Geopolityka

Migracja narzędziem wojny hybrydowej. Rosja zaatakuje Polskę bronią D? [ANALIZA]

W Rosji od ponad ćwierćwiecza zachodzą negatywne procesy demograficzne. Chodzi z jednej strony o ujemny przyrost naturalny, z drugiej zaś o jego niezrównoważenie w odniesieniu do religijnych komponentów społeczeństwa. Ponadto na terenie Federacji Rosyjskiej przebywa duża liczba imigrantów z Azji Środkowej. Wiele wskazuje na to, że mogą oni ruszyć do Europy, idąc przez Polskę, a służby specjalne Rosji mogą stymulować ich przemieszczanie na podobnej zasadzie, na jakiej Turcja w 2015 r. dokonała ataku bronią D na Europę - w analizie dla Defence24.pl pisze Witold Repetowicz.

Wyobraźmy sobie następujący scenariusz. W kilku miastach rosyjskich wybuchają bomby, podłożone przez islamskich terrorystów (lub na nich kierowane jest podejrzenie). W odpowiedzi zaczynają się protesty antyislamskie i antyimigracyjne, do których przyłączają się rosyjscy pseudokibice oraz radykalne bojówki nacjonalistyczne. Protesty przekształcają się w zamieszki i dochodzi do pogromów kaukaskich i środkowoazjatyckich gastarbeiterów. Ostatecznie OMON opanowuje sytuację, ale z Moskwy, Petersburga i innych miast rosyjskich zaczynają uciekać tysiące pracujących tam imigrantów zarobkowych, wśród których znajdują się również dżihadyści, w tym zwolennicy Al Kaidy i tzw. Państwa Islamskiego, a także osoby, które wyjechały do walki w Syrii i Iraku i wróciły do Rosji albo wjechały na Ukrainę. Fala ta kieruje się z Rosji przez Ukrainę do granicy Polski. Alternatywnie (lub równolegle) dochodzi do destabilizacji sytuacji w jednej z byłych sowieckich republik środkowoazjatyckich. Udana lub nieudana próba obalenia jednego z tamtejszych dyktatorów prowadzi do krwawych represji lub wojny domowej. Znów prowadzi to do masowego exodusu do Rosji, gdzie rosyjskie służby specjalne kanalizują ten ruch w stronę polskiej granicy (przez Ukrainę). W ostatnim wariancie tej pierwszej części rosyjskiego ataku bronią D na Polskę i Europę dochodzi do eskalacji wojny na Ukrainie, co powoduje, że na polską granicę ciągną setki tysięcy obywateli Ukrainy. Podobnie jak to było w przypadku Syryjczyków migrujących z Turcji do Europy, przyłączają się do nich inni migranci. W tym wypadku byliby to mieszkańcy republik środkowoazjatyckich, zinfiltrowani przez rosyjską agenturę oraz terrorystów dżihadystycznych. Syryjczycy stanowili tylko 40 % wszystkich migrantów, którzy w 2015 r. ruszyli do Europy „jako Syryjczycy” i wielu nie przeszkadzało w tym to, że w rzeczywistości byli np. czarnoskórymi Afrykańczykami.

Prezydent Rosji składa hołd ofiarom zamachu w Petersburgu. Fot. kremlin.ru

Choć przedstawiony scenariusz jest hipotetyczny, to o jego potencjalnej realności świadczy fakt, że wszystkie jego elementy już zaistniały, choć na inną skalę, w innych okolicznościach i nie w sposób skoordynowany. Ataki terrorystyczne dżihadystów w Rosji mają miejsce od dawna i będą się nasilać w związku z rozprzestrzenianiem się islamskiego ekstremizmu w tym kraju. Również nacjonalistyczne protesty antyimigranckie przeradzały się już w przeszłości w zamieszki oraz odwetowe mordy na kaukaskich lub środkowoazjatyckich gastarbeiterach. Było tak, na przykład, w 2010 r. w czasie rozruchów na Placu Maneżowym w Moskwie. Natomiast wykorzystanie fali migrantów jako mechanizmu destabilizacji Europy oraz nacisku na nią w celu uzyskania określonych koncesji politycznych i ekonomicznych zastosowała w 2015 r. Turcja. Skoro tureckie służby specjalne mogły przerzucać migrantów na wybrzeże egejskie i ułatwiać im wynajmowanie łódek, którymi płynęli oni do Europy, to służby rosyjskie też będą w stanie stymulować taki przepływ ludzki. Trudno też spodziewać się, by Ukraina poradziła sobie z korupcją oraz kontrolą granic na tyle, by uniemożliwić migrantom przekraczanie granicy oraz handel ukraińskimi paszportami. Zresztą obywatele Federacji Rosyjskiej, a także takich republik postsowieckich jak Uzbekistan czy Tadżykistan (z których pochodzi kilka tysięcy terrorystów Państwa Islamskiego), nie potrzebują wizy do Ukrainy.

