśli struktury, takie jak FRONTEX, dostarczały informacji, to zawodzi nadal ich przetwarzanie. Dokładna analiza musiałby prowadzić przecież do postawienia sobie pytań o zdolności w przypadku potrzeb reagowania kryzysowego nie tylko w obliczu wydarzeń z 2015 r. Obecnie widać, że raczej skończyło się na dobrych chęciach oraz kolejnej fali biurokracji. Można też śmiało odwołać się do historycznego spojrzenia na faktyczny potencjał w obrębie np. operacji Tryton. Jeszcze w kwietniu zeszłego roku podkreślano, że niemal 18 państw było w stanie wydelegować, (aż) dwa samoloty obserwacyjne, pięć jednostek patrolowych, czy też (niemal) dwie łodzie patrolowe i... śmigłowiec. Na obszar operacyjny, obejmujący 30 mil od wybrzeży UE, zdecydowano się zaprojektować miesięczny budżet wynoszący ok. 2,9 mln euro. Koszta te można zestawić z obecnymi i planowanymi w przypadku reagowania na kolejne etapy kryzysu.

Nawet gdyby dość optymistycznie zakładać pomoc tylko i wyłącznie uchodźcom (z całym ich prawnomiędzynarodowym statusem, co skutkuje odseparowaniem od imigrantów motywowanych czynnikami ekonomicznymi), zaskakuje bierność względem np. kwestii tzw. Państwa Islamskiego (Da`ish). Dziś państwa nie chcące obowiązkowej relokacji uchodźców mają płacić za każdego jednego migranta sumę 250 tys. euro. Komisja Europejska oraz państwa na czele z Niemcami, które forsują tego rodzaju rozwiązania raczej nie wykazywały dotychczas nadmiernej ochoty do działań wymierzonych w terrorystów, spokojnie rozlokowanych w bazach w Syrii, Iraku czy Libii.

Przecież to ich działania wygnały tysiące Jazydów, Kurdów, chrześcijan itd. z domostw, w których mieszkali przez pokolenia. Nie wspominając już nawet o problemie odpowiedniego wsparcia transformacji politycznej, zapoczątkowanej wspartym z zewnątrz obaleniem reżimu Kaddafiego, w Libii. Podsumowując, cały czas najsilniejsze unijne propozycje idą w kierunku reagowania do wewnątrz, co nie sprzyja całościowemu rozwiązaniu problemu(ów). Gdy dochodzi zatem do prób stworzenia skutecznych form oddziaływania na miejsca zapalne lub zwyczajnie generujących wielkie nierówności ekonomiczne, to mamy do czynienia z impasem lub sferą zapewnień, życzeń, dobrych chęci itd.

Sygnał dla świata, że Europa nie jest zdeterminowana

Co więcej, dyskusja ukierunkowana na wewnętrzne problemy, może wręcz napędzać dalsze, zupełnie niekontrolowane migracje ludności na kontynent. W końcu przerzucanie ludzi do Europy stało się w ostatnim czasie bardzo opłacalnym biznesem. Angażuje on różnych pośredników, grupy przestępcze oraz zwykłych pojedynczych przemytników. Sygnał o tym, że UE jest gotowa przyjąć dalsze rzesze imigrantów zostanie zapewne odebrany jako przyzwolenie na kontynuowanie działań podobnych do tych z 2015 r. Oczywiście, być może zmieniony zostanie podstawowy szlak, bowiem szlak bałkański jest mniej drożny.

Przy czym nadal istnieją kierunki zastępcze, które można docelowo wzmocnić. W dodatku, nadal toczy się przecież zażarty spór pomiędzy państwami wzmacniającymi swoje granice i tymi, którzy twierdzą, że są to działania niepotrzebne czy wręcz szkodliwe i sprzeczne z wartościami europejskimi. Tego rodzaju oznaki braku konsensusu, co do jednej z podstawowych kwestii bezpieczeństwa, też trafiają bezpośrednio do zainteresowanych czerpaniem znacznych zysków z nielegalnej imigracji.

Nie da się pominąć również wymiaru długofalowego takich propozycji jak i klimatu w jakim powstają dla funkcjonowania samej UE. Zamiast konsensusu i przysłowiowego ścierania się różnych opinii, pomysłów, pojawi się wizja wymuszonej pieniędzmi lojalność. Jednocześnie, pomysły tego rodzaju, w okresie walki politycznej zwolenników i przeciwników pozostania Zjednoczonego Królestwa w UE, należy traktować jako co najmniej dziwne lub nieodpowiedzialne. Równocześnie rodzi się pytanie jak mocno potencjalne sankcje finansowe i tryb ich narzucenia, przy sprzeciwie chociażby państw Europy Środkowej i Wschodniej, zmienią percepcję całej integracji w tym rejonie Europy. Działania KE stanowią przecież próbę naruszenia suwerenności państw członkowskich.

Co więcej, również w Europie Zachodniej odbiór narzuconych przysłowiowych „250 tys. euro” może stworzyć odpowiednie warunki do dynamicznego wzrostu grup skrajnie antyimigranckich oraz antyunijnych. Możliwe więc, że będziemy mieli do czynienia z czymś na modłę zapalnika, inicjującego pomniejsze eksplozje, mogące ostatecznie skutkować znaczącym pęknięciem w szerszym ujęciu instytucjonalnym. Trzeba podkreślić, że jest to oczywiście idealne rozwiązanie dla wszystkich partnerów zewnętrznych UE, którzy chcieliby ostatecznie uzyskać odpowiednią sytuację do tworzenia destabilizacji, fragmentaryzacji, aby móc spokojnie rozgrywać własne interesy polityczne, ekonomiczne itp. Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdoğan już po części wskazał "odpowiedni" kierunek, narzędzia i sposoby prowadzenia rozmów z UE. Za przykładem tureckim spokojnie, w niedalekiej przyszłości, mogą iść inni. Pomijając oczywiście kluczową w tym ujęciu politykę Rosji. Ta już od dawna bazuje, w licznych przypadkach własnych działań, w sposób znaczący na słabościach wewnętrznych UE.

Smutna konkluzja

UE stanęła w miejscu, w którym nie jest w stanie nawet myśleć o odgrywaniu znaczącej roli we własnym otoczeniu systemowym. Zaś myślenie jej elit idzie w kierunku reaktywnego oddziaływania na kolejne kryzysy, ale tylko do wewnątrz samej wspólnoty państw. Używając przy tym coraz bardziej, mówiąc wielce delikatnie, kontrowersyjnych metod wspierania lojalności, de facto łamiących suwerenność poszczególnych krajów. W dodatku praktyka funkcjonowania unijnego systemu reagowania kryzysowego, w obliczu wydarzeń z 2015 r. i początku tego roku, uzmysławia państwom, iż muszą cały czas myśleć o własnym potencjale i rozwoju instytucji odpowiadających za bezpieczeństwo. Co więcej, jak to miało miejsce w przypadku barier granicznych i wzmocnienia służb granicznych na Węgrzech, narodowe działania dają obecnie najlepsze skutki dla bezpieczeństwa konkretnych państw. Stąd nie może zaskakiwać, że wiele krajów zmienia swoją percepcję, korzystając z kierunku wyznaczonego wcześniej m.in. przez Węgrów.

Z drugiej strony nie można wykluczyć scenariusza, w którym lansowany przez Komisję Europejską system zostanie przyjęty większością głosów, wzbudzając kolejną falę migracyjną i prowadząc do dalszej destabilizacji państw UE - w tym również krajów Europy Środkowo-Wschodniej. Europejscy decydenci są skłonni do stawiania dobra osób, które nielegalnie przekraczają granice wyżej, niż możliwości suwerennego decydowania poszczególnych państw. Przebieg kryzysu migracyjnego w 2015 r. wskazuje, że negatywny wariant rozwoju wydarzeń jest prawdopodobny.

Komentarze (26)

  1. rezerwa2012

    Jeśli ktoś chce pisać o tej sztucznie nakręcanej "migracji" polecam analizować źródła - fundacje pana Sorosa, Rotschildów etc... "Follow the money" jak mawiają Jankesi.

  2. 2z

    Zawiodły służby graniczne Unii, zawiodła polityka Zachodu. Nie uda się całkowicie zabarykadować unii, ani powstrzymać przepływu uchodźców wewnątrz niej. Kary finansowe także niosą ryzyko roszczeń państwa zmuszonego do przyjęcia uchodźcy, kiedy okaże się być terrorystą. Polska ma problem z ekspansją silnej gospodarki niemieckiej na nasz rynek, natomiast Niemcy mają problem z uchodźcami, którzy dają dyla do nich zewsząd. Takie realia. Czas na refleksje, że każdy ma swoje racje i atuty. Czas też na kosztowniejszą i bardziej skoordynowaną politykę zagraniczną Unii (i USA)

    1. Extern

      Ciekawe czy Niemcy przewidują również kary dla swoich lenników w przypadku gdy ktoś z tej tury przeznaczonej dla poszczególnych krajów ucieknie z tych przymusowych obozów a przecież nikt nie będzie z własnej woli chciał w nich siedzieć. Jak nie będzie kar to większość krajów zmuszanych do przyjęcia nie będzie wykazywała odpowiedniej determinacji w pilnowaniu ludzi ze swojego przydziału.

  3. Thor

    Nikt z nas nie widzi optyki niemieckiej. Warto byłoby zrobic wywiad z kimś kto jest w tym oblatany. Chodzi o to, że jak sadze Niemcy widza u siebie kryzys demograficzny i potrzeba im świeżej krwi, około miliona byc może dwóch m. pracowników. Syryjczycy (najlepsi bo najlepiej wykształceni), Pakistańczycy, Afgańczycy i Afrykańczycy - to nie tylko siła robocza ale i pewna dywersyfikacja w stosunku do ilości Turków w DE. Tu nie chodzi o uchodźców i kwestie humanitarne, patrzycie na to zbyt wasko, tu chodzi o drenaż najlepiej wykształconych i zdolnych do pracy, potrzebnych w gospodarce by płynnie funkcjonowała przy stosunkowo niskich kosztach. Kochani, Niemcy nie sa idealistami, liczą znakomicie co i m się opłaca, sa wybitnymi praktykami neokolonializmu gospodarczego. W ubiegłym roku uruchomili np darmowe szkoły (nie jestem pewny) i uniwersytety (jestem) nawet dla nielegalnych imigrantów. Tak, dla nielegalnych. Pomyślcie po co. Idealizm? Naprawdę? My to samo powinniśmy zrobić z Ukrainą, dwa miliony wyjechały i nie wrócą, kryzys demograficzny zacznie się za kilka lat.