Czytaj też: Wojna hybrydowa - atak bronią D na Europę?

Stymulacja napływu środkowoazjatyckich i kaukaskich uchodźców czy migrantów w stronę polskiej granicy byłaby tylko pierwszą częścią planu. W drugim etapie chodziłoby o to by doprowadzić do zamieszek w Polsce. Wyobraźmy sobie zatem następującą sytuację. Na granicy ukraińsko-polskiej gromadzi się kilkusettysięczny tłum uchodźców i migrantów, których polska Straż Graniczna nie chce wpuścić do Polski. Migranci ci zaczynają reagować agresywnie, podobnie jak to było na granicy z Węgrami, próbując siłą przedrzeć się przez granicę. Jednocześnie dochodzi do zablokowania pracy polsko-ukraińskich przejść granicznych, co powoduje protesty Ukraińców, chcących legalnie przekroczyć granicę. W rezultacie dochodzi do starć między Ukraińcami i środkowoazjatyckimi migrantami pod polską granicą. W tym samym czasie dochodzi do aktywizacji środowisk popierających i przeciwnych wpuszczeniu do Polski tych migrantów. Z jednej strony pod granicą gromadzą się środowiska narodowe, które żądają zablokowania granicy i wznoszą hasła antyislamskie, antyimigranckie i antyukraińskie. Z drugiej strony gromadzą się zwolennicy przyjęcia, przy czym prócz organizacji lewicowych są to też środowiska skrajnie antyrosyjskie, twierdzące, że zagrożenie dżihadyzmem ze strony tych uciekinierów z Rosji jest wymysłem rosyjskich służb specjalnych. Paradoksalnie, rosyjska agentura mogłaby sama prowokować takie postawy, dążąc do konfrontacji na granicy. Ponadto Rosjanie byliby zainteresowani wypchnięciem swoich dżihadystów do Polski, więc jeśli sprzyjałyby temu nastroje antyrosyjskie to służyłoby to interesom Rosji. Oczywiście Rosja by tego nie przyznała i oficjalnie przestrzegałaby Polskę przed przyjmowaniem dżihadystów, wiedząc że wywoła to reakcję odwrotną ze strony wielu środowisk.

W odniesieniu do tego etapu warto przypomnieć minikryzys uchodźczy jaki ma miejsce na białoruskim dworcu kolejowym w Brześciu, gdzie grupa kilkuset Czeczenów i Tadżyków usiłuje przedostać się do Polski. Sytuacja ta zaktywizowała po jednej stronie lewicowe środowiska promigracyjne oraz prawicowe środowiska antyrosyjskie (kwestionujące dżihadystyczne zagrożenie ze strony czeczeńskich uchodźców), natomiast z drugiej strony inne środowiska prawicowe, coraz bardziej niechętne przyjmowaniu jakichkolwiek uchodźców (nie tylko takich, wobec których część mediów narzuciła określenie „uchodźca” mimo nie spełniania przez nich tych kryteriów, ale również prawdziwych uchodźców, spełniających te kryteria). Ta sytuacja może być próbą przed znacznie większym kryzysem.

Fot. © Bwag/Commons/CC BY-SA 4.0

Trzecim etapem tego ataku bronią D na Polskę byłoby doprowadzenie do starć po polskiej stronie granicy między skrajnymi organizacjami lewicowymi oraz narodowcami, co również mogłoby być inspirowane przez obcą agenturę. W trakcie tych starć mogłoby dojść do zamachu terrorystycznego po polskiej stronie przy granicy z Ukrainą lub po stronie ukraińskiej na jakiś polski obiekt. Mogłoby również dojść do ostrzelania polskiej granicy lub próby przemytu broni z Ukrainy do Polski w celu dokonania w Polsce jakieś akcji dywersyjnej. Ostatecznym celem tego etapu byłoby wywołanie chaosu, w trakcie którego doszłoby do szturmu polskiej granicy, a także zmuszenie polskich władz do użycia siły. To z kolei miałoby służyć skompromitowaniu Polski i Ukrainy w Europie. Również w Polsce dochodziłoby do demonstracji zwolenników i przeciwników działań polskiego rządu.