  4. Patcolo

    Aby podjąć jakiekolwiek działania trzeba najpierw ustalić priorytety. Naszym największym priorytetem jest bezpieczeństwo. Gwarantem naszego bezpieczeństwa jest NATO I UE. Naszym największym wrogiem czy się to komuś podoba czy nie jest Rosja. Jest to rozsądne twierdzenie zarówno w kontekście historycznym jak i obecnym. Dlatego proponuję schłodzenie rozgrzanych głów i skupieniu się na rozwiązaniu mniejszego problemu jakim są uchodźcy, aby nie stał się problemem kluczowym. Podstawą jest uszczelnienie granic zewnętrznych UE oraz naszych wewnętrznych i to powinno być zrobione na wczoraj. Następnie nasz rząd powinien jak najszybciej za pośrednictwem wywiadu wyselekcjonować grupę uchodźców którą możemy przyjąć np. Chrześcijanie z Syrii, Jazydzi itp. To też już powinno być zrobione na wczoraj i mam nadzieję że jest zrobione. Co więcej ci ludzie już powinni być u nas. Dlaczego bo tak buduje się PR i klimat do rozmów. Następnie powinniśmy wykazać że u nas nie ma miejsca bo ściągamy Polaków z Ukrainy i z byłego ZSRR, oczywiście po przyjęciu odpowiednich ustaw. Następnie na poziomie NATO/UE rozwiązać należy problemy Afganistanu, Syrii, Libii, Iraku. Nie jestem miłośnikiem Pana Schulza - gdy go widzę to otwiera mi się nóż w kieszeni - czy Pani Merkel, ale póki nie dysponujemy bronią masowego rażenia, póki budujemy korwete Gawrona kilkanaście lat i dwupasmowe autostrady, a nasza modernizacja ogranicza się w większości do dialogów, konferencji i targów to proszę nie serwować mi żartów w stylu wychodzimy z UE bez niej byłoby nam lepiej. Obecnie pod względem militarnym jesteśmy naprawdę słabi i czy nam się to podoba czy nie UE jest nam potrzebna przynajmniej przez kolejne 25 lat. Nie podpala się domu w którym się mieszka nawet jak domownicy chwilowo są nierozsądni.

    1. kim1

      Tylko kto do takiego uzależnienia doprowadził? Kiedyś Polskę było stać na więcej, dziś tylko pozostaje liczyć na NATO i UE ? To słabo, to świadczy o złym kierunku rządów przez ostatnie 25 lat. Dlaczego takie Niemcy czy Francja zawsze mają ambicje do przywództwa w UE a Polska nie nie ma ? Przez czyje to zaniedbania ? Teraz piszesz, że musimy liczyć na NATO i UE, nie musielibyśmy gdyby nie złe rządy przez ostatnie 25 lat "demokracji".

    2. laik

      Powiedz mi proszę, ile UE ma wojska, a powiem Tobie, jakim jest gwarantem naszego bezpieczeństwa. A tak na poważnie to zalecam mniej tv, bo WSZYSCY na świecie wiedzą, że UE jest na dobrą pogodę, bo to jest jest FUNDAMENTALNYM założeniem. Jeśli nie wierzysz, to zadam pytanie: ilu np Niemców jest w stanie zrezygonować ze swojej pracy, aby np oddać ją Grekom, gdzie obecnie jest bezrobocie w wysokości 26% wśród młodych -dokładnie tyle samo kiedy ja kończyłem studia techniczne i zaczynałem od łopaty bo nie było gdzie pracować w zawodzie!

  5. Janek

    co urzędnicy UE zrobili aby ci uchodźcy i emigranci mogli bezpiecznie wrócić do swoich domów?

    1. kim1

      Nic. Ich to nie interesuje. Dla nich najważniejsza jest "lojalność" państw członkowskich względem unii. Jak nie to kary 250 tys. euro za 1 uchodźcę.

  6. laik

    Kto to zaproponował tak na prawdę, kary itp? ANGELA MERKEL, niemal od razu poparła to "rozwiązanie". Przed brytyjskim głosowaniem?! Przypadek? Jak myślicie, to pomoże zostać UK w unii? Moim zdaniem jest to celowe zagranie Niemiec, aby wypchnąć UK z unii, a tak na prawdę USA z europy, gdzie Niemcy są już hegemonem (Francja to mały Reksio), a przypomnę, że Wspólnota Węgla i Stali została powołana, aby zrównoważyć bilateralną relację Francja-Niemcy aby zapanował pokój w Europie. Jeśli UK wyjdzie z unii to się zacznie bardzo niebezpieczna gra w Europie, którą znamy z historii, ale pocieszające jest to, że mogę się mylić i oby tak było.

    1. Creed

      Niestety, nie mylisz się...

    2. Extern

      Bardzo niepokojący to pomysł że Niemcy to zrobili z powodu USA. Ale to by oznaczało że NATO już praktycznie nie ma i wróciliśmy do klasycznej geopolityki. Kurcze muszę sprawdzić czy mam ważny paszport :-(.

  7. Pomorzanin

    Przestrzegałem , przestrzegałem od paru miesięcy że katastrofa idzie powoli ale nie przypuszczałem że tak przyśpieszy ! Ciągłe mamienie - bo jesteśmy EUROPEJCZYKAMI i WOLNOŚĆ ? Nic z tych rzeczy , tyle Polskości ile sami jej wniesiemy , ile nam NIEMCY pozwolą ? Należy nie zapominać iż jesteśmy w posiadaniu ziem NIEMIECKICH - które przydzielił nam krwawy STALIN . I ktoś może upomnieć się o nie - czy nam się to podoba , trzeba mieć to w tyle głowy że od Tuska dziadek gdzie służył i kim był ?

  8. rtyurty

    to nie jest przypadek tylko CELOWE DZIAŁANIE

  9. Marek

    Szanowni Państwo, pora sobie uzmysłowić, że UE prowadzona w przepaść przez obecnych jej "zarządców" jest ZŁYM miejscem dla Polski. Mówię to z ogromną przykrością, jako że przed 2004 r. byłem gorącym euroentuzjastą i nawet w najczarniejszych snach nikt wtedy NIE mógł przewidzieć w jaką umysłową aberrację wpadnie dekadę później 10-15 Osób stanowiących obecnie o polityce(a w zasadzie jej braku) zewnętrznej/wewnętrznej UE. Pozostaje zatem pytanie CO po UE ? Bo jak historia naucza KAŻDĄ próżnię coś chce ... wypełnić. Moskwa BEZ wątpienia chce być(i będzie) beneficjentem "pogrzebu" UE ...

  10. W

    Musi być już źle bo nawet red. Wielowieyska przed chwilą powiedziała w TVPinfo że należy natychmiast uszczelnić granice zewnętrzne UE i natychmiast zacząć odsyłanie nielegalnych imigrantów

  11. esd

    unie trzeba opuscic

  12. Wojtek

    Pół Afryki, Bangladesz, Pakistan już się pakują. Jeśli granice Europy nie zostaną natychmiast zamknięte a nielegalni imigranci i uchodźcy nie zostaną wysłani do dobrze zorganizowanych obozów zbudowanych na jednej z greckich wysp czy nawet na terenie Libii który to teren byłby czasowo okupowany przez wojska z krajów UE, to rocznie będzie się zwalać do Europy nie milion, a 5-6 milionów nielegałów. Co roku przybywa na świecie 80 milionów ludzi żyjących w skrajnej biedzie. Po stworzeniu takich obozów nielegalni imigranci w ciągu 24 godzin przestaną przypływać, a uchodźcy znajdą się w bezpiecznym miejscu gdzie przeczekają wojnę w Syrii

  13. JK

    Krótko mówiąc: należy powołać armię unijną, która w celach stabilizacyjnych będzie zdolna do interwencji w punktach zapalnych w regionie wokółeuropejskim.

    1. panzerfaust39

      Oczywiście pierwszym celem interwencji unijnej armii będzie Polska a później Węgry i każdy kto się sprzeciwi unijnemu dobrobytodziejstwu

  14. Gość

    Kanclerz Merkel narozrabiała a tera inni mają ponieść konsekwencję. Jeżeli mamy do czynienie z tak wielką falą emigracyjną a za nią mogą przyjść następne, to działania KE mogą przynieść Europie taki bałagan o jakim im się nie śniło.

  15. Kamil

    Sprzeciwianie się sprowadzania muzułmańskich emigrantów do Polski nie ma jakiegokolwiek związku z rzekomym faszyzmem, nacjonalizmem czy islamofobią. Do licha przecież żyjemy w suwerennym kraju i nikt nie ma prawda decydować o tym jak mamy postępować. Jako ludzie mamy prawo obawiać się zamachów terrorystycznych czy tworzenia stref gdzie będzie bała się zaglądać policja jak to już jest w Niemczech, Belgii, Szwecji czy Francji. Nasi przodkowie przylewali krew w obronie chrześcijańskich i europejskich wartości, a taki Schulz powie że trzeba nas podporządkować silą. Ci ludzie chyba nie mają za grosz wyobraźni - w najbliższych 10-20 latach na zachodzie i północy Europy dojdzie do wojen domowych, eksterminacji chrześcijańskiej ludności i czystek etnicznych. Kto się nie podporządkuje i nie nawróci na Islam straci życie lub rodzinę, w najlepszym wypadku będzie prześladowany aż powie dość... Mam nadzieję że mój komentarz nie zostanie ocenzurowany, bo redakcji z tego portalu czasem się to zdarza...

    1. Marek

      To oczywiste. Sprzeciw oparty jest na naszych historycznych doświadczeniach, a także na tym, co widzimy dzisiaj na zachód od nas. Dziwię się tylko ludziom popierającym eurokratów, których polityka wprost zmierza do tego, by uczynić europejskie miasta czymś, z czym spotkali się nasi żołnierze w Karbali.

    2. Dana

      Do licha przecież żyjemy w suwerennym kraju i nikt nie ma prawda decydować o tym jak mamy postępować. - Do licha nie żyjemy w suwerennym kraju od podpisania umowy stowarzyszeniowej i w następnych latach kolejnych traktatów unijnych. Teraz właśnie każdy w Brukseli poza nami ma prawo wtrącać się w nasze sprawy. Sami mu to prawo daliśmy. A kolejne ograniczenia naszej suwerenności już stoją w kolejce. TTIP żeby daleko nie szukać. Teoretyczne istnienie Polski to nie był tylko marny żart byłego ministra.