W kontekście ostatniego etapu tej prowokacji warto przypomnieć o niedawnym ostrzale z granatnika polskiego konsulatu w Łucku w marcu tego roku. Zdarzenie to do dziś nie zostało wyjaśnione i nie wykryto żadnych sprawców. Innym czynnikiem, który może sprzyjać realizacji tego scenariusza, jest zniesienie wiz dla Ukraińców. Nie chodzi tu przy tym o krytykę tego kroku, lecz o przedstawienie pewnych potencjalnych wyzwań, które mogą się z tym wiązać w określonym, hipotetycznym kontekście. Faktem jest, że zniesienie wiz dotyczy wyłącznie posiadaczy paszportów biometrycznych, jednak to nie wyklucza możliwości wykorzystania ruchu bezwizowego przez rosyjskie służby specjalne. W opcji minimum chodziłoby o zinfiltrowanie fali uchodźców przez prorosyjskich obywateli Ukrainy (choćby pochodzących z terenów separatystycznych) w celu wywoływania zamieszek po obu stronach granicy.

Choć to sytuacja hipotetyczna, to polskie władze muszą się na taki scenariusz przygotować. Już teraz widać jednak, że wszelkie działania zaostrzające politykę migracyjną i wzmacniające ochronę naszej granicy wschodniej wywołują opór. Przykładem jest tu krytyka projektu rozporządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych dotyczącego obozów filtracyjnych dla migrantów i uchodźców na wypadek sytuacji kryzysowej. Warto zauważyć, że w Iraku, zarówno na terenach kurdyjskich jak i rządowych, prowadzone są bardzo rygorystyczne zasady filtracji uchodźców i dają one pożądany efekt w postaci licznego wyłapywania terrorystów wśród uchodźców.

Ostatnim aspektem związanym z przedstawionym scenariuszem jest kwestia związanego z nim interesu Rosji. Poza próba destabilizacji Polski i pośrednio również Europy, chodziłoby o rozbrojenie muzułmańskiej bomby demograficznej na terenie Federacji Rosyjskiej. W 1989 r. na terenie Federacji Rosyjskiej żyło 146,8 mln mieszkańców, a w 2010 r. już tylko 142,9 mln. Według niektórych, najbardziej pesymistycznych prognoz, liczba obywateli Federacji Rosyjskiej mogłaby spaść w 2050 r. do 98 mln. Jednocześnie jednak, zgodnie z danymi z oficjalnego spisu, w 1989 r. było w Rosji 11,8 mln muzułmanów etnicznych (obywateli Federacji Rosyjskiej), podczas gdy w 2010 r. było ich już 14 mln. W 2010 r. etniczni Rosjanie stanowili 80,9 % obywateli Federacji Rosyjskiej (111 mln), a w 1989 r. 120 mln (81,5 %). Tymczasem w latach 1989 – 2002 liczba Czeczenów zwiększyła się z 899 tys. do 1.361 tys. a również muzułmańskich Baszkirów z 1,34 mln do 1,67 mln. W latach 1989 – 2010 r. tylko dziewięć narodów federacji zaliczyło wzrost liczebny, z czego sześć to narody muzułmańskie (Czeczeni, Awarowie, Ingusze, Kumycy, Lezgini i Dargijczycy), a pozostałe trzy to Buriaci, Jakuci i Osetyjczycy. Również wśród 12 komponentów etnicznych federacji, wśród których średnia wieku jest poniżej 30 roku życia, dziewięć to narody muzułmańskie. Tymczasem ogólna średnia wieku w Federacji Rosyjskiej wynosi 37,6 lat.

Czytaj też: Dżihadyści i rasiści, czyli rosyjska beczka prochu.

Wprawdzie od 2009 r. rosyjskie dane statystyczne pokazują ponowny wzrost liczby mieszkańców Federacji Rosyjskiej ale jest on niewielki, ponadto nie są to dane ze spisów i można mieć również wątpliwości, czy nie wynika to z faktu uzyskiwania obywatelstwa rosyjskiego przez migrantów ze środkowoazjatyckich byłych republik radzieckich. Według szacunków potencjał ilościowy tych gastarbeiterów jest ogromny – jest ich ok. 10-12 mln, przy czym większość z nich to muzułmanie. Tylko w 2014 r. do Rosji przybyło 578,5 tys. legalnych migrantów, w tym 130,9 tys. Uzbeków, 59 tys. Kazachów i 54,6 tys. Tadżyków. Ponadto migranci ci skoncentrowani są w dużych miastach – w Moskwie oceniano ich liczbę w 2013 r. na 3,3 mln wobec 18,6 mln rosyjskich mieszkańców, a w Petersburgu – 2,5 mln wobec 6,6 mln rosyjskich mieszkańców.

Te wskaźniki powodują, że część Rosjan nie tylko nie chce już na siłę trzymać Czeczenii w składzie Federacji Rosyjskiej, ale wręcz chce jej się pozbyć. Z drugiej strony znacznie łatwiej byłoby pozbyć się gastarbeiterów, tylko że sparaliżowałoby to całkowicie Moskwę czy Petersburg, gdyż to ci migranci zarobkowi dawno przejęli wykonawstwo większości podstawowych usług komunalnych. Ponadto starzenie się etnicznie rosyjskiego społeczeństwa powoduje, że (tak samo jak w Niemczech) potrzeba tam migrantów. Tyle, że oni już i tak zaczęli migrować dalej do Europy. W styczniu 2015 r. liczba cudzoziemców w Federacji Rosyjskiej zmniejszyła się o 1 mln w porównaniu z lipcem 2014 r. Wtedy też zaczęto odnotowywać wyjazdy z terenu Federacji Rosyjskiej obywateli byłych republik radzieckich takich jak Uzbekistan czy Tadżykistan, co było związane z dewaluacją rubla i spadkiem opłacalności pracy w Rosji. Pracy, której brak również w ich ojczyznach, w związku z czym łatwo byłoby zatem skłonić ich do marszu na Zachód. Przez Polskę.

Witold Repetowicz

 

Komentarze (50)

  1. marella

    kryzys to jest wtedy, gdy w jednym mieście jest pół miliona uchodźców...

  2. adf

    Na razie mamy 1 milon Ukraińców w Polsce na legalu i 2 mil nielegalnie . Wystarczy , że tylko 1 procent z nich jest zadaniowany . Czy ktoś jeszcze nad tym czuwa ? ma kontrolę .?

  3. normalny

    Moim zdaniem ten scenariusz mógłby się ziścić tylko wówczas gdyby doszło do pełnoskalowej wojny na Ukrainie. Po pierwsze nastąpiłaby ucieczka kilku mln Ukraińców. Po drugie rząd rosyjski mógłby postawić ultimatum imigrantom ekonomicznym z Uzbekistanu, Tadżykistanu, Kirgistanu , Azerbejdżanu, Gruzji itp. I zorganizować im łapanki celem wcielenia do armii lub deport jako alternatywę. Wtedy przy pewnych manipulacjach te tłumy mogły by ruszyć do UE. Ale ogólnie ta teza o "broni D" jest mocno karkołomna.

  4. trw

    Czyli jest jeszcze ktoś kto myśli podobnie jak ja. Brawo Panie redaktorze, brawo.

  5. Troll i to wredny

    Art. jest ciekawy, ale porusza drobny wycinek problemu. Po pierwsze przerzucenie milionów ludzi z FR do Polski w sposób zorganizowany (z czysto logistycznego punktu widzenia) najprostsze nie jest. Przerzut z Azji do Kaliningradu w obecnej sytuacji ekonomicznej -to mrzonka. Przemieszczenie takiej masy ludzi przez Białoruś, to polityczne samobójstwo. Znacznie prościej (i dużo taniej) można osiągnąć ten sam cel eskalując działania zbrojne na Ukrainie. Miliony ludzi w panice ruszą w stronę naszej granicy. Polska pod naciskiem kontrwywiadów NATO, rozpocznie polowanie na dawnych zdrajców i kolaborantów - teoretycznie uszczelniając system i eliminując potencjalną piątą kolumnę. W praktyce wywoła to jeszcze większy chaos... Przy właściwie zorganizowanej operacji ze strony FR- w pespektywie do miesiąca, nasze państwo stanie się całkowicie niewydolne organizacyjnie. W ciągu dwóch miesięcy przestanie istnieć (szacunki amerykańskie mówią o liczbie do 20 mln uchodźców z Ukrainy). Jeżeli działania specjalne obejmą kontrolowaną dywersję (np. zniszczenie banku centralnego), to w ciągu dwóch tygodni możemy zacząć zjadać z głodu własne dzieci.

    1. Gall Anonim

      "w ciągu dwóch tygodni możemy zacząć zjadać z głodu własne dzieci" W mieście może tak, ale na wsi ludzie dadzą sobie radę.

    2. b

      Ukraincy wtopia sie w Europe, tak jak wtopili sie w Kanadzie, ktora w kazdej chwili moze przyjac kolejna fale migracji. Niemcy juz zrozumieli, ze Ukraincy sa pracowici i korzystnie wplywaja na gospodarke.