  16. chehłacz

    Czytam komentarze i już wiem, że to my mamy rację, jesteśmy najmądrzejsi. Żadnego multi-kulti, żadnych muzułmanów i arabusów w naszym kraju. Europa Zachodnia jest głupia... oki. Mam tylko nadzieję, że jak na prawdziwych analityków przystało macie plan B, na wypadek gdyby wszyscy się na nas wypięli. Bo co zrobimy, gdy EU wywali nas ze struktur, wydali parę milionów naszych emigrantów zarobkowych by zrobić miejsce dla kolorowych, gdy zamkną granicę z Polską i wprowadzą wizy, gdy zakręcą kurek z kasą... Naprawdę sobie sami poradzimy czy może będziemy szukać pomocy np. bardziej na wschodzie?

    1. Michał

      O to się nie bój. Koncerny zagraniczne w Polsce na to nie pozwolą swoim politykom. W ciągu nadchodzących miesięcy władze w Europie Zachodniej przejmą partie prawicowe, a przynajmniej trzeba będzie się z nimi liczyć. Prawdopodobieństwo zamachów rośnie, ISIS właśnie instaluje uśpione komórki terrorystyczne, kryzys migracyjny dalej się rozwija, tworzą się nowe trasy z pomonięciem Turcji, Brexit, zadłużenie Grecji. Problem Polski to będzie ostatnia rzecz o której pomyślą politycy na Zachodzie tym bardziej. że perpektywa utrzymania dobrze płatnych stanowisk w UE za nic nie robienie jest coraz bardziej wątpliwa.

    2. Marek z Bydgoszczy

      Unia Europejska to wspólna sprawa narodów i państw naszego kontynentu. I tak to powinno być traktowane. Dominacja lewicowych urzedników unijnych, bezprawne kreowanie się najsilniejszych państw Unii, a zwłaszcza Niemieckiej kanclerz na nieomylnych liderów, polityczna poprawność, przymusowe relokacje uchodźców, którzy wcale do Polski ( za mały socjal) nie chcą przyjeżdzać, bzdurna i niemożliwa do realizacji środkami administracyjnymi wizja europejskiej federacji....To sprawy, które niepokoją. A jeszcze bardziej niepokoi to, że nie wolno o tym dyskutować.

    3. sos

      Zachód umie liczyć i jest bardzo pazerny na kasę. Dobrze tam wiedzą ,że Polska w UE to obopólne korzyści i dla nas i dla nich. Tyle tylko ,że tych korzyści Zachód a zwłaszcza Niemcy mają znacznie więcej niż my. Bardzo mi imponują komentarze w stylu ,bez kasy z Unii, bez mała pomrzemy z głodu.Tych pieniędzy jest raptem parę procent polskiego PKB.

  17. sos

    Są dwie przyczyny olbrzymich problemów UE. Pierwszy podstawowy to zniszczenie chrześcijańskich fundamentów. Drugi jest tak trywialny ,że aż boli. Niski poziom intelektualny , etyczny i moralny obecnych przywódców Europy. Wielcy ludzie są wstanie wiele zdziałać, mali nie umieją rozwiązać nawet niewielkich problemów.

    1. dim

      Raczej nie przejmują się nimi, pilnują interesu zupełnie innych grup, niż nominalnie powinni.

    2. rezerwista

      W przeważającej części wszystkie problemy (poza pierwszym) wynikają właśnie z odrzucenia istniejącego dotychczas - i mającego silne i fundamentalne znaczenie - systemu wartości opartego na personalizmie chrześcijańskim - nawet jeżeli nie wszyscy byli chrześcijanami to przyjęty system wartości był powszechnie akceptowany chociaż przecież nie zawsze indywidualnie realizowany - teraz to upadło. Wspólnota europiejska która przez swoich ojców założycieli (chrześcijan) budowana była właśnie wokół tych wartości musi upaść, bo Ci którzy teraznprzejęli władzę polityczną (Komisja Europejska) i medialną (wielkie firmy medialne) chcą budować "coś" ale na gruzach tego co miało być spoiwem tej wspólnoty państw i narodów w Europie. Dla tych co znają nieco historię upadku Imperium Rzymskiego zuaważą, że powody obecnego kryzysu w UE są dramatycznie podobne i prawie napewno skończą się tym samym. Mądre decyzje mogą to opóźnić, ale jak widać mądrych polityków w Europie prawie nie ma albo nie mają realnej władzy.

    3. VitoDeSilva

      Z drugim argumentem się zgodzę bez wachania. Ale chciałbym się dowiedzieć jakie są objawy zniszczenia fundamentów bo z tego co widzę "miłuj bliźniego swego jak siebie samego" (a nawet bardziej) ma się w unii całkiem nieźle. Zgodzę się że współczesnemu człowiekowi brakuje pewnych cech jak patriotyzm, determinacja, szacunek do siebie ale "fundamenty chrześcijańskie" tego nie poprawią. Zresztą co przez to należy rozumieć? Biblię, pierwszy czy drugi sobór, reformacje? A może to tylko pusty frazes analogiczny do "za komuny było lepiej"...