    3. Dawid

      Nie przypominam sobie konfliktu, w wyniku którego wyemigrowałoby 50% populacji danego kraju (Ukraina liczy ca 43 mln obywateli)

  6. zuko.sa

    Utopia, nie utopia. Nie wiem! Ale lepiej dmuchać na zimne niż w trakcie kryzysu debatować nad rozwiązaniami (tak jak to robi Unia). Należy uszczelnić granice z każdej strony i jasno określić zadania służb granicznych oraz umożliwić skuteczne ich realizację. Stanowczą!

  7. Ł.

    Wolę Pana teksty o Kurdach, Turcji i Bliskim Wschodzie. Tam jest Pan ekspertem. Obecna teza jest karkołomna - Rosja strzeli sobie w stopę i razi nas rykoszetem.

  8. MAREKEKE

    Rosja się rozpadnie. Za 20-50 lat to będzie strzępek niepodległych państewek. Ogólnie demografia będzie rosła na zachodzie Europy i TAM pomimo uchodźców będzie centrum grawitacyjne tej części świata. Cały wschód Europy przestanie się rozwijać do kompletnej degeneracji z racji ucieczki społeczeństw za lepszym życiem. Wschód z Rosją nie jest w stanie wygenerować korzystnego poziomu życia dla swoich obywateli. Gęstość zaludnienia sukcesywnie się zmniejsza. Niestety albo stety ruchy prawicowe na wschodzie to epizod o których nikt nie będzie pamiętał. Przyszłość UE to konglomerat obywateli z całego świata i bezpaństwowość, która stanie się przeszłością. Na świecie to samo stanie się w Azji pod przewodnictwem Chin i USA z południową Ameryką. Rubieże wschodu z Rosją na czele tak na prawdę zostaną podzielone na dwa obszary. Wschód przejmą Chiny, a zachód zostanie włączony do EU pod przewodnictwem Brukseli/Berlina. Polska zostanie wchłonięta i przestanie być krajem tak jak wszystkie kraje w Europie. Jeszcze dalej idąc - państwowość w ogóle zniknie i stanie się przeszłością, którą będą uczyć w szkołach. Tylko silnie ekonomicznie obszary będą skupiać na sobie uwagę i będą się rozwijać. Reszta opustoszeje.

    1. Maxiu

      Brednie, wpisujesz sie w plan globalistow, zreszta panstwa islamskie sie nie rozwijają. Jezeli nic sie nie zmieni do za 20 lat bedzie po albo w trakcie wielkiej, domowej wojny europejskiej

    2. lo

      Do takiego działania jest niemal niezbędne 1: wspólny język. Ten projekt to wizja na 200 a może 400 lat a do tego czasu "jakoś" trzeba sobie radzić dzięki Bogu w państwach narodowych. Przy czym Twoja wizja może okazać się sprawa na 1000 lat bo jak widać UE miała być wieczna a jest już bez W.B. a przed nami dopiero poważne problemy jakie mogą spowodować wyjścia z UE jak nie dziś to za 5-10-15 lat Grecji, Włoch, Francji. Przedsmak tego już mamy. Czy do destabilizacji Polski potrzeba milionów imigrantów? Wystarczy z 200 000 i nieregularne dostawy prądu i gazu oraz awarie bankowości i ogólnie internetu. Mix jest zawsze ciekawszy niż uderzenie mocno a jedna metodą w tym przypadku imigrantami. Nie bez uśmiechu, ale widać, że jak dla wojska potrzebne jest WOT tak dla Policji przydało by się współczesne ZOMO w ilości 200 000 by na ulice mogły wyjść grupy: 1 policjant i 2 zomowców :)

  9. Litości

    Bujdy na resorach. Najpierw polecam zapoznać się z demografią Federacji Rosyjskiej. Muzułmanie to aktualnie ponad 30% Czy wy serio uważacie, że tylu ludzi można pdzepędzić do Polski? Przecież to byłaby rewolucja większa niż listopadowa. Exodus większy jak za Stalina.

    1. Witold Repetowicz

      Litości! Właśnie litości! Niech Pan dokładniej przeczyta obie części tej analizy to zobaczy Pan że jest tam dokładna analiza demografii Rosji oraz że nie ma mowy o przepędzeniu muzułmanów z etnicznie muzułmańskich podmiotów Federacji. Raczej możliwe jest odcięcie ich od Rosji.

    2. adekwatny

      A do Niemiec z Afryki się nie dało?

    3. b

      Juz teraz sa dzielnice w Moskwie gdzie nikt z wyjatkiem muzulmanow nie ma wstepu. Na ten moment rozpetanie nagonki anty muzlmanskiej to rozpad Rosji Uzbekistan Tatarstan Dagestan Czeczenia I kilka innych .