  18. dim /Ateny

    Okiem Greka: Główna przyczyna jest jedna, przynajmniej ta oficjalna: Priorytet skrajnie krótkowzrocznie rozumianego humanitaryzmu, nad zdrowym rozsądkiem. W efekcie, likwidacja naturalnych od tysięcy lat barier ochronnych. Mocno winien jest tu system pedagogiczny ostatnich dziesięcioleci. Oto przeciętnemu Grekowi (i nie tylko Grekowi) nie mieści się dziś w głowie, że rozbitków zawracać można i także trzeba spowrotem w morze, także przemocą. Przyczyna druga: Autocenzura w Europie. Może nawet nie auto- ? Nikt z polityków, ani dziennikarzy nie odważa się napisać jasno, że zawracając rozbitków w morze (tak jest, wielu lub większość z nich wtedy utonie), powstrzymamy jednak od działania ich następców. W efekcie drastycznie zmniejszając łączną liczbę ofiar - aktualnie tysiące (ale może dziesiątki tysięcy ?) rocznie. Dlaczego nie odważają się ? Gdyż polityk przepadnie, straci pracę dziennikarz. Do niedawna nie można było takiej opinii wyrazić ani na przygazetowym forum - kasowano ją natychmiast. O makabrycznych wyzwiskach nie wspominając, jeśli skasowanie nie było natychmiastowe. Rekapitulując: sprawa jest prosta - wystarczy wykorzystać te ich pontony i pasy ratunkowe po raz drugi, plus armatki wodne jednostek patrolowych. Ale grecko - turecka granica i bez tego tylko czeka, tylko czeka właśnie na krwawy incydent zbrojny, o czym mówił dziś już także grecki MON.

    1. Janek Kos

      Tacy co to kiedyś proponowali i stosowali byli sądzeni w Norymberdze.

  19. Drzewko

    Faktycznie, UE strzela sobie w stopę. Jakkolwiek bardzo trudno jest sobie wyobrazić, aby tego typu kara była faktycznie nakładana, to nawet traktowanie głosów o karze w kategoriach negocjacyjnych wskazuje na bardzo złe stosunki w ramach UE. Kompletnie brak tu jest jakiejkolwiek formy dialogu czy zrozumienia dla argumentów krajów, które sprzeciwiają się przyjęciu dużych grup imigrantów. Problemy w komunikacji wewnętrznej UE radykalnie osłabiają całą Wspólnotę na arenie zewnętrznej, a ewentualny rozpad UE (mało jednak prawdopodobny) spowoduje kompletną marginalizację Europy państw narodowych w skali globalnej. Rozumiem argumenty np. Niemiec, które faktycznie nie są w stanie przyjąć takiej liczby uchodzców bez poważnych problemów wewnętrznych i usilnie starają się rozłożyć ten ciężar na inne kraje, ale to naprawdę nie jest sposób na rozwiązanie całego tego problemu i ten nacisk niemiecki może przynieść naprawdę nieprzyjemne konsekwencje dla całej UE. Wydaje się, że najlepszym sposobem jest wsparcie uchodzców (ale wyłącznie tych z Syrii, bo tam faktycznie ma miejsce straszliwa wojna) w krajach sąsiedzkich Syrii. UE powinna wspierać te kraje w prowadzeniu obozów dla uchodzców, a przede wszystkim konsekwentne działać na rzecz unormowania sytuacji w tym kraju. Tak na marginesie przychodzi mi jeszcze jedna myśl. Domyślam się, że spadnie na mnie fala krytyki, ale niestety - i tak musimy wprowadzić plan sprowadzania uchodzców do naszego kraju. Za 40 - 50 lat Polaków będzie nawet 1/3 mniej niż dzisiaj, a wśród tych co będą większość to będą staruszkowie. Tak naprawdę nie trzeba Putina, muzułmanów, wegetarian czy jakichkolwiek innych cyklistów abyśmy doprowadzili ten kraj do marginalizacji.Trzeba być wyjątkowym optymistą, aby wierzyć, że 500+ cokolwiek pomoże. Gdybyśmy dzisiaj zaczęli przyjmować imigrantów, ale "z głową" i unikając błędów krajów zachodnich, możliwe, że udałoby się takich imigrantów skutecznie zasymilować i pozwolić temu krajowi na dalsze istnienie z zachowaniem jego kulturalnej tożsamości i należytej roli w tej części świata. Coś trzeba robić, bo tradycyjne polskie myślenie wyłącznie o dniu dzisiejszym, a dalej "jakoś to będzie" może przynieść opłakane skutki dla naszych dzieci.