  10. say69mat

    @def24: Migracja narzędziem wojny hybrydowej. Rosja zaatakuje Polskę bronią D? say69mat: Recepta bardzo prosta, asymilacja i integracja plus przesterowanie mechanizmów agresji. Na zasadzie budowania alternatywy dla duchowego rozwoju, w wymiarze społecznym, cywilizacyjnym i kulturowym. Tylko że jest to szalenie ciężka praca w wymiarze instytucjonalnym i społecznym. Stąd do tego typu praktyki najbardziej predestynowani są kombatanci z zespołów CIMIC, mający tego typu praktykę z Afganistanu i Iraku.

    1. b

      Prosze wyjsc z domu przejechac sie po Francji Paryz, Marsylia, Lyon i zobaczyc jak ci ludzie sie integruja, jedyny sposob to drut kolczasty i silny KOP na granicy. Nie wita sie kogos chlebem i sola kto chce cie zabic lub w najlepszym wypadku sprowadzic cie do roli niewolnika. Jak widac niestety nadal naiwnosc i glupota ida pod reke z zupelnym odrealnieniem.

  11. Michał

    Straż Graniczna powinna zostać znowu zmilitaryzowana jak w latach 90, albo stać się znowu Wojskiem jak Wojska Ochrony Pogranicza, dziś jest nieprzygotowana na nici bawi się w Policje tylko.

    1. b

      I do takich dzialan jak kontrola graniczna powinny byc uzywane w miare mozliwosci WOT a SG przeksztalcic w KOP.

  12. Lolek

    Oryginalna hipoteza autora, w sytuacji gdy Ukraina co raz intensywniej przeprowadza się do nas.

  13. OrmBywaly

    Prorocza analiza,,,mozemy jeszcze tego uniknac,,wprowadzic ostra selekcje imigrantow,,limit ilosciowy i poreczenia osobiste,,,kto che imigrantow ,reczy za nich swoim podpisem,,,przywozimy kolesiowi do chalupy 10 gosci. Niech reczacy zalatwia im status imigracyjny, chodzi po sadach i urzedach . utrzymuje .daje jesc,.odpowiada za nich prawnie ,jak cos przeskrobia to kazemy poreczajacego, po 2 latach mamy zero chetnych do naciagania panstwa( to nie sa obywatele naszego kraju, ani UE) a pisanie ze wylowiono 400 imigrantow w tym 8 ( OSMIORO) kobiet i dzieci pokazuje przekroj tego zjawiska i tylko drobna czesc z nich bierze sie za prace, reszta na odwrot. czeczeni ,,1.5 miliona narod a drrzy przed nimi caly nasz kraj i urzedy i sluzby i nawet rodzimi przestepcy,wszyscy boimy sie mafii czeczenskiej. co jest? jak dlugo mozna to znosic i udawac ze pada deszcz. gdy pluja nam w twarz

    1. Maxiu

      Bo delikatni jestesmy na czeczencow

  14. Kraqss

    Bronią d to raczej poczestują nas nasi zachodni "sojusznicy".

  15. andrzej

    do "Litości"- ano Stalin potrafil rozne sztuczki, i glodem zlikwidowal duza czesc spoleczenstwa ukrainy.......te scenriusze sa b. realne i nawet w skali mikro sa zagrozeniem dla Polski. Druga sprawa rosja ekonomicznie jest juz bankrutem i mozliwe ze jeden z tych scenariusy w polaczeniu z innym pomyslem bedzie uzyty do rozladowania ekonomicznego krysysu- wyobrazam sobie nawet symulowany upadek kraju na rzecz pozbycia sie ciezaru w postaci czesci spoleczenstwa...........