  20. panzerfaust39

    W tym szaleństwie jest metoda Mutti jest jednym z głównych orędowników jednego unijnego państwa a gdy się okazało że samo otwarcie granic jest procesem zbyt długotrwałym i niewystarczającym do osiągnięcia tegoż celu to unijni doktrynerzy z mutti na czele postanowili zalać Europę imigrantami z Afryki/Azji którzy rozlokowani po unijnych krajach z założenia mają rozmywać państwa narodowe i lokalne nacjonalizmy będące główną przeszkodą w budowie jednego supermolocha

  21. Edmund

    Obok kryzysu uchodźczego toczy się równorzędny proces, być może jeszcze bardziej groźny. Upada prestiż, szacunek, zaufanie wobec instytucji UE wśród szerokiego grona mieszkańców Europy. UE jest obecnie traktowana, jako wyobcowana ze społeczeństw instytucja, budująca utopię i narzucająca swoje zdanie innym państwom. To jest powód rosnącego znaczenia partii prawicowych w całej Europie. Działania partii centrowych i lewicowych nie oddają już nastrojów i nie są odpowiedzią na obawy zdecydowanej rzeszy obywateli Europy. Jeśli nie zarabiasz 20 000 euro miesięcznie, to nie stać ciebie na mieszkanie w każdym zakątku świata i popieranie utopii. Wtedy znaczenie ma piramida potrzeb jak jedzenie i poczucie bezpieczeństwa przed utopijnymi poglądami. Nie rozumiem postawy PO i Nowoczesnej na obawy, które można podsumować jednym zdaniem "Jak nie przyjmiemy uchodźców, to co powie na to UE, w zamyśle Niemcy" ? Stawiają ten priorytet nad bezpieczeństwem i interesem Polski. Doprawdy trudno o lepszy przykład braku poczucia własnej wartości, strachu o mówienie własnym głosem i mądrej dbałości o własne interesy. Co powie na to UE ? Przecież bezkrytycznie klucz rozdziału uchodźców popiera tylko garstka państw UE tj. Niemcy, kraje skandynawskie, Belgia i Holandia. Reszta jest temu przeciwna. Nawet Francja powiedziała, ze przyjmie tylko 30 tys. i na tym koniec. Podobnie Wielka Brytania. Więc pytanie "Co powie UE" jest tutaj fałszywe. W Austrii budują mur i rośnie znaczenie partii prawicowej przeciwnej przyjmowania "uchodźców". Dania otwarcie twierdzi, że żadnego uchodźcy nie przyjmie. Pomijam Włochy i Grecję, bo one zademonstrowały krańcową nieudolność i jakikolwiek "klucz rozdziału" jest dla nich korzystny. Zawsze lepiej szanuje się i traktuje partnerów którzy niekoniecznie nam schlebiają, ale mają trudne do zbycia argumenty i których nie wystarczy poklepać po ramieniu, aby przeforsować własne zdanie. Niestety PO i Nowoczesna tutaj zawodzi na całej linii. Mówię to jako ten, który w przeszłości głosował na PO, a w ostatnich wyborach na Nowoczesną. Więcej tego błędu nie popełnię. Głosowałem za przystąpieniem do UE, ale gdyby dziś odbyło się takie referendum, najpierw musiałbym zadać sobie pytanie "do jakiej UE będziemy wstępować ?" Czy do takiej która w ogóle nie słucha swoich obywateli, buduje utopię i nakłada kary za brak akceptacji utopii ? Drodzy państwa, nie wydaje mi się aby solidarność w głupocie była cnotą. Swoją drogą ciekawe byłyby wyniki referendum w Polsce na pytanie "Czy chcesz dalej być w UE, organizacji która ma prawo decydować z pominięciem organów państwowych i obywateli Rzeczpospolitej Polskiej, kto może się osiedlić w Polsce ?". Czy wyniki na "tak" byłyby równie wysokie jak nasze "tak" wstąpienia do UE, które wtedy wydawało się zupełnie inną organizacją ? Wkrótce poznamy wyniki takiego referendum na Węgrzech oraz Wielkiej Brytanii. Obecna władza UE oraz polska opozycja obrusza się na wzrost znaczenia partii prawicowych w całej Europie i twierdzi, że należy ją powstrzymać. Panowie i Panie to nie przyczyna ale skutek właśnie waszej działalności. Zapomnieliście, że ludzie nie są dla władzy, ale władza dla ludzi. Tak jak już bywało w przeszłości tak stanie się i teraz, każda władza która o tym zapomniała upadnie. To tylko kwestia czasu. Przypominam sobie przyjazd Premiera Donalda Tuska do samotnych matek wychowujących niepełnosprawne dzieci i tłumaczenie im, że więcej niż 800 zł pomocy nie dostaną "Nie dam, bo nie mam". A tutaj za nieprzyjęcie czasowe Polskie państwo ma zapłacić 250 000 euro za jednego "uchodźcę", który wcale nie chce być w Polsce. Przecież ludzie to pamiętają. Widzę wiele rzeczy, które mi się nie podoba w PiS, ale partia ta przynajmniej się stara być blisko ludzi, chociażby dzięki programowi 500+ na dziecko i braku zgody na przymusowe osiedlania "uchodźców'. Piszę uchodźców w nawiasie bo oni tacy uchodźcy jak ja książę Monako. 80 % wyrzuca swoje oryginalne dowody tożsamości już na starcie oszukując gospodarzy krajów goszczących. Bardzo wielu rejestruje się kilkakrotnie aby pobierać wyższe zasiłki. Kupuje matkę z dzieckiem albo same dziecko na czas podroży. Pozostając krytyczny wobec PiS, podziewam się, że partia ta będzie rządzić wiele kadencji, bo najpełniej odpowiada na obawy Polaków, których inne syte i bogate partie w Polsce nie dostrzegają. W Europie obejmą rządy kolejne prawicowe partie, zmieniające oblicze i charakter Europy. Wyjście kolejnych krajów po Wielkiej Brytanii z UE jest prawdopodobne.