  16. Ernest Treywasz

    Moim zdaniem rząd nie przedsięwezmie żadnych poważnych kroków, bo - z wielu powodów - nie jest do tego zdolny. Rząd RP jest jak właściciel zdezelowanego pojazdu, w którym wszystko powoli wysiada i jedyne, na co liczy kierowca to to, ze będzie się dalej toczył siłą bezwładności, bez żadnych poważniejszych kłopotów, typu górka, pod która trzeba podjechac lub dzikie zwierze na drodze, ktore trzeba wyminąć. Bieg wsteczny w tym aucie nie działa, hamulce chyba też, układ kierowniczy - raczej tak sobie, GPS nie było w nim chyba nigdy... Opis stanu państwa, podany niegdyś w krótkich zołnierskich słowach przez ministra Sienkiewicza jest nadal aktualny. Gdybyśmy byli państwem poważnym, podjelibyśmy działania wyprzedzające zarówno na dalekim przdpolu, czyli podjęlibysmy próbę koordynacji polityki z naszymi sąsaidami ze wschodu (co jest z natury rzeczy działaniem konfrontacyjnym wobec Rosji), jak i przygotowalibyśmy sie pod względem logistycznym, administracyjnym i wojskowym na przeciwdziałanie w przypadku użycia przeciw Polsce "bomby D". Skoncentruje sie na drugim scenariuszu, zakładajac że na żadną poważną koordynację działań z ULB - z różnych zresztą powodów powodów - nie ma obecnie szans. Co nam zatem pozostaje? Limes. Jeśli nie możemy stworzyć strefy buforowej przed nasza granicą, to mozemy albo próbowac budowac wysoki mur (jak Trump w USA) albo stworzyc strefę buforową u siebie. Wersję muru odrzucam, bynajmniej nie z powodów moralnych lub polit-poprawnościowych, tylko z powodu całkowitej nieskuteczności wobec grożącego nam ludzkiego tsunami. Potrzebujemy strefy buforowej, i to strefy wygospodarowanej na własnym terenie. Jak taka strefa miałaby działać? To musi być obszar kilkudziesięciu kilometrów od granicy (między 20 a 70, w zaleznosci od rejonu) gdzie może obowiązywać permanentny stan wyjątkowy, włącznie z DRUGĄ GRANICĄ, oddzielajaca tą wzmocnioną strefę przygraniczną od głębi kraju. W Strefie powinien obowiązywać podwyzszony reżim wojskowy, zakaz poruszania się w lasach dla cywili, wstęp na pola tylko dla rolników ktozy je uprawiają, obowiązek posiadania przy sobie dokumentów egzekwowany sankcją karną. Nad strefą musi się wręcz roić od dronów obserwacyjnych, równiez małych, automatycznych sterowców, mogacych długo pozostawać w powietrzu. Musimy zaplanowac miejsca na utworzenie miast zamkniętych dla uchodzców (tych których wpuścimy przez granicę, a ich zatrzymanie na granicy może być bardzo trudne - przypominam działania III Rzeszy wobec II RP z kwietnia 39'). Perspektywa przebywania w zamkniętych miastach będzie działac na większość migrantów zniechęcająco. Miasta takie, których budowę i finansowanie musimy wówczas wymusić na UE,. dają szansę na faktyczne stosowanie procedur filtracyjnych i nieco bardziej humanitarne podejscie, niz obozy koncentracyjne do tworzenia których chca nas skłonić Niemcy. Chciałbym byc dobrze zrozumiany. Nie sugeruję tytaj uleganiu presji politycznej ze strony UE, tylko przygotowanie się na prawdziwą katastrofalną powódz, z czym musimy się przeciez liczyć. Tak jak w regulacji rzek, wały przeciwpowodziowe nie wystarczą, potrzebne są również tereny zalewowe, by zapobiec nieobliczalnym naprawdę stratom. Strefa musi być przygotowana nie tylko do obrony przeciw "bombie D" ale tez musi być strefą I-szej linii obrony na wypadek otwartych działań militarnych z tego kierunku, skierowanych przeciw Polsce. To oznacza że trzeba tam instalować inteligentne, okablowane pola minowe i stanowiska do zdalnego prowadzenia obserwacji i ognia. Strefa musi być obszarem współzarządzanym przez Obronę Terytorialną. I musi powstać w ciągu pół roku, przynajmniej w głównych zarysach. Dlatego oczywiście nie powstanie.

  17. maciek

    A może myślał ktoś że osoby nielegalne próbujące przekroczyć granicę mogą zostać zastrzelone zgodnie z prawem tego kraju

    1. Blue

      Chyba w Rosji bo nie w Polsce...

  18. Profesor

    W 1991 roku wysłuchałewm podczas konferencji w Warszawie wykładu profesora Wojciecha Lamentowicza (prominentny pezetpeerowski naukowiec, pracował w Instytucie Badania Podstaw Kapitalizmu oraz w UW, był ambasadorem bodajże w Grecji, autor wielu książek), w którym tenże naukowiec roztoczył wizję najazdu na Polskę kilku milionów migrantów z powodu rozpadu ZSRR. W jego opinii imigranci mieli do nas przybyć głównie z Ukrainy. Minęło ćwierć wieku i dr Witold Waszczykowski serwuje nam... "podgrzewanego, nieświeżego kotleta"...

  19. Mroki

    Przecież to całe isis złożone z kadyrowców, saddamowców i syryjczyków z partii baas to ich robota więc wojnę bronią D to oni juz dawno prowadzą a jej celem jest destabilizacja UE i NATO...

  20. matematyk

    Wszyscy piszą o niskim przyroście naturalnym w Rosji OK. Patrzę na raport ze strony polskiego GUS-u i co widzę: ludność aktywna zawodowo na świecie w okresie od roku 1995 do roku 2015 czyli okres 20 lat. Rosja w roku 1995 miała 69 469 tysięcy ludności aktywnej zawodowa Polska natomiast 17 068 tysiąca. Po dwudziestu latach czyli w roku 2015 w Rosji było 76 588 tysięcy ludzi aktywnych zawodowo (czyli wzrost ponad 10%), a w Polsce 17 388 (czyli wzrost mniej niż 2%). To są twarde dane, a co czytam w prasie oto w Polsce są rekordy urodzeń, a Rosja wymiera i jak się to ma do twardych danych statystycznych? Według matematyki 10% jest większe niż 2%, a w naszej prasie jest inaczej. Dlaczego??

    1. tak tylko...

      Musi pan o to zapytać rosyjskich badaczy i naukowców, bo to oni opracowują wyniki i analizy i to oni podnoszą nieustanny alarm w Rosji. Chyba nie kwestionuje pan wiedzy rosyjskich naukowców???

    2. Moc

      Zrozumienie statystyki się kłania. Czym innym jest porównywanie danych za 20 lat a czym innym miesiąc do miesiąca czy rok do roku. Inny jest cel i skala badania. W stycznu i lutym bieżącego roku w Polsce rzeczywiście było więcej urodzeń niż w stczniu i lutym 2016 r. Jeśli chodzi o Rosję to wzrost ludności aktywnej zawodowo może być związany ze wzrostem urodzeń np. 20 lat temu, co nie oznacza, że musi być tak teraz. Czynników wpływających na wzrost aktywności jest bardzo dużo a samo przytaczanie wzrostu zaw. jako czynnika śwadczącego o rozwoju państwa jest mało poważne.

    3. dimitris

      Więc sprawdź jeszcze statystyki Rosjanie - nieRosjanie, możesz też sprawdzić "chrześciajnie" - "muzułmanie". I oczywiście, oczywiście szacunki o emigracji młodych. Tu podkreślę, że szacunki ważniejsze są w tej sprawie od danych oficjalnych, z uwagi na odmienność stosunków własnościowych, zwłaszcza mieszkalnictwa, w krajach byłego ZSRR - odmienność od naszych. Tam bardzo często deklarować trzeba "pobyt główny", by nie utracić udziału w mieszkaniu/domku, przy wszelkich transformacjach, typu zamiana mieszkania. Lub po prostu jako skutek potwierdzonego donosu. Czyli możesz śmiało przyjąć, że ludności typu europejskiego jest w Rosji (na Ukrainie, w Mołdawii itp) o sporo milionów mniej, niż to podają dane meldunkowe.

  21. pln

    To może my przeniesiemy wojnę hybrydową na teren Rosji, mają gigantyczne tereny do upilnowania, gazociągi rurociągi, sieci elektryczne, składy itp. Taka strategia doprowadzi ich do gigantycznej defensywy i obrony swego terenu a nie ofensywy. Dziwię się dlaczego Ukraińcy jeszcze nie zaczęli rozpruwać gazociągów na syberii.

    1. tak tylko...

      Najlepszym sposobem na destabilizację Rosji jest dalsze panowanie w Rosji Putina i kolesi z KGB, oni są gwarantem nie wprowadzenia jakichkolwiek reform, które umożliwiłyby rozwinięcie potencjału wytwórczego mieszkańców Rosji. Według rosyjskich analityków Rosję czeka ok. 20 lat stagnacji (0-1,5% wzrost PKB) Świat w tym czasie nie będzie czekał na Rosję, tylko dalej się rozwijał, w tym Polska (3-4% wzrost roczny PKB). To daje nam całkiem inny układ sił w regionie za 20-30 lat...

  22. Smiechow

    A teraz prosiłbym o scenariusz wybuchu III WŚ w dwóch wariantach. : 1.Atak USA na Chiny zgodnie z Pułapką Tukidydesa... 2.Inwazja Rosji na USA i resztę krajów NATO....ze szczegółami.

    1. Nie jestem robotem

      jest jeszcze trzecia wersja, atak chin na rosję

  23. Darek S.

    TAK TO REALNY SCENARIUSZ.

  24. skal

    Naprawdę bardzo mądry artykuł. Widać, że autor ma otwarty umysł.

  25. Paweł

    Totalny political fiction, choć argumenty bardzo merytoryczne.