    1. Gość

      Popierałem europejska wspólnotę i cieszyłem się, że znaleźliśmy się w tej wymarzonej, jak kiedyś myślałem, rodzinie narodów. Jednak obecnie widzę, że piękne czasy już minęły i zaczynają się schody. Dostrzegłem, że UE przypomina zbiurokratyzowanego molocha coraz śmielej wtrącającego się w suwerenne sprawy państw i sięgającego po przymus. Osiedlanie pod przymusem milionów muzułmanów w Europie to zbrodnicza głupota i lewackie zaślepienie. To droga do napięć, chaosu a może nawet wojny.

  22. ObywatelRP

    Będę złośliwy i zupełnie niepoprawny politycznie. W Polsce znalazło by się kilka miejsc do zakwaterowania imigrantów, np. Oświęcim, Sztutowo czy Rogoźnica. W tej ostatniej miałby kto pracować w kamieniołomach, a ci ze Sztutowa przy budowie przekopu mierzei. A teraz serio. UE trzeszczy w szwach, zaczyna się sypać i KE próbuje zastraszać państwa członkowskie, bo zdegenerowane rządy np. Niemiec, Szwecji czy państw Beneluxu nie mają pomysłu, co zrobić z najazdem. Tak to wychodzi bokiem idea multikulturowej Europy i humanitarnego przyjmowania wszystkich jak leci, bo biedni i prześladowani. Niestety ci naprawdę biedni uciekinierzy to zostają w obozach dla uchodźców, a do Europy docierają ci, których na to stać, albo ci, którzy mają się tu znaleźć. Nie jest ani fanatyzmem, ani ksenofobią myślenie zdroworozsądkowe i dbanie o siebie i swoje bezpieczeństwo. Zatem nie porównujmy imigrantów wewnątrzunijnych, bo ci mają prawo swobodnie się przemieszczać i pracować, do tych z po za unii, którzy łamiłc prawo dostają się do UE. I na koniec mała dygresja. Gdy Polacy wyjeżdżali w latach 70- i 80-tych na zachód, to musieli miesiącami siedzieć w obozach filtracyjnych, gdzie specsłużby sprawdzały ich i weryfikowały co się dało. Z obecnymi imigrantami też tak trzeba!

  23. Wacieńka

    Moje rozczarowanie Unią Europejska narasta już od jakiegoś czasu. Coraz mniej demokracji coraz więcej ideologicznej, lewicowej retoryki za którą w coraz większym stopniu kryje się przymus i kary dla nieposłusznych. Ostatnia sprawa w której Komisja Europejska, czytaj Angela Merkel, chce samodzielnie decydować o tak ważnej sprawie jak narzucona relokacja milionów muzułmanów do poszczególnych państw Unii przelała czarę goryczy. Każdy widzi, że to droga do katastrofy ponieważ Islam to nie tylko średniowieczna religia ale wojujący system polityczny wrogi wobec wszystkich którzy nie chcą się poddać. Bo ISLAM znaczy właśnie PODDANIE.

    1. Tomasz

      Otóż to, islam to nie tylko RELIGIA ale SYSTEM POLITYCZNY, wymagający BEZWZGLĘDNEGO PODDAŃSTWA w każdej dziedzinie życia, polegający na indoktrynacji od kołyski, silniejszej niż związki rodzinne lub między małżonkami.

  24. ccc

    Proszę Państwa najwyższy czas zabierać swoje zabawki z tej piaskownicy ! Była Polska nie byłu UE ! Nie będzie UE, a będzie Polska !

    1. ecik

      Trzeba postawić pod narodowe referendum kwestie wypowiedzenia traktatu Lizbońskiego. Został przyjęty na wątpliwych podstawach prawnych, zostały oddane suwerenne prawa Polaków pod jurysdykcję urzędników UE i odbyło się to bez zapytania o zdanie obywateli naszego kraju.

    2. Wiochowicz

      I 3 mln dodatkowych bezrobotnych w PL.

    3. Franek

      No swietne haslo, pytanie czy Polska po takim rozpadzie EU bedzie rozwijac sie szybciej czy wolniej? Nasz gospodarka jest polaczona bardzo silnie z niemicka. Wymiana handlowa z reszta europy to pikus. W zwiazku z tym nawet po rozpadzie EU nasz stosunki gospodarcze z niemcami sie raczej nie zmienia. Gopodarka zwolni moze na rok dwa, ale zabic jej to nie zabije (w europie spodziewalbym sie wiekszych recesji). Pytanie tylko z jakiej parady Niemcy mieliby wtedy placic za nasza inftrastrukture i dotowac polskich rolnikow. Bo polskiego podatnika na takie ambitne proejkty infrastrukturalne jakie mielismy w ciagu 10 ostatnich lat to jeszcze BARDZO DLUGO nie bedzie stac.

  25. U18

    Zastanawiające jak niefektywna jest polityka zagraniczna UE kreowana głównie przez Niemcy. Szkoda , że Pani Merkel całkowicie nie wyczuwa nastrojów politycznych i wraz z Bruskelą pcha UE od kryzysu do kryzysu. Skutkiem jest stały spadek znaczenia UE na arenie światowej. Projekt europejski, który miał być źródłem sukcesu Europy staje się dla niej realnym zagrożeniem